Księga Wyjścia Oto imiona potomków Izraela, którzy ze swoimi rodzinami, wspólnie z Jakubem, przybyli do Egiptu: Ruben, Symeon, Lewi, Juda, Issachar, Zabulon i Beniamin, Dan, Neftali, Gad i Aser. Wszystkich potomków Jakuba było siedemdziesięciu. Józef zaś już wcześniej znalazł się w Egipcie. Potem umarł Józef, a także wszyscy jego bracia. Z czasem wymarło całe tamto pokolenie. Lecz synowie Izraela byli bardzo płodni, tak że w całym kraju wielu było ich potomków. Rozmnażali się, umacniali się coraz bardziej i zaludnili cały kraj. Tymczasem w Egipcie doszedł do władzy król, który Józefa już nie znał. Zwrócił się on do swojego ludu z taką odezwą: Popatrzcie tylko! Izraelici stali się już narodem i większym, i silniejszym niż my sami. Miejcie to na uwadze! Musimy się wspólnie zastanowić, co powinniśmy zrobić, żeby ich wciąż nie przybywało. Jeśli bowiem wybuchnie jakaś wojna, mogą się przyłączyć do naszych wrogów, walczyć przeciwko nam i tak ostatecznie opanować nasz kraj. Ustanowiono tedy nad nimi nadzorców, którzy mieli za zadanie wyniszczać ich uciążliwymi pracami. Kazano Izraelitom budować miasta Pitom i Ramses na składy towarów dla Faraona. Lecz im bardziej ich uciskano, tym szybciej rozmnażali się i rośli w siłę, a to budziło w następstwie coraz większą nienawiść Egipcjan do nich. Zmuszali więc Izraelitów do robót coraz cięższych. Życie Izraelitów stawało się z dnia na dzień trudniejsze z powodu wyczerpujących prac przy glinie i cegle oraz na skutek różnych uciążliwych zajęć na polach. Zmuszano ich do najcięższych robót niewolniczych. Do dwu położnych hebrajskich - jedna nazywała się Szifra, a druga Pua - tak powiedział król egipski: Gdy kobiety hebrajskie będą rodziły, a wy będziecie przy ich porodach, uważajcie na płeć noworodków: jeśli będzie to chłopiec, to róbcie tak, żeby umarł; jeśli dziewczynka - pozostawcie ją przy życiu. Ale położne, powodowane bojaźnią Bożą, nie posłuchały króla egipskiego i wszystkie dzieci zostawiały przy życiu. Wtedy król egipski kazał sprowadzić do siebie położne i zapytał je: Dlaczego tak postępujecie i zostawiacie przy życiu wszystkie dzieci? A położne odpowiedziały faraonowi: Kobiety hebrajskie rodzą nie tak jak Egipcjanki, lecz tak jak matki zwierząt: kiedy zjawia się położna, matka jest już po porodzie. Bóg był wyraźnie po stronie położnych. I dlatego pomnażali się Izraelici coraz bardziej i stawali się coraz silniejsi. Ponieważ położne kierowały się bojaźnią Bożą, również je pobłogosławił Bóg potomstwem. Wtedy faraon wydał całemu ludowi taki oto nakaz: Wszystkie dzieci płci męskiej, wydane na świat przez niewiasty Hebrajskie, mają być zaraz po urodzeniu wrzucone do Nilu. Dzieci płci żeńskiej można pozostawić przy życiu. Pewien mąż z pokolenia Lewiego wziął sobie za żonę niewiastę z tego samego pokolenia. Stała się ona brzemienna i urodziła mu syna. Zobaczywszy, że było to bardzo piękne dziecko, ukrywała je przez trzy miesiące. Kiedy już nie mogła go dłużej ukrywać, wzięła kosz upleciony z łodyg papirusów, pokryła go żywicą i smołą, włożyła weń dziecko i umieściła w zaroślach na brzegu Nilu. Jego siostra stała w pobliżu i obserwowała, co się będzie działo. W pewnej chwili przyszła, aby się wykąpać w Nilu, córka faraona. Jej służące przechadzały się tymczasem wzdłuż Nilu. Nagle córka faraona zobaczyła pośród sitowia kosz. Kazała tedy służącej przynieść kosz, a gdy go odkryła, ujrzała płaczące w nim dziecko. Wzruszyła się szczerze i powiedziała: To dziecko hebrajskie. Wtedy siostra tego niemowlęcia powiedziała do córki faraona: Jeśli chcesz, to pójdę do kobiet hebrajskich i sprowadzę jedną z nich, żeby nakarmiła dziecko. Córka faraona odrzekła: Dobrze, idź! Poszła tedy dziewczyna i sprowadziła matkę niemowlęcia. A córka faraona powiedziała do niej: Weź to dziecko i karm je własną piersią. Ja ci to wynagrodzę. Wzięła więc kobieta dziecko i karmiła je. Gdy chłopiec już nieco podrósł, oddała go z powrotem córce faraona. A ta przyjęła go jak własnego syna, nadała mu imię "Mojżesz", bo jak powiedziała: Wydobyłam go z wody. Lata płynęły i Mojżesz stał się z czasem dojrzałym mężczyzną. Pewnego dnia przyszedł do swoich braci i zastał ich przy bardzo ciężkiej pracy. Zobaczył też, jak pewien Egipcjanin znęcał się nad jednym Hebrajczykiem, jego współziomkiem. Mojżesz rozejrzał się na wszystkie strony, a kiedy się przekonał, że nie ma tam nikogo więcej, zabił Egipcjanina i zagrzebał jego ciało w piasku. Kiedy następnego dnia znów przyszedł do swoich, zobaczył, jak dwaj Hebrajczycy kłócili się ze sobą. I rzekł do tego, który wydawał mu się winnym: Dlaczego znęcasz się nad swoim bratem? A on odpowiedział: A któż to ustanowił cię naszym nadzorcą i sędzią? Czy myślisz, że uda ci się zgładzić i mnie, tak jak zgładziłeś owego Egipcjanina? Przeraził się Mojżesz i pomyślał: A więc wszystko się wydało! Faraon dowiedział się o wszystkim i polecił zabić Mojżesza, ale ten uciekł. Mojżesz postanowił osiąść w Madianie i zatrzymał się tam przy pewnej studni. A miejscowy kapłan madianicki miał siedem córek. Przyszły one pewnego dnia do tej studni, aby napełnić naczynia na wodę i napoić trzody swego ojca. Lecz oto nadeszli pasterze i chcieli je stamtąd odpędzić. Powstał tedy Mojżesz, przyszedł im z pomocą i napoił ich trzody. A kiedy wróciły do swego ojca Reuela, on zapytał je: Dlaczego to tak szybko wróciłyście dzisiaj? A one opowiedziały, jak to pewien Egipcjanin wziął je w obronę przed pasterzami i jak następnie sam zaczerpnął wody i napoił ich trzody. Wtedy zapytał Reuel swoje córki: Gdzież jest ten człowiek? Dlaczego tam go zostawiłyście? Sprowadźcie go tu i zaproście do stołu! Mojżesz postanowił pozostać u tego człowieka, a ten dał mu za żonę swoją córkę Seforę. A gdy ona urodziła mu syna, nadał mu imię Gerszom, bo mówił sobie: Jestem cudzoziemcem w obcym kraju. Po wielu latach zmarł król egipski. Izraelici nadal cierpieli pod jarzmem niewolniczych robót. Bardzo więc narzekali na swój los, a ich błaganie o pomoc dochodziło aż do Boga. I wysłuchał Bóg ich wołania i wspomniał na swoje przymierze z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem. Wejrzał Bóg na synów Izraela i ulitował się nad nimi. Mojżesz był pasterzem trzód swego teścia, Jetro, kapłana madianickiego. Pewnego dnia, kiedy pędząc trzody przez step, znalazł się u stóp góry Bożej, Horeb, ukazał mu się anioł Pański w ognistych płomieniach, które wydobywały się z ciernistego krzaka. Mojżesz przypatrywał się płonącemu krzakowi, który co prawda płonął, ale się nie spalał. Powiedział sobie Mojżesz: Muszę podejść bliżej i zobaczyć to wszystko dokładniej. Czemu ten krzak się nie spala, chociaż płonie? Kiedy Jahwe zobaczył, że Mojżesz zbliża się, aby się dokładniej przyjrzeć płomieniom, zawołał do niego z samego środka krzaka: Mojżeszu, Mojżeszu! A on odpowiedział: Jestem tu! Pan powiedział: Nie podchodź bliżej! Zdejmij twoje obuwie, bo miejsce, na którym stoisz, jest święte. I dalej tak mówił: Ja jestem Bogiem twojego ojca, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Mojżesz zasłonił sobie tedy twarz, gdyż bał się spoglądać wprost na Boga. Wtedy Pan powiedział: Widziałem ucisk mojego ludu w Egipcie, słyszałem też głośne narzekanie na jego ciemiężycieli. Wiem, jak bardzo cierpią. Zstąpiłem tu, ażeby ich wyrwać z rąk Egipcjan i wprowadzić do pięknego, rozległego kraju; do krainy płynącej mlekiem i miodem, do ziemi Kananejczyka, Chetyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebuzyty. Teraz oto doszło do Mnie głośne wołanie Izraelitów i sam widziałem, jak ich Egipcjanie uciskali. Idź przeto do faraona i wyprowadź Izraelitów, naród mój, z Egiptu. Ale Mojżesz odpowiedział: A kimże ja jestem, że miałbym iść do faraona i wyprowadzić z Egiptu Izraelitów? Lecz Bóg na to: Ja jestem z tobą i Ja cię posyłam. Natomiast znakiem dla ciebie będzie to, że gdy wyprowadzisz twój lud z Egiptu, na tej górze oddacie cześć Bogu. Wtedy powiedział Mojżesz do Boga: Dobrze, pójdę do Izraelitów i powiem im: Przysłał mnie do was Bóg ojców waszych. Wtedy oni z pewnością zapytają mnie, jak się ów Bóg nazywa. Co mam im odpowiedzieć? Rzekł Bóg do Mojżesza: Ja jestem Tym, który jest. I dodał: Powiesz Izraelitom tak: Posłał mnie do was Ten, który siebie nazywa "Ja jestem Tym, który jest". Powiedział Bóg także do Mojżesza: Powiesz nadto Izraelitom: Jahwe, Bóg waszych ojców. Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Jakuba, posłał mnie do was i powiedział: Takie jest moje imię na wieki i tak mają Mnie nazywać wszystkie pokolenia. Idź, zwołaj całą starszyznę Izraela i powiedz im: Jahwe, Bóg waszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, ukazał mi się i powiedział: Z wielkim bólem patrzyłem na was widząc, jak was dręczono w Egipcie. Dlatego postanowiłem uwolnić was od tej udręki i wyprowadzić z Egiptu, i wprowadzić do kraju Kananejczyków, Chetytów, Amorytów, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebuzytów; do ziemi płynącej mlekiem i miodem. Kiedy oni już usłuchają twoich słów, weź ze sobą całą starszyznę Izraela, idźcie do króla egipskiego i powiedzcie mu tak: Objawił się nam Jahwe, Bóg Hebrajczyków. Chcielibyśmy teraz wyruszyć w trzydniową podróż na pustynię, aby złożyć ofiary Jahwe, naszemu Bogu. Wiadomo, że król egipski nie uczyni zadość waszej prośbie, ale mocą moją zostanie do tego zmuszony. Dopiero wtedy, gdy wyciągnę rękę przeciw Egipcjanom i dotknę ich mocą wszystkich moich cudów, których na ich oczach dokonam, pozwoli wam wyjść. Sprawię też, że Egipcjanie okażą temu ludowi wiele życzliwości, tak iż nie wyruszycie w drogę z pustymi rękami. Każda kobieta będzie miała prawo zażądać od swojej sąsiadki albo pani domu srebrnych przedmiotów i szat. Strojąc nimi waszych synów i wasze córki, ograbicie Egipcjan. Mojżesz odpowiedział: Lecz co będzie, jeśli oni mi nie uwierzą i nie usłuchają mnie, tylko powiedzą: Jahwe wcale ci się nie objawił? Na to rzekł mu Pan: Co masz w ręku? A on odpowiedział: Laskę. Wtedy powiedział Pan: Rzuć ją na ziemię! I rzucił Mojżesz laskę na ziemię. Laska zamieniła się w węża, a Mojżesz aż cofnął się z przerażenia. Ale Pan powiedział do niego: Wyciągnij rękę i chwyć węża. Wyciągnął więc Mojżesz rękę i chwycił węża, który znów stał się w jego ręku zwykłą laską. Na to Pan rzekł: Muszą ci uwierzyć, że ukazał ci się Jahwe, Bóg ich ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Bóg Jakuba. I tak mówił do niego dalej: Włóż twoją rękę w zanadrze! Mojżesz włożył tam rękę, a gdy ją wyjął, cała była pokryta trądem białym jak śnieg. A Pan powiedział: Włóż jeszcze raz twoją rękę w zanadrze! Włożył tam ponownie rękę, a kiedy ją wyjął, była znów zdrowa jak pozostałe ciało. Na to Pan rzekł: Jeśli ci nie uwierzą i nie przekona ich ten pierwszy znak, powinni uwierzyć zobaczywszy drugi. A jeśli nie uwierzą nawet po tych dwóch znakach i nie dadzą się przekonać, to weźmiesz trochę wody z Nilu i wylejesz na suchą ziemię! Woda, którą zaczerpniesz z Nilu, po wylaniu na ziemię stanie się krwią. Wtedy Mojżesz powiedział do Pana: Ale, Panie mój, od wczoraj, a raczej od przedwczoraj, a dokładnie od momentu, gdy zacząłeś rozmawiać z Twoim sługą, sługa twój nie może mówić, jak należy. Moje usta i mój język stały się na pół zdrętwiałe. Odpowiedział na to Pan: Kto dał człowiekowi usta? Kto czyni go głuchym albo niemym? Kto sprawia, że widzi on lub nie widzi? Otóż, Ja, Pan! Idź tedy! Ja będę przy twoich ustach i powiem ci, co będziesz miał mówić. Ale Mojżesz odpowiedział: Panie mój! Poślij może jednak kogoś innego! Wtedy rozgniewał się Pan na Mojżesza i powiedział: Masz przecież brata, lewitę Aarona. Wiem, że potrafi on mówić dobrze. Właśnie w tej chwili wychodzi ci naprzeciw. Z pewnością bardzo się ucieszy, kiedy cię zobaczy. Porozmawiaj z nim, włóż w jego usta twoje słowa, a Ja będę zarówno przy twoich, jak i przy jego ustach. Ja też powiem wam, co powinniście czynić. Tak więc on będzie za ciebie przemawiał do ludu. On będzie twoimi ustami, a ty będziesz jakby jego Bogiem. Weź do ręki tę laskę, bo z jej pomocą będziesz dokonywał znaków. Po tym wszystkim wrócił Mojżesz do swojego teścia, Jetro, i powiedział: Chciałbym udać się do moich braci, którzy są w Egipcie. Chcę zobaczyć, czy jeszcze żyją. Jetro odpowiedział: Dobrze, idź w pokoju. Pan powiedział do Mojżesza w Madianie: Wstań i udaj się znów do Egiptu, bo pomarli już wszyscy, którzy czyhali na twoje życie. Wziął tedy Mojżesz swoją żonę i swoich synów, usadowił ich na ośle i ruszył w drogę powrotną do Egiptu, trzymając w ręku Bożą laskę. Jahwe powiedział do Mojżesza: I podczas całej podróży, i kiedy już znajdziesz się w Egipcie, miej ciągle przed oczyma owe cuda. W twoje ręce złożyłem moc ich czynienia. Nie zawahaj się ich dokonać na oczach faraona. A Ja sprawię, że nieczułe stanie się jego serce i nie będzie się on zgadzał na wyjście ludu. Wtedy powiesz faraonowi: Oto, co mówi Jahwe: Izrael jest moim pierworodnym synem. Pozwól tedy wyjść stąd mojemu synowi, aby mógł oddawać Mi cześć. Jeżeli nie pozwolisz mu wyjść, wtedy Ja zgładzę twojego pierworodnego syna. W czasie drogi, gdy odpoczywali na pewnym miejscu, przystąpił Pan do Mojżesza i chciał go zabić. Sefora wzięła ostry kamyk i obrzezała swojego syna. Potem odciętym napletkiem swojego syna dotknęła nóg Mojżesza i powiedziała: Jesteś dla mnie oblubieńcem krwi. Wtedy odstąpił od nich Jahwe. Oblubieńcem krwi nazwała go z powodu obrzezania. Jahwe powiedział do Aarona: Wyjdź na pustynię, aby spotkać się z Mojżeszem. Wyszedł na pustynię, aby spotkać się z Mojżeszem. Wyszedł tedy i spotkał go u stóp Góry Bożej. Ucałował go, a Mojżesz opowiedział Aaronowi o poleceniu, z jakim wysłał go Jahwe, oraz o cudach, których z mocy Jahwe ma dokonać. Poszli zatem Mojżesz z Aaronem i zgromadzili całą starszyznę Izraela. Aaron powtórzył w ich obecności wszystko, co Jahwe powiedział do Mojżesza, a Mojżesz uczynił wszystkie owe znaki na oczach ludu. I uwierzył lud. A gdy usłyszeli, że Jahwe ulitował się nad Izraelitami, gdy widział ich udręczenie, skłonili się nisko i upadli przed Nim na twarz. Potem Mojżesz z Aaronem przyszli do faraona i powiedzieli: Tak oto mówi Jahwe, Bóg Izraela: Pozwól mojemu ludowi wyjść z Egiptu, aby mógł na pustyni urządzić święto ku mojej czci. Faraon rzekł na to: A któż to jest ów Jahwe, żebym musiał go słuchać i wypuścić Izraelitów? Ja nie znam żadnego Jahwe i wcale nie zamierzam wypuścić Izraelitów. Wtedy oni odpowiedzieli: Ukazał się nam Bóg Hebrajczyków. Chcielibyśmy teraz udać się w trzydniową podróż na pustynię i złożyć tam ofiarę naszemu Bogu, żeby już więcej nie zsyłał na nas żadnej zarazy ani wojny. A król egipski odpowiedział na to: Dlaczego to Mojżesz i Aaron chcą doprowadzić ludzi do tego, żeby nic nie robili? Precz mi stąd! Wszyscy do swoich zajęć! I dodał: Tyle ludzi przebywa w tym kraju, a wy wszystkich chcecie odwieść od pracy? Jeszcze tego samego dnia wydał faraon nadzorcom robót i pisarzom takie oto polecenie: Od dziś nie będziecie już dostarczać ludziom słomy do wyrabiania cegły. Mają sami chodzić i zaopatrywać się w słomę. Ale liczba cegieł, które powinni wykonać, ma być taka sama jak dotychczas. Niczego nie zmniejszajcie! Ogarnęło ich bowiem lenistwo i dlatego wołają: Chcielibyśmy pójść i złożyć ofiarę naszemu Bogu. Gdy praca stanie się bardziej wyczerpująca, ludzie będą ciągle zajęci i nie będą dawali posłuchu czczej gadaninie. Poszli tedy nadzorcy robót i pisarze do ludzi i powiedzieli: Według rozkazu faraona od dziś nie będzie się wam dostarczać słomy. Musicie chodzić i sami się w nią zaopatrywać, gdzie tylko będzie można. Jednakże liczba cegieł, jakie macie wykonać, nie może być mniejsza. Rozeszli się zatem ludzie po całym Egipcie, żeby szukać słomy. Nadzorcy robót ponaglali ich, mówiąc: Musicie wykonać codziennie tyle samo cegieł co i wtedy, gdy słoma była wam dostarczana. Nadzorcy robót faraona dręczyli też wyznaczonych przez siebie pisarzy izraelskich, mówiąc: Dlaczego to zarówno wczoraj, jak i dziś nie wykonaliście jeszcze ustalonej uprzednio ilość cegieł? Poszli tedy pisarze izraelscy do faraona i zaczęli się uskarżać mówiąc: Dlaczego tak traktujesz twoje sługi? Nie dostarcza się twoim sługom słomy, a ciągle im się mówi: Róbcie cegłę! Popatrz, jak znęcają się nad twoimi sługami, a mówi się przy tym, że to lud jest winien. Ale on odpowiedział: Ogarnęło was lenistwo, zwykłe lenistwo, i właśnie dlatego mówicie: Chcemy iść i złożyć ofiarę Jahwe. Precz mi stąd! Wracajcie do roboty. Słomy nie będzie się wam dostarczać, a cegieł musicie wykonywać taką samą liczbę jak przedtem. Tak więc pisarze izraelscy znaleźli się w położeniu bardzo trudnym z powodu owego oświadczenia, że ilość codziennie wyrabianych cegieł nie może zostać zmniejszona. Wracając od faraona, spotkali Mojżesza i Aarona, którzy właśnie na nich czekali. Powiedzieli im pisarze: Sam Jahwe powinien się tu zjawić i dokonać sądu nad wami za to, że naraziliście nas na niełaskę faraona i jego dworzan, wkładając przez to w ich ręce miecz, od którego wypadnie nam zginąć. Wtedy zwrócił się Mojżesz do Jahwe i powiedział: Panie mój, dlaczego postępujesz tak okrutnie z Twoim ludem? Po co mnie tu przysłałeś? Od czasu gdy przybyłem do faraona, żeby występować w Twoim imieniu, traktuje on ten naród jeszcze gorzej, a Ty nie przychodzisz swojemu ludowi z pomocą. A Jahwe tak odpowiedział Mojżeszowi: Zaraz zobaczysz, co uczynię faraonowi. Zmuszony mocną prawicą pozwoli im wyjść, a co więcej - pod przymusem silnej ręki on sam, i to wkrótce, wywiedzie ich ze swojego kraju. Mówiąc dalej do Mojżesza, Bóg powiedział: Ja jestem Jahwe. To Ja objawiłem się Abrahamowi, Izaakowi, Jakubowi jako Bóg wszechmocny, ale nie dałem im poznać, co znaczy moje imię, Jahwe. Zawarłem z nimi również moje przymierze i obiecałem dać im na własność ziemię kananejską, tę ziemię, na której zamieszkiwali jako cudzoziemcy. A potem słyszałem, jak Izraelici się uskarżali, że Egipcjanie traktują ich jak niewolników. Wtedy wspomniałem na moje przymierze. I dlatego powiedz Izraelitom: Ja jestem Jahwe. Ja was uwolnię od ciężkiej pracy dla Egipcjan i wyprowadzę z tej niewoli. Wybawię was moją wyciągniętą prawicą po dokonaniu bardzo surowego sądu nad nimi. Wy będziecie moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem. Nie wolno wam zapominać, że Ja jestem Jahwe, wasz Bóg, który was uwolni spod jarzma egipskiego. Wprowadzę was do kraju, który pod przysięgą obiecałem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. Przekazuję go wam na własność, Ja, Pan. Powtórzył to Mojżesz Izraelitom. Ale oni go nie słuchali, gdyż byli bardzo udręczeni ciężką pracą. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Idź do faraona, króla egipskiego, i powiedz mu, aby pozwolił Izraelitom opuścić ten kraj. A Mojżesz na to: Jeśli nawet Izraelici nie chcieli mnie słuchać, to jakże usłucha mnie faraon, tym bardziej że wcale nie mam daru przemawiania. Tak to nakłaniał Bóg Mojżesza i Aarona. Nakazał im bardzo wyraźnie udać się do Izraelitów oraz do faraona, króla egipskiego, i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu. A oto przywódcy największych rodów. Synami Rubena, pierworodnego Izraela, byli: Henoch, Pallu, Chesron i Karmi. Są to rody wywodzące się od Rubena. Synami Symeona byli: Jemuel, Jamin, Ohad, Jakin, Sochar i Szaul, syn Kananejki. Są to rody wywodzące się od Symeona. A oto imiona synów Lewiego, według porządku ich rodzin: Gerszon, Kehat i Merari. Lewi żył sto trzydzieści siedem lat. Synami Gerszona byli: Libni i Szimei, zgodnie z nazwami ich rodów. Synami Kehata byli: Amram i Jishar, Chebron i Uzzjel. Kehat żył sto trzydzieści trzy lata. Synami Merariego byli: Machli i Muszi. A oto rody wywodzące się, wraz z następnymi pokoleniami, od Lewiego. Amram wziął za żonę swoją ciotkę Jokebed, która była matką Aarona i Mojżesza. Amram żył sto trzydzieści siedem lat. Synami Jishara byli: Korach, Nefeg i Zikri, synami zaś Uzzjela - Miszael, Elsafan i Sitri. Aaron wziął sobie za żonę Elżbietę, córkę Aminadaba, siostrę Nachszona. Ona to była matką Nadaba, Abihu, Eleazara i Itamara. Synami Koracha byli: Assir, Elkana i Abiasaf. Takie są rody wywodzące się od Koracha. Eleazar, syn Aarona, wziął za żonę jedną z córek Putiela. Ona to urodziła mu Pinchasa. Takie są główne rody wywodzące się, wraz z następnymi pokoleniami, od Lewiego. A oto Aaron i Mojżesz, mężowie, do których Jahwe powiedział: Wyprowadźcie Mi Izraelitów z Egiptu i obejmijcie nad nimi kierownictwo! To oni obaj, Mojżesz i Aaron, rozmawiali z faraonem, królem Egiptu; oni otrzymali rozkaz wyprowadzenia Izraelitów z Egiptu. Kiedy Jahwe przemawiał do Mojżesza w Egipcie, tak mu powiedział: Ja jestem Jahwe. Powtórz faraonowi, królowi egipskiemu, wszystko, co kazałem ci uczynić. Ale Mojżesz rzekł do Jahwe: Tak trudno mi przemawiać. Jakże faraon zechce mnie usłuchać? Na to rzekł Jahwe do Mojżesza: Będziesz występował przed faraonem niby w postaci Boga, a twój brat, Aaron, będzie twoim prorokiem. Będziesz powtarzał wszystko, co ci powiem, a twój brat, Aaron, będzie to przekazywał faraonowi. Faraon musi zezwolić Izraelitom na opuszczenie tego kraju. Ale Ja dopuszczę do tego, że serce faraona stanie się nieczułe. Wtedy pomnożę moje znaki i cuda w kraju egipskim. Faraon nie zechce was posłuchać. Dlatego podniosę moją rękę na Egipcjan i wśród kar dotkliwych wyprowadzę z Egiptu moje rzesze, mój lud izraelski. Dopiero gdy wyciągnę moją prawicę przeciw Egipcjanom, poznają oni, że Ja jestem Panem. I wtedy wyprowadzę spośród nich Izraelitów. Mojżesz i Aaron uczynili wszystko tak, jak im nakazał Jahwe. Dokładnie tak, jak im nakazał. Prowadząc te rozmowy z faraonem, Mojżesz miał lat osiemdziesiąt, a Aaron osiemdziesiąt trzy. Jahwe powiedział do Mojżesza i Aarona: Jeśli faraon zażąda od was, dla potwierdzenia waszego posłannictwa, jakiegoś znaku, to ty powiesz do Aarona, żeby wziął swoją laskę i rzucił ją na ziemię przed faraonem. Laska zamieni się w węża. Kiedy Mojżesz i Aaron przyszli do faraona, uczynili wszystko tak, jak im polecił Jahwe: Aaron rzucił swoją laskę pod nogi faraona i jego służących, a laska przemieniła się w węża. Wtedy faraon kazał przywołać mędrców, zaklinaczy i jasnowidzów egipskich i ci, za pomocą swoich sztuczek, uczynili to samo: każdy z nich rzucił na ziemię laskę i wszystkie laski przemieniły się w węże. Ale laska Aarona pochłonęła wszystkie laski wróżbitów. Lecz serce faraona mimo to pozostało nieczułe i nie posłuchał ich. Tak właśnie przepowiedział wszystko Jahwe. Jahwe powiedział do Mojżesza: Serce faraona jest nieczułe i wcale nie jest on gotów wypuścić ludu. Udaj się więc wczesnym rankiem do faraona, a gdy będzie on schodził do wody, stań przed nim nagle nad brzegiem Nilu! Weź ze sobą laskę, która się już raz przemieniła w węża. I powiedz do faraona tak: Jahwe, Bóg Hebrajczyków, posłał mnie do ciebie i kazał mi powiedzieć: Puść spokojnie mój lud, aby mógł oddać Mi cześć na pustyni. Dotychczas nie chciałeś Mnie usłuchać. Jahwe mówi również tak: Oto teraz powinieneś poznać, że Ja jestem Jahwe: laską, którą trzymam w ręce, uderzę w wodę Nilu, a woda przemieni się w krew. Wyginą wszystkie ryby w Nilu, a sam Nil zacznie tak cuchnąć, że Egipcjanie nie będą już więcej mogli pić z niego wody. I rzekł Jahwe do Mojżesza: Powiedz Aaronowi, aby wziął swoją laskę i wyciągnął rękę ponad wody Egiptu, ponad wszystkie rzeki i kanały spływające do Nilu, ponad wszystkie stawy i zbiorniki wodne, a wtedy wszelka woda zamieni się w krew. Krew będzie w Egipcie wszędzie, we wszystkich naczyniach, zarówno tych z drewna, jak i tych z kamienia. I zrobili Mojżesz i Aaron tak, jak im Jahwe nakazał. Podniósł Aaron laskę i uderzył nią na oczach faraona i jego sług o wodę Nilu. I natychmiast cała woda Nilu przemieniła się w krew. Wyginęły wszystkie ryby w Nilu. Nil zaczął cuchnąć tak bardzo, że Egipcjanie nie mogli już więcej pić z niego wody. Wszędzie, w całym Egipcie, było pełno krwi. Jednakże czarownicy egipscy za pomocą swoich sztuczek dokonali tego samego. Niewzruszone więc pozostało serce faraona i nie chciał ich usłuchać, tak jak to Jahwe przepowiedział. Faraon wrócił do domu i wcale nie przejął się całą sprawą. Wszyscy zaś Egipcjanie kopali wzdłuż Nilu studnie, szukając wody do picia, bo nie mogli pić wody z Nilu. Upłynęło siedem dni od czasu, jak Jahwe uderzył laską o wodę Nilu. Potem rzekł Jahwe do Mojżesza: Idź do faraona i powiedz mu tak: Oto mówi Jahwe: Puść mój lud, aby mógł Mnie uczcić na pustyni. Jeżeli nie pozwolisz im wyjść, sprowadzę na cały kraj plagę żab. Wody Nilu zaroją się od żab, które zaczną wychodzić z rzeki i przedostaną się do twojego domu, do twojej sypialni, do twojego łoża, a także do domostw twoich sług i całego ludu; będą w paleniskach, w naczyniach na potrawy, będą pełzać po twoim ciele, po ciałach wszystkich ludzi, po ciałach twoich służących. Jahwe rzekł do Mojżesza: Powiedz Aaronowi, żeby wziąwszy laskę, wyciągnął rękę ponad wody rzek, ponad kanały Nilu i ponad wszystkie stawy i sprowadził na cały Egipt żaby! Wyciągnął więc Aaron swoją rękę ponad wszystkie wody Egiptu. Wypełzły zewsząd żaby i napełniły całą ziemię egipską. Jednakże czarownicy uczynili, za pomocą swoich sztuczek, to samo: również sprowadzili na cały Egipt żaby. Faraon zawołał do Mojżesza i Aarona i powiedział: Proście Jahwe, aby uwolnił mnie i mój naród od plagi żab. Wtedy wypuszczę wasz lud, by mógł pójść i złożyć ofiarę na cześć Jahwe. Rzekł na to Mojżesz do faraona: Dobrze! Powiedz tylko, kiedy mam zwrócić się do Jahwe, aby uwolnił ciebie, twoje sługi i cały twój naród od plagi żab, aby je wyprowadził także z waszych domów, a pozostawił jedynie w wodach Nilu. A on odpowiedział: Jutro. Na to Mojżesz: Dobrze. Będziesz jednak musiał uznać, że Jahwe, nasz Bóg, nie ma sobie równego. Żaby opuszczą twoje domy, sługi i cały twój lud. Pozostaną tylko w Nilu. Kiedy Mojżesz i Aaron wyszli od faraona, zaczął Mojżesz błagać Jahwe o uwolnienie Egiptu od plagi żab, które zesłał na faraona. Wysłuchał Jahwe prośby Mojżesza i żaby zaczęły masowo ginąć w domach, w obejściach i na polach. Zebrano ich ogromne stosy, a w całym kraju poczęło od nich cuchnąć dotkliwie. Kiedy faraon stwierdził, że klęska już minęła znów zamknął swoje serce i nie usłuchał głosu Mojżesza, tak jak to Jahwe przepowiedział. Potem rzekł Jahwe do Mojżesza: Powiedz Aaronowi, aby wziął laskę i rzucił na ziemię, w pył, z którego wyjdzie i wypełni całą ziemię egipską plaga komarów. I uczynił tak: Aaron wyciągnął laskę i rzucił ją na ziemię, w pył. I natychmiast wyleciały chmary komarów, które zaczęły obsiadać ludzi i zwierzęta. W całym Egipcie pył ziemi przemieniał się w komary. Czarownicy próbowali, za pomocą swoich sztuczek, również sprowadzić plagę komarów, ale nie zdołali tego dokonać. Roje komarów siadały na ludziach i na bydle. Wtedy powiedzieli czarownicy do faraona: To palec Boży! Ale serce faraona nadal pozostawało niewzruszone, tak jak to przepowiedział Jahwe. Potem rzekł Jahwe do Mojżesza: Wstań wcześnie rano, zbliż się do faraona, gdy będzie wchodził do rzeki, i przemów do niego tak: Jahwe nakazuje, abyś wypuścił Jego lud, który chce złożyć swemu Bogu ofiarę. Jeśli się nie zgodzisz, ześlę plagę much na ciebie, na twoje sługi, na cały naród i na wszystkie twoje domy. Wszystkie domy w całym Egipcie będą pełne much; pokryją one też całą ziemię, na której mieszkacie. Tylko kraina Goszen, gdzie żyje mój lud, będzie wolna owego dnia od tej plagi. Tam nie będzie much. Po tym będziesz mógł poznać, że Ja, Jahwe, jestem Panem w tym kraju. Uczynię bardzo wyraźny przedział między moim a twoim ludem. Ten znak ukaże się już jutro. I tak uczynił Jahwe. Muchy ogromnymi chmarami obsiadły dom faraona, domostwa jego sług i napełniły cały Egipt. Z powodu owych much kraj poniósł wielkie straty. Kazał tedy faraon sprowadzić do siebie Mojżesza i Aarona i tak im powiedział: Idźcie już i złóżcie ofiarę na cześć waszego Boga, ale tu, w tym kraju! Lecz Mojżesz odpowiedział: Na to nie możemy się zgodzić. Naszym obowiązkiem jest złożyć Jahwe, naszemu Bogu, taką ofiarę, która jest powodem zgorszenia dla Egipcjan. Jeżeli na ich oczach będziemy składali ofiarę, która ich gorszy, to czyż nie rzucą się na nas, żeby nas ukamienować? Chcemy udać się w trzydniową wędrówkę na pustynię i tam złożyć Jahwe, naszemu Bogu, ofiarę zgodnie z Jego poleceniem. Odpowiedział faraon: Dobrze, możecie iść i złożyć Jahwe, waszemu Bogu, ofiarę na pustyni. Nie odchodźcie tylko zbyt daleko. Pomódlcie się też za mnie! Mojżesz na to: Dobrze, już ruszam i będę się modlił do Jahwe. Jutro opuszczą muchy faraona, jego sługi i cały lud. Ale niech faraon nie oszukuje nas już więcej i nie przeszkadza ludowi wyruszyć w drogę i złożyć ofiarę na cześć Jahwe. Potem Mojżesz wyszedł od faraona i modlił się do Jahwe. Jahwe wysłuchał prośby Mojżesza i uwolnił faraona, jego sługi i cały lud od plagi much; ani jedna z nich nie pozostała. Ale faraon i tym razem zamknął swoje serce i nie pozwolił ludowi wyjść. I znów rzekł Jahwe do Mojżesza: Idź do faraona i powiedz mu tak: Oto, co mówi Jahwe, Bóg Hebrajczyków: Wypuść mój lud, żeby mógł Mi okazać cześć! Jeżeli nie pozwolisz im wyjść i będziesz ich ciągle zatrzymywał, ręka samego Jahwe wytraci wszystko twoje bydło na polu, konie i osły, wielbłądy, woły i owce; spadnie na nie wszystkie bardzo groźna zaraza. Jahwe wyraźnie oddzieli bydło Izraela od bydła Egipcjan. Nic złego nie przydarzy się temu, co stanowi dobytek Izraela. Jahwe wyznaczył już także czas rozpoczęcia się tej plagi: już jutro uczyni to Jahwe w tym kraju. Dnia następnego uczynił to Jahwe: Wyginęło wszystko bydło Egipcjan, natomiast z bydła Izraelitów nie padła ani jedna sztuka. Faraon dowiadywał się i stwierdził, że z bydła Izraelitów rzeczywiście nie zginęła ani jedna sztuka. Mimo to nieczułe pozostało serce faraona i nie wypuszczał ludu. Rzekł tedy Jahwe do Mojżesza i Aarona: Weźcie garściami sadzy z pieca i niech Mojżesz rzuci ją w górę na oczach faraona. Sadza osiądzie jak pył na całym Egipcie i natychmiast wszyscy ludzie i zwierzęta pokryją się wrzodami i pryszczami. Tak będzie w całym Egipcie. Wzięli zatem owej sadzy, przyszli do faraona i Mojżesz rzucił sadzę w powietrze. I natychmiast potworzyły się u ludzi i zwierząt wrzody i pryszcze. Czarownicy nie mogli się przeciwstawić Mojżeszowi, bo oni również , podobnie jak wszyscy Egipcjanie, byli pokryci wrzodami. Jahwe jednak pozostawił zatwardziałym serce faraona, który nie chciał słyszeć o wypuszczeniu Izraelitów, tak jak to Jahwe zapowiedział Mojżeszowi. Potem powiedział Jahwe do Mojżesza: Wstań wczesnym rankiem, idź do faraona i powiedz mu tak: Oto, co mówi Jahwe, Bóg Hebrajczyków: Wypuść mój lud, aby mógł Mi okazać cześć. W przeciwnym razie postanowiłem dotknąć ciebie, twoje sługi i cały twój naród wszystkimi moimi plagami. Po tym będziesz mógł się przekonać, że w całym kraju nie ma nikogo, kto mógłby się równać ze Mną. Już teraz mógłbym wyciągnąć moją prawicę i porazić zaraz ciebie oraz twój naród, i już mogłoby cię nie być na ziemi. Pozostawiłem cię jednak przy życiu, aby ci okazać moją moc i rozsławić moje imię po całej ziemi. Jeżeli nadal będziesz się chełpił swoją wielką władzą nad moim ludem i nie pozwolisz mu wyjść, to jutro o tej porze spuszczę na was grad tak ciężki, jakiego nie było w Egipcie od początku jego dziejów aż po dzień dzisiejszy. Poślij teraz swoich ludzi, umieść w bezpiecznym miejscu swoje stada i cały dobytek znajdujący się na polach. Na ludzi i na wszystkie zwierzęta znajdujące się na polu, a nie pod dachem, spadnie grad i wszystko zniszczy. Słudzy faraona, którzy ulękli się przestrogi Jahwe, kazali sprowadzić pod dach swoje sługi i cały swój dobytek. Ci, co zlekceważyli słowo Jahwe, pozostawili swoje sługi i cały dobytek na polu. A Jahwe powiedział do Mojżesza: Podnieś ręce do nieba, aby sprowadzić grad na cały Egipt, na ludzi i na bydło, i na wszystkie rośliny w Egipcie. Podniósł Mojżesz swoją laskę do nieba, a Jahwe zesłał potężne grzmoty i nawałnice gradu. Pośród błyskawic sięgających samej ziemi spadł na cały Egipt wielki grad. Padał ciężki grad, rozświetlany błyskawicami. Czegoś podobnego nie widzieli Egipcjanie od początku dziejów swego narodu. Wszystko, co istniało na polach, zostało wyniszczone przez grad w całym Egipcie. Grad niszczył ludzi, zwierzęta, rośliny na polach i drzewa. Nie padał tylko w Goszen, gdzie zatrzymali się Izraelici. Kazał tedy faraon przywołać do siebie Mojżesza i Aarona i tak do nich powiedział: Przyznaję, że tym razem ja zawiniłem. Jahwe jest sprawiedliwy, a my, to znaczy ja i mój naród, sprzeniewierzyliśmy się sprawiedliwości. Proście Jahwe, aby już ustał grzmiący głos samego Boga i nawałnica gradu. Już teraz pozwolę wam wyjść. Nie musicie już dłużej tu pozostawać. A Mojżesz na to: Jak tylko wyjdę z miasta i wyciągnę moje ręce do Jahwe, natychmiast ustaną grzmoty i nie spadnie ani jedna grudka gradu. Po tym poznasz, że ten kraj należy do Jahwe. Ale ja wiem, że wy, to znaczy twoi słudzy i ty sam, nadal nie okazujecie bojaźni przed Bogiem Jahwe. Został zniszczony wszystek len i jęczmień; jęczmień miał już kłosy, a len dopiero zakwitał. Pszenica i owies ocalały, bo one wschodzą znacznie później. Odszedł tedy Mojżesz od faraona, wyszedł poza miasto i wyciągnął swoje ręce do Jahwe. Natychmiast ucichły grzmoty, przestał też spadać na ziemię grad i deszcz. Ale gdy faraon zobaczył, że ustał deszcz, grad i grzmoty, wrócił do swego grzesznego uporu; zamknęło się znów jego serce i serca jego sług. Pozostało nieczułe serce faraona i nie pozwolił on wyjść Izraelitom z Egiptu, tak jak to Jahwe przepowiedział przez Mojżesza. Jahwe rzekł do Mojżesza: Idź do faraona, którego serce uczyniłem nieczułym, a także niewrażliwymi serca jego sług, abym mógł okazać wśród nich moje znaki i abyś ty mógł opowiadać swoim synom i wnukom o tym, co zdziałałem w Egipcie i jakie tam znaki czyniłem. Wtedy poznacie, że Ja jestem Jahwe. Poszli tedy Mojżesz z Aaronem do faraona i powiedzieli: Oto, co mówi Jahwe, Bóg Hebrajczyków: Jak długo jeszcze nie będziesz chciał Mi się poddać? Pozwól wreszcie mojemu ludowi wyjść, aby mógł złożyć Mi cześć! Jeżeli natychmiast nie wypuścisz mojego ludu, od jutra zacznę sprowadzać na twój kraj szarańczę. Pokryje ona powierzchnię całej ziemi, tak że nie będzie widać nawet kawałka wolnego miejsca, i pochłonie to wszystko, co jeszcze ocalało po gradobiciu: zniszczy wszelkie drzewa rosnące na waszych polach. Twoje domy, domostwa twoich sług i wszystkich Egipcjan będą pełne szarańczy. Czegoś podobnego nie widzieli ani twoi ojcowie, ani praojcowie, odkąd żyją w tym kraju aż po dzień dzisiejszy. Powiedziawszy to, odwrócił się Mojżesz i wyszedł od faraona. W końcu słudzy faraona zapytali: Jak długo jeszcze człowiek ten będzie sprowadzał na nas różne nieszczęścia? Wypuść wreszcie tych ludzi, żeby mogli oddać cześć swojemu Bogu. Czy wciąż jeszcze nie widzisz, że cały Egipt zmierza ku zagładzie? Wezwano tedy Mojżesza i Aarona do faraona z powrotem, a on powiedział do nich: Idźcie już i złóżcie hołd waszemu Bogu! Kto z was chce iść? Odpowiedział Mojżesz: Idziemy wszyscy, młodzi i starzy, nasi synowie i córki. Zabieramy ze sobą nasze owce, kozy i woły. Będziemy bowiem obchodzili święto Jahwe. Rzekł do nich faraon: Niech Jahwe będzie z wami tak, jak ja puszczam wolno was i wasze dzieci. Przecież widać, że knujecie coś złego. Nie zgadzam się na to. Będą mogli wyjść tylko mężczyźni i tylko oni oddadzą chwałę Jahwe. Tylko tegoście się dotąd domagali. I wypędzono ich sprzed oblicza faraona. Wtedy powiedział Jahwe do Mojżesza: Wyciągnij twoją rękę nad Egipt, a cały Egipt obsiądzie szarańcza i zniszczy wszelką roślinność w całym kraju, wszystko to, co jeszcze ocalało po gradobiciu. Wyciągnął tedy Mojżesz swoją laskę nad Egiptem, a Jahwe skierował w stronę tego kraju wiatr wschodni, który wiał przez cały dzień i całą noc. Gdy nastał poranek, przyniósł wiatr wschodni pierwszą szarańczę do kraju. Spadła ona na cały Egipt i pokryła wszystką ziemię egipską. Szarańczy było tak dużo, że nikt nigdy przedtem ani potem nie widział jej tyle. Pokryła obszar całego kraju tak, że ziemia stała się od niej aż czarna; szarańcza pożarła wszelką roślinność kraju, wszystkie owoce drzew, które ocalały po gradobiciu. Nic zielonego nie pozostało ani na drzewach, ani na roślinach w całym Egipcie. Kazał tedy faraon przywołać do siebie co rychlej Mojżesza i Aarona i tak do nich powiedział: Zgrzeszyłem przeciwko Jahwe, waszemu Bogu, a także przeciwko wam. Wybaczcie mi jeszcze tym razem moją winę i proście Jahwe, waszego Boga, aby mnie uwolnił przynajmniej od tego niebezpieczeństwa śmierci. Wyszedł Mojżesz od faraona i zaczął modlić się do Jahwe. Wtedy Jahwe zmienił kierunek wiatru ze wschodniego na zachodni, bardzo silny, a ten oddalił szarańczę i zatopił ją w Morzu Czerwonym. W całym Egipcie znikła szarańcza, tak że nic z niej nie pozostało. Pan jednak sprawił, że serce faraona pozostało nieczułe i nadal nie pozwalał on Izraelitom opuścić kraju. Wtedy rzekł Jahwe do Mojżesza: Wyciągnij twoje ręce do nieba, a cały Egipt okryją ciemności tak gęste, że można będzie ich dotknąć. Wyciągnął więc Mojżesz swoje ręce do nieba i w tej chwili zapanowała, na czas trzech dni, nieprzenikniona ciemność. Jeden nie widział drugiego przez trzy dni, nikt nie mógł ruszyć się z miejsca. Ale tam, gdzie mieszkali Izraelici, było widno. Wtedy kazał faraon przywołać Mojżesza i powiedział do niego: Idźcie już i oddawajcie cześć Jahwe. Nie wolno wam jednak zabierać ze sobą waszych owiec i waszego bydła. Wasze dzieci możecie ze sobą zabrać. Lecz Mojżesz odrzekł: Nawet gdybyś nam sam dał to, co potrzebne do złożenia ofiar i całopalenia na cześć Jahwe, naszego Boga, to też musielibyśmy zabrać ze sobą nasze trzody, nie zostawiając nawet jednej racicy. Właśnie z owych trzód złożymy ofiarę, którą pragniemy uczcić Jahwe, naszego Boga. Dopóki jednak nie dotrzemy na miejsce, nie wiemy, z których zwierząt zostanie złożona ofiara na cześć Jahwe. Jahwe uczynił jednak nieczułym serce faraona, tak że nie chciał on wypuścić ludu. I nawet zaczął krzyczeć: Precz mi stąd! I pamiętaj, żebyś mi się nigdy więcej nie pokazywał na oczy! Gdy tylko pojawisz się znów przede mną, natychmiast zginiesz. Powiedział zatem Mojżesz: Dobrze, stanie się, jak chcesz. Więcej już nie pokażę ci się na oczy. Wtedy powiedział Jahwe do Mojżesza: Jeszcze jedną plagę ześlę na faraona i jego kraj. Po tej pladze z pewnością pozwoli wam wyjść z Egiptu. A kiedy was wreszcie wypuści, będzie was nawet zmuszał do wyjścia. Ogłoś ludowi, aby każdy mężczyzna i każda kobieta wyprosili sobie u swoich sąsiadów jakieś przedmioty ze srebra i złota. Tymczasem Jahwe sprawił, że Egipcjanie zaczęli okazywać ludowi życzliwość. Mojżesz zyskał sobie wielkie uznanie u egipskich sług faraona oraz u całego ludu. I rzekł Mojżesz: Oto, co mówi Jahwe: O północy przejdę przez cały Egipt. Umrze wtedy wszystko, co pierworodne w całym Egipcie, zaczynając od pierworodnego syna faraona, który zasiada na tronie, poprzez pierworodnego służącej obracającej żarna aż do pierworodnych wszelkiego bydła. Podniesie się wtedy w Egipcie lament tak wielki, jakiego nie było nigdy ani przedtem, ani potem. Tymczasem na żadnego spośród Izraelitów nawet pies nie wyszczerzy zębów, ani na człowieka, ani na żadne zwierzę, abyście mogli rozpoznać, że Jahwe dokonał bardzo wyraźnego podziału pomiędzy Egiptem a Izraelem. Dopiero wtedy przyjdą do mnie wszyscy twoi słudzy, upadną przede mną na twarz i powiedzą: Idź już sobie, ty sam i cały twój lud, który tu przywiodłeś. I wtedy wyprowadzę ich. Powiedziawszy to, odszedł od faraona płonąc gniewem. I powiedział Jahwe do Mojżesza: Nie usłucha was faraon, ale dzięki temu uczynię wiele znaków w Egipcie. Mojżesz i Aaron dokonali tych znaków na oczach faraona, lecz Jahwe sprawił, że jego serce pozostało niewzruszone, tak że ostatecznie nie zgodził się na wyjście Izraelitów z jego kraju. Powiedział Jahwe do Mojżesza i Aarona, kiedy jeszcze byli w Egipcie: Miesiąc ten będzie dla was początkiem wszystkich miesięcy; będzie pierwszym miesiącem całego roku. Tak powiedzcie zgromadzeniu całego Izraela: Dziesiątego dnia tego miesiąca każdy z was niech się postara o baranka dla swojej rodziny; każdy dom powinien mieć jednego baranka. Jeżeli się okaże, że jakaś rodzina jest za mała, aby mogła spożyć całego baranka, to niech się postara o baranka wspólnie z najbliższymi sąsiadami, powiększając w ten sposób liczbę osób. Przy podziale baranka należy brać pod uwagę, ile kto będzie mógł spożyć. Baranek powinien być wolny od jakichkolwiek braków; powinien to być samiec, nie mający więcej niż rok. Zamiast jagnięcia może też być młode koźlątko. Macie baranka przetrzymać u siebie aż do dnia czternastego tego miesiąca, a wieczorem dnia czternastego powinno się go zabić wobec zgromadzenia całego Izraela. Krwią baranka powinno się poznaczyć odrzwia i progi domów, w których będzie się spożywało baranka. Mięso z zabitego baranka powinno być spożyte jeszcze tej samej nocy. Należy je upiec na ogniu i podać do jedzenia z niekwaszonym chlebem i gorzkimi ziołami. Nie wolno z owego baranka spożywać niczego na surowo albo ugotowanego w wodzie. Wszystko, co jest przeznaczone do spożycia, powinno być upieczone na ogniu. Powinno być spożyte wszystko, łącznie z głową, nogami i wnętrznościami. Nie wolno wam niczego zostawiać do rana dnia następnego, a gdyby jednak coś zostało, należy to spalić! Baranka będziecie spożywać tak: przepaszecie wasze biodra, wzujecie na nogi sandały, do ręki weźmiecie laskę. Jeść będziecie szybko! Tak będzie wyglądał