Księga Ezechiela Dnia piątego, czwartego miesiąca, roku trzydziestego, gdy znajdowałem się wśród wygnańców nad rzeką Kebar, otworzyły się niebiosa. I miałem widzenie Boga. Dnia piątego tego miesiąca – a upłynęło już wtedy pięć lat od uprowadzenia do niewoli króla Jojakina – skierował Pan swoje słowo do Ezechiela, syna Buziego, kapłana, który przebywał w krainie chaldejskiej, nad rzeką Kebar. Tam to Pan wyciągnął nad nim rękę. I oto widziałem, jak wicher gwałtowny nadchodził od północy. Niósł ze sobą wielki ognisty obłok, rozświetlający wszystko dokoła. W samym środku ognia błyszczało coś jak najszlachetniejsze złoto. Wśród płomieni ognistych widać było jakby cztery istoty żywe, podobne z wyglądu do ludzi. Każda z tych istot miała cztery twarze i cztery skrzydła. Nogi miały wyprostowane, zaś ich stopy przypominały stopy ogromnego cielca, a lśniły tak jak brąz starannie wygładzony. Spod skrzydeł, ze wszystkich czterech stron, wystawały ludzkie ręce. Miały oblicze i skrzydła owe cztery istoty. Ich skrzydła dotykały siebie nawzajem. Kiedy się poruszały te istoty, nie odwracały się w żadną stronę: każda zmierzała w tym kierunku, jaki jej wyznaczało własne oblicze. Oblicza te zaś wyglądały tak: z przodu każda z czterech istot miała twarz ludzką, z prawej strony u każdej z nich był widoczny lew, po lewej stronie każdej z czterech istot wystawał łeb wołu, a z tyłu każdej z nich widać było głowę orła. Skrzydła ich były uniesione ku górze w ten sposób, że dwa stykały się ze sobą, a dwa okrywały całe ciało. Każda z tych istot posuwała się w kierunku wskazanym przez jej oblicze. Szły zaś tam, dokąd je duch prowadził, nie zbaczały nigdzie ze swej drogi. W samym środku, między tymi istotami widać było jakby rozżarzone węgle albo pochodnie, które się poruszały na wszystkie strony. Ogień rozświetlał wszystko dokoła, z ognia też wychodziły błyskawice. Owe żywe istoty biegały tam i z powrotem jakby błyskawice. Przypatrzyłem się dokładnie owym istotom żywym i zobaczyłem, że obok każdej z nich znajdowało się na ziemi jedno koło. Koła wyglądały tak, jakby były zrobione z chryzolitu. Wszystkie cztery były dokładnie do siebie podobne, a były tak zrobione, jakby jedno obracało się wewnątrz drugiego. Mogły się one poruszać we wszystkie cztery strony, nie zbaczając przy tym nigdzie z obranej drogi. Rozmiary tych kół były tak ogromne, że aż mnie przerażały. Wszystkie cztery koła na swych obręczach miały pełno oczu. Gdy istoty żywe zaczynały się poruszać, wówczas posuwały się do przodu także i koła. Posuwały się zaś tam, dokąd istoty były prowadzone przez ducha. Koła podnosiły się z miejsca razem z owymi istotami, bo duch tych istot był również w kołach. Gdy istoty żywe posuwały się do przodu, szły z nimi także koła, kiedy zaś się zatrzymywały, koła również stawały. Gdy któraś z istot podnosiła się z ziemi, podnosiły się także koła, bo duch istot żywych był również w kołach. Ponad głowami wszystkich istot żywych znajdowało się coś na kształt sklepienia, strasznego z wyglądu, jakby jeden ogromny kryształ unoszący się w górze nad ich głowami. Pod sklepieniem były rozpostarte ich skrzydła tak, że jedno dotykało drugiego. Dwa skrzydła zaś okrywały ciała każdej z żywych istot. Słyszałem także szum ich skrzydeł. Był to jakby szum wód potężnych albo jak głos Wszechmocnego. Kiedy ruszały z miejsca, słychać było odgłosy pochodzące z jakiegoś wojskowego obozu. Kiedy zaś przystawały, skrzydła ich opadały ku ziemi. Szum dochodził także sponad sklepienia znajdującego się nad ich głowami. Kiedy przystawały, skrzydła ich opadały ku ziemi. Ponad sklepieniem, nad ich głowami, znajdowało się coś na kształt szafirowego tronu. Na owym wzniesieniu podobnym do tronu zasiadała postać, przypominająca wyglądem postać ludzką. Wokół jakby bioder zobaczyłem jasność z samego środka błyszczącego złota, niczym wieńca z płomieni. Spod tego zaś, co kształtem przypomina biodra, wydostawał się ogień, rzucający swój blask dokoła. Jak pojawienie się tęczy na obłokach w dzień deszczowy, podobny blask i tu rozchodził się dokoła. Wyglądało to tak jakby Chwała Boża. Zobaczywszy to, upadłem na twarz. I wtedy usłyszałem, jak ktoś do mnie mówił. A takie były, skierowane do mnie słowa: Wstań, synu człowieczy, bo chcę ci coś powiedzieć. Gdy słuchałem tych słów, wszedł we mnie