obchód Paschy na cześć Jahwe. Ja zaś przejdę tej nocy przez cały Egipt i wyniszczę wszystko, co pierworodne spośród ludzi i zwierząt w całym Egipcie. Przeprowadzę również sąd nad wszystkimi bogami Egiptu - Ja, Jahwe. Krew na domach przez was zamieszkanych posłuży za znak, który was ocali. Kiedy zobaczę krew, przejdę obok i nie dotknie was niszcząca siła zagłady, którą ześlę na cały Egipt. Dzień ten powinien wam utkwić mocno w pamięci. Będziecie go obchodzić jako święto ku czci Jahwe. Po wszystkie pokolenia dzień ten będzie na zawsze dla was świętem. Przez siedem dni będziecie jeść chleb niekwaszony, a już pierwszego dnia usuniecie z waszych domów wszelki kwas. Kto by zaś jadł w ciągu owych siedmiu dni potrawy kwaszone, zostanie wyłączony ze społeczności izraelskiej. Pierwszego dnia - podobnie zresztą jak i siódmego - zbierzecie się na świętym zgromadzeniu. Powstrzymacie się w te dni od wszelkiej pracy. Tylko to, co konieczne do jedzenia, będziecie mogli sobie przygotować. Będziecie też obchodzić święto Przaśników, bo właśnie tego dnia wyprowadziłem was gromadnie z Egiptu. Niech ten dzień uroczyście obchodzą wszystkie pokolenia. Postanówcie to sobie na zawsze. Pierwszego miesiąca, od wieczora dnia czternastego aż do wieczora dnia dwudziestego pierwszego, wolno wam będzie jeść tylko chleb niekwaszony. W ciągu owych siedmiu dni w domach waszych nie powinno się znajdować nic kwaszonego. Każdy zaś, kto by w tych dniach spożywał coś kwaszonego, czy byłby to ktoś z was, czy cudzoziemiec, zostanie wyłączony ze społeczności izraelskiej. Nie jedzcie tedy nic kwaszonego. Wszędzie, gdziekolwiek się znajdziecie, spożywajcie chleb przaśny. Zwołał zatem Mojżesz wszystkich starszych Izraela i powiedział im: Przygotujecie sobie jagnię albo koźlątko, po jednym dla każdej rodziny, i zabijecie jako ofiarę paschalną! Potem weźmiecie kilka gałązek hizopu, umoczycie je w naczyniu z krwią i pokropicie nią próg i obydwoje odrzwi domu. Aż do rana nikt z was nie powinien domu opuszczać. Jahwe będzie przechodził, wszędzie sprowadzając zagładę na Egipcjan. Kiedy jednak zobaczy krew na progu i na obydwojgu odrzwiach jakiegoś domu, ominie taki dom; nie pozwoli swojemu niszczycielowi wejść do waszych domów, aby was zgładził. Trzymajcie się dokładnie tego polecenia, przekazując je waszym potomkom. A kiedy już wejdziecie do ziemi, którą da wam Jahwe, tak jak zapowiedział, nie zapomnijcie o obchodach tego święta. A gdy synowie wasi pytać was będą, co oznacza to święto, odpowiecie im tak: Jest to ofiara Paschy na cześć Jahwe, który ominął w Egipcie domy Izraelitów; przynosząc zagładę do domów Egipcjan, nasze domy ocalił. Cały lud usłyszawszy to skłonił się i upadł na twarz. Poszli więc Izraelici i uczynili wszystko tak, jak im nakazali: Jahwe, Mojżesz i Aaron. Wszystko dokładnie wypełnili. Była północ, kiedy Jahwe rozpoczął dzieło zagłady wszystkich pierworodnych w Egipcie, zaczynając od pierworodnego syna faraona, zasiadającego wtedy na tronie, aż do pierworodnych tych, którzy pozostawali w więzieniach. Zginęło też wszystko, co było pierworodne spośród zwierząt. Zerwali się tedy jeszcze w nocy: faraon i cała jego służba, i wszyscy Egipcjanie. Lament powstał w całym Egipcie, bo w każdym domu był jakiś zmarły. Kazał zatem faraon jeszcze tej samej nocy przywołać do siebie Mojżesza tudzież Aarona i tak do nich powiedział: Idźcie stąd, zostawcie mój lud, wy obaj i wszyscy Izraelici! Idźcie sobie i składajcie hołd Jahwe, tak jak tego żądaliście. Możecie też zabrać ze sobą wszystkie wasze owce i bydło, tak jak chcieliście. Idźcie sobie i pomódlcie się także za mnie! I nastawali Egipcjanie, żeby Izraelici jak najrychlej opuścili ich kraj. Mówili bowiem: W przeciwnym razie wyniszczą nas wszystkich. Zabrali tedy Izraelici ze sobą jeszcze nie zakwaszony zaczyn chleba w umyślnie do tego przygotowanych naczyniach, które zawinęli w swoje ubrania i zarzucili sobie na plecy. Poza tym zrobili wszystko dokładnie tak, jak im nakazał Mojżesz: poprosili Egipcjan o naczynia ze srebra i złota oraz o różne szaty. Jahwe sprawił, że Egipcjanie okazali Izraelitom wiele przychylności i pożyczyli im wszystkiego, czego ci chcieli. I tak zostali Egipcjanie ograbieni ze wszystkiego. Izraelici wyruszyli z Ramses do Sukkot. Było ich razem sześćset tysięcy ludzi, wędrujących pieszo, nie licząc dzieci. Szło z nimi także wielu cudzoziemców, ponadto ogromne stado owiec i bydła. Z zaczynu ciasta, które przynieśli ze sobą z Egiptu, upiekli przaśne placki; zaczyn bowiem jeszcze się nie zakwasił. Zostali właściwie tak szybko wypędzeni z Egiptu, że nie mieli czasu, aby zaopatrzyć się w drogę. Pobyt Izraelitów w Egipcie trwał czterysta trzydzieści lat. Po upływie czterystu trzydziestu lat, dokładnie w dniu, kiedy ten czas mijał, wyruszyły wszystkie zastępy Jahwe z Egiptu. Sam Jahwe czuwał tej nocy, kiedy ich wyprowadzał z Egiptu. Dlatego noc tę winni synowie Izraela, dla uczczenia Jahwe, po wszystkie pokolenia spędzać na czuwaniu. I powiedział Jahwe do Mojżesza i Aarona: A oto prawa dotyczące paschy: Nie może jej spożywać żaden cudzoziemiec, natomiast niewolnicy, kupieni przez was za pieniądze, mogą, bylebyście ich obrzezali. Nie mogą być dopuszczeni do spożywania paschy przybysze z obcych krajów i robotnicy najemni. Pascha musi być spożywana w jednym domu. Nie wolno wynosić z domu żadnego kawałka mięsa, nie mogą też być łamane kości baranka paschalnego. I tak powinna postępować cała społeczność izraelska. Gdyby zaś znalazł się wśród was jakiś cudzoziemiec, który chciałby z wami obchodzić Paschę na cześć Jahwe, to musi najpierw poddać obrzezaniu wszystkie należące do jego rodziny osoby płci męskiej. Potem wolno go dopuścić do spożywania paschy, bo już może uchodzić za tubylca. W żadnym wypadku nie może spożywać paschy ktoś, kto jest nie obrzezany. To samo dotyczy tubylców oraz cudzoziemców, którzy żyją wśród was już od dłuższego czasu. Wszyscy Izraelici wypełnili dokładnie, co im nakazali: Jahwe, Mojżesz i Aaron. Tego też dnia wyprowadził Jahwe Izraelitów z Egiptu według ustalonego porządku. I powiedział Jahwe do Mojżesza: Niech do Mnie należy wszystko, co pierworodne. Do Mnie będzie należeć wszystko, co w Izraelu jako pierwsze wyjdzie z łona swojej matki - zarówno wśród ludzi, jak i wśród zwierząt. I powiedział Mojżesz do ludu: Pamiętajcie o dniu, w którym wyszliście z Egiptu, z owego domu niewoli. To Jahwe swoją mocną prawicą wyprowadził was stamtąd. Nie wolno wam w tym dniu jeść nic kwaszonego. Wychodzicie dziś. Jest miesiąc Abib. A kiedy Jahwe wprowadzi cię już do krainy Kananejczyków, Chetytów, Amorytów, Chiwwitów i Jebuzytów, zgodnie z tym, co obiecał przodkom twoim, a mianowicie że da im ziemię płynącą mlekiem i miodem, wtedy, tego właśnie miesiąca, powinieneś obchodzić uroczyście to święto. Przez siedem dni będziesz spożywał chleb przaśny; siódmego dnia będziesz świętował na cześć Jahwe. Tylko chleb niekwaszony będziesz spożywał przez owych siedem dni. Nie będziesz miał u siebie żadnego kwasu, a nawet w twoim najbliższym otoczeniu nie będzie niczego kwaszonego. W dniu tym tak będziesz mówił do swoich synów: Czynimy to wszystko dla uczczenia pamięci o dziełach, których dokonał Jahwe, kiedy nas wyprowadzał z ziemi egipskiej. Będziesz miał znak, czyli pamiątkę tego na ręce i na czole, między oczyma. Niech Prawo Jahwe będzie na twoich ustach, bo swoją potężną prawicą wywiódł cię On z Egiptu. Będziesz przestrzegał tego postanowienia każdego roku, po wszystkie czasy. A Jahwe wprowadzi cię do ziemi kananejskiej i da ci wszystko tak, jak przyobiecał pod przysięgą tobie i twoim ojcom. Wtedy musisz ofiarować Jahwe wszystko, co jako pierwsze wyszło z łona matki. Do Jahwe należy wszystko pierworodne płci męskiej spośród zwierząt. Natomiast pierwszy płód osła zastąpisz jagnięciem, a jeślibyś nie chciał dokonać wykupu oślęcia, to złamiesz mu kark. Za każdego pierworodnego twoich synów również będziesz składał okup. Jeśli zapyta cię kiedyś syn, co to znaczy, to powiesz mu tak: Swoją potężną prawicą wyprowadził nas Jahwe z Egiptu, z tego domu niewoli. Kiedy faraon trwał w uporze i nie chciał zezwolić na nasze wyjście, uderzył Jahwe we wszystko, co było pierworodne w Egipcie, zarówno wśród ludzi, jak i wśród zwierząt. Dlatego ja ofiaruję Jahwe wszystkie pierworodne zwierzęta płci męskiej, natomiast za wszystkich pierworodnych moich synów składam okup. Niech będzie tego znak na twoich rękach i ozdoba na twoim czole. Jahwe bowiem swoją potężną prawicą wyprowadził nas z Egiptu. Kiedy faraon wreszcie zezwolił Izraelitom na wyjście, poprowadził ich Bóg nie przez kraj Filistynów, choć była to droga krótsza. Mówił bowiem Bóg: Gdyby doszło do zbrojnego starcia, ludzie mogliby się załamać i zapragnąć powrotu do Egiptu. Tak więc polecił im Bóg udać się przez pustynię, dłuższą drogą, w stronę Morza Czerwonego. W uporządkowanym szyku wyszli tedy Izraelici z Egiptu. Mojżesz zabrał z Egiptu także kości Józefa, który za życia jeszcze zobowiązał pod przysięgą synów Izraela, żeby wzięli ze sobą jego kości, kiedy Bóg na nich wejrzy! Wyruszyli tedy z Sukkot i rozbili obóz w Etam, na skraju pustyni. Jahwe szedł przed nimi - w ciągu dnia jako słup z obłoku, a nocą jako pochodnia ognista, oświecająca im drogę. W ten sposób mogli wędrować dniem i nocą. Słup z obłoku nie schodził z czoła pochodu w ciągu dnia ani pochodnia ognista w nocy. I rzekł Jahwe do Mojżesza: Powiedz Izraelitom, żeby zawrócili i rozbili namioty pod Pi-Hachirot, to jest między Migdol a morzem, naprzeciw Baal-Sefon. Tymczasem faraon zapewne pomyśli tak: Pobłądzili Izraelici w tym kraju. Nie mogą się wydostać z pustyni. Wtedy Ja uczynię jak głaz serce faraona i sprawię, że ruszy on w pościg za wami. A wówczas Ja z całą moją potęgą przeciwstawię się siłom faraona i będą zmuszeni Egipcjanie uznać, że Ja jestem Jahwe. I tak Izraelici uczynili. Ale kiedy doniesiono królowi egipskiemu, że Izraelici uciekli, zarówno faraon, jak zresztą i jego służba zmienili zdanie na temat tego ludu. I zaczęli czynić sobie wyrzuty, pytając: Jak mogliśmy dopuścić do tego, że przestali nam służyć? Kazał więc faraon przygotować swój rydwan i zabrał ze sobą swoich ludzi. W drogę wyruszyło sześćset najlepszych rydwanów, a także wszystkie pozostałe, jakie były w Egipcie. Na każdym rydwanie znajdowali się wyborowi wojownicy. I uczynił Jahwe jak głaz serce faraona, króla Egiptu, i sprawił, że ruszył on w pościg za Izraelitami, którzy tymczasem bezpiecznie się oddalali. Egipcjanie użyli do pościgu wszystkich swoich koni i rydwanów, wszystkich jeźdźców i całej zbrojnej potęgi. I dopędzili Izraelitów, gdy rozbijali oni obozowisko nad morzem, koło Pi-Hachirot, naprzeciw Baal-Sefon. Kiedy faraon już się zbliżał, a Izraelici podnieśli oczy i zobaczyli, że Egipcjanie są tuż, bardzo się przerazili i zaczęli wołać o pomoc do Jahwe. A do Mojżesza mówili: Czyż nie było nas gdzie pogrzebać w Egipcie, że przywiodłeś nas tu, żebyśmy pomarli na pustyni? Cóżeś zrobił? Po co wyprowadziłeś nas z tego Egiptu? Czyż nie mówiliśmy ci już w Egipcie, żebyś nas zostawił w spokoju? Chcemy być niewolnikami Egipcjan. Wolimy być niewolnikami w Egipcie niż umierać na pustyni. Ale Mojżesz powiedział do ludu: Nie bójcie się! Poczekajcie trochę, a zobaczycie, jak jeszcze dziś Jahwe przyjdzie wam z pomocą. Już nigdy więcej nie będziecie oglądać Egipcjan tak, jak ich dzisiaj widzicie. Jahwe będzie walczył za was, wy sami bądźcie spokojni. Powiedział Jahwe do Mojżesza: Dlaczego wołasz do Mnie? Powiedz Izraelitom, żeby ruszali w drogę. Ty zaś podnieś wysoko twoją laskę, wyciągnij rękę w stronę morza i rozdziel jego wody tak, aby Izraelici po suchej ziemi przez nie przeszli. Ja jednak pozostawię nadal zatwardziałymi serca Egipcjan i sprawię, że ruszą za nimi w pościg. I tak Ja z całą moją potęgą wyjdę naprzeciw siłom Egipcjan, przeciwko rydwanom i jeźdźcom faraona. Wówczas Egipcjanie będą musieli uznać, że Ja jestem Jahwe, gdyż okazałem moją potęgę wobec faraona, jego rydwanów i jeźdźców. Anioł Boży, który szedł na czele całego pochodu Izraelitów, przeniósł się na jego koniec. Podobnie przeszedł z przodu całego pochodu na jego koniec słup z obłoków. W ten sposób znalazł się on między obozem Egipcjan a obozem Izraelitów. Tam obłok był ciemnością, tu zaś rozświetlał mroki nocy. I tak przez całą noc nie mogli się zbliżyć jedni do drugich. I wyciągnął Mojżesz rękę w stronę morza, a Jahwe silnym wiatrem, wiejącym przez całą noc od wschodu, odsuwał wody. Wody ustąpiły i ukazało się suche dno. Izraelici szli po suchej ziemi przez morze, mając po lewej i prawej stronie jakby mur z wody. Egipcjanie nadciągnęli za nimi. Wszystkie konie faraona i jego rydwany, i wszyscy jeźdźcy też weszli za nimi na suche dno. Wczesnym rankiem spojrzał Jahwe z ognistego słupa i z wędrującego obłoku na wojsko Egipcjan, wywołując wśród nich wielkie zamieszanie. Jahwe bowiem zatrzymał koła ich rydwanów, tak że z ogromnym trudem posuwali się naprzód. Wtedy powiedzieli Egipcjanie: Musimy uciekać przed Izraelitami, bo Jahwe wyraźnie walczy po ich stronie przeciw nam Egipcjanom. A Jahwe rzekł do Mojżesza: Wyciągnij rękę w stronę morza, żeby wody wróciły na swoje miejsce i zalały Egipcjan razem z ich rydwanami i jeźdźcami. Mojżesz wyciągnął rękę w stronę morza i o rannej porze zaczęły wracać wody na swoje miejsce właśnie wtedy, gdy Egipcjanie próbowali się ratować ucieczką, idąc owym wodom naprzeciw. I tak wpędził Jahwe Egipcjan w sam środek morza. Woda, wracając na swoje miejsce, pochłonęła rydwany, jeźdźców i całe wojsko faraona, które ścigając Izraelitów, znalazło się w morzu. Nikt z Egipcjan nie ocalał. Tymczasem Izraelici przeszli suchą nogą przez środek morza, mając jakby mur z wody po prawej i lewej stronie. I tak tego dnia uratował Jahwe Izraelitów od Egipcjan. I oglądali Izraelici liczne ciała Egipcjan leżące na brzegu morza. Widząc zatem, że Jahwe swoją potężną prawicą poskromił Egipcjan, ulękli się Go i uwierzyli Jemu oraz Jego słudze Mojżeszowi. Wtedy to wyśpiewał Mojżesz razem z Izraelitami taką pieśń na cześć Jahwe: Śpiewam pieśń na cześć Jahwe, bo okazał swoją chwałę, rzucając w morze konia i jego jeźdźca. Pan jest moją mocą i powodem chwały, On stał się moim wybawcą, On jest moim Bogiem! Jego będę sławił, wielbił będę Boga, mego ojca. Jahwe jest potężnym wojownikiem, Jahwe jest Jego imię. Rydwany i całą potęgę faraona pogrążył w morzu, jego najdzielniejszych wojowników wygubił w Morzu Czerwonym. Ogarnęły ich fale i jak kamienie poszli w głębinę. Wspaniała jest potęga Twej prawicy, o Jahwe! Prawica Twoja, o Jahwe, starła nieprzyjaciela. Potęgą Twojego majestatu powalasz na ziemię swych wrogów. Zsyłasz swój gniew i ścierasz ich jak słomę. Gdy wydasz pomruk gniewu, piętrzą się groźne fale i stają niby murem, znikają przepaści w samym sercu morza. Wtedy powiedział nieprzyjaciel: Wyruszę w pościg i pochwycę ich. Rozdzielę łupy, zaspokoję me żądze. Dobędę miecza, dosięgnie ich ma prawica. Ale Ty poruszyłeś gwałtownie wody i morze ich okryło, i poszli na dno jak ołów w środku wzburzonych wód. Któż jest jak Ty, o Jahwe, wśród rozlicznych bogów? Kto jest jak Ty potężny i święty? Kto budzi taką grozę i takich cudów dokonuje? Wyciągasz Twoją prawicę i już pochłania ich ziemia. W swej łaskawości prowadzisz lud, który wyzwoliłeś, mocą Twoją wiedziesz go ku świętym przybytkom. A narody słysząc to zadrżały, strach padł na wszystkich Filistynów. Przerazili się także przywódcy Edomu, trząść się zaczęli możnowładcy Moabu, bojaźń ogarnęła mieszkańców Kanaanu. Zlękli się i zamarli z bojaźni, stali się jak głazy wobec mocy Twego ramienia, dopóki nie przeszedł lud Twój, o Jahwe, dopóki nie przeszedł lud, któryś sobie stworzył. To Ty ich tam sprowadziłeś i zasadziłeś niczym drzewo na górze Twojego dziedzictwa, na miejscu, gdzie Ty przebywasz, o Panie, w świątyni, uczynionej Twoimi rękami. Jahwe jest królem zawsze i na wieki. Gdy rumaki faraona z rydwanami i jeźdźcami weszły do morza, sprawił Jahwe, że pochłonęły ich fale, a Izraelici suchą nogą przeszli przez środek morza. Miriam prorokini, siostra Aarona, wzięła do ręki bębenek, a wszystkie niewiasty podążały za nią, tańcząc w takt bębna. Miriam zaś tak im przyśpiewywała: Śpiewajmy dla Jahwe pieśń chwały, bo swą moc okazał, gdy konie i rydwany pogrążył w morzu. Mojżesz kazał Izraelitom wyruszyć znad Morza Czerwonego. Wyszedłszy tedy w stronę pustyni Szur, wędrowali przez trzy dni, nigdzie nie znajdując wody. A kiedy przybyli do Mara, nie mogli się tam napić wody, bo była gorzka. Dlatego nazwano to miejsce Mara to znaczy: gorzka studnia. Wtedy lud zaczął szemrać przeciw Mojżeszowi, mówiąc: Co będziemy pić? Zwrócił się przeto Mojżesz do Jahwe, a Jahwe pokazał mu kawałek drewna. Gdy wrzucił to drewno do wody, woda stała się słodka. Tam przekazał Bóg ludowi prawo i różne zarządzenia, tam też wystawił go na próbę, mówiąc: Jeśli będziesz słuchał głosu Jahwe, twojego Boga, i będziesz czynił to, co miłe w Jego oczach; jeśli nie będziesz wypełniał wszystkie Jego przykazania i nakazy, nie będę na ciebie zsyłał żadnych plag podobnych do tych, którymi dotknąłem Egipt. Bo Ja jestem Jahwe, który zdrowie przywraca. Potem przyszli do Elim, gdzie znajduje się dwanaście źródeł i siedemdziesiąt palm. Tam nad wodą rozbili swoje namioty. Potem wszyscy zebrani razem Izraelici opuścili Elim i dotarli do pustyni Sin, położonej między Elim a Synajem. Był to już piętnasty dzień drugiego miesiąca od czasu ich wyjścia z Egiptu. Na pustyni całe zgromadzenie Izraela szemrało przeciw Mojżeszowi i Aaronowi. Mówili do nich tak: Szkoda, żeśmy nie zginęli z ręki Jahwe w Egipcie, kiedy to siedzieliśmy przy pełnych garnkach mięsa, mając przy tym pod dostatkiem chleba. Przyprowadziliście nas na tę pustynię, abyśmy wszyscy tu zebrani pomarli z głodu. Na to rzekł Jahwe do Mojżesza: Ja sprawię, że chleb będzie wam spadał z nieba jak deszcz. Ludzie będą wychodzić, by zebrać go tyle, ile im będzie potrzeba na każdy dzień. Chcę poddać ich próbie i przekonać się, czy będą postępowali według moich nakazów. Kiedy szóstego dnia obejrzą wszystko, co zebrali, okaże się, że zapasy są dwa razy większe, niżby się można spodziewać po codziennych zbiorach. Wtedy Mojżesz i Aaron powiedzieli do wszystkich Izraelitów: Dziś wieczorem będziecie musieli przyznać, że to Jahwe wyprowadził was z Egiptu. Jutro zaś będziecie oglądać chwałę Jahwe, który słyszał, jak szemraliście także przeciw Niemu. Lecz kimże my jesteśmy, że szemrzecie także przeciw nam? I dalej mówił Mojżesz: Jeżeli Jahwe da wam tego wieczoru mięso do jedzenia, a rano chleb do syta, jeśli On sam słyszy wasze narzekania, którymi Go zadręczacie, to cóż my tu możemy uczynić? Buntujecie się nie przeciwko nam, tylko przeciw Jahwe. Wtedy rzekł Mojżesz do Aarona: Powiedz całemu zgromadzeniu Izraela, żeby wszyscy się stawili na spotkanie z Jahwe, gdyż usłyszał On ich szemranie. Gdy Aaron zaczął przemawiać do całego zgromadzenia Izraela, wszyscy zaczęli spoglądać w stronę pustyni, gdzie nagle zobaczyli chwałę Jahwe w obłoku. A Jahwe powiedział do Mojżesza: Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: Wieczorem otrzymacie do jedzenia mięso, rano - chleb do sytości, żebyście mogli się przekonać, że Ja, Jahwe, jestem waszym Bogiem. Wieczorem nadleciały przepiórki i obsiadły całe obozowisko, nazajutrz rano natomiast gruba warstwa jakby szronu leżała wokół obozu. Kiedy rosa uniosła się ku górze, na pustyni dokoła leżały piękne, jakby przypominające szron ziarna. Zobaczywszy to, pytali Izraelici jedni drugich: Co to jest? Rzeczywiście bowiem nie wiedzieli, co to było. Wtedy powiedział do nich Mojżesz: To jest chleb, który Jahwe daje wam do jedzenia. Jahwe rozkazuje, żeby każdy wziął go sobie tyle, ile potrzebuje do jedzenia, przeciętnie jeden omer na głowę. Można więc zebrać go tyle omerów, ile osób znajduje się w namiocie. Tak zrobili Izraelici i zabrali ze sobą jedni więcej, drudzy mniej pożywienia. Gdy potem przeliczyli wszystkie omery, okazało się, że ani ci, co wzięli więcej, nie mieli za dużo, ani ci, co zebrali mniej, nie mieli za mało. Każdy miał akurat tyle, ile potrzeba było do życia. Wtedy powiedział do nich Mojżesz: Nikt nie może pozostawić z tego nic do rana. Ale oni nie posłuchali Mojżesza i niektórzy zostawili sobie trochę do rana. I oto zaraz wszystko zrobaczało i zaczęło gnić. A Mojżesz zapłonął na nich gniewem. I codziennie zbierali tyle, ile każdy z nich potrzebował. A gdy tylko słońce zaczynało przygrzewać, wszystko co pozostało na ziemi topniało. Szóstego dnia zebrali podwójną ilość pożywienia, czyli po dwa omery na głowę. Natychmiast też przyszli do Mojżesza starsi całego zgromadzenia i donieśli mu o tym. A on im na to: Oto, co kazał wam powiedzieć Jahwe: Dzień jutrzejszy będzie świętem, szabatem uroczystym na cześć