duch i postawił mnie na nogi. I wtedy posłyszałem Tego, który do mnie przemawiał. On zaś tak mówił: Synu człowieczy! Posyłam cię do zbuntowanych synów izraelskich, do tych, którzy się przeciwko Mnie buntują. Oni sami oraz synowie ich ciągle odchodzili ode Mnie i tak jest aż do dnia dzisiejszego. Są to ludzie o zuchwałych twarzach i zatwardziałych sercach. To właśnie do nich dziś posyłam ciebie. I powiesz im, że tak mówił Pan Bóg. I czy cię będą wtedy słuchać, czy nawet nie – bo to naród bardzo oporny – będą musieli uznać, że oto pojawił się pośród nich prorok. A ty, synu człowieczy, nie bój się ich i niech cię nie przerażają ich słowa! Nawet gdybyś widział wokół siebie same ciernie i gdybyś miał siadać na skorpionach, nie bój się tego, co ci będą mówić, nie lękaj się też wcale ich wzroku! Jest to naród bardzo oporny. Masz im przekazywać moje słowa, czy będą cię słuchać, czy nie, ponieważ są narodem bardzo opornym. A ty, synu człowieczy, posłuchaj, co ci powiem. Nie opieraj Mi się, tak jak ten lud tak bardzo oporny. Otwórz twoje usta i spożyj to, co ci podam. I zobaczyłem, jak wyciąga do mnie rękę, w której trzyma zwój księgi. A kiedy rozwinął przede mną zwój, zobaczyłem, że jest zapisany po obydwu stronach. Były tam spisane różne skargi, narzekania i biadania. I powiedział do mnie: Synu człowieczy, zjedz to, co widzisz przed sobą. Spożyj ten zwój, a potem idź i mów do całego Domu Izraela! Otworzyłem więc usta, a On dał mi ten zwój do zjedzenia. I powiedział: Synu człowieczy, napełnij swój żołądek, niech całe twoje wnętrze wypełni się tym zwojem, który ci daję. Zjadłem więc ten zwój. A był w moich ustach słodki jak miód. Potem powiedział do mnie: Synu człowieczy, udaj się do Domu Izraela i powtórz wszystkie moje słowa! Jesteś posłany nie do narodu o języku obcym i niezrozumiałej mowie, ale do Domu Izraela. Nie pójdziesz do wielu narodów o językach obcych i niezrozumiałej mowie, ze słowami tobie nie znanymi. Gdybym cię do nich posłał, pewnie by cię wysłuchały. Ale nie usłucha cię Dom Izraela. Nie okażą dobrej woli, żeby Mnie słuchać. Wszyscy bowiem z Domu Izraela mają twarde czoła i zbuntowane serca. A Ja oblicze twoje uczynię tak twardym jak ich oblicza i czoło twoje tak twardym jak ich czoła. Uczynię twoje czoło twardym jak diament i twardszym niż kamień. Nie bój się więc ich, nie drżyj na ich widok, choć są oni ludem bardzo opornym. I powiedział im także: Synu człowieczy, weź sobie do serca to wszystko, co do ciebie mówię, zatrzymaj w swoich uszach! Udaj się do wygnańców, do synów twojego ludu, i czy zechcą cię słuchać, czy nie, powiedz im tak: Oto, co mówi Pan Bóg. Potem uniósł mnie duch, a ja posłyszałem za sobą szum i potężne grzmoty Chwały Pańskiej, unoszącej się z miejsca, na którym przebywała, a także szelest dotykających się nawzajem skrzydeł istot żywych i odgłosy kół toczących się obok. Wszystko razem słychać było jak potężne, gwałtowne grzmoty. Duch zaś, który mnie porwał do góry, zabrał mnie z tamtego miejsca. Odchodziłem pełen goryczy i z drżeniem serca, odczuwając na sobie bardzo ciężar ręki Pańskiej. I tak przybyłem do wygnańców, mieszkających w Tell–Abib nad rzeką Kebar. Zaskoczony tym wszystkim, co się stało, pozostawałem tam wśród nich przez siedem dni. Pod koniec owego czasu siedmiu dni Pan tak przemówił do mnie: synu człowieczy, czynię cię stróżem całego Domu Izraela. Ilekroć usłyszysz jakieś słowo z ust moich, musisz ich o tym powiadomić w moim imieniu. Jeżeli powiem jakiemuś złoczyńcy, że musi umrzeć, a ty nie powtórzysz mu tego, aby go skłonić do zejścia ze złej drogi, iżby mógł ocalić swoje życie, to złoczyńca ów będzie musiał umrzeć z powodu swoich występków, ale na ciebie spadnie wina za jego krew. Jeżeli jednak ostrzeżesz złoczyńcę, a on mimo to nie odwróci się od swoich występków i nie zejdzie ze złej drogi, to będzie on musiał umrzeć z powodu swoich występków, ale ty ocalisz swoje życie. Kiedy zaś jakiś sprawiedliwy przestanie żyć uczciwie i zacznie się dopuszczać występków, Ja sprowadzę na niego zgubę. Będzie musiał umrzeć właśnie dlatego, że ty go nie upomniałeś. Umrze z powodu swoich występków, a o jego dawnych dobrych uczynkach nikt już nie będzie pamiętał. Ale za jego krew ty będziesz musiał odpowiedzieć przede Mną. Jeżeli jednak ostrzeżesz sprawiedliwego, żeby nie