Jahwe. napieczcie sobie wszystkiego, ile chcecie, ugotujcie, co chcecie, a czego nie zdołacie spożyć dziś, zostawcie sobie na jutro. I zostawili sobie jedzenia do dnia jutrzejszego, tak jak im nakazał Mojżesz. Nic się nie zepsuło i nie pojawiło się żadne robactwo. Wtedy powiedział Mojżesz: Jedzcie, bo dziś jest szabat święty ku czci Jahwe. Dzisiaj nic nie znajdziecie na pustyni. Macie zbierać to pożywienie przez sześć dni, natomiast dnia siódmego jest szabat i wtedy nic już nie znajdziecie. Mimo to siódmego dnia również wyszli niektórzy, żeby poszukać pożywienia, ale nic nie znaleźli. Wtedy powiedział Jahwe do Mojżesza: Jak długo jeszcze będziecie się ociągali z zachowywaniem moich nakazów i pouczeń? Patrzcie! Oto Jahwe ustanowił dla was szabat i dlatego szóstego dnia dostarcza wam pożywienia na dwa dni. Każdy pozostaje tego siódmego dnia tam, gdzie jest. Dnia siódmego nikt nie opuszcza miejsca, na którym przebywa. Zaczął więc lud odpoczywać dnia siódmego. A pożywienie to synowie Izraela nazywali manną. Było to coś białego, jakby ziarna kolendru, a smakowało jak placek z miodem. I powiedział Mojżesz: Jahwe nakazał: Jeden omer manny zachowajcie dla pokoleń, które przyjdą po was, żeby zobaczyły one ten chleb, którym was karmiłem na pustyni, kiedy was wyprowadzałem z Egiptu. Do Aarona zaś Mojżesz powiedział: Weź to naczynie, wsyp do niego cały omer manny i postaw przed Jahwe. Niech będzie przechowywana dla przyszłych pokoleń. Wziął zatem Aaron mannę i - jak Jahwe polecił Mojżeszowi - umieścił ją przed Świadectwem, gdzie miała być przechowywana. Żywili się Izraelici manną przez czterdzieści lat, to znaczy dopóki nie weszli do krainy zamieszkanej przez ludzi. Jedli mannę, dopóki nie dotarli do granic Kanaanu. Omer - to dziesiąta część efy. Całe zgromadzenie Izraelitów ruszyło z pustyni Sin w dalszą drogę, od jednego miejsca odpoczynku do drugiego, które za każdym razem wskazywał Jahwe. Wreszcie rozbili namioty w Refidim. Gdy całkiem już nie było wody, podnieśli głosy i zaczęli gwałtownie domagać się od Mojżesza wody do picia. Mojżesz jednak odpowiedział: Dlaczego przychodzicie ze skargą do mnie? Dlaczego wystawiacie Jahwe na próbę? Ale lud był spragniony i dlatego szemrali wszyscy przeciw Mojżeszowi, mówiąc: Po coś nas w ogóle wyprowadził z Egiptu? Żebyśmy tu, na pustyni, wyginęli z pragnienia - my sami, nasi synowie i cały nasz dobytek? Wtedy Mojżesz zwrócił się do Jahwe, pytając: Co mam zrobić z tym ludem? Niewiele brakuje, żeby mnie ukamienowali! A Jahwe odpowiedział Mojżeszowi: Idź do ludu, wybierz kilku spośród starszych Izraela, weź do ręki laskę, tę, którą uderzałeś wody Nilu, i ruszajcie dalej! Stanę przed tobą tam, na górze Horeb, a ty uderzysz laską w skałę, z której wypłynie woda, i cały lud będzie mógł pić do woli. I uczynił Mojżesz tak na oczach starszych ludu. Miejscu temu nadano nazwy Massa i Meriba to znaczy: próba i spór, bo tam Izraelici wszczęli utarczki z Mojżeszem, a Jahwe wystawili na próbę, gdy mówili: Czy Jahwe jest pośród nas, czy nie? A kiedy do Refidim przybyli Amalekici, żeby zaatakować Izraelitów, powiedział Mojżesz do Jozuego: Wybierz sobie odpowiednich ludzi i stań do walki z Amalekitami. Ja sam pokażę się jutro na szczycie wzgórza, mając ze sobą laskę Bożą. I uczynił Jozue tak, jak mu rozkazał Mojżesz: przystąpił do walki z Amalekitami, natomiast Mojżesz, Aaron i Chur weszli na szczyt góry. Jak długo Mojżesz miał wzniesione ręce, przewaga była po stronie Izraela, a gdy tylko ręce opuszczał, górę brali Amalekici. Gdy Mojżeszowi zdrętwiały ręce, przyniesiono głaz i posadzono na nim Mojżesza. Jego ręce podtrzymywali Aaron i Chur, jeden z prawej, drugi z lewej strony, tak że aż do zachodu słońca miał wzniesione ręce. W ten sposób pokonał Jozue swoim ostrym mieczem samego Amaleka i jego wojsko. Wtedy Jahwe powiedział do Mojżesza: Zapisz to na pamiątkę w księgach, a Jozuemu powiedz, że wymażę imię Amalekitów z wszystkiego, co znajduje się pod niebem. Mojżesz zbudował tam na cześć Jahwe ołtarz i nazwał go Jahwe-Nissi. Mówił bowiem: Ponieważ Amalek podniósł rękę na tron Jahwe, On prowadzi walkę z Amalekitami przez wszystkie pokolenia. Jetro, kapłan madianicki, teść Mojżesza, słyszał o tym wszystkim, co Jahwe uczynił Mojżeszowi i całemu ludowi izraelskiemu i jak wyprowadził Izraelitów z niewoli egipskiej. Wziął tedy Jetro, teść Mojżesza, żonę Mojżesza, Seforę - bo Mojżesz odesłał ją do ojca - oraz obydwu synów, z których jeden nazywał się Gerszom (bo powiedział Mojżesz: Jestem przybyszem w obcym kraju), a drugi Eliezer (bo powiedział Mojżesz: Bóg mojego ojca był mi pomocą i uratował mnie od miecza faraona). Przyszedł więc Jetro, teść Mojżesza, z jego synami i z jego żoną na pustynię, do stóp Góry Bożej, gdzie obozował Mojżesz, i kazał mu powiedzieć tak: Ja, teść twój, Jetro, przychodzę do ciebie razem z twoją żoną i z obydwoma twoimi synami. Wyszedł tedy Mojżesz do swojego teścia, pokłonił mu się nisko i ucałował go. Potem wypytali się nawzajem, co dzieje się u jednego i drugiego, i weszli do namiotu. Mojżesz opowiedział swojemu teściowi o wszystkim, co Jahwe uczynił, ze względu na Izraela, faraonowi i Egipcjanom, a także o wszystkich kłopotach, jakie mieli w drodze, i o tym, jak Jahwe przychodził im zawsze ze skuteczną pomocą. Jetro radował się bardzo, słysząc o dobrodziejstwach, jakie Jahwe wyświadczał Izraelitom, kiedy ich wybawiał z rąk Egipcjan. W końcu zawołał: Niech będzie błogosławiony Bóg, który was uwolnił z rąk Egipcjan i faraona. Teraz już wiem, że Jahwe jest większy niż wszyscy bogowie. Chociaż bowiem Egipcjanie tak poniżali Izraelitów, Jahwe wyrwał Izraela z ich rąk. Potem przyprowadził Jetro, teść Mojżesza, zwierzęta na ofiarę krwawą i całopalną i oddał cześć Jahwe. Przybył też Aaron i wszyscy starsi Izraela, aby wraz z teściem Mojżesza wziąć udział we wspólnej uczcie na cześć Jahwe. Następnego dnia zasiadł Mojżesz, aby sądzić lud. I stała wielka rzesza przed Mojżeszem od rana aż do wieczora. Gdy teść Mojżesza zobaczył, jak Mojżesz poświęca się dla ludu, powiedział: Co ma znaczyć to wszystko, co czynisz dla tego ludu? Czemu siedzisz tu sam jeden, a takie rzesze muszą wyczekiwać od rana do wieczora? A Mojżesz odpowiedział swojemu teściowi: Ludzie przychodzą do mnie, aby znaleźć wolę Bożą. Gdy zdarza się wśród nich jakiś spór, przychodzą do mnie. Ja rozsądzam ich spory i przekazuję im prawa i pouczenia Boże. A teść Mojżesza na to: Źle postępujesz! Zamęczasz i siebie samego, i cały lud, który wokół ciebie stoi. To zbyt uciążliwe dla ciebie. Sam jeden nie możesz temu podołać. Posłuchaj! Chcę ci dać pewną radę, a Bóg też będzie z tobą. Ty sam przedstawiaj Bogu sprawy całego ludu i przekazuj ludziom prawa i pouczenia Boże. Mów im, jak mają żyć i co robić. Ale wyszukaj sobie wśród ludu mężów rozumnych, bogobojnych, a nie przekupnych, gardzących nieuczciwym zyskiem, i postaw ich na czele grup złożonych z tysiąca, stu, pięćdziesięciu czy dziesięciu ludzi! Oni to właśnie powinni być sędziami ludu na każde zawołanie. Tylko ze sprawami bardzo ważnymi powinni przychodzić do ciebie, wszystkie zaś błahsze niech rozsądzają sami. Zdejmij z siebie jakąś odpowiedzialność! Jeśli tak postąpisz, jeśli uznasz, że taka jest wola Boża, to i obowiązkom twoim podołasz, i wszyscy ludzie będą wracać do siebie zadowoleni. Posłuchał Mojżesz swojego teścia i zaczął postępować według jego rady. Wybrał sobie spośród Izraela mężów roztropnych i postawił ich na czele grup złożonych z tysiąca, stu, pięćdziesięciu albo dziesięciu osób. Oni też byli gotowi w każdej chwili rozstrzygać sprawy ludu. Sprawy większej wagi przedstawiali Mojżeszowi, mniejszej zaś - rozsądzali sami. Potem pożegnał Mojżesz swego teścia, który udał się w drogę powrotną do swojego kraju. Upływały już trzy miesiące od czasu wyjścia Izraelitów z Egiptu, a działo się to w dniu, kiedy dotarli do pustyni Synaj. Wyruszyli z Refidim i przyszli na pustynię Synaj, gdzie też rozbili namioty. Obozowisko Izraelitów znajdowało się naprzeciw Góry. Mojżesz udał się na rozmowę z Bogiem. Wtedy Jahwe przywołał go ku sobie na górę i rzekł: Oto, co masz powiedzieć domowi Jakuba i wszystkim Izraelitom: Widzieliście, co uczyniłem Egipcjanom, jak was wyrwałem stamtąd i niczym na skrzydłach orłów przyniosłem aż do tego miejsca. A teraz, jeśli tylko będziecie słuchać mojego głosu i zachowywać moje przymierze, staniecie się moją szczególną własnością między wszystkimi narodami. Do Mnie należy cała ziemia. Wy zaś będziecie dla Mnie królestwem kapłanów i moim ludem świętym. Te słowa przekażesz Izraelitom. Poszedł tedy Mojżesz i zwoławszy całą starszyznę ludu, przedstawił im wszystko, co mu Jahwe nakazał. A cały lud jednogłośnie i wyraźnie odpowiedział: Chcemy uczynić wszystko, co Jahwe nakazał. Mojżesz zaniósł Jahwe odpowiedź ludu. Wtedy Jahwe powiedział do Mojżesza: Ukażę ci się w gęstym obłoku. Lud powinien słyszeć, jak będę z tobą rozmawiał, żeby cię potem darzył zaufaniem. A Mojżesz powtórzył Jahwe słowa ludu. I powiedział Jahwe do Mojżesza: Idź do ludu i wydaj rozkaz, żeby się wszyscy przygotowali dziś i jutro do świątecznych obchodów. Niech wypiorą swoje szaty. Niech się szczególnie przysposobią na dzień trzeci. Trzeciego dnia bowiem na oczach całego ludu zstąpi Jahwe na górę Synaj. Wyznacz ludowi wokół góry granicę i wydaj polecenie, żeby nie wchodzili na górę ani nawet nie zbliżali się do jej podnóża. Każdy zaś, kto by dotknął góry, będzie ukarany śmiercią. Nie tknie go jednak żadna ludzka ręka, lecz zostanie ukamienowany albo przebity strzałą. Ani człowiek, ani zwierzę które by dotknęło góry nie może pozostać przy życiu. Dopiero wówczas, gdy zabrzmi trąba, będą mogli wejść na górę. Zstąpił Mojżesz z góry i wydał rozkaz, żeby ludzie przygotowali się do świętowania i uprali swoje szaty. Powiedział też do nich: Przygotujcie się szczególnie na dzień trzeci. Niech nikt z was nie zbliża się do żadnej kobiety. Trzeciego dnia o świcie zaczęło grzmieć i błyskać, po czym ciężkie chmury okryły całą górę. I rozległ się głos jakby potężnej trąby, tek że wszyscy w obozie zaczęli drżeć ze strachu. Mojżesz wyprowadził ludzi z obozu na spotkanie z Bogiem. Kazał im zatrzymać się u stóp góry. Cała góra Synaj była spowita gęstym dymem, gdyż Jahwe zstępował na nią w płomieniach ognia. Dym wznosił się wysoko jakby z rozpalonego pieca, a cała góra mocno drżała. Tymczasem głos trąby stawał się coraz donośniejszy. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród grzmotów. Jahwe zstąpił na Synaj, na sam szczyt góry. Wezwał do siebie, na sam szczyt góry, Mojżesza, dokąd też ten przybył. Wtedy powiedział Jahwe do Mojżesza: Zejdź na dół i nakaż ludziom z całą surowością, aby nie próbowali przekraczać wyznaczonej granicy i nie usiłowali zobaczyć Jahwe. Gdyby do tego doszło, bardzo wielu musiałoby zginąć. Również kapłani, którzy zazwyczaj mogą zbliżać się do Jahwe, tym razem powinni się oczyścić, aby Jahwe nie poraził ich śmiercią. I odpowiedział Mojżesz Bogu: Lud nie odważy się zbliżyć do góry Synaj. Sam przecież nakazałeś wyznaczyć granicę wokół góry, a ją samą ogłosić świętą. Ale Jahwe nastawał, mówiąc: Zejdź na dół i przyjdź tu razem z Aaronem. Kapłani i zwykli ludzie niech nie usiłują tu wchodzić, aby zobaczyć Jahwe, gdyż musiałbym porazić ich śmiercią. Zszedł więc Mojżesz na dół i wszystko powtórzył ludowi. Potem zaczął Bóg wypowiadać słowa: Ja jestem Jahwe, Bóg twój, który cię wywiódł z Egiptu, z domu niewoli. Nie będziesz miał, oprócz Mnie, żadnych bogów. Nie będziesz czynił żadnego obrazu i żadnego wyobrażenia ani tego, co na niebie, ani tego, co na ziemi, ani tego, co w wodzie, ani tego, co pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani nie będziesz im służył, gdyż Ja, Jahwe, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym i za występki ojców zsyłam kary na ich dzieci, aż do trzeciego i czwartego pokolenia tak będzie z tymi, którzy Mnie nienawidzą; natomiast aż po tysiączne pokolenie będę okazywał miłosierdzie tym, którzy Mnie miłują i zachowują moje przykazania. Nie będziesz wzywał imienia Jahwe, Boga twego, nadaremnie, bo Jahwe nie omieszka ukarać tego, kto wzywa Jego imienia nadaremnie. Pamiętaj o szabacie! Niech to będzie dla ciebie dzień święty. Przez sześć dni wolno ci pracować i wykonywać wszystkie twoje prace. Siódmy jednak dzień jest szabatem dla uczczenia Jahwe, Boga twojego. Żadnych prac nie będziecie w tym dniu wykonywali ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służebnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec mieszkający w obrębie twoich murów. Jahwe bowiem przez sześć dni stwarzał niebo, ziemię, morze i wszystko, co one zawierają, a dnia siódmego odpoczywał. Dlatego zesłał Jahwe szczególne błogosławieństwo na dzień szabatu i uświęcił go. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś mógł długo żyć na tej ziemi, którą Jahwe, twój Bóg, daje ci w posiadanie. Nie będziesz zabijał! Nie będziesz cudzołożył! Nie będziesz kradł! Nie będziesz świadczył fałszywie przeciwko twemu bratu! Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego! Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego ani jego sługi, ani służebnicy, ani jego wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która należy do twego bliźniego! Cały lud słyszał grzmoty i głos trąby; patrzył na ogniste płomienie i na górę spowitą dymem. Ludzie drżeli, widząc i słysząc to wszystko, i trzymali się z dala od góry. Powiedzieli więc do Mojżesza: Ty mów do nas, a będziemy cię słuchali. Niech sam Bóg już do nas nie przemawia, gdyż lękamy się, że pomrzemy. Rzekł tedy Mojżesz do ludu: Nie lękajcie się! Bóg przyszedł po to tylko, żeby was wystawić na próbę, a bojaźnią napełnia was po to, żebyście nie grzeszyli. Lud ciągle trzymał się z dala od góry. Tymczasem Mojżesz przybliżył się do obłoku, w którym był Bóg. A Jahwe rzekł do Mojżesza: Powiesz synom Izraela tak: Byliście świadkami, jak przemawiałem do was z nieba. Nie będziecie sobie robić, obok Mnie, podobizn bożków ze srebra, nie będziecie sobie robić podobizn bożków ze złota. Zbudujesz Mi ołtarz z ziemi i będziesz składał na tym ołtarzu ofiary całopalne tudzież ofiary pojednania z twoich owiec i cielców. Do wszystkich miejsc, na których będzie wspomniane moje imię, przyjdę do ciebie i będę ci błogosławił. Gdy będziesz Mi wznosił ołtarz z kamienia, nie używaj do tego kamienia ciosanego, bo posługując się ostrym narzędziem, bezcześcisz kamień. Nie będziesz wstępował do mojego ołtarza po stopniach, abyś przypadkiem nie ukazał swojej nagości. A oto prawa, które im przekażesz: Kiedy nabędziesz za pieniądze jakiegoś niewolnika hebrajskiego, będzie pozostawał na służbie u ciebie przez sześć lat. Siódmego roku będzie mógł spokojnie odejść bez płacenia okupu. Jeśli został nabyty jako nieżonaty, samotny również odejdzie; jeśli miał już wtedy żonę, odejdzie z nim także jego żona. Ale jeśli żonę dał mu jego pan, a ona urodziła synów i córki, będzie mógł odejść on sam, a kobieta i dzieci pozostaną u pana. Jeżeli jednak sługa ów powie: Kocham mojego pana, ale także moją żonę i moje dzieci; nie chciałbym odchodzić - wtedy weźmie go jego pan, przyprowadzi przed oblicze Boże, a potem, zbliżywszy się do drzwi albo do bramy, przekłuje mu ostrym narzędziem ucho. I pozostanie ów sługa na zawsze u swojego pana. Jeżeli ktoś sprzeda swoją córkę w niewolę drugiemu człowiekowi, to nie wolno jej odejść tak, jak mogą odchodzić niewolnicy. Jeżeli po pewnym czasie przestałaby się podobać panu, który ją przeznaczył dla siebie, pan ów powinien zezwolić na jej wykup. Nie może jej jednak sprzedać obcym, bo sprzeniewierzyłby się własnym zobowiązaniom. Jeżeli zaś postanowił oddać ją własnemu synowi, to niech ją traktuje jak córkę. Gdyby wziął sobie jeszcze inną kobietę prócz tej już odtrąconej, to nie może owej niewolnicy krzywdzić, odmawiając jej należnego pożywienia, ubrania i wspólnego pożycia. Gdyby o te trzy sprawy nie zadbał, kobieta może odejść całkiem swobodnie, bez składania żadnego okupu. Jeśli ktoś ugodzi drugiego człowieka tak, że pozbawi go życia, to i sam musi umrzeć. Ale jeśli nie czyhał na tę śmierć, lecz Bóg do niej dopuścił przez czyjeś ręce, to wskażę ci miejsce, gdzie taki zabójca będzie mógł się schronić. Jeśli jednak ktoś ucieka się nawet do podstępu, żeby zabić bliźniego, to choćby się już trzymał mojego ołtarza, będzie ukarany śmiercią. Kto by uderzył swego ojca lub swoją matkę, powinien być skazany na śmierć. Kto by porwał drugiego człowieka i już go sprzedał albo jeszcze miał go w swoich rękach, powinien być skazany na śmierć. Kto by złorzeczył swemu ojcu lub swojej matce, winien jest śmierci. Gdy dwóch ludzi się poróżni i jeden uderzy drugiego kamieniem lub pięścią nie powodując jego śmierci, tak jednak, że musi on pozostać przez jakiś czas w łóżku, to będzie wolny, gdy ten poszkodowany wstanie z łóżka i będzie mógł wyjść na zewnątrz z laską; jednakże ma obowiązek zapłacić mu za przerwę w pracy i pielęgnować go przez czas niedomagania. Jeśli ktoś pobije kijem swojego niewolnika lub swoją niewolnicę i ci umrą jeszcze pod jego ręką, to będzie pociągnięty do odpowiedzialności. Jeśli jednak niewolnik przeżyje przynajmniej jeden dzień lub dwa, to pan nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności, gdyż pobity jest jego własnością. Jeśli ludzie poróżnią się między sobą i dojdzie przy tym do obrażeń ciała niewiasty brzemiennej, która wskutek tego poroni, to sprawca obrażeń powinien - jeśli nie przydarzy się nic poza tym - zapłacić tylko karę, jaką nałoży na niego mąż kobiety brzemiennej i jaką należy zapłacić zgodnie z wyrokiem sędziów. Gdyby jednak doszło do śmierci, zapłaci życiem za życie, odda oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, oparzelinę na oparzelinę, ranę za ranę, siniec za siniec. Jeżeli ktoś ugodzi w oko swojego niewolnika lub swoją niewolnicę i spowoduje utratę oka, to utratę oka wynagrodzi wypuszczeniem poszkodowanego na wolność. Jeśli ktoś wybije ząb swemu niewolnikowi lub swojej niewolnicy, to utratę zęba wynagrodzi wypuszczeniem poszkodowanego na wolność. Jeżeli czyjś wół zrani rogami jakiegoś mężczyznę lub jakąś kobietę tak ciężko, że w następstwie tego umrą, to należy wołu ukamienować, ale mięsa z niego nie można spożywać; natomiast jego właściciel jest wolny od wszelkiej dalszej odpowiedzialności. Jeśli jednak wół już od dłuższego czasu atakował ludzi, a jego właściciel, powiadomiony o tym, wcale go nie pilnował, to wół, jeśli stał się przyczyną śmierci mężczyzny lub kobiety, zostanie ukamienowany, a jego właściciel również będzie skazany na śmierć. Jeśliby się zgodzono zamienić właścicielowi wołu karę śmierci na okup pieniężny, to powinien zapłacić tyle, ile od niego zażądają. Tak samo należy postąpić, gdyby wół spowodował śmierć syna albo córki. Jeśli wół zrani śmiertelnie niewolnika lub niewolnicę, właściciel wołu zapłaci trzydzieści srebrników panu niewolnika, a wół zostanie ukamienowany. Jeżeli Ktoś pozostawi nie przykrytą studnię już istniejącą albo wykopie nową i jej nie nakryje, a wpadnie do niej jakiś wół albo osioł, właściciel studni musi pokryć straty: zapłaci właścicielowi zwierzęcia jego wartość, ale samo zwierzę zabite będzie należeć do niego. Jeśli czyjś wół zrani rogami wołu innego właściciela i spowoduje jego śmierć, należy sprzedać wołu, który atakował, a pieniądze podzielić między obydwu właścicieli wołów. Podobnie należy postąpić z mięsem wołu zabitego. Jeśli jednak czyjś wół już od dłuższego czasu atakował rogami, a jego pan wcale go nie pilnował, to wynagrodzi szkody: odda wołu za wołu, a wół zabity będzie należał do niego. Jeśli ktoś ukradnie wołu albo owcę i zabije je lub sprzeda, zwróci pięć wołów za jednego i cztery owce za jedną. Jeśli ktoś złapie złodzieja, gdy ten nocą włamuje się do domostwa, i pobije go tak, że złodziej umrze, nie będzie winien śmierci zabitego. Gdyby jednak się to stało po wschodzie słońca, będzie winien krwi zabitego. Ciężar odszkodowania ponosi zazwyczaj złodziej. Jeśli nic nie posiada, należy sprzedać jego samego i zwrócić należność za to, co ukradł. Jeżeli to, co ukradł - na przykład wół, osioł albo owca - znajduje się jeszcze w jego rękach, odda dwa razy tyle, ile skradł. Jeśli ktoś wyrządzi szkodę drugiemu na polu albo w winnicy przez to, że pozwolił swemu bydłu wejść na cudzy teren, naprawi szkodę tym, co ma najdorodniejsze na swoim polu albo w winnicy. Jeśli wybuchnie pożar i przedostawszy się przez osłaniający żywopłot, zniszczy snopy albo zboże jeszcze na pniu, albo całe pole, to ten, który spowodował pożar, winien naprawić wszystkie szkody. Jeżeli ktoś da komuś na przechowanie pieniądze albo jakieś przedmioty, a rzeczy oddane na przechowanie zostaną skradzione, to złodziej, jeśli się go pochwyci, ma zwrócić wszystko w podwójnej