schodził na drogę nieprawości, i on rzeczywiście powstrzyma się od grzechów, to ocaleje właśnie dlatego, że został upomniany, i ty również uratujesz swoje życie. Potem znów spoczęła na mnie ręka Pańska. Pan powiedział do mnie: Wstań i udaj się na równinę. Chcę ci tam coś powiedzieć! Powstałem więc i udałem się na równinę. I oto zobaczyłem tam Chwałę Bożą. Była taka jak ta, którą widziałem nad rzeką Kebar. I upadłem na twarz. Ale duch wstąpił we mnie i postawił mnie na nogi. Zaczął ze mną rozmawiać, wydając mi polecenie: Wejdź do swego domu i zamknij się od środka! Tam, synu człowieczy, zostaniesz skrępowany powrozami tak, że nie będziesz mógł udać się do ludu. Ja sam sprawię, że język przywrze ci do podniebienia. Stracisz mowę i nie będziesz mógł w moim imieniu udzielać napomnień, jest to bowiem lud bardzo oporny. A kiedy Ja znów do ciebie przemówię, otworzę twoje usta. Wtedy im powiesz: Tak oto mówi Pan Bóg: Kto chce słuchać, niech słucha, kto zaś nie chce, niech nie słucha. Jest to bowiem lud bardzo oporny. Synu człowieczy, weź jedną tabliczkę glinianą, połóż ją przed sobą i wyrysuj na niej granice miasta Jerozolimy. Spróbuj następnie przedstawić oblężenie miasta: wyrysuj dokoła wały oblężnicze, ustaw zapory, załóż obóz wojskowy, zbuduj ze wszystkich stron tarany! Potem weź żelazną patelnię i umieść ją – jakby mur żelazny – pomiędzy tobą a miastem. Następnie zwróć swoją twarz w stronę miasta – i oto już zaczyna się oblężenie miasta. To ty sam prowadzisz oblężenie. Znak ten ma posłużyć za ostrzeżenie dla Domu Izraela. Potem położysz się na lewym boku, a Ja złożę na tobie winy całego Izraela. Jak długo będziesz leżał na tym boku, tak długo będziesz dźwigał ich winy. Oznajmiam ci, że ile lat trwały występki Domu Izraela, tyle dni będziesz dźwigał na sobie ich winy. Otóż będzie to trwało trzysta dziewięćdziesiąt dni. A kiedy już skończy się ten czas, położysz się na drugim, to jest na prawym, boku i będziesz dźwigał na sobie winy Domu Judy przez czterdzieści dni. Będę cię liczył za każdy rok jeden dzień. Potem skierujesz twarz wyraźnie w stronę obleganej Jerozolimy i, wyciągnąwszy rękę w kierunku miasta, będziesz prorokował. Ja zaś skrępuję cię teraz powrozami, tak żebyś nie mógł sam przewrócić się z jednego boku na drugi, jak długo będzie trwało oblężenie miasta. Weź sobie trochę pszenicy, jęczmienia, fasoli, soczewicy, prosa i orkiszu. Zmiel wszystko razem w jednym naczyniu i upiecz sobie chleb. Jak długo będziesz leżał na boku, to znaczy przez owych trzysta dziewięćdziesiąt dni, będziesz się żywił tylko tym chlebem. Chleb niech będzie na każdy dzień dokładnie odważany, po dwadzieścia syklów na dzień. Co pewien czas będziesz się pożywiał tym chlebem. Dokładnie też niech będzie wymierzana woda przeznaczona do picia: po jednej szóstej hinu na dzień. Napijesz się z tego od czasu do czasu. Chleb będziesz sobie piekł i spożywał tak jak podpłomyki jęczmienne. Będziesz je piekł, w obecności wszystkich, na nawozie ludzkim. Pan powiedział mi także: Izraelici będą także zmuszeni jeść chleb nieczysty wśród narodów, między którymi ich rozproszę. Lecz ja odpowiedziałem na to: Ach, Panie mój i Boże, nigdy jeszcze nie popadłem w żadną nieczystość! Od czasu najwcześniejszej młodości nigdy jeszcze nie jadłem padliny ani mięsa z rozszarpanego zwierzęcia. Jeszcze nigdy żadne nieczyste mięso nie znalazło się w moich ustach. Wtedy on powiedział do mnie: Dobrze, zgadzam się, żebyś sobie piekł chleb na nawozie nie ludzkim, lecz wołowym. A potem tak mi jeszcze powiedział: Synu człowieczy, postanowiłem uszczuplić zapas chleba dla Jerozolimy. Będą musieli bardzo starannie odważać sobie porcje chleba i spożywać go w niepewności. Także wodę będą musieli dokładnie odmierzać i pić ją w zalęknieniu. Będzie im bowiem brakować chleba i wody. Nie mając ani jednego, ani drugiego, zaczną słabnąć i ginąć w swoich grzechach. Synu człowieczy, weź dobrze naostrzony miecz! Niech ci posłuży za brzytwę. Ogól nim sobie włosy na głowie i brodę. Potem weź wagę i zważ ogolone włosy! Jedną trzecią tych włosów spal w samym środku miasta w dniu zakończenia jego oblężenia. Jedną trzecią rozproszysz mieczem po mieście, a jedną trzecią rzucisz na wiatr w tym czasie, kiedy Ja będę na nich dobywał miecza. Trochę włosów weź i zawiń w połę swojego płaszcza! Stąd