ilości. Jeśli złodziej nie zostanie schwytany, to ten, który rzeczy przechowywał, stawi się przed obliczem Boga, aby uroczyście oświadczyć, że nie tknął własności swojego bliźniego. Cokolwiek - czy to wół, osioł, owca, czy to odzienie - zostałoby skradzione albo zgubione, jeśli się później odnajdzie i stwierdzi się, że jest to właśnie ta rzecz, obydwie strony stawią się przed Bogiem, a strona uznana przez Boga za winną naprawi w dwójnasób szkody wyrządzone bliźniemu. Jeżeli ktoś powierzy drugiemu pieczę nad swoim wołem, owcą lub jakimkolwiek innym zwierzęciem, a zwierzę to wtedy właśnie padnie, złamie sobie nogę lub zostanie uprowadzone, tak że nie będzie można przedstawić żadnych świadków, to sprawę należy rozstrzygnąć mocą przysięgi na imię Jahwe: ten, który miał się opiekować zwierzętami, przysięgnie, że nie tknął własności swego bliźniego. Właściciel zwierząt zabierze to, co pozostało, a ten, który się zwierzętami opiekował, wolny będzie od dalszej odpowiedzialności. Jeśli jednak zwierzę jeszcze u niego zostanie skradzione, powinien za nie zapłacić właścicielowi. Jeśli zaś zostało rozszarpane przez jakieś dzikie zwierzę, to na dowód tego powinien dostarczyć to, co po nim pozostało, a wtedy zostanie uwolniony od dalszej odpowiedzialności z tytułu zaistniałej szkody. Jeżeli ktoś pożyczy od drugiego jakieś zwierzę, a ono w tym czasie, pod nieobecność swego właściciela, ulegnie jakiemuś okaleczeniu albo padnie, to właścicielowi należy się odszkodowanie za to zwierzę. Jeżeli zaś stało się to w obecności właściciela zwierzęcia, nie należy się żadne odszkodowanie. Jeśli zwierzę zostało wynajęte za określoną opłatą, to odszkodowanie będzie stanowić owa opłata. Jeśli jakiś mężczyzna uwiedzie jakąś dziewicę, i to jeszcze nawet nie zaręczoną, i będzie z nią obcował, zapłaci rodzinie wartość posagu i weźmie ją za żonę. Jeżeli ojciec dziewczyny nie zgodzi się dać mu jej za żonę, to uwodziciel mimo to uiści taką sumę, jaką powinno się wpłacić jako wartość posagu dziewic. Nie pozwolisz żyć swobodnie czarownicom. Jeśliby ktoś obcował cieleśnie ze zwierzęciem, będzie skazany na śmierć. Kto składa ofiary na cześć bożków pogańskich, a nie wyłącznie na cześć Jahwe, zasługuje na karę klątwy. Nie będziesz gnębił ani uciskał cudzoziemca, bo przecież i wy wszyscy byliście kiedyś cudzoziemcami w Egipcie. Nie będziecie wyrządzać żadnej krzywdy ani wdowom, ani sierotom. Jeśli kogokolwiek z nich skrzywdzisz, będzie wołał do Mnie, a Ja usłucham jego głosu. Zapłonę gniewem i wyginiecie od mojego miecza. Wtedy wasze żony staną się wdowami, a dzieci sierotami. Jeśli pożyczysz pieniądze komuś z mojego ludu, jakiemuś ubogiemu, który żyje obok ciebie, to nie okażesz się wobec niego lichwiarzem i nie zażądasz od niego procentu. Jeśli weźmiesz w zastaw płaszcz od twojego bliźniego, to zwrócisz mu go jeszcze przed zachodem słońca, bo to jego jedyna szata i jedyne okrycie ciała. Czymże się więc przykryje do snu? Jeżeli będzie się uskarżał przede Mną, wysłucham go, bo jestem miłosierny. Nie będziesz bluźnił Bogu ani złorzeczył przełożonemu twojego ludu. Nie będziesz odkładał na później składania ofiary z pierwocin twego żniwa i winobrania. Mnie poświęcisz twego pierworodnego syna. Tak samo postąpisz z pierwszym płodem twojej krowy i owcy; pozostawisz go przez siedem dni przy matce, a ósmego dnia Mi go oddasz. Będziecie moim ludem świętym. Nie będziecie jedli mięsa ze zwierząt rozszarpanych w polu przez dzikie zwierzęta. Przeznaczycie to mięso dla psów. Nie będziesz rozsiewał fałszywych wieści i nie wyciągniesz ręki do złoczyńcy, aby świadczyć na rzecz jego bezpieczeństwa. Nie będziesz szedł za większością, która źle czyni, ani wypowiadał się na korzyść większości, aby na jej stronę przechylić szalę sprawiedliwości. Nie będziesz też okazywał w sądzie specjalnych względów słabszemu. Jeżeli będziesz widział, że twojemu nieprzyjacielowi zabłąkał się wół albo osioł, to nie omieszkasz mu ich odprowadzić. Jeśli zobaczysz, że osioł twojego nieprzyjaciela upada pod ciężarem, nie przejdziesz obojętnie obok niego, ale dołożysz wszelkich starań, aby mu przyjść z pomocą. Gdy będą sądzić ubogiego, nie przyczynisz się do przechylenia szali sprawiedliwości na jego niekorzyść. Nie będziesz miał nic wspólnego ze sprawą, która się opiera na kłamstwie, i nie dopuścisz do skazania na śmierć niewinnego i sprawiedliwego, bo Ja nigdy nie uniewinnię takiego winnego. Nie będziesz przyjmował podarków, gdyż uniemożliwiają jasne rozsądzanie sporów i narażają na szkodę sprawy słuszne. Nie będziesz uciskał cudzoziemca; znacie przecież jego los, bo sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej. Przez sześć lat będziesz obsiewał swoje pola i będziesz z nich zbierał plony. Siódmego jednak roku nie będziesz obsiewał swoich pól, a to, co one urodzą, zostawisz nie zebrane, żeby mieli czym się pożywić ubodzy twego ludu i żeby jeszcze coś zostało dla zwierząt polnych. Tak samo postąpisz z twoimi winnicami i z drzewami oliwnymi. Przez sześć dni będziesz wykonywał twe prace, ale siódmego dnia odpoczniesz, dając tym samym wytchnienie twoim wołom i osłom oraz umożliwiając wypoczynek synom twojej niewolnicy i cudzoziemcom. Weźcie sobie do serca to wszystko, co wam powiedziałem. Na waszych ustach niech się nie znajdzie nigdy imię cudzych bogów, aby nikt nie słyszał, że wypowiadacie ich imiona. Trzy razy w roku będziesz obchodził święto ku mojej czci. Będziesz obchodził święto Przaśników: przez siedem dni będziesz spożywał chleb tylko niekwaszony, tak jak ci to nakazałem, począwszy od określonego dnia w miesiącu Abib, czyli w tym miesiącu, w którym wyszedłeś z Egiptu. I nie będziesz przychodził przed moje oblicze z pustymi rękami. Będziesz obchodził święto Żniw, czyli inaczej: święto pierwszych owoców twojej pracy, to znaczy tego, co zasiałeś na swoim polu. Wreszcie święto Wszystkich Zbiorów, pod koniec roku, gdy będziesz zbierał z pola wszelki owoc twojej pracy. Trzy razy do roku każdy mężczyzna powinien stanąć przed Jahwe, swoim Panem. Nie będziesz w ofierze składał krwi z chlebem kwaszonym, a tłuszczu z mojej świątecznej ofiary nie będziesz przechowywał przez całą noc aż do rana. Pierwociny płodów twoje ziemi będziesz składał w domu Jahwe, twojego Boga. Nie będziesz gotował koźlęcia w mleku jego matki. Oto posyłam przed tobą anioła, aby cię strzegł podczas twojej drogi i doprowadził do miejsca, jakie dla ciebie przeznaczyłem. Poważaj go i słuchaj jego głosu; nie sprzeciwiaj mu się, bo on nie będzie obojętny na wasze występki, gdyż imię moje jest w nim. Natomiast jeśli będziesz słuchał jego głosu i uczynisz wszystko, cokolwiek ci nakażę, będę nieprzyjacielem twoich nieprzyjaciół i przeciwnikiem przeciwników twoich. Anioł mój pójdzie przed tobą i zaprowadzi cię do kraju Amorytów, Chetytów, Peryzzytów, Kananejczyków, Chiwwitów i Jebuzytów, a Ja ich wszystkich zgładzę. Nie będziesz oddawał czci ich bogom i nie będziesz tym bogom służył. Nie będziesz naśladował praktyk tych ludów, lecz powywracasz i poniszczysz ich stele. Będziecie służyć Jahwe, waszemu Bogu, a On będzie zsyłał błogosławieństwo na wasz chleb i waszą wodę. Ja będę oddalał od was wszelkie choroby. Nie będzie w twoim kraju matek zabijających własne dzieci ani kobiet bezpłodnych. A Ja dopełnię liczby dni twojego życia. Napełnię innych lękiem przed tobą i wywołam zamieszanie wśród wszystkich ludów, do których przyjdziesz. Wszyscy twoi nieprzyjaciele będą się ratować przed tobą ucieczką. Poślę przed tobą szerszenie, które odpędzą daleko od ciebie Chiwwitów, Kananejczyków i Chetytów. Nie usunę ich od razu, w ciągu jednego roku, żeby cały kraj nie stał się pustkowiem i żeby się nie mnożyły na twoją zgubę dzikie zwierzęta. Będę ich usuwał powoli, stopniowo robiąc miejsce dla ciebie, tak iż staniecie się ludem na tyle potężnym, aby opanować cały kraj. Granice wasze będą się ciągnęły od Morza Czerwonego aż do Morza Filistynów i od Pustyni aż po Rzekę. Wydam bowiem w wasze ręce wszystkich mieszkańców całej krainy, a ty usuniesz ich stamtąd. Żadnego przymierza nie będziesz zawierał ani z nimi, ani z ich bogami. Nie będą mieszkać w twoim kraju, aby nie mogli przywieść i ciebie do popełnienia występków przeciw Mnie. Mógłbyś bowiem zacząć służyć ich bogom, co stałoby się dla ciebie przyczyną zguby. I rzekł Jahwe do Mojżesza: Wejdźcie do Jahwe, ty i Aaron, Nadab i Abihu oraz siedemdziesięciu ze starszych Izraela, i pokłońcie się Jahwe z daleka. Tylko Mojżesz zbliży się do Jahwe, reszta zatrzyma się w pewnym oddaleniu, a lud pozostanie na swoim miejscu. Wrócił Mojżesz i przekazał ludowi wszystko, co powiedział i nakazał Jahwe. A cały lud odpowiedział jednogłośnie: Wypełnimy wszystko, cokolwiek powiedział Jahwe. A Mojżesz spisał wszystkie słowa Jahwe. Potem, wstawszy wcześnie, zbudował u stóp góry ołtarz i ustawił dwanaście głazów dla upamiętnienia dwunastu pokoleń izraelskich. Wysłał też młodych ludzi, synów Izraela, aby złożyli na cześć Jahwe ofiarę całopalenia oraz ofiarę dziękczynną z cielców. A Mojżesz wziął jedną połowę krwi i wlał ją do naczyń ofiarnych, drugą zaś wylał na ołtarz. Potem, wziąwszy księgę przymierza, czytał z niej głośno ludowi, który na zakończenie odpowiedział: Uczynimy wszystko, cokolwiek powiedział Jahwe, i będziemy Mu posłuszni. Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: Oto krew przymierza, które Jahwe zawarł z wami według wszystkich tych słów. I wyruszył ku górze Mojżesz z Aaronem, Nadabem, Abihu i siedemdziesięciu starszymi Izraela. I ujrzeli Boga Izraela, a pod Jego stopami jakby ołtarz wykonany ze lśniących szafirów, błękitnych jak samo niebo. Nie podniósł On ręki na wybranych synów Izraela. Patrzyli więc spokojnie na Boga, a potem jedli i pili. Jahwe powiedział do Mojżesza: Wejdź do Mnie na górę i pozostań tu. Dam ci kamienne tablice, z Prawem i przykazaniami, które zostały spisane dla pouczenia ludu. Wstał tedy Mojżesz z Jozuem, swoim sługą, i wstąpił na Górę Bożą. Do starszych zaś przedtem jeszcze powiedział Mojżesz: Zaczekajcie tu na nas, aż wrócimy do was. Aaron i Chur pozostaną z wami. Jeżeli ktoś ma jakąś sprawę do załatwienia, niech zwróci się do nich. Gdy Mojżesz wszedł na górę, zaraz okryły ją obłoki. Chwała Jahwe spoczęła na górze Synaj, którą obłoki okrywały przez sześć dni. Siódmego dnia głos Jahwe odezwał się z obłoków do Mojżesza. Chwała Jahwe dla oczu ludzkich przedstawiała się jak ogień, który wydobywał się ze szczytu góry i wszystko trawił. Mojżesz wszedł w sam środek obłoków i wstąpił na górę, gdzie pozostał przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy. A oto co powiedział Jahwe do Mojżesza: Powiedz synom Izraela, aby zebrali dla Mnie daninę. Dary przyjmować będziecie dla Mnie od każdego człowieka o szczerym sercu. Będziecie otrzymywali od ludzi dary ze złota, srebra i brązu. Będą wam dawać purpurę fioletową i purpurę szkarłatną, karmazyn, bisior, sierść kozią; skóry baranie barwione na czerwono, skóry z delfinów i drzewo akacjowe; oliwę do świecznika, pachnące olejki do namaszczeń i do sporządzania wonnego kadzidła; kamienie onyksowe i inne drogie kamienie do przyozdobienia efodu i pektorału. Niech Mi zbudują przybytek, abym mógł zamieszkać wśród nich. jego budowie dostosujecie się do wszystkiego, co wam wskażę, do przedłożonego wam wzorca przybytku oraz do modeli wszystkich sprzętów świątynnych. Arkę niech zbudują z drewna akacjowego. Jej długość powinna wynosić dwa i pół łokcia, szerokość półtora łokcia. Obijesz ją złotem wewnątrz i na zewnątrz, a dokoła przyozdobisz wieńcem ze złota. Sporządzisz nadto cztery złote pierścienie, które umocujesz u czterech stóp arki: dwa pierścienie z jednej i dwa z drugiej strony. Z drewna akacjowego także będą wykonane drążki, które zostaną również pokryte złotem. Drążki będzie się wkładać w pierścienie po obu bokach arki, żeby można było ją przenosić z miejsca na miejsce. Drążki będą pozostawiane w pierścieniach arki; nie będzie się ich stamtąd wyjmować. Do arki włożysz Świadectwo, które Ja ci dam. Z czystego złota wykonasz także przebłagalnię, która powinna mieć dwa i pół łokcia długości oraz półtora łokcia szerokości. Wykujesz ze złota dwa cheruby i umieścisz je na dwóch końcach przebłagalni: jednego na jednym, drugiego na drugim końcu. Cheruby mają jakby wychodzić z obydwu końców przebłagalni. Cheruby powinny mieć skrzydła rozłożone i skierowane ku górze tak, aby okrywały nimi przebłagalnię. Powinny być zwrócone do siebie przodem, a twarze mieć pochylone na przebłagalnię. Przebłagalnia będzie się znajdować na wierzchu arki, do której wnętrza włożysz otrzymane ode Mnie Świadectwo. Tam będę się z tobą spotykał i stamtąd - dokładnie: z wierzchu przebłagalni, spomiędzy dwu cherubów umieszczonych nad Arką Świadectwa - będę ci przekazywał wszystkie pouczenia dla synów Izraela. Z drewna akacjowego wykonasz również stół, który powinien mieć długości dwa łokcie, szerokości jeden łokieć, a wysokości półtora łokcia. Cały stół obłożysz szczerym złotem i przyozdobisz dokoła wieńcem ze złota. Dokoła stołu umocujesz listwę szeroką na dłoń i przyozdobisz ją złotym wieńcem. Należy też wykonać cztery złote pierścienie i umocować je na czterech rogach stołu, tam gdzie są przymocowane nogi. Pierścienie powinny być przytwierdzone pod listwą tak, by można było w nie wsunąć drążki, które będą służyły do przenoszenia stołu. Drążki należy wykonać z drewna akacjowego i pokryć złotem. Będą one służyły do przenoszenia stołu z miejsca na miejsce. Należy sporządzić - również ze szczerego złota - misy, kielichy i czary potrzebne do składania ofiar płynnych. Na stole będą się znajdowały chleby pokładne, zawsze obecne przed moimi oczyma. Uczynisz - także ze szczerego złota - świecznik. Sam świecznik, jego trzon i podstawę wykujesz ze złota; jego kielichy, pąki i kwiaty będą wykonane z jednego kawałka materiału. Z jego boków będzie wyrastać sześć ramion: trzy ramiona z jednej strony świecznika i trzy z drugiej. Z pierwszego ramienia będą wychodziły trzy kielichy kwiatu migdałowego, z pąkami i kwiatami; również z drugiego ramienia - trzy kielichy kwiatu migdałowego, z pąkami i kwiatami. Tak samo będą zakończone wszystkie - w liczbie sześciu - ramiona wychodzące z trzonu świecznika. Na samym szczycie trzonu świecznika będą się znajdowały cztery kielichy kwiatu migdałowego, z pąkami i kwiatami. Pod dwoma pierwszymi ramionami, wychodzącymi z trzonu świecznika, będzie się znajdował jeden pąk, jeden również pod dwoma następnymi ramionami, wychodzącymi z trzonu świecznika, i jeden pod dwoma ostatnimi ramionami, wychodzącymi z trzonu świecznika. Niech tak będzie pod każdym z sześciu ramion, wychodzących z trzonu świecznika. Te pąki i ramiona oraz cały świecznik powinny być zrobione z całości tego samego materiału. Powinno to być złoto kute, najlepszej jakości. Sporządzisz także siedem lamp i umieścisz je na ramionach świecznika tak, by oświetlały zbliżających się do niego. Szczypce do węgli oraz naczynia na popiół będą wykonane również ze szczerego złota. Na wykonanie świecznika i wszystkich z nim związanych przedmiotów należy przeznaczyć jeden talent szczerego złota. Dołóż starań, aby wszystko było wykonane według wzorów, które zostały ci pokazane na górze. Zrobisz także przybytek, używając do tego dziesięciu rodzajów tkanin: przede wszystkim użyjesz bisioru kręconego, purpury fioletowej, purpury czerwonej oraz karmazynu, z podobiznami cherubów, wykonanymi przez najlepszego tkacza. Tkaniny powinny mieć dwadzieścia osiem łokci długości i cztery łokcie szerokości. Każda tkanina powinna mieć takie same wymiary. Pięć spośród tych tkanin należy połączyć w jedną całość, pięć w drugą. Do brzegów tkaniny tworzącej pierwszą całość przyszyjesz wstążki z purpury fioletowej, to samo uczynisz z tkaniną tworzącą drugą całość. Ponadto przyszyjesz pięćdziesiąt wstążek do pierwszej tkaniny z pierwszej całości oraz pięćdziesiąt wstążek do tkaniny ostatniej z drugiej całości, tak żeby sobie nawzajem odpowiadały. Sporządzisz też pięćdziesiąt agraf ze złota, za pomocą których połączysz ze sobą poszczególne tkaniny, tak żeby przybytek stanowił jedną całość. Oprócz tego wykonasz tkaniny z koziej sierści, by można było z nich sporządzić namiot nad przybytkiem. Trzeba zrobić jedenaście tkanin, z których każda powinna mieć trzydzieści łokci długości i cztery łokcie szerokości. Każda spośród jedenastu tkanin powinna mieć takie same wymiary. Połączysz ze sobą pięć tkanin w jedną całość i sześć w drugą, ale szóstą, tę, która będzie zwisać przed wejściem do namiotu, złożysz we dwoje. Przyszyjesz pięćdziesiąt wstążek do końcowej tkaniny pierwszej całości i pięćdziesiąt wstążek do początkowej tkaniny z drugiej całości. Sporządzisz też pięćdziesiąt agraf z brązu, uchwycisz nimi wstążki i połączysz razem nakrycia namiotu, tak że utworzą jedną całość. Część tkaniny, która zostanie po wykonaniu całego namiotu, dokładniej mówiąc: połowa tej tkaniny, niech zwisa z tyłu przybytku, ta zaś, która pozostanie z długości tkanin tworzących namiot, niech zwisa po jednym łokciu na ściany przybytku, jedna tkanina z jednej, a druga z drugiej strony, tak aby okrywały przybytek. Namiot przykryjesz skórami baranimi ubarwionymi na czerwono, a na sam wierzch położysz skóry z delfinów. Nieco wcześniej przygotujesz deski z drewna akacjowego potrzebne do zbudowania przybytku i ustawisz je pionowo. Każda deska powinna mieć dziesięć łokci długości i półtora łokcia szerokości. Każda deska będzie miała po dwa czopy, jeden obok drugiego. Tak przygotujesz wszystkie deski potrzebne do budowy przybytku. A oto liczba desek potrzebnych na cały przybytek: dwadzieścia desek na stronę południową, prawą. Do tego czterdzieści cokołów ze srebra, po dwa cokoły do każdej deski, czyli po jednym do każdego czopu. Następnie dwadzieścia desek na drugą, czyli północną stronę przybytku; do tego również czterdzieści cokołów ze srebra, po dwa cokoły do każdej deski. Sześć desek na tylną, czyli zachodnią stronę przybytku. Dwie deski na narożniki, w głębi przybytku. Będą one nałożone jedna na drugą, tworząc jednolitą całość od dołu do samej góry, gdzie będzie je łączył pierwszy pierścień. W ten sposób zostaną przygotowane wszystkie deski przeznaczone na narożniki. Powinno być takich desek razem osiem; dochodzi do tego szesnaście cokołów ze srebra, po dwa cokoły do każdej deski. Przygotujesz, także z drewna akacjowego, belki poprzeczne: pięć do umocowania desek jednego boku przybytku, pięć do umocowania desek drugiego boku i pięć do umocowania desek tylnej, czyli zachodniej strony przybytku. Belka środkowa będzie umocowana wzdłuż wszystkich desek, od jednego końca do drugiego. Deski pokryjesz złotem. Cały przybytek wykonasz dokładnie według wzoru, który został ci pokazany na górze. Sporządzisz także zasłonę z purpury fioletowej i z purpury czerwonej oraz z karmazynu i z kręconego bisioru; na zasłonie będą wykonane cheruby, dzieło najlepszego tkacza. Zasłonę umocujesz na czterech kolumnach z drewna akacjowego, złoconych. Haczyki do zawieszania zasłony będą wykonane też ze złota i umieszczone w kolumnach ze srebra. Zawiesisz zasłonę na specjalnych zaczepach. I tam właśnie, za zasłoną, umieścisz arkę ze Świadectwem. Zasłona będzie oddzielać miejsce Święte od miejsca Świętego Świętych. Nad Arką Świadectwa, w miejscu Świętym Świętych, umieścisz przebłagalnię. Stół ustawisz jeszcze przed zasłoną, a świecznik naprzeciw stołu, po południowej stronie przybytku. Stół będzie się znajdował po stronie północnej. Przed wejściem do namiotu zawiesisz zasłonę z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu i kręconego bisioru, przyozdobioną różnymi figurami. Zasłona ta powinna być zawieszona na pięciu kolumnach z drewna akacjowego. W kolumnach, w pięciu odlanych ze spiżu cokołach, powinny być umocowane złote haczyki. Ołtarz wykonasz również z drewna akacjowego. Ołtarz powinien być długi na pięć łokci i szeroki także na pięć łokci. Ma być kwadratowy, a jego wysokość powinna wynosić trzy łokcie. W cztery narożniki ołtarza wprawisz rogi wystające z płyty ołtarzowej. Cały ołtarz ma być pokryty brązem. Do ołtarza każesz również sporządzić naczynie na popiół, specjalne łopatki, stągwie na wodę, widełki i kadzielnice. Wszystkie te przedmioty uczynisz z brązu. Zrobisz, także z brązu, kratę do ołtarza w kształcie siatki, do której na czterech rogach będą przytwierdzone cztery uchwyty. Kratę umocujesz od dołu pod obramowaniem ołtarza, tak żeby sięgała do połowy jego wysokości. Zrobisz, także z drewna akacjowego, drążki do przenoszenia ołtarza i pokryjesz je brązem. Będzie się je wkładać w specjalne pierścienie. W czasie przenoszenia ołtarza będą się one znajdowały po obydwu jego stronach. Ołtarz będzie wykonany z desek, pusty w środku. Wykonasz go tak, jak ci zostało to pokazane na górze