weź jeszcze kilka włosów i rzuć je do ognia i spal. Ogień z nich obejmie cały Dom Izraela. Oto, co mówi Pan Bóg: To jest Jerozolima. Umieściłem ją między narodami, pośrodku obcych krain. Lecz ona okazała się niegodziwa i sprzeciwiała się moim prawom bardziej niż inne narody i moim przepisom częściej niż okoliczne kraje. Nie zważała na moje pouczenia i nie postępowała według mojego prawa. I dlatego tak oto mówi Bóg i Pan: Ponieważ byliście bezbożni bardziej niż poganie i nie zachowywaliście moich nakazów i nie przestrzegaliście moich praw ani praw otaczających was narodów dlatego oto co mówi Pan: Wyruszam teraz przeciwko tobie, Jerozolimo! Na oczach ludów pogańskich wydam na ciebie wyrok. Postąpię z tobą według wszystkich twoich zbrodni i uczynię ci to, czego jeszcze nigdy nikomu nie uczyniłem i nie uczynię w przyszłości. Wśród twoich budowli, o Jerozolimo, ojcowie będą spożywać ciała własnych dzieci – ciała swych ojców. Otóż Ja sam przeprowadzę nad tobą sąd – a resztki twoich mieszkańców rozproszę na cztery strony świata. Dlatego, na życie moje – mówi Pan Bóg – ponieważ przybytek mój zbezcześciłeś twoimi bożkami i odrażającymi występkami, postanowiłem zrównać cię z ziemią. Żaden widok nie będzie Mnie przyprawiał o litość i nie oszczędzę nikogo. Jedna trzecia twoich mieszkańców zginie od zarazy i pomrze w mieście z głodu. Jedna trzecia jeszcze przed twoimi murami zginie od miecza. Wreszcie jedną trzecią rozproszę na wszystkie strony i będę ich własnym mieczem ścigał. Dopiero wtedy ochłonę z gniewu. Uspokoi się moja zapalczywość i znajdę dla siebie zadośćuczynienie. Na oczach wszystkich przechodniów zamienię cię w pustkowie i uczynię pośmiewiskiem dla okolicznych narodów. Pośmiewiskiem staniesz się i wzgardą a przestrogą i groźbą dla otaczających cię narodów, gdy zapłoną nad tobą mój gniew, zapalczywość i surowość kary. Ja, Pan, wszystko to ci powiedziałem. Już wypuściłem w twoją stronę nękające cię i niosące zagładę strzały głodu. Wysyłam je, żeby was wygładzić, pozbawiam was zapasów chleba, aby powiększyć klęskę głodu. Ześlę na was klęskę głodu oraz stada dzikich zwierząt, które będą porywały wasze dzieci. Cierpieć będziecie z powodu zarazy i przelewu krwi. Podniosłem na ciebie mój miecz. Ja, Pan, wszystko to ci powiedziałem. Pan powiedział do mnie: Synu człowieczy, zwróć swoje oblicze w stronę gór izraelskich i zacznij do nich przemawiać jako prorok. Powiedz im tak: Góry izraelskie, posłuchajcie słowa Pana Boga. Oto, co mówi Bóg i Pan do szczytów górskich i wzniesień, do rozpadlin i polan. Ja sam dobędę przeciwko wam mego miecza i zniszczę wszystkie wasze sanktuaria. Zostaną zburzone wasze ołtarze, połamane będą stoły do kadzideł, a waszych poległych Ja sam rzucę przed wasze bożki. Ciała Izraelitów ułożę u stóp waszych bożków, a kości zabitych porozrzucam wokół waszych ołtarzy. Wszędzie, gdzie teraz mieszkacie, będą spustoszone wasze miasta, zniszczone zostaną miejsca kultu na wyżynach. Muszą bowiem być poniszczone i połamane wasze ołtarze; porozbijane będą porozrzucane wasze bóstwa, nic nie pozostanie ze stołów do kadzideł ani z dzieł rąk waszych. Pośrodku was leżeć będą ciała waszych poległych. Wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem. A kiedy już zostaniecie rozproszeni po wszystkich krajach, niewielkiej reszcie z was pozwolę przetrwać. Pośród ludów pogańskich niektórym z was uda się uniknąć miecza. Otóż ci, co pozostaną przy życiu, będą pamiętać o Mnie wśród narodów, między którymi zostaną rozproszeni. Zetrę bowiem na proch ich serca, tak mi niewierne, zamknę ich oczy, które tak wiarołomnie rozglądały się za cudzymi bogami. Wtedy do samych siebie poczuję odrazę z powodu nieprawości, których się dopuszczali. I przekonają się, że Ja jestem Panem i że nie na próżno przestrzegałem ich, że sprowadzę na nich to nieszczęście. Tak mówi Pan Bóg: Zacznij klaskać w dłonie, tupać nogami i krzyczeć! Biada całemu Domowi Izraela z powodu wszystkich jego niegodziwości! Wskutek tych występków wszyscy wyginą od miecza, z głodu i zarazy. Kto jest daleko, zginie od zarazy, kto blisko – padnie od miecza. Reszta, pozostała przy życiu, wymrze z głodu. Tak oto wyleję na nich moje zagniewanie. Gdy wasi zabici będą leżeli między posągami bożków wszędzie – wokół ich ołtarzy, na wszystkich wzgórzach i wyżynach, pod każdym zielonym drzewem, pod każdym rozłożystym dębem oraz tam, gdzie się wznosiła dzięki wam woń miła na część ich bogów – wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem. Wyciągam przeciw wam moją rękę i kraj wasz w pustynię zamieniam, poczynając od stepów aż po Riblę, wszystkie zamieszkałe przez was okolice. I wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem. Pan powiedział do mnie: Synu człowieczy, powiesz tak: Oto słowa Pana Boga do całej krainy izraelskiej. Nadchodzi koniec, koniec się zbliża dla wszystkich czterech krańców ziemi. Dla ciebie też już nadchodzi kres. Chcę, by gniew mój zapłonął nad tobą. Wydaję na ciebie wyrok według czynów twoich, karę na ciebie zsyłam za wszystkie twe złe uczynki. Nic nie przyprawi o litość mych oczu, wcale nie będę cię oszczędzał. Na ciebie spadnie wina za wszystkie twoje postępki, twoje niegodziwości ukażą się oczom wszystkich. Wtedy też przekonacie się, że Ja jestem Panem. Tak mówi Pan Bóg: Oto idą nieszczęścia, jedno za drugim. Koniec się zbliża, nadchodzi koniec. Zbliża się twój koniec. Popatrz, już nadchodzi. Kolej teraz na ciebie, mieszkańcze tego kraju. Nadszedł już czas, bliski jest twój dzień: zamieszanie już tylko, a nie radosne okrzyki na górach. Wkrótce już wyleję cały mój gniew na ciebie, całą moją złość na tobie wyładuję. Ogłoszę ci wyrok dokładnie taki, na jaki sobie zasłużyłeś. Na ciebie spadnie wina za wszystkie twoje występki. Nic nie pobudzi do litości moich oczu i wcale nie będę cię oszczędzał, lecz odpłacę ci wedle twoich uczynków. Twoje bezeceństwa staną się jawne dla wszystkich. I wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem, który zadaje ciosy. Nadszedł już dzień! Kolej teraz na ciebie. Już się rozpoczęło. Panoszy się bezprawie, pycha nad wszystkim góruje. Gwałt stał się berłem w ręku niegodziwca. Nic po nich nie pozostanie, nic z ich bogactw, nic z ich przepychu i wspaniałości. Nadchodzi już czas, bliski już jest dzień. Kupujący niech się już niczym nie cieszą, niech też nic nie zasmuca sprzedawców, bo płomień gniewu ogarnie cały naród. Sprzedawca nie będzie już mógł żądać zwrotu rzeczy sprzedanych, nawet jeśli ci, którym sprzedał, pozostali przy życiu, bo płomień gniewu ogarnie cały naród. Nie będzie żądał zwrotu. Ponieważ zaś nikt nie jest bez winy, nikt nie zdoła też ocalić swego życia. Dmijcie więc w trąby, wszystko niech będzie gotowe, i tak nikt do boju nie stanie, bo płomień mojego gniewu ogarnia cały naród. Na zewnątrz miecz, wewnątrz – zaraza i głód. Kto pozostał na polu, ginie od miecza, kto znajduje się w mieście, tego pożera głód i zaraza. Kto zdołał zbiec i uratować swoje życie, będzie się błąkać po górach jak w rozpadlinach skalnych gołębie. Każdy boleje z powodu własnych występków. Poopadają wszystkim bezradnie ręce, a po kolanach wszystkim będzie spływać woda. Włożą na siebie szaty pokutne, i wszystkich ogarnie przerażenie. Twarze wszystkich pokryją się wstydem, na głowach pojawi się łysina. Wyrzucą na ulice swoje srebro, a złoto będzie w nich budzić odrazę. Ani wasze srebro, ani złoto nie zdoła was uratować, gdy przyjdzie dzień gniewu Pana. Nie zaspokoicie tym waszego głodu, nie będziecie mieli czym napełnić waszych żołądków. Wszystko to było dla was tylko okazją do grzechu! Drogocenne ozdoby przyczyniały się tylko do wzrostu pychy, która ich też skłaniała do czynienia sobie obrzydliwych posągów swych bogów. Dlatego staną się dla nich te ozdoby odrazą. I wydam ich na łup cudzoziemcom, i wszyscy niegodziwcy świata będą ich grabić i bezcześcić. I odwrócę od nich moje oblicze i będą bezczeszczeni ci, co byli moją własnością. Nadejdą złoczyńcy i zabiorą wszystko. Oni to dokonają ogromnego rozlewu krwi, bo w kraju mnożą się wyroki sądu na śmierć skazujące, a w mieście panuje przemoc. Sprowadzę tu najokrutniejsze narody, żeby zajęły ich domostwa. I tak położę kres pysze możnowładców i wszystkie ich sanktuaria zbeszczeszczę. Strach was wtedy ogarnie i będziecie szukać spokoju, ale go nie znajdziecie. Nieszczęście będzie szło za nieszczęściem, złe wieści – jedna za drugą. Będą żądali widzeń od proroków. Kapłani nie będą potrafili już pouczać ani starsi udzielać rad jakichkolwiek. Króla ogarnie przygnębienie, książęta będą przerażeni, wszystkim mieszkańcom kraju opadną ręce. Postąpię z nimi tak, jak