Synaj. Urządzisz także dziedziniec na zewnątrz przybytku. Od południa granicę dziedzińca niech stanowi zasłona z kręconego bisioru, długa na sto łokci, zawieszona na dwudziestu słupach, zaopatrzonych w dwadzieścia cokołów z brązu oraz w haczyki i uchwyty ze srebra. Od strony północnej będzie również zasłona, długa na sto łokci, zawieszona na dwudziestu słupach, zaopatrzonych w dwadzieścia cokołów z brązu oraz w haczyki i uchwyty ze srebra. Od strony zachodniej dziedziniec będzie miał również zasłonę długą na pięćdziesiąt łokci, zawieszoną na dziesięciu słupach zaopatrzonych w dziesięć cokołów. Z przodu, czyli od strony wschodniej, dziedziniec będzie miał pięćdziesiąt łokci szerokości. Od strony wejścia będzie się znajdować zasłona długa na piętnaście łokci, zawieszona na trzech słupach, zaopatrzonych w trzy cokoły; po drugiej stronie wejścia - również zasłona długa na piętnaście łokci, zawieszona na trzech słupach, zaopatrzonych w trzy cokoły. Przed wejściem na dziedziniec będzie zawieszona zasłona szeroka na dwadzieścia łokci, wykonana z purpury fioletowej i szkarłatnej, z karmazynu i bisioru w różne desenie. Zasłona będzie wisieć na czterech kolumnach, zaopatrzonych w cztery cokoły. Wszystkie słupy wokół dziedzińca będą zaopatrzone w uchwyty ze srebra, w haczyki ze srebra i w cokoły z brązu. Dziedziniec powinien mieć sto łokci długości oraz pięćdziesiąt łokci szerokości i ma się znajdować na podwyższeniu liczącym pięć łokci. Zasłony dziedzińca powinny być zrobione z kręconego bisioru, a cokoły z brązu. Wszystkie przedmioty przeznaczone do użycia w przybytku, wszystkie paliki potrzebne do umocowania namiotu oraz wszystkie paliki wytyczające granice dziedzińca mają być wykonane z brązu. Polecisz też synom Izraela, żeby się zatroszczyli o oliwę wyciśniętą z oliwek, potrzebną do podtrzymywania ciągłego płomienia świecznika. W Namiocie Spotkania, w części znajdującej się przed zasłoną oddzielającą Świadectwo, Aaron i jego synowie będą przygotowywali oliwę, by od wieczora aż do rana mogła płonąć przed Jahwe. Jest to prawo wieczne i synowie Izraela będą je sobie przekazywać z pokolenia na pokolenie. Niech przyjdzie do ciebie spośród synów Izraela twój brat Aaron wraz ze swymi synami: Aaron, Nadab, Abihu, Eleazar oraz Itamar, synowie Aarona, niech Mi służą jako kapłani. Aaronowi, twemu bratu, sporządzisz święte szaty, aby zaznaczyć jego godność i dodać mu dostojeństwa. Zwrócisz się do wszystkich rzemieślników najzdolniejszych i obdarzonych przeze Mnie poczuciem piękna. Oni to wykonają szaty dla Aarona, by mógł być przeznaczony na służbę kapłańską dla Mnie. A oto strój, który należy wykonać: pektorał, efod, płaszcz wierzchni, szata bogato zdobiona, tiara i pas. Takie są części świętego stroju, który zostanie sporządzony twojemu bratu, Aaronowi, i jego synom, aby mogli Mi służyć jako kapłani. Użyją do tego złota, purpury fioletowej i purpury szkarłatnej, karmazynu i kręconego bisioru. Efod wykonają ze złota, z purpury fioletowej i z purpury szkarłatnej, z karmazynu oraz z kręconego bisioru, używanego na piękne tkaniny. Efod powinien mieć dwa naramienniki połączone z nim końcami. Wiązadła efodu, znajdujące się na wierzchu i służące do umocowywania go do szat, będą uczynione w ten sam sposób i z tych samych materiałów, co cały efod, czyli ze złota, z purpury fioletowej i z purpury czerwonej, z karmazynu i z kręconego bisioru. Potem weźmiesz dwa kamienie onyksowe i wypiszesz na nich imiona synów Izraela; sześć imion na jednym kamieniu i sześć na drugim, według kolejności ich urodzenia. A zrobisz to tak, jak się tnie drogie kamienie, aby wykonać z nich pieczęcie; tak i ty wypiszesz na dwu kamykach imiona synów Izraela i umieścisz je w oprawach ze złota. Obydwa kamienie zostaną przymocowane do naramienników efodu jako "kamienie wspomnienia" dla synów Izraela. I tak będzie nosił Aaron ich imiona na swoich dwu ramionach dla pamięci przed Jahwe. Oprawy dla kamieni sporządzisz ze złota. Ze złota także uczynisz dwa łańcuszki, skręcone na kształt sznurków. Łańcuszki te, podobne do sznurów, przytwierdzisz do opraw kamieni. Zrobisz także pektorał, potrzebny do wydawania wyroków; niech będzie wykonany szczególnie pięknie, w ten sam sposób co i efod. Użyjesz do tego złota, purpury fioletowej i purpury czerwonej, karmazynu i kręconego bisioru. Powinien mieć kształt kwadratu i składać się we dwoje. Jego długość i szerokość ma wynosić jedną piędź. Będzie wysadzany czterema rzędami drogich kamieni. W pierwszym rzędzie znajdą się rubin, topaz i szmaragd, w drugim granat, szafir i beryl, w trzecim opal, agat i ametyst, w czwartym chryzolit, onyks i jaspis. Wszystkie te kamienie będą osadzone w oprawach ze złota. Poszczególne kamienie będą nosiły imiona dwunastu synów Izraela - będzie ich dwanaście, tak jak imion. Imiona będą wyryte na kamieniach, tak jak robi się pieczęcie. Na każdym kamieniu będzie imię jednego pokolenia. Do pektorału należy wykonać łańcuszki ze szczerego złota, skręcone na kształt sznurów. U góry pektorału umocujesz dwa pierścienie ze złota, a dwa inne pierścienie umieścisz na dole. Dwa sznury ze złota przeciągniesz przez pierścienie przytwierdzone na końcach pektorału, a pozostałe dwa końce sznurów przymocujesz do obydwu opraw i spuścisz je przodem od naramienników. Zrobisz kolejne dwa pierścienie ze złota i umocujesz je na dwu końcach spodu pektorału, od strony wewnętrznej, dotykającej bezpośrednio do efodu. Wykonasz wreszcie ostatnie dwa pierścienie ze złota i przymocujesz je u dołu obydwu naramienników efodu, po stronie zewnętrznej, w miejscu gdzie do efodu są przyszyte jego wiązadła. Wstążką z purpury fioletowej, przeciągniętą od pierścieni pektorału do pierścieni efodu, połączysz pektorał z efodem w ten sposób, że pektorał będzie się znajdował ponad wiązadłami efodu i nie będzie się z niego zsuwał. I tak oto Aaron, wychodząc do świątyni, będzie miał na swym sercu imiona synów Izraela, wypisane na Pektorale Wyroków ku wiecznej pamięci przed obliczem Jahwe. Do Pektorału Wyroków dołączysz urim i tummim, aby były na sercu Aarona, ilekroć będzie stawał przed Jahwe. W ten sposób Aaron będzie miał zawsze na swym sercu sprawę wyrokowania o synach Izraela przed obliczem Jahwe. Pod efod każesz wykonać szatę, całą z purpury fioletowej. W środku niech ma otwór na głowę, cały oblamowany specjalną tkaniną - tak jak otwór jakiejś zbroi - żeby szata nie rozdarła się przy wkładaniu i zdejmowaniu. U dołu dookoła na brzegach całej szaty wyszyjesz jabłka granatu z purpury fioletowej, z purpury czerwonej oraz z karmazynu, a pomiędzy granatami - dzwonki złote. Dookoła na dolnym skraju szaty będą zawieszone dzwonki ze złota na przemian z granatami. Będzie je nosił Aaron podczas pełnienia służby. Głos dzwonków będzie słyszany przy wchodzeniu Aarona do Miejsca Świętego przed oblicze Jahwe i przy jego wychodzeniu stamtąd; inaczej umarłby. Zrobisz także diadem ze szczerego złota i wypiszesz na nim - tak jak się robi napis na pieczęci - słowa: "Świętość dla Jahwe". Wstążką z purpury fioletowej przymocujesz go do tiary, aby był widoczny od przodu. Taki diadem będzie nosił na swoim czole Aaron. Tym samym będzie on brał na siebie wszelkie niedoskonałości świętych darów, które synowie Izraela składają Jahwe we wszystkich rodzajach ich ofiar. Diadem będzie zawsze na jego czole, gdy znajdzie się przed obliczem Jahwe, aby mógł dostąpić przebaczenia. Zrobisz także suknię z bisioru. Z bisioru będzie również wykonana tiara i pas różnobarwny. Synowie Aarona będą też nosić specjalne szaty, pasy i mitry, żeby zaznaczyć w ten sposób swoją godność i dostojeństwo. Tak ubierzesz twojego brata Aarona, a razem z nim jego synów. Namaścisz ich również, wprowadzisz w urzędowanie i poświęcisz na służbę kapłańską dla Mnie. Niech sobie też sporządzą spodnie ze lnu dla okrycia nagości, od nerek aż po kostki. Aaron i jego synowie powinni je nosić, gdy będą wchodzić do Namiotu Spotkania albo gdy będą się zbliżać do ołtarza, aby pełnić swą świątynną służbę. W ten sposób nie dopuszczą się jednego z wykroczeń i nie zasłużą na karę śmierci. Jest to wieczne prawo wydane dla Aarona i jego potomków. A oto, co uczynisz, poświęcając ich na służbę kapłańską dla Mnie: Weźmiesz młodego cielca i dwa barany bez żadnej skazy, chleby przaśne i placki niekwaszone przyprawione oliwą, i ciastka, również bez kwasu i skropione oliwą. Wszystko powinno być zrobione z najlepszej mąki pszennej i złożone w jednym koszu, aby mogło być ofiarowane razem z młodym cielcem i dwoma baranami. Sprowadzisz Aarona i jego synów przed wejście do Namiotu Spotkania i obmyjesz ich wodą. Potem, wziąwszy strój kapłański, nałożysz na Aarona suknię, szatę pod efod, efod z pektorałem i przymocujesz wiązania pektorału. Na głowę włożysz mu tiarę, a na nią - diadem świętości. Potem weźmiesz oliwy do namaszczenia i wylejesz ją na jego głowę, dokonując w ten sposób namaszczenia. Następnie każesz przybliżyć się jego synom i przyodziejesz ich w suknie. Przepaszesz też pasem Aarona i jego synów i wręczysz synom Aarona mitry. Urząd kapłański będzie do nich należał na wieki, a ty wprowadzisz w to urzędowanie Aarona i jego synów. Następnie każesz przyprowadzić przed Namiot Spotkania cielca, a Aaron i jego synowie położą swoje ręce na jego głowie. Zabijesz cielca w obecności Jahwe, przed wejściem do Namiotu Spotkania, i własnym palcem umoczonym w krwi cielca pomażesz rogi wystające z czterech narożników ołtarza, a resztę krwi wylejesz u stóp ołtarza. Wszystek tłuszcz zebrany z wnętrzności, powłokę wątroby, obie nerki i tłuszcz, który je pokrywa - wszystko to zebrawszy, spalisz na ołtarzu. Natomiast poza obozem świętym spalisz mięso cielca, jego skórę i całą mierzwę. Będzie to ofiara za grzechy. Potem weźmiesz jednego barana, na którego głowie niech położą swoje ręce Aaron i jego synowie. Zabijesz barana, zbierzesz jego krew i rozlejesz ją wokół ołtarza. Następnie potniesz barana na części, weźmiesz jego wnętrzności i nogi, umyjesz je i położysz na pokrojonym mięsie i na głowie barana. I tak każesz spalić na ołtarzu całego barana. Będzie to ofiara całopalenia na cześć Jahwe, woń przyjemna, ofiara spalana dla Jahwe. Potem weźmiesz drugiego barana, na którego głowie niech znów położą swoje ręce Aaron i jego synowie. Zabijesz barana, weźmiesz trochę jego krwi, pomażesz nią zewnętrzną część prawego ucha Aarona oraz zewnętrzną część prawych uszu jego synów, a także kciuk ich prawych rąk i duże palce prawych nóg. Potem resztę krwi wylejesz dookoła ołtarza. Następnie weźmiesz krew, uprzednio pozostawioną na ołtarzu, oraz oliwę przeznaczoną do namaszczeń i pokropisz Aarona, cały jego strój oraz jego synów razem z ich szatami. W taki to sposób on sam, jego strój, a także jego synowie i ich szaty zostaną poświęcone. Weźmiesz tłuszcz barana, jego ogon, tłuszcz zebrany z wnętrzności, powłokę wątroby, obydwie nerki razem z tłuszczem, który je pokrywa, oraz prawą łopatkę - gdyż jest to "baran ustanowienia na urzędzie" - a nadto włożysz do kosza trochę przaśnego chleba pokładnego, jeden bochen chleba, placki na oliwie i jedno ciastko. Wszystko to wezmą w swoje ręce Aaron i jego synowie, a ty wykonasz darami obrzęd ofiarnego kołysania przed Jahwe. Potem weźmiesz wszystko z ich rąk i spalisz na ołtarzu jako całopalenie, ofiarę spalania jako woń przyjemną dla Jahwe. Weźmiesz mostek z barana, który służył do wprowadzenia na urząd Aarona, i wykonasz nim obrzęd ofiarnego kołysania dla Jahwe; mostek zatrzymasz potem dla siebie. Następujące części uznasz za święte: mostek poddany obrzędowi ofiarnego kołysania i łopatkę, która była podnoszona. Zostały one bowiem wzięte z barana ofiarowanego podczas uroczystości wprowadzenia na urząd, z barana, który był własnością Aarona i jego synów. Będziesz to oddawał zawsze Aaronowi i jego synom jako należność przysługującą im na wieki. Jest to bowiem ofiara podniesienia i synowie Izraela mają oddzielić specjalną cząstkę ze swych ofiar dziękczynnych jako ofiarę unoszoną dla Jahwe. Szaty kapłańskie Aarona odziedziczą jego synowie. Przywdzieją je podczas obrzędu ich namaszczania i wprowadzania na urząd. Przez siedem dni będzie się w owe szaty ubierał ten spośród jego synów, który będzie po nim kapłanem, czyli ten, który będzie wchodził do Namiotu Spotkania, aby pełnić służbę świątynną. Potem weźmiesz barana ofiarowanego przy wprowadzaniu na urząd i każesz ugotować jego mięso w miejscu poświęconym. Przed wejściem do Namiotu Spotkania Aaron i jego synowie będą spożywać mięso baranie i chleb, który się znajduje w koszu. Będą spożywać z tego, co było składane w ofierze przebłagalnej za ich wprowadzenie na urząd i za ich poświęcenie na służbę kapłańską. Żaden cudzoziemiec nie może z tego spożywać, bo są to potrawy święte. Jeśli zostanie coś z mięsa z uroczystości wprowadzenia na urząd lub z chleba, wszystko spalisz. Nie będzie się tego spożywać, bo są to potrawy święte. W ten sposób zatem będziesz postępował a Aaronem i jego synami, zgodnie ze wskazaniami, które ci dałem. Będziesz ich wprowadzał na urząd przez siedem dni. Każdego dnia będziesz składał młodego cielca w ofierze przebłagalnej za grzechy. Dzięki tej ofierze będziesz uwalniał ołtarz od grzechów, poświęcając go przez obrzęd namaszczenia. Przez siedem dni będą składane ofiary mające na celu oczyszczenie ołtarza, który następnie poświęcisz. Ołtarz będzie szczególnie święty, i wszystko, co zetknie się z ołtarzem, będzie święte. Każdego dnia, po wszystkie czasy, będziesz składał w ofierze na ołtarzu dwa jednoroczne baranki. Jednego z tych baranków ofiarujesz rano, drugiego zaś złożysz w ofierze o zmierzchu. Razem z pierwszym barankiem ofiarujesz jedną dziesiątą efy mąki, zmieszanej z jedną czwartą hinu oliwy wyciśniętej z oliwek. Złożysz także ofiarę płynną z jednej czwartej hinu wina. O zmierzchu ofiarujesz drugiego baranka, a razem z nim złożysz ofiarę z mąki i oliwy oraz ofiarę płynną, tak samo jak rano. Jest to ofiara miłej woni, spalona dla Jahwe, całopalenie nieustanne, które powinno być podtrzymywane przez was, z pokolenia na pokolenie, wobec Jahwe, przed wejściem do Namiotu Spotkania, tam gdzie się spotkam z wami, żeby z tobą rozmawiać. Spotkam się tam z synami Izraela i miejsce to będzie uświęcone przez moją chwałę. To Ja poświęcę Namiot Spotkania i ołtarz, Ja poświęcę Aarona i jego synów Izraela i będę ich Bogiem, który ich wyprowadził z ziemi egipskiej, aby zamieszkać wśród nich, Ja, Jahwe, ich Bóg. Wykonasz wreszcie z drewna akacjowego ołtarz do spalania kadzidła. Długość ołtarza powinna wynosić jeden łokieć i szerokość też jeden łokieć. Będzie on miał kształt kwadratu, a jego wysokość powinna wynosić dwa łokcie. Wystające z narożników rogi niech stanowią całość z ołtarzem. Płytę ołtarza, jego wszystkie boki oraz rogi pokryjesz szczerym złotem i opleciesz cały ołtarz złotym wieńcem. Po bokach, poniżej wieńca, umocujesz dwa pierścienie, również ze złota; przytwierdzisz je z dwóch stron tak, aby można było wkładać w nie drążki do przenoszenia ołtarza. Owe drążki zrobisz z drewna akacjowego i pokryjesz je złotem. Ustawisz ołtarz przed zasłoną oddzielającą Arkę Świadectwa, tuż przed przebłagalnią znajdującą się nad miejscem Świadectwa, tam gdzie będę się z tobą spotykał. Aaron będzie palił tam kadzidło; będą je palić każdego poranka, gdy Aaron sam zacznie przygotowywać lampy; będą też je palić o zmierzchu, gdy Aaron zacznie umieszczać lampy na świeczniku. Kadzidło powinno być spalane przed Jahwe przez wszystkie wasze pokolenia. Na tym ołtarzu nie możecie spalać kadzidła innego niż przepisane; nie możecie tam składać ofiar całopalnych ani żadnych ofiar suchych, ani ofiary płynnej. Jeden raz w roku Aaron złoży ofiarę przebłagania na rogach wystających z ołtarza. Również jeden raz w roku będzie mocą krwi ofiary sprawowany wśród waszych potomków obrzęd przebłagania. W oczach Jahwe będzie ten obrzęd czymś bardzo świętym. I przemówił Jahwe do Mojżesza w te słowa: Kiedy będziesz liczył wszystkich synów Izraela, aby dokonać ich urzędowego spisu, każdy z nich złoży dla Jahwe okup za siebie, aby nie spadło na nikogo z nich żadne nieszczęście jeszcze podczas przeprowadzania spisu. Wszyscy podlegający spisowi powinni zapłacić po pół sykla, trzymając się przy tym wagi obowiązującej w przybytku, czyli licząc dwadzieścia ger za jeden sykl. To pół sykla winno się złożyć na ofiarę dla Jahwe. Ofiarę tę będzie uiszczał każdy spośród synów Izraela podlegających spisowi, jeśli tylko na dwadzieścia albo więcej lat. Bogaty nie będzie miał obowiązku dawać więcej niż pół sykla, a biedny nie będzie miał prawa zapłacić mniej niż pół sykla jako okup dla Jahwe za siebie. Pieniądze te, zebrane od synów Izraela jako okup, przeznaczysz na wydatki związane ze służbą w Namiocie Spotkania. Będą one dla synów Izraela jakby przypomnieniem w oczach Jahwe okupu złożonego za siebie. Potem przemówił Jahwe do Mojżesza w te słowa: Każesz sporządzić, na podstawie z brązu, duże naczynie, również brązowe, do obmyć rytualnych. Umieścisz je pomiędzy Namiotem Spotkania a ołtarzem i napełnisz wodą. Aaron i jego synowie będą w tym naczyniu obmywać ręce i nogi. Będą się obmywać w tej wodzie przed wejściem do Namiotu Spotkania, gdy będą mieli zbliżyć się do ołtarza, aby pełnić swoją służbę, albo gdy będą mieli składać ofiarę całopalenia na cześć Jahwe; w przeciwnym razie grozi im niebezpieczeństwo śmierci. Obmyją sobie nogi i ręce, aby uniknąć śmierci. Prawo to będzie zawsze, z pokolenia na pokolenie, obowiązywać Aarona i jego potomków. Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: Wybierz spośród najcenniejszych wonności pięćset sykli pierwszego wyciągu mirry, połowę tego, to jest dwieście pięćdziesiąt sykli, wonnego cynamonu i tyleż, czyli dwieście pięćdziesiąt sykli, wonnej trzciny, pięćset sykli kasji - według sykli przybytku, oraz jeden hin oliwy z oliwek. Uczynisz z tego olej święty do namaszczeń w postaci wonnej maści, wykonanej według najlepszych umiejętności tych, którzy trudnią się przygotowywaniem wonności. Olej będzie służył do świętych namaszczeń. Namaścisz tym olejem Namiot Spotkania i Arkę Świadectwa, stół i wszystkie związane z nim przybory, świecznik i wszystkie jego dodatki, ołtarz kadzenia z tym wszystkim, co do niego należy, i naczynie do obmyć razem z jego podstawą. Namaścisz je i staną się święte. Od tego momentu święte będzie również wszystko, cokolwiek zetknie się z nimi. Namaścisz także Aarona i jego synów i poświęcisz ich, aby Mi służyli jako kapłani. I tak powiesz synom Izraela: Jest to olej święty do namaszczenia dla was i dla waszych potomków z pokolenia na pokolenie. Oleju tego nie będziecie wylewać na ciało zwykłego człowieka ani nie będziecie usiłowali wytworzyć czegoś podobnego, gdyż jest to olej święty i świętym pozostanie dla was. Kto by zaś sporządzał taką maść i użył jej do namaszczenia kogoś, kto nie jest kapłanem, będzie wyłączony ze swojej społeczności. Powiedział Jahwe do Mojżesza: Przygotuj sobie następujące wonności: pachnącą żywicę, muszelki, wonne galbanum, czyste i pachnące kadzidło - wszystko w równej ilości. Sporządzisz z tego wonne kadzidło według najlepszych umiejętności tych, którzy wytwarzają wonności. Kadzidło powinno być posolone, czyste i święte. Zetrzesz je na proszek i zostawisz przed miejscem Świadectwa w Namiocie Spotkania, gdzie będę się spotykał z tobą; kadzidło to będzie dla was rzeczą świętą. Kadzidła o takim składzie jak to, które masz przygotować, nie będziecie sporządzać dla siebie, gdyż jest ono przeznaczone, jako rzecz święta, dla Jahwe. Kto by zaś sporządził sobie takie kadzidło, aby sprawiać sobie przyjemność jego wonią, będzie wyłączony ze swojej społeczności. Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: Patrz, oto wezwałem do siebie po imieniu Besaleela, syna Uriego, syna Chura z pokolenia Judy. Napełniłem go duchem Bożym, mądrością, rozumem i umiejętnością wykonywania wszelkich robót, dokonywania różnych odkryć, obrabiania złota, srebra i brązu. Będzie on też umiał szlifować i obsadzać w oprawach kamienie, rzeźbić w drewnie i wykonywać wszelkie inne dzieła. Dodam mu do pomocy Oholiaba, syna Achisamaka z pokolenia Dana. Napełniłem też mądrością serca wszystkich co sprawniejszych rzemieślników, aby mogli wykonać wszystko, co ci poleciłem, to znaczy: Namiot Spotkania, Arkę Świadectwa ze znajdującą się nad nią przebłagalnią, wszystkie sprzęty potrzebne do namiotu, stół i jego przybory, szczerozłoty świecznik ze wszystkim, co do niego należy, ołtarz kadzenia, ołtarz całopalenia i wszystkie przybory do niego, naczynie, wraz z podstawą, do obmyć, szaty święte i święty strój dla kapłana Aarona oraz dla jego synów szaty do posługi kapłańskiej. Nadto olej do namaszczeń i kadzidło do spalania w przybytku. Wszystko to powinni wykonać dokładnie według poleceń, jakie ci dałem. Jahwe przemówił do Mojżesza w te słowa: Tak powiedz synom Izraela: Zachowujcie na wieki moje szabaty, bo są one znakiem, który został ustanowiony pomiędzy Mną a wami dla wszystkich waszych pokoleń, abyście mogli poznać, że Ja, Jahwe, was uświęcam. Zachowujcie tedy szabat, bo to dla was rzecz święta. Ten, kto by nie uszanował szabatu, zasłuży sobie na karę śmierci, a kto by tego dnia wykonywał jakieś prace, będzie wyłączony ze swojej społeczności. Będziecie pracować przez sześć dni, ale dzień siódmy będzie dniem całkowitego odpoczynku. Będzie to dzień poświęcony Jahwe. Kto by w dniu szabatu wykonywał jakieś prace, zasłuży sobie na karę śmierci. Synowie Izraela będą pilnie przestrzegać szabatu i świętować w tym dniu, oni sami i wszyscy ich potomkowie, na znak wiecznego przymierza. Będzie to na wieki znak ugody między Mną a synami Izraela. Jahwe bowiem też przez sześć dni stwarzał niebo i ziemię, a siódmego dnia zaprzestał i odpoczął. Skończywszy przemawiać na górze do Mojżesza, Jahwe dał mu dwie kamienne Tablice Świadectwa, zapisane palcem Boga. A ludzie widząc, że Mojżesz opóźnia się ze swoim powrotem z góry, zebrali się przed Aaronem i powiedzieli do niego: Chodź, uczyń nam boga, który nas poprowadzi dalej, bo nie wiemy, co stało się z Mojżeszem, który nas wyprowadził z Egiptu. Rzekł na to Aaron: Przynieście mi złote kolczyki, które wasze niewiasty noszą w uszach, oraz obrączki waszych synów i córek. Wszyscy tedy zdjęli ozdoby, jakie mieli w uszach, i przynieśli je do Aarona. On przyjął wszystko z ich rąk, kazał przetopić i odlać z tego złotego cielca. Wtedy oni zawołali: Izraelici, oto wasz Bóg, który was wyprowadził z ziemi egipskiej. Widząc to, Aaron zbudował przed nim ołtarz i ogłosił: Jutro będziemy obchodzili święto na cześć Jahwe. Następnego dnia, wstawszy bardzo rano, złożyli ofiarę całopalenia oraz ofiary biesiadne. Potem ludzie usiedli, żeby się najeść i napić, a następnie zaczęli się bawić. Tymczasem Jahwe powiedział do Mojżesza: Zejdź z góry, bo oto lud, który wyprowadziłeś z Egiptu, bardzo źle sobie poczyna. Szybko zeszli z drogi, którą im pokazałem. Ulali sobie z metalu cielca, padają przed nim na twarz, składają mu ofiary i wołają: Izraelu, oto twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej. I dalej mówi Jahwe do Mojżesza: Widzę, że jest to lud twardego karku. Zostaw Mnie więc w spokoju! Niech mój gniew zapłonie przeciw nim i niech ich strawi! Ciebie zaś uczynię ojcem wielkiego narodu. Mojżesz jednak zaczął błagać Jahwe, mówiąc: Dlaczegóż to, Jahwe, masz zapłonąć gniewem przeciwko ludowi, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej swoją mocą wielką i silną prawicą? Dlaczego mają sobie drwić Egipcjanie, mówiąc: To na ich zgubę wyprowadził ich z Egiptu; po to, żeby poginęli w górach i zniknęli z powierzchni ziemi. Zechciej więc poskromić swój gniew i nie czyń już zła, jakie postanowiłeś zgotować Twojemu ludowi. Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, to jest na te sługi Twoje, którym przysięgając na samego siebie, dałeś taką obietnicę: Rozmnożę waszych potomków jak gwiazdy na niebie, a kraj, o którym mówiłem, dam potomkom waszym i będą go posiadać na wieki. I poniechał Jahwe zła, jakie zamierzał uczynić swemu ludowi. A Mojżesz zstąpił z góry, trzymając w rękach dwie Tablice Świadectwa, zapisane w dwóch kolumnach i po obydwu stronach. Całe tablice były dziełem Boga, pismo wyryte na tablicach też było pismem Boga. Tymczasem Jozue, usłyszawszy krzyki wznoszone przez lud, powiedział do Mojżesza: Z obozu dochodzą okrzyki wojenne. A Mojżesz odrzekł: Nie jest to ani okrzyk zwycięstwa, ani głos rozpaczy po klęsce. Słyszę głosy ludzkiego śpiewu. Kiedy zaś zbliżył się do obozowiska, zobaczył cielca i ludzi tańczących. I zapłonął Mojżesz gniewem. Wypuścił z rąk tablice, które się rozbiły u stóp góry. Potem kazał zabrać cielca, którego sobie uczynili, i rzucić go do ognia. A gdy spłonął cały i rozsypał się w pył, rozrzucił ten pył na wodę i kazał ją pić synom Izraela. I rzekł Mojżesz do Aarona: Cóż ci ten lud uczynił, że doprowadziłeś go do tak ciężkiego występku? Aaron odrzekł: Niech się mój pan nie unosi na mnie gniewem. Wiesz przecież, jak bardzo skory jest ten lud do złego. Oni sami powiedzieli do mnie: Uczyń nam boga, który by nas poprowadził dalej, bo nie wiemy, co stało się z Mojżeszem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej. Wtedy ja rzekłem: Niech ci, którzy mają jakieś złoto, złożą je tutaj. I oddali mi wszystko, a ja wrzuciłem to w ogień - i tak oto powstał ten cielec. I widział Mojżesz, że ludzie stracili już cierpliwość; za sprawą Aarona przestał się liczyć z czymkolwiek i stał się pośmiewiskiem dla wszystkich jego nieprzyjaciół. Stanął tedy Mojżesz u wejścia do obozowiska i powiedział: Niech zbliżą się do mnie wszyscy, którzy nie odstąpili od Jahwe! I natychmiast zebrali się wokół niego wszyscy synowie Lewiego. I powiedział do nich tak: W ten sposób mówi Jahwe, Bóg Izraela: Niech każdy z was przypasze sobie miecz! Przemierzycie obozowisko wzdłuż i wszerz od jednej bramy do drugiej, i pozabijacie swoich braci, przyjaciół, rodziców. Synowie Lewiego uczynili tak, jak im nakazał Mojżesz. I zginęło tego dnia około trzech tysięcy mężczyzn spośród całego ludu. I powiedział Mojżesz: Poświęcacie się dziś dla Jahwe, ponieważ każdy z was wystąpił przeciw własnemu synowi i przeciw własnemu ojcu, aby On udzielił wam swego błogosławieństwa. A dnia następnego Mojżesz powiedział do ludu: Dopuściliście się bardzo wielkiej zbrodni. Pójdę teraz do Jahwe i może wybłagam dla was przebaczenie. Wrócił tedy Mojżesz do Jahwe i powiedział: Lud ten dopuścił się, niestety, bardzo wielkiej zbrodni: zrobili sobie bożka ze złota. Przebacz im ten występek. A jeśli nie, to wymaż mnie z księgi, którą napisałeś. Na to rzekł Jahwe do Mojżesza: Wymażę z mojej księgi tego, kto dopuścił się przeciw Mnie wykroczenia. A teraz wracaj i prowadź twój lud tam, gdzie ci kazałem, a mój anioł będzie szedł przed tobą. Ale w dniu mojego nawiedzenia ukarzę ich za ich zbrodnię. I tak zesłał Jahwe karę na lud za to, że na jego żądanie Aaron uczynił cielca. Jahwe powiedział do Mojżesza: idź, ruszajcie stąd, ty i lud, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Idź do kraju, który pod przysięgą przyrzekłem dać Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, kiedy to powiedziałem, że dam go twojemu potomstwu. Poślę przed tobą anioła i wypędzę Kananejczyków, Amorytów, Chetytów, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebuzytów. Idź do kraju płynącego mlekiem i miodem, ale Ja już nie będę szedł pośrodku was. Musiałbym bowiem was w drodze wytracić, bo jesteście narodem o twardym karku. Słysząc te gorzkie słowa, cały lud zaczął odprawiać pokutę i zdjął wszelkie kosztowne ozdoby. Rzekł tedy Jahwe do Mojżesza: Powiedz synom Izraela tak: Jesteście ludem o twardym karku. Jeślibym choć na chwilę znalazł się wśród was, musiałbym was wytracić. Odrzućcie tedy wszelkie kosztowne ozdoby, a Ja już będę wiedział, co powinienem z wami uczynić. Synowie Izraela pozdejmowali więc wszelkie kosztowności, zanim odeszli od góry Horeb. Mojżesz wziął swój namiot i rozbił go w pewnej odległości od obozowiska. Nazwał go Namiotem Spotkania. Każdy, kto szukał Jahwe, udawał się do Namiotu Spotkania, znajdującego się poza obozowiskiem. Kiedy zaś do Namiotu Spotkania udawał się Mojżesz, powstawał z miejsca cały lud; wszyscy gromadzili się przy wejściach do swych namiotów i dopóty nie spuszczali z oczu Mojżesza, dopóki do niego nie wszedł. A kiedy Mojżesz już znajdował się wewnątrz, obłok zstępował z góry i zasłaniał wejście do namiotu, w którym Jahwe rozmawiał z Mojżeszem. Cały lud patrzył na słup z obłoku znajdujący się przed wejściem do namiotu. Powstawał zatem cały lud i każdy upadał na twarz przed wejściem do swego namiotu. A Jahwe rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, tak jak człowiek rozmawia ze swoim przyjacielem. Potem wracał Mojżesz do obozowiska. Tylko jego sługa Jozue, syn Nuna, młody człowiek, nie wychodził z namiotu. I powiedział Mojżesz do Jahwe: Każesz mi prowadzić dalej ten lud, ale jeszcze nie pozwoliłeś mi poznać tego, którego zamierzasz wysłać ze mną. A przecież powiedziałeś: Znam cię z imienia, znalazłeś łaskę w moich oczach. A teraz, jeśli rzeczywiście znalazłem łaskę w Twoich oczach, pozwól mi poznać Twoje drogi, pozwól mi poznać Ciebie samego i przekonać się, iż jesteś dla mnie łaskawy. Popatrz na tych ludzi! Przecież to Twój naród. A Jahwe na to: Moje oblicze będzie szło z tobą, dopóki nie zaznasz odpocznienia. Wówczas rzekł Mojżesz: Jeżeli nie pójdziesz z nami, nie pozwól nam ruszać się z tego miejsca. Po czymże bowiem poznam, że znalazłem łaskę w Twoich oczach, ja i Twój lud, jeżeli nie po tym, że będziesz nam towarzyszył w drodze? I to właśnie będzie odróżniać mnie i Twój lud od innych narodów, zamieszkujących ziemię. A Jahwe rzekł do Mojżesza: Uczynię, o co prosisz, bo znalazłeś łaskę w moich oczach, a Ja znam cię po imieniu. I powiedział Mojżesz: Pozwól mi ujrzeć Twoją chwałę. A Jahwe na to: Sprawię, że ukaże ci się cały mój majestat, i ujawnię tobie imię Jahwe, bo udzielam swojej łaski, komu chcę, a miłosierny jestem dla tego, dla kogo chcę być miłosierny. I dodał Jahwe: Nie zobaczysz mojego oblicza, bo nikt z ludzi nie może Mnie zobaczyć i żyć dalej. I tak jeszcze mówił Jahwe: Oto miejsce blisko Mnie. Staniesz tu na tej skale. Gdy będzie przechodzić tędy moja chwała, odsunę cię w rozpadlinę między skałami i zatrzymam na tobie moją rękę, dopóki nie przejdę dalej. Gdy zabiorę moją rękę, zobaczysz Mnie z tyłu, ale oblicza mojego nie ujrzysz. I powiedział Jahwe do Mojżesza: Sporządź na nowo dwie kamienne tablice, takie jak te pierwsze, a Ja znów wypiszę na nich słowa, takie same jak te, które były na tablicach rozbitych przez ciebie. Bądź gotów na jutro, bo wczesnym rankiem będziesz musiał udać się na górę Synaj. Będziesz tam na Mnie czekał, na samym szczycie góry. Niech nikt nie wchodzi z tobą na górę i niech się nikt na niej nie pokazuje; niech nawet owce i woły nie przechodzą obok góry. Sporządził więc Mojżesz dwie tablice, dokładnie takie same jak pierwsze, i wstawszy bardzo wczesnym rankiem, udał się na górę Synaj, tak jak mu nakazał Jahwe. W rękach niósł dwie kamienne tablice. Jahwe zstąpił w obłoku, zatrzymał się obok niego i wypowiedział swoje imię: Jahwe. Potem przeszedł Jahwe przed nim, wołając głośno: Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i litościwy, nieskory do gniewu, bogaty w dobroć i wierność. Swoją łaskawość okazuje ludziom aż po tysiączne pokolenia, przebacza ich niegodziwość, niewierność i grzech. Ale nie pozostawia ich bez żadnej kary. Za występki ojców będą odpowiadać synowie i wnuki aż po trzecie i czwarte pokolenie. Wtedy Mojżesz skłonił się głęboko, a potem upadł na twarz i powiedział: jeżeli znalazłem łaskę w oczach mojego Pana, to niech Pan mój raczy iść z nami, mimo że jest to naród o twardym karku. Niech Pan wybaczy nam nasze niegodziwości i grzechy i niech nas uczyni swoim dziedzictwem. I powiedział Jahwe: Postanowiłem zawrzeć z wami przymierze. Na oczach całego ludu dokonam cudów, które się nie zdarzyły dotąd nigdzie na ziemi i u żadnego narodu. Wszystkie sąsiednie ludy zobaczą, jak straszne jest to, czego Jahwe dokona wśród was. Zapamiętaj sobie dokładnie to, co ci dziś nakazuję. Oto Ja przepędzę z twojej drogi Amorytów, Kananejczyków, Chetytów, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebuzytów. Strzeż się zawierania jakichkolwiek układów z mieszkańcami kraju, który masz wziąć w posiadanie. Mogliby bowiem przygotować w ten sposób jakąś zasadzkę na ciebie. Przeciwnie, burzcie po drodze ich ołtarze, łamcie ich stele i niszczcie ich aszery. Nie będziesz czcił żadnego innego boga, bo Jahwe ma również imię "Zazdrosny". Jahwe jest Bogiem zazdrości. Nie zawieraj więc żadnego przymierza z mieszkańcami tego kraju. Mogłoby się bowiem zdarzyć, że uprawiając nierząd ze swoimi bogami i składając im ofiary, zdołaliby także was wciągnąć do współudziału i sprawić, że sami zaczęlibyście spożywać z ich ofiar. Wreszcie mogłoby też dojść do tego, że zaczęlibyście brać ich córki za żony dla waszych synów, a one uprawiając nierząd ze swymi bogami, mogłyby nakłonić i waszych synów do uprawiania nierządu z ich bogami. Nie będziesz odlewał sobie bożków z metalu. Będziesz obchodził święto Przaśników. Przez siedem dni będziesz jadł chleb tylko przaśny, tak jak ci nakazałem, poczynając od ustalonego dnia w miesiącu Abib, bo to właśnie w miesiącu Abib wyszedłeś z Egiptu. Wszystko, co pierworodne, należy do Mnie, także pierworodne płci męskiej spośród bydła, cielców i owiec. Za pierworodne oślątko złożysz okup w postaci jednego baranka. Gdybyś go nie wykupił, masz mu złamać kark. Złożysz też okup za każdego pierworodnego spośród twoich synów. I nie będziesz się pokazywał przed moim obliczem z pustymi rękami. Będziesz pracował przez sześć dni, a siódmego dnia będziesz odpoczywał, i to nawet w okresie orki i żniwa. Będziesz obchodził święto Tygodni, święto Pierwszych Plonów Zboża oraz święto Żniwa przy końcu roku. Trzy razy w roku wszyscy mężczyźni stawią się przed obliczem Pana, Jahwe, Boga Izraela. Ja bowiem wypędzę sprzed ciebie obce narody i bardzo rozszerzę twoje granice. Nikt nie zaatakuje twojego kraju w tym czasie, kiedy będziecie szli, żeby się stawić trzy razy w roku przed obliczem Jahwe, twojego Boga. Nie będziesz składał w ofierze krwi razem z chlebem zakwaszonym, a to, co zostanie z ofiary święta Paschy, nie może być przechowywane do rana dnia następnego. Najlepsze pierwociny z plonów twojej ziemi będziesz przynosił do domu Jahwe, twojego Boga. Nie pozwolisz też gotować koźlęcia w mleku jego matki. Powiedział Jahwe do Mojżesza: Zapisz sobie te słowa, bo według tych słów zawieram przymierze z tobą i z całym Izraelem. I pozostawał tam Mojżesz z Jahwe przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy, nie jedząc chleba i nie pijąc wody. I zapisał Jahwe na tablicach słowa przymierza. Słów było dziesięć. I wrócił Mojżesz z góry Synaj. Schodząc z góry, trzymał w rękach dwie Tablice Świadectwa. A nie wiedział Mojżesz o tym, że cała jego twarz promieniała blaskiem po rozmowie z Jahwe. Kiedy Aaron i wszyscy synowie Izraela zobaczyli, że twarz Mojżesza promieniuje blaskiem, bali się do niego zbliżyć. Wtedy Mojżesz sam przywołał ich do siebie. Przyszedł tedy Aaron i wszyscy starsi całego zgromadzenia, a Mojżesz przemówił do nich. Potem przyszli wszyscy synowie Izraela, a on przekazał im wszelkie polecenia, jakie otrzymał od Jahwe na górze Synaj. A kiedy Mojżesz przestał mówić, zakrył sobie twarz zasłoną. Kiedy znów szedł, aby rozmawiać z Jahwe, zdejmował zasłonę na czas, jaki tam pozostawał. Po powrocie przekazywał synom Izraela wszystkie polecenia Jahwe. A synowie Izraela, patrząc na Mojżesza, widzieli, jak promienieje blaskiem jego twarz. Wtedy Mojżesz znów zakrywał sobie twarz zasłoną do czasu ponownego udania się na rozmowę do Jahwe. Zwoławszy całe zgromadzenie Izraela, Mojżesz powiedział: Oto, co nakazał nam Jahwe: Będziesz pracował przez sześć dni, ale dzień siódmy będzie dla was święty. W tym dniu będziecie zażywali całkowitego odpoczynku dla uczczenia Jahwe. Kto by zaś pracował tego dnia, zasłuży na karę śmierci. Nawet ognia nie będziecie rozpalać w domach waszych w dzień szabatu. I dalej mówił Mojżesz do całego zgromadzenia synów Izraela: Oto, co jeszcze nakazał Jahwe: Z wszystkiego, co posiadacie, macie składać daninę dla Jahwe. Każdy z was, powodowany potrzebą serca, będzie składał daninę dla Jahwe: ze złota, ze srebra i z brązu; z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu, z bisioru, z koziej sierści, ze skór baranich farbowanych na czerwono, ze skór delfinów z drewna akacjowego, z oliwy, aby podtrzymywać światło świecznika, z różnych wonności potrzebnych do wyrobu oleju namaszczenia i kadzidła, z kamieni onyksu i z innych drogich kamieni, którymi przyozdabia się efod i pektorał. Poza tym każdy, kto odznacza się jakąś umiejętnością, powinien się zgłosić, aby pomóc w wykonaniu tego wszystkiego, co Jahwe nakazał przygotować, a mianowicie: przybytek razem z namiotem i jego nakryciem, pierścienie, deski, belki poprzeczne, słupy z cokołami, arkę i drążki do jej przenoszenia, przebłagalnię, zasłonę przedzielającą, stół z drążkami do jego przenoszenia i wszystkimi przyborami, chleby pokładne, świecznik z wszystkimi przyborami, lampy i oliwę do świecznika, ołtarz do spalania kadzidła i drążki do przenoszenia ołtarza, olej do namaszczeń i różne wonności do sporządzania kadzidła, zasłonę przy wejściu do przybytku, ołtarz całopalenia z kratą brązową i drążkami oraz wszystkimi przyborami, naczynie do obmyć z podstawą, zasłonę przy wejściu na dziedziniec, paliki potrzebne do ustawienia przybytku, paliki ze sznurami potrzebne do wytyczania dziedzińca, szaty święte do spełniania służby w przybytku, strój kapłański dla arcykapłana Aarona oraz szaty dla jego synów do wypełniania posług kapłańskich. Całe zgromadzenie synów Izraela odeszło od Mojżesza. Wszyscy, którym to nakazywało serce i którzy byli chętni do czynienia dobra, zaczęli przychodzić i przynosić dla Jahwe dary potrzebne do zbudowania Namiotu Spotkania i do pokrycia wydatków związanych ze służbą w namiocie i ze sporządzeniem szat świętych. Przychodzili zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Wszyscy, którym to nakazywało serce, przynosili spinki, kolczyki, pierścienie, bransolety, różne przedmioty ze złota. Każdy złożył dla Jahwe coś ze złota. Ci wszyscy, którzy posiadali u siebie purpurę fioletową albo purpurę czerwoną, karmazyn, bisior, sierść kozią, skóry baranie farbowane na czerwono oraz skóry delfinów, przynosili to wszystko dla Jahwe. Wszyscy ci, którzy chcieli złożyć daninę ze srebra albo brązu, przynosili swój dar dla Jahwe. Wszyscy ci, którzy posiadali u siebie drewno akacjowe, potrzebne do wyrobu różnych przedmiotów kultu, również je przynosili. Wszystkie szczególnie uzdolnione kobiety przędły własnoręcznie i przynosiły to, co zrobiły: purpurę fioletową, purpurę czerwoną, karmazyn i bisior. Inne, też powodowane potrzebą serca i o zręcznych palcach, przędły sierść kozią. Przełożeni ludu przynosili kamienie onyksu i inne kamienie do przyozdobienia efodu i pektorału, różne wonności i oliwę do świecznika oraz oliwę do namaszczeń i do pachnącego kadzidła. Wszyscy synowie Izraela, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, słuchając nakazu serca, aby przyczynić się do wykonania tego wszystkiego, co Jahwe przez Mojżesza nakazał uczynić, pośpieszyli z dobrowolnymi ofiarami dla Jahwe. I powiedział Mojżesz do synów Izraela: Oto wybrał Jahwe Besaleela, syna Uriego, syna Chura z pokolenia Judy. Napełnił go duchem Bożym, mądrością i umiejętnością wykonywania różnych prac, a mianowicie jak należy wytwarzać przedmioty ze złota, srebra i brązu, jak obrabiać i obsadzać kamienie, jak z drewna wyrabiać różne przedmioty. Obdarzył go także zdolnościami do nauczania innych. Podobne zdolności otrzymał również Oholiab, syn Achisamaka z pokolenia Dana. Obdarzył ich Jahwe umiejętnością sporządzania wszelkich rzeźb, tkania w różne desenie purpury fioletowej, purpury czerwonej, karmazynu, bisioru. Potrafili wykonywać wszelkie prace i byli w nich pełni pomysłowości. Besaleel, Oholiab i wszyscy mężczyźni znający się na rzemiośle, obdarzeni przez Jahwe pomysłowością i sprawnością potrzebną do wykonania różnych przedmiotów kultu, niech zrobią wszystko dokładnie tak, jak rozkazał Jahwe. Przywołał tedy Mojżesz Besaleela, Oholiaba i wszystkich mężczyzn znających się na rzemiośle i obdarzonych przez Jahwe pomysłowością; wszystkich, którzy z potrzeby serca byli gotowi zabrać się do wszelkiego dzieła. Wzięli od Mojżesza wszystkie dary, złożone przez synów Izraela dla sporządzenia przedmiotów kultu w przybytku, przy czym ludzie ciągle jeszcze przynosili Mojżeszowi dobrowolne dary. Wtedy wszyscy mężczyźni sprawni w rzemiośle, wykonujący przedmioty kultu, przerwali na pewien czas swoje prace, przyszli do Mojżesza i powiedzieli: Ludzie przynoszą o wiele więcej, niż trzeba na wykonanie prac zleconych przez Jahwe. Wtedy Mojżesz kazał wydać dla wszystkich ludzi w całym obozowisku zarządzenie, aby już nikt więcej, ani spośród mężczyzn, ani spośród kobiet, nie przynosił darów na święty przybytek. I nie przyjmowano już od ludzi niczego. To, co zebrano, wystarczało, i to z nadmiarem, na sporządzenie przedmiotów potrzebnych dla przybytku. Wszyscy najbardziej sprawni spośród rzemieślników wykonali przybytek z dziesięciu kawałków różnych tkanin z kręconego bisioru, z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu z wyhaftowanymi na nich cherubinami, według umiejętności