sobie na to zasłużyli swoimi uczynkami i wydam na nich wyrok zgodny z ich wyrokami. Przekonają się wtedy, że Ja jestem Panem. W piątym dniu szóstego miesiąca, roku szóstego byłem w moim domu. Byli też ze mną starsi Judy. I nagle spoczęła na mnie ręka Pańska. I zobaczyłem przed sobą jakby postać ludzką. Spod tego, co wyglądało jak biodro, wydostawał się ogień, powyżej zaś owych bioder świeciło coś jak najszlachetniejsze złoto. Postać ta wyciągnęła coś na kształt ręki, która uchwyciła mnie za włosy. Duch uniósł mnie w górę, tak że znalazłem się między ziemią a niebem i przeniósł mnie, w boskim, widzeniu, do Jerozolimy, i postanowił koło wejścia do wnętrza bramy Północnej, gdzie stoi posąg bożka zazdrości budzący zazdrość. Tam to zobaczyłem Chwałę Boga Izraela, taką samą, jak ta którą widziałem na równinie. Powiedział do mnie: Synu człowieczy, popatrz w stronę północną! Zwróciłem więc mój wzrok ku północy i zobaczyłem, nieco na północ od wejścia, ołtarz z posągiem, bożka zazdrości. Wtedy On powiedział do mnie: Synu człowieczy, czy widzisz, co się tu dzieje? Są to obrzydliwości, których dopuszcza się tu cały Dom Izraela, żeby Mnie odsunąć od mojego przybytku. Ale ty zobaczysz jeszcze większe obrzydliwości. Potem zawiódł mnie przed wejście na dziedziniec. Zobaczyłem tam dużą wyrwę w murze. Wtedy On powiedział do mnie: Synu człowieczy, przebij ten mur! Kiedy mur przebiłem, ujrzałem wejście. I powiedział do mnie: Wejdź i przypatrz się wszystkim obrzydliwościom, które się tam dzieją. Wszedłem więc tam i zobaczyłem mnóstwo podobizn odrażających małych i dużych zwierząt, a także wszystkie bóstwa Domu Izraela na wszystkich ścianach dokoła. Siedemdziesięciu spośród starszych domu Izraela – wśród nich Jaazaniasz, syn Szafana – stało na samym przedzie. Każdy z nich trzymał w ręku kadzielnicę, a w górę unosiły się obłoki wonnego dymu. A On powiedział do mnie: Synu człowieczy, czy widzisz, co czynią ci starsi Domu Izraela w ciemnościach, każdy w innej komnacie swego bóstwa? Pocieszają się przy tym myśląc, że Pan opuścił cały kraj. Potem powiedział do mnie: Przekonasz się, że czynią oni jeszcze większe obrzydliwości. I przywiódł mnie do bramy Północnej Domu Pańskiego, gdzie siedziały kobiety, opłakujące odejście boga Tammuza. Powiedział wtedy do mnie: Widziałeś, synu człowieczy? Zobaczysz jeszcze większe obrzydliwości. Potem zaprowadził mnie na dziedziniec wewnętrzny Domu Pańskiego. Przy wejściu do Świątyni Pańskiej, między przedsionkiem a ołtarzem, stało około dwudziestu pięciu mężów, zwróconych plecami do Świątyni Pańskiej, a twarzą – ku wschodowi. I tak, zwróceni ku wschodowi, modlili się do słońca. Powiedział mi tedy: Widziałeś, synu człowieczy? Czy Domowi Judy nie wystarczyły te obrzydliwości, których się tu dopuszczono? Czy muszą nadal cały kraj wypełniać swoimi obrzydliwościami? Czy muszą Mnie nadal tak obrażać, podnosząc gałązkę do nosa? Dlatego i Ja okażę im całe moje zagniewanie. Nic nie będzie w stanie skłonić mych oczu do litości i nikogo nie będę oszczędzał. I choćby głośno krzyczeli do mych uszu, nie będę ich słuchał. I zawołał głośno do mych uszu: Zbliża się już sąd nad tym miastem! Niech każdy weźmie do ręki narzędzie niszczenia! Wtedy nadeszło sześciu mężów od bramy Górnej, położonej po stronie północnej. Każdy z nich miał w ręku narzędzie zagłady. Był wśród nich jeden mąż ubrany w lnianą szatę, z kałamarzem przywiązanym do pasa. Weszli wszyscy do środka i stanęli obok ołtarza z brązu. Chwała Boga Izraela unosiła się znad cherubów, nad którymi się znajdowała, i zatrzymała się przy progu Świątyni. Potem został wywołany mąż odziany w lnianą szatę, z kałamarzem u pasa. I powiedział do niego Pan: Idź przez środek miasta Jeruzalem i wypisz znak Taw na czołach tych wszystkich mężów, którzy boleją i smucą się z powodu obrzydliwości wypełniających miasto. Słyszałem też, jak do innych powiedział: Idźcie przez miasto i zabijajcie. Nie litujcie się nad nikim, nie oszczędzajcie nikogo! Starych i młodych, panny, niemowlęta, kobiety i wszystkich zabijajcie, co do jednego. Ale nie wolno wam nawet dotknąć żadnego z tych, którzy mają wypisane Taw na czole. Zacznijcie od mojego przybytku. Rozpoczęli tedy od starców, stojących przed Świątynią. Potem powiedział do nich: Zbezcześćcie całą Świątynię, niech jej dziedzińce