najbieglejszego tkacza. Długość każdego kawałka tkaniny wynosiła dwadzieścia osiem łokci, a szerokość cztery łokcie. Wszystkie tkaniny były tych samych rozmiarów. Pięć tkanin połączono w jedną całość, pięć - w drugą. Do brzegu tkaniny, znajdującej się na końcu pierwszej całości, były umocowane wstążki z purpury fioletowej. Pięćdziesiąt takich wstążek przyszyto do pierwszej tkaniny, pięćdziesiąt także do tkaniny znajdującej się na końcu drugiej całości. Wstążki były tak rozmieszczone, że wzajemnie do siebie pasowały. Zrobiono również pięćdziesiąt złotych agraf, za pomocą których połączono skrajne tkaniny, tak że cały przybytek tworzył jedną całość. Utkano następnie tkaninę z sierści koziej, żeby z niej wykonać namiot nad przybytkiem. Zrobiono w sumie jedenaście kawałków takiej tkaniny. Długość każdego kawałka wynosiła trzydzieści łokci, a szerokość - sześć łokci. Wszystkie tkaniny miały takie same wymiary. Połączono pięć tkanin w jedną całość i sześć w drugą. Przyszyto pięćdziesiąt wstążek do brzegu tkaniny znajdującej się na końcu pierwszej całości i pięćdziesiąt wstążek do skraju tkaniny znajdującej się na końcu drugiej całości. Wykonano również pięćdziesiąt brązowych agraf, za pomocą których połączono tkaniny namiotu, tak że utworzyły jedną całość. Jedno nakrycie namiotu sporządzono ze skór baranich farbowanych na czerwono, drugie, na sam wierzch, ze skór delfinów. Przygotowano również deski na wykonanie przybytku. Deski z drewna akacjowego ustawiono pionowo. Długość deski wynosiła dziesięć łokci, a szerokość półtora łokcia. Każda deska miała dwa czopy, jeden koło drugiego. Tak były wykonane wszystkie deski na cały przybytek. Przygotowano na przybytek takie oto deski: dwadzieścia desek na ścianę południową, po prawej stronie. Pod dwudziestoma deskami umieszczono czterdzieści cokołów ze srebra, po dwa cokoły do każdej deski, jako podkłady dla obydwu czopów. Na drugą ścianę przybytku, tę od strony północnej, przygotowano dwadzieścia desek, z czterdziestoma cokołami srebrnymi, po dwa cokoły do każdej deski. Na ścianę tylną przybytku, od strony zachodniej, było gotowych sześć desek, ponadto po dwie deski na narożniki przy ścianie tylnej. Były one połączone ze sobą, tworząc jedną całość od dołu do samej góry, czyli do pierwszego pierścienia. W ten sposób wstawiono po dwie deski na obydwu narożnikach. Przygotowano ponadto osiem desek ze srebrnymi cokołami, w sumie szesnaście cokołów, po dwa do każdej deski. Wykonano z drewna akacjowego belki poprzeczne, pięć do desek jednej strony ściany bocznej przybytku i pięć belek poprzecznych do drugiej strony ściany bocznej przybytku, i wreszcie pięć do desek tworzących ścianę tylną, czyli zachodnią, przybytku. Belka środkowa sięgała, w poprzek wszystkich desek, od jednego końca do drugiego. Pokryto deski złotem, ze złota również zrobiono pierścienie, w które wchodziły belki poprzeczne, także pozłacane. Sporządzono zasłonę z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu i z bisioru kręconego. Wyhaftowano na niej podobizny cherubów. Było to dzieło bardzo sprawnego tkacza. Do zawieszenia zasłony przygotowano cztery słupy akacjowe, całe pokryte złotem, ze złotymi haczykami. Doszły do tego cztery cokoły ze srebra. Nad wejściem do namiotu zawieszono zasłonę. Wykonano ją z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu i z kręconego bisioru; całość ułożono w różne desenie. Do zawieszenia zasłony zrobiono pięć kolumn z haczykami. Pokryto złotem kapitele kolumn i uchwyty. Pięć cokołów do nich pokryto brązem. Besaleel zbudował arkę z drewna akacjowego. Jej długość wynosiła dwa i pół łokcia, szerokość półtora łokcia i wysokość też półtora łokcia. Pokrył ją szczerym złotem wewnątrz i na zewnątrz, a dokoła zawiesił złoty wieniec. Ulał do niej cztery pierścienie, które umocował u czterech stóp arki, dwa z jednej strony i dwa z drugiej. Zrobił też drążki z drewna akacjowego i pokrył je złotem. Następnie wsunął drążki w pierścienie znajdujące się po bokach arki, żeby można było ją przenosić. Wykonał także przebłagalnię ze szczerego złota. Jej długość wynosiła dwa i pół łokcia, a szerokość półtora łokcia. Uczynił ponadto ze złota dwa cheruby. Wykute ze złota, zostały umieszczone na dwóch końcach przebłagalni, jeden cherub z jednej strony, drugi cherub z drugiej strony. Umieścił je tak, jakby wychodziły z samej przebłagalni, po obu jej końcach. Cheruby miały skrzydła wyciągnięte ku górze w ten sposób, że pokrywały nimi przebłagalnię. Siedziały zwrócone do siebie przodem, a ich twarze były pochylone nad przebłagalnią. Zrobił również stół z drewna akacjowego. Jego długość wynosiła dwa łokcie, szerokość jeden łokieć, a wysokość półtora łokcia. Cały stół pokrył złotem i otoczył wieńcem również ze złota. Przybił dokoła listwę, szeroką na jedną dłoń, i do niej przymocował wieniec ze złota. Odlał też cztery pierścienie ze złota, które przytwierdził w czterech rogach stołu, tam gdzie znajdowały się nogi stołu. Pierścienie były przymocowane do listwy. Wsuwało się w nie drążki do przenoszenia stołu. Wykonał z drewna akacjowego drążki i pokrył je złotem. Służyły one do przenoszenia stołu. Sporządził ponadto przedmioty, które znajdują się zazwyczaj na stole, a więc misy, naczynia, puchary i dzbany do składania ofiar płynnych. Wszystko to zostało uczynione z czystego złota. Zrobił świecznik ze szczerego złota. Świecznik, razem ze swoją podstawą i trzonem, był wykonany ze złota kutego. Z tego samego kawałka złota uczynił kielichy, pąki i kwiaty. Z boków świecznika wychodziło sześć ramion: trzy ramiona świecznika z jednej jego strony i trzy ramiona świecznika z drugiej strony. Na jednym ramieniu znajdowały się trzy kielichy kwiatów migdałowych z pąkiem i kwiatami. Tak samo było na wszystkich sześciu ramionach, wychodzących ze świecznika. Na szczycie trzony świecznika znajdowały się cztery kielichy kwiatów migdałowych, z pąkami i kwiatami. Jeden pąk znajdował się pod dwoma pierwszymi ramionami wychodzącymi z trzonu świecznika, jeden pąk pod dwoma następnymi i jeden pąk pod dwoma ostatnimi ramionami wychodzącymi z trzonu świecznika. I tak było z sześcioma ramionami wychodzącymi z trzonu świecznika. Pąki i ramiona były wykonane z tego samego kawałka materiału co i cały świecznik: wszystko było zrobione z czystego złota kutego. Zrobił też siedem lamp oraz szczypce do obcinania knotów i naczynia na popiół, wszystko ze szczerego złota. Zużyto cały talent złota czystego na sporządzenie świecznika z wszystkimi jego przyborami. Z drewna akacjowego wykonał także ołtarz do spalania kadzidła. Jego długość wynosiła jeden łokieć i szerokość jeden łokieć. Był kwadratowy, wysoki na dwa łokcie. Rogi, które z niego wystawały, tworzyły z nim jedną całość. Pokrył go czystym złotem z wierzchu, po bokach ze wszystkich stron, także wystające z niego rogi pokrył złotem. Dokoła zwisał wieniec ze złota. Do ołtarza dorobił dwa pierścienie ze złota, umocował je pod wieńcem z dwóch stron, by można było wsunąć w nie drążki i przenosić ołtarz. Drążki wykonał z drewna akacjowego i pokrył je złotem. Przygotował olej do świętego namaszczenia i wonności do kadzidła, sporządzonego według najlepszej sztuki tych, którzy zajmują się wyrobem wonności. Zbudował też ołtarz całopalenia z drewna akacjowego. Długość ołtarza wynosiła pięć łokci i również pięć łokci liczyła jego szerokość. Miał on kształt kwadratowy, a jego wysokość wynosiła trzy łokcie. Z czterech narożników stołu wystawały rogi pokryte brązem. Dorobił także wszystkie przybory ołtarzowe: naczynia na popiół, łopatki, naczynie do obmyć, widełki i kadzielnice. Wszystkie te przedmioty zostały uczynione z brązu. Wykonał także kratę ołtarzową w formie siatki, którą umieścił pod krawędzią ołtarza, na połowie jego wysokości. Ponadto odlał cztery pierścienie brązowe, które przytwierdził do czterech rogów kraty brązowej. W pierścienie wkładało się drążki do przenoszenia ołtarza. Drążki zrobił z drewna akacjowego i pokrył je złotem. Następnie wsunął drążki w pierścienie, z dwóch stron ołtarza, żeby można było ołtarz przenosić z miejsca na miejsce. Ołtarz był zbity z desek, wewnątrz pusty. Wykonał też wielkie naczynie brązowe do obmyć, na podstawie także uczynionej z brązu i pokrytej lusterkami kobiet, które się zbierały przed wejściem do Namiotu Spotkania. Wreszcie urządził dziedziniec. Od południa, po stronie prawej, wykonana z kręconego bisioru zasłona dziedzińca miała sto łokci długości. Było po tej stronie dwadzieścia słupów z brązowymi cokołami. Haczyki na słupach i zaczepy były zrobione ze srebra. Od strony północnej zasłony miały razem sto łokci długości. Stało tam dwadzieścia słupów z brązowymi cokołami. Haczyki na słupach i zaczepy były wykonane ze srebra. Od strony zachodniej długość zasłon liczyła pięćdziesiąt łokci. Było tam dziesięć słupów i dziesięć cokołów. Haczyki na słupach i zaczepy były ze srebra. Od wschodu, czyli od strony przedniej, dziedziniec miał pięćdziesiąt łokci długości. Była tam jedna zasłona, długa na piętnaście łokci, sięgająca od jednego krańca do wejścia, zawieszona na trzech słupach z trzema cokołami, i druga, również długa na piętnaście łokci, sięgająca od drugiego krańca także do wejścia, zawieszona też na trzech słupach z trzema cokołami. Wszystkie zasłony, tworzące razem jakby ogrodzenie dziedzińca, były wykonane z kręconego bisioru. Cokoły przy słupach były z brązu, haczyki i zaczepy na cokołach ze srebra, a ich głowice były pokryte również srebrem. Wszystkie słupy dziedzińca były zaopatrzone w srebrne klamry. Zasłona zwisająca nad wejściem na dziedziniec była wykonana z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu i z kręconego bisioru; całość ułożono w różne desenie. Długość tej zasłony wynosiła dwadzieścia łokci, a wysokość pięć łokci. Cztery słupy i ich cztery cokoły były wykonane z brązu, a haczyki i uchwyty - ze srebra. Srebrem również były pokryte głowice. Wszystkie paliki do całego przybytku oraz do wytyczenia dziedzińca były zrobione z brązu. A oto suma wszystkich wydatków na przybytek, na Przybytek Świadectwa. Obliczeń dokonali, na polecenie Mojżesza, lewici pod kierownictwem Itamara, syna arcykapłana Aarona. Besaleel, syn Uriego, syna Chura z pokolenia Judy, sporządził wszystko, co Jahwe polecił Mojżeszowi. Pomagał mu Oholiab, syn Achisamaka z pokolenia Dana, bardzo sprawny w sztuce rzeźbienia, mający wiele różnych pomysłów, wykonujący tkaniny o pięknych i różnych wzorach z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu i z bisioru. Złota, pochodzącego z darów, zużyto na wszystkie prace w całym przybytku dwadzieścia dziewięć talentów i siedemset trzydzieści sykli, licząc według sykli przybytku. Srebro, pochodzące od tych, co byli spisani na zgromadzeniu, ważyło ogółem sto talentów i tysiąc siedemset siedemdziesiąt pięć sykli. Po jednym beka na głowę, czyli po pół sykla, licząc według sykla przybytku, pobierano od każdego, kto podlegał spisowi, poczynając od dwudziestego roku życia wzwyż. W ten sposób opodatkowano sześćset trzy tysiące pięciuset pięćdziesięciu mężczyzn. sto talentów srebra zużyto na odlanie cokołów do całego przybytku oraz cokołów pod słupy do zawieszania zasłon. Zużyto sto talentów srebra na sto cokołów, czyli po jednym talencie na każdy cokół. Tysiąc siedemset siedemdziesiąt pięć sykli srebra wyszło na haczyki do słupów, na pokrycie głowic i uchwytów. Brązu, pochodzącego z darów, było w sumie siedemdziesiąt talentów i dwa tysiące czterysta sykli. Wykonano z niego cokoły przy wejściu do Namiotu Spotkania, ołtarz całopalenia z kratą brązową i wszystkimi przyborami ołtarzowymi, cokoły z ogrodzenia dziedzińca oraz przy wejściu na dziedziniec, a także wszystkie paliki wytyczające granicę dziedzińca. Z purpury fioletowej, z purpury czerwonej i z karmazynu wykonano święte szaty do posługi w przybytku oraz szaty kapłańskie dla Aarona, według wskazań danych przez Jahwe Mojżeszowi. Efod zrobiono ze złota, z purpury fioletowej i z purpury czerwonej oraz z karmazynu i z kręconego bisioru. Złoto było rozkuwane na cienkie blaszki, które cięto na wąskie pasemka i przetykano nimi purpurę fioletową, purpurę czerwoną, karmazyn i bisior, układając wszystko w różne desenie. Wykonano również dwa naramienniki, połączone z obydwoma górnymi końcami efodu. Przechodzące po wierzchu wiązadła do przymocowania efodu tworzyły jedną z nim całość i były wykonane w taki sam sposób, to znaczy ze złota, z purpury fioletowej i z purpury czerwonej oraz z kręconego bisioru, wszystko według wskazań, danych przez Jahwe Mojżeszowi. Kamienie onyksowe osadzono w oprawach ze złota i wyryto na nich imiona synów Izraela, tak jak robi się pieczęcie. Kamienie onyksowe zostały umieszczone na naramiennikach efodu jako kamienie pamięci dla synów Izraela, zgodnie z tym, co Jahwe nakazał Mojżeszowi. Wykonano też, bardzo zręcznie, pektorał według tej samej sztuki co efod, ze złota, z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu i z kręconego bisioru. Miał on kształt kwadratu i składał się we dwoje, jego długość i szerokość wynosiła jedną piędź. Był przyozdobiony czterema rzędami kamieni: pierwszy rząd tworzyły rubin, topaz i szmaragd; drugi - granat, szafir i beryl; trzeci - opal, agat i ametyst; czwarty - chryzolit, onyks i jaspis. Wszystkie kamienie były osadzone w złotych oprawach, każdy w swoim rzędzie. Na kamieniach były wyryte imiona synów Izraela, razem dwanaście imion. Były one wyryte takim samym sposobem, jak robi się pieczęcie. Na każdym kamieniu znajdowało się imię jednego z dwunastu pokoleń izraelskich. Do pektorału były przytwierdzone złote łańcuszki, skręcone na kształt sznura. Nadto dwie oprawy ze złota i dwa złote pierścienie na obu końcach pektorału. Przez pierścienie na końcach pektorału przewleczono dwa sznury i przymocowano obydwa końce do sznurów do złotych opraw, które zostały umieszczone z przodu, na naramiennikach efodu. Zrobiono jeszcze dwa inne pierścienie ze złota i przymocowano je u góry, po wewnętrznej stronie pektorału, zwróconej do efodu. Zrobiono w końcu jeszcze dwa złote pierścienie i przyczepiono je u dołu obydwu naramienników efodu, od strony przedniej, koło wiązań ponad przepaską efodu. Za pomocą wstążki z purpury fioletowej, przeciągniętej od jednych pierścieni efodu do drugich, umocowano pektorał tak, żeby się nie zsuwał poniżej wiązadeł efodu. W ten sposób pektorał stanowił zawsze jedność z efodem, tak jak to Jahwe nakazał Mojżeszowi. Sporządzono też szatę pod efod - dzieło znakomitego tkacza - całą z purpury fioletowej. Na jej środku było wycięcie, podobne do otworu w zbroi, obszyte dokoła, żeby się szata nie rozdzierała. Na dolnym skraju szaty wyszyto owoce granatu, używając do tego purpury fioletowej, purpury czerwonej, karmazynu i kręconego bisioru. Z czystego złota wykonano dzwonki, które umocowano również dokoła dolnego brzegu szaty, między owocami granatu. Kolejno następowały więc po sobie dzwonek i granat wzdłuż całego brzegu szaty, przywdziewanej na czas służby w przybytku, zgodnie z tym, co Jahwe nakazał Mojżeszowi. Uczyniono też z bisioru, metodą tkacką, suknie dla Aarona i jego synów, tiarę z bisioru a także mitry, również z bisioru, jako strój na głowę, i spodnie, także z kręconego bisioru, oraz pas z bisioru kręconego, z purpury fioletowej, z purpury czerwonej, z karmazynu, bogato wyszywane, tak jak to Jahwe nakazał Mojżeszowi. Przygotowano ponadto pięknie zdobiony złotem diadem święty i wypisano na nim, tak jak się to robi na pieczęciach, słowa: Świętość dla Jahwe. Diadem został przywiązany, za pomocą wstążki z purpury fioletowej, do tiary, wysoko, tak jak to Jahwe nakazał Mojżeszowi. Tak oto wykonano całe dzieło budowy przybytku i Namiotu Spotkania. Wszystko to wykonali synowie Izraela dokładnie tak, jak Jahwe nakazał Mojżeszowi. Tak wszystko zrobili. I pokazano Mojżeszowi przybytek, namiot z wszystkimi jego przedmiotami, agrafy, deski, belki poprzeczne, słupy z cokołami, pokrycie ze skór baranich farbowanych na czerwono, pokrycie ze skór delfinów, zasłonę oddzielającą, Arkę Świadectwa z drążkami do jej przenoszenia i z przebłagalnią, stół z wszystkimi jego przyborami i z chlebami pokładnymi, szczerozłoty świecznik z jego lampami, ustawionymi w szeregu, i wszystkie przybory potrzebne do obsługi świecznika; oliwę do świecznika, ołtarz złoty, olej do namaszczania, wonności na kadzidło i zasłonę wiszącą nad wejściem do namiotu, ołtarz brązowy z jego kratą, drążkami i wszystkimi przyborami, naczynie do obmyć z jego podstawą, zasłony tworzące dziedziniec, wszystkie słupy z cokołami, zasłonę przy wejściu na dziedziniec, sznury i paliki oraz wszystkie przedmioty potrzebne do pełnienia służby w przybytku i w Namiocie Spotkania; szaty do sprawowania służby w przybytku, strój kapłański dla Aarona i szaty dla jego synów do pełnienia funkcji kapłańskich. Wszystko to synowie Izraela wykonali dokładnie według wskazań, jakie Jahwe dał Mojżeszowi. Mojżesz obejrzał dokładnie wszystko, co zrobili. A zrobili wszystko dokładnie tak, jak Jahwe nakazał. I pobłogosławił ich Mojżesz. Jahwe tak przemówił do Mojżesza: W pierwszym dniu pierwszego miesiąca postawisz przybytek wraz z Namiotem Spotkania. Umieścisz tam Arkę Świadectwa i przykryjesz arkę zasłoną. Przyniesiesz stół i położysz na nim wszystko, co powinno się tam znajdować. Ustawisz także świecznik, a na nim lampy. Postawisz również przed Arką Świadectwa ołtarz ze szczerego złota i zawiesisz zasłonę przy wejściu do przybytku. Przed wejściem do przybytku i do Namiotu Spotkania ustawisz ołtarz całopalenia. Pomiędzy Namiotem Spotkania a ołtarzem umieścisz naczynie do obmyć i napełnisz je wodą. Urządzisz dziedziniec dokoła i zawiesisz zasłonę przy wejściu na dziedziniec. Potem weźmiesz olej namaszczenia i namaścisz przybytek i wszystko, co się w nim znajduje. Namaścisz go i wszystkie znajdujące się w nim przedmioty. I będzie odtąd święty. Namaścisz ołtarz całopaleń i wszystkie jego przybory. Poświęcisz ołtarz i od tego czasu będzie bardzo święty. Namaścisz wreszcie naczynie do obmyć z jego podstawą i je poświęcisz. Potem sprowadzisz Aarona i jego synów w pobliże wejścia do Namiotu Spotkania i obmyjesz ich wodą. Następnie nałożysz na Aarona jego święty strój, namaścisz go i poświęcisz i będzie mi służył jako kapłan. Każesz także sprowadzić synów Aarona i włożywszy na nich ich szaty, namaścisz ich tak, jak namaściłeś ich ojca, i będą mi służyć jako kapłani. Dzięki temu namaszeczniu staną się kapłanami na wieki pośród ich potomków. Mojżesz uczynił wszystko, co mu nakazał Jahwe. Dokładnie tak zrobił. W pierwszym dniu pierwszego miesiąca drugiego roku przybytek został wzniesiony. Mojżesz zbudował przybytek, umocował cokoły, umieścił w nich deski, założył belki poprzeczne, postawił słupy. Potem zbudował nad przybytkiem namiot i pokrył go według wskazań danych Mojżeszowi przez Jahwe. Następnie wziął Świadectwo i położył je w arce. Wsunął w pierścienie arki drążki, a na wierzchu umieścił przebłagalnię. Arkę wniósł do przybytku, po czym, zawiesiwszy zasłonę oddzielającą, zakrył nią Arkę Świadectwa, zgodnie z tym, co Jahwe nakazał Mojżeszowi. W Namiocie Spotkania postawił stół po stronie północnej przybytku, poza zasłoną. Na stole położył chleby przed Jahwe, tak jak to Jahwe polecił Mojżeszowi. Świecznik ustawił w Namiocie Spotkania, naprzeciw stołu, od strony południowej przybytku, a na świeczniku umieścił lampy, według wskazań danych przez Jahwe Mojżeszowi. Ołtarz ze złota postawił również w Namiocie Spotkania, przed zasłoną. Kazał na nim zapalić kadzidło, zgodnie z poleceniem wydanym przez Jahwe Mojżeszowi. Nad wejściem do przybytku zawiesił zasłonę. Przy wejściu do Namiotu Spotkania ustawił ołtarz całopalenia i złożył na nim ofiarę całopalenia i ofiarę suchą, według wskazań danych przez Jahwe Mojżeszowi. Pomiędzy Namiotem Spotkania a ołtarzem umieścił naczynie do obmyć, napełniając je wodą. Mojżesz, Aaron i jego synowie tam właśnie obmyli sobie ręce i nogi. Gdy mieli wejść do Namiotu Spotkania, aby zbliżyć się do ołtarza, najpierw obmywali się, tak jak Jahwe nakazał Mojżeszowi. Urządził też Mojżesz wokół przybytku i ołtarza dziedziniec i zawiesił zasłonę przy wejściu na dziedziniec. W ten sposób dokonał Mojżesz swego dzieła. Wtedy obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Jahwe napełniła przybytek. Mojżesz nie mógł już wejść do Namiotu Spotkania, bo obłok zakrywał namiot, a chwała Jahwe wypełniała cały przybytek. Synowie Izraela, jak długo trwała ich wędrówka, wyruszali w dalszą drogę zawsze wtedy, kiedy obłok unosił się znad przybytku. Dopóki obłok się nie unosił, nie ruszali się z miejsca, czekając, aż uniesie się obłok. W ciągu dnia bowiem na przybytku spoczywał obłok Jahwe, a podczas nocy ukazywał się wszystkim synom Izraela ogień w obłoku. I tak było przez cały czas ich wędrówki.