wypełnią się trupami! Potem wyjdźcie na zewnątrz i zabijajcie wszystkich w mieście. I pozabijali wszystkich tak, że zostałem sam. Upadłem więc na twarz i zawołałem: Ach, Panie mój i Boże! Czy cały swój gniew zamierzasz wylać na Jerozolimę i wyniszczyć nawet tę Resztę Izraela? A On powiedział do mnie: Wina Domu Izraela i Domu Judy jest ogromna, przeogromna. Kraj jest pełen krwawych zbrodni, a w mieście – same niegodziwości. Oni zaś pocieszają się mówiąc, że Pan tego nie widzi, że Pan już opuścił całą tę krainę. Dlatego nad nikim nie będzie się litować moje oko, nie będę oszczędzał nikogo. Winy wasze spadną na was samych. Wtedy powrócił mąż przyodziany w lnianą szatę, z kałamarzem u pasa. Przyszedł i powiedział: Wykonałem wszystko, co mi rozkazałeś. Potem zobaczyłem ponad sklepieniem, na głowami cherubów, coś na kształt tronu, który był wykonany z szafiru. I powiedział do męża przybranego w lnianą szatę: Wejdź pomiędzy koła, które są pod cherubami, nabierz w obydwie ręce rozpalonych węgli i rozrzuć je po całym mieście. I poszedł tam na moich oczach. Cheruby, kiedy ów mąż zbliżał się do nich, stały po prawej stronie Świątyni, cały zaś dziedziniec wewnętrzny był wypełniony obłokiem. Chwała Pańska unosiła się znad cherubów i stanęła nad progiem Świątyni. Całą Świątynię wypełniał obłok dymu, a dziedziniec był rozświetlony blaskiem Chwały Pańskiej. Szum skrzydeł cherubów słychać było aż do dziedzińca zewnętrznego, podobny do głosu Wszechmocnego Boga, gdy przemawia. Kiedy wydał polecenie mężowi przyodzianemu w szaty lniane, iżby wziął rozżarzonych węgli spomiędzy kół pod cherubami, natychmiast mąż ów poszedł i stanął obok jednego koła. A cherub wyciągnął rękę, nabrał trochę węgli spomiędzy cherubów i złożył je na rękach owego męża przyodzianego w lnianą szatę. Wziął tedy ów mąż ogień i wyszedł na zewnątrz. Spod skrzydeł cherubów wystawało coś na kształt ludzkiej ręki. Obok cherubów zaś widziałem jakby koła, przy każdym cherubie jedno koło. Wszystkie koła błyszczały jak najczystszy chryzolit. Wszystkie cztery koła wyglądały tak samo i wydawało się, że każde z nich obraca się w drugim. Mogły się poruszać w cztery strony, nie zmieniając przy tym wcale kierunku. Koła znajdujące się z tyłu szły za tymi, które były z przodu. Poruszając się, żadne z nich nie zmieniało swego kierunku. Całe ich ciało z przodu i z tyłu, ręce i skrzydła, a także koła były wypełnione oczyma. Koła nazywano – jak to sam dokładnie słyszałem – galgal. Każda istota żywa miała cztery twarze. Była tam więc najprzód twarz cheruba, potem twarz człowieka, następnie głowa lwa i wreszcie głowa orła. Cheruby mogły też unosić się w górę. Były to właśnie te same istoty żywe, które kiedyś widziałem nad rzeką Kebar. Gdy cheruby ruszały z miejsca, toczyły się też razem obok nich koła. Również gdy cheruby zaczynały poruszać skrzydłami, ażeby się unieść z ziemi ku górze, koła również nie odłączały się od nich. Kiedy cheruby przystawały, zatrzymywały się także koła. Kiedy cheruby unosiły, razem z nimi unosiły się koła, bo był w nich duch istot żywych. I oto uniosła się Chwała Pańska sponad progu Świątyni i zatrzymała się ponownie nad cherubami. Cheruby poruszyły skrzydłami i na moich oczach uniosły się z ziemi ku górze. Gdy wychodziły ze Świątyni na zewnątrz, obok nich poruszały się również do przodu koła, zatrzymując się u wejścia do Wschodniej bramy Świątyni Pańskiej. Unosiła się nad nimi Chwała Pańska. To były właśnie te istoty żywe, które widziałem nad tronem Boga Izraela, gdy znajdowałem się nad rzeką Kebar. Przekonałem się, że były to cheruby. Każda z tych istot żywych miała cztery twarze i cztery skrzydła. Spod skrzydeł wystawało im coś na kształt rąk ludzkich. Twarze ich były bardzo podobne do tych, które widziałem nad rzeką Kebar. Każda istota żywa poruszała się w kierunku wyznaczonym przez jej twarz. Potem uniósł mnie duch i postawił przy bramie Wschodniej Domu Pańskiego, zwróconej ku wschodowi. Przed bramą znajdowało się dwudziestu pięciu mężów. Zobaczyłem wśród nich Jaazaniasza, syna Azzura, i Pelatiasza, syna Benajasza, przywódców ludu. I powiedział do mnie: Synu człowieczy, oto mężowie, którzy zamierzają ściągnąć nieszczęście na miasto i mają względem niego złe plany. To oni mówią, że już niedługo nie będzie potrzeba budować żadnych domów, bo całe miasto – to jakby wielki kocioł wypełniony mięsem, którym my jesteśmy. Dlatego, synu człowieczy, wystąp przeciw nim jako prorok! Potem zawładnął mną Duch Pański i powiedział do mnie: Powiedz im, że tak oto mówi Pan: Tak oświadczyliście wy, synowie Domu Izraela, a ja wiem dobrze, co kryje się w waszych sercach. Wymordowaliście wielu ludzi w tym mieście, jego ulice zasialiście trupami. Dlatego tak oto mówi Pan Bóg: Mięsem są ciała poległych, których wymordowaliście w samym mieście, a całe miasto jest jednym kotłem. Was zaś Ja sam z tego miasta wypędzę. Miecz was przeraża i dlatego właśnie miecz na was sprowadzę. Tak mówi Pan Bóg. Usunę was z tego miasta, wydam was w ręce obcych, i przeprowadzę nad wami sąd. I tak poginiecie od miecza, a sądził was będę na granicy Izraela. I wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem. Nie dla was będzie to miasto kotłem i nie wy będziecie w nim mięsem. Będę was sądził na granicy izraelskiej. I wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem, którego praw wyście nie przestrzegali i nie postępowaliście według moich wskazań, lecz przeciwnie, poszliście za obyczajami otaczających was narodów. Kiedy jeszcze wypowiadałem te prorocze słowa, zmarł nagle Pelatiasz, syn Benajasza. Padłem tedy na twarz i na cały głos zawołałem: Ach, Panie mój i Boże, czy zamierzasz wygubić nawet tę Resztę Izraela?! Pan powiedział do mnie takie słowa: Mieszkańcy Jerozolimy tak mówią o twoich braciach, krewnych i całym Domu Izraela: Odeszli daleko od Pana, a cały kraj nam kiedyś został dany. Dlatego ty powiesz im tak: Oto, co mówi Pan Bóg: Chociaż wywiodłem ich pomiędzy inne narody i rozproszyłem po wszystkich krajach, to jednak jestem wszędzie tam, dokąd oni przybyli, stałem się dla nich tylko ich przybytkiem. Powiesz im także: Oto, co jeszcze mówi Pan Bóg: Ja sprowadzę was znowu spośród wszystkich narodów i zgromadzę ze wszystkich krajów, po których zostaliście rozproszeni, i wam oddam w posiadanie ziemię izraelską. Oni, gdy tam przybędą, usuną z niej wszystkie obrzydliwe idole. Ja zaś dam im nowe serce i nowego ducha. Zabiorę z ich piersi serce kamienne, a dam im serce z żywego ciała, aby mogli żyć według mojego prawa, zachowując i wypełniając wszystkie moje nakazy. I tak oni będą moim ludem, a Ja ich Bogiem. Ci zaś, którzy sercem trwać będą przy bożkach i swoich niegodziwych czynach, będą musieli odpowiedzieć za swoje postępowanie – taki jest wyrok Pana Boga. Wtedy cheruby uniosły swe skrzydła i razem z nimi poruszyły się koła. Chwała Boga Izraela znajdowała się nad nimi. I uniosła się Chwała Pańska ku górze z samego środka miasta i zatrzymała się na górze, we wschodniej części miasta. Mną zaś zawładnął duch i przeniósł mnie, w tym widzeniu boskim, do Chaldei, gdzie żyła wspólnota wygnańców. Wtedy uniosło się to wszystko, co mi się objawiło w widzeniu, i znikło sprzed moich oczu. I powiedziałem wygnańcom o tym wszystkim, co mi Pan okazał w widzeniu. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, żyjesz w pośrodku ludu bardzo opornego. Ma on oczy, by patrzeć, ale nie widzi, i uszy, by słuchać, ale nie słyszy. Jest to bowiem naród bardzo oporny. A ty, synu człowieczy, zbierz wszystkie swoje rzeczy, tak jak byś miał być uprowadzony, i wyrusz w biały dzień, na ich oczach, tak jakbyś sprzed ich oczu i z miejsca swego zamieszkania miał być gdzieś uprowadzony. Może to zobaczą. Ale jest to naród bardzo oporny. Za dnia wynoś, na ich oczach, swoje tobołki jak człowiek, którego uprowadza się z kraju. Wieczorem sam wyjdź, na ich oczach, tak jak wychodzą ludzie na wygnanie. Na ich oczach wybij w murze otwór i wydostań się na zewnątrz! Na ich oczach zarzuć sobie tobołki na ramiona i wynieś je jeszcze przed zmierzchem. Zasłoń sobie twarz, żebyś już nie patrzył na ten kraj. Uczyniłem cię bowiem znakiem ostrzeżenia dla całego Domu Izraela. I wykonałem wszystko tak, jak mi zostało nakazane. Za dnia wyniosłem moje pakunki, tak jak to czyni ten, którego wypędzają z kraju. Gdy nastał wieczór, zrobiłem własnymi rękami otwór w murze i w ciemnościach wydostałem się na zewnątrz. Potem, w obecności wszystkich, wziąłem moje tobołki na ramiona. Następnego dnia rano Pan tak przemówił do mnie: Synu człowieczy, czyż Dom Izraela, ten lud oporny, nie pytał cię, co robisz? Powiedz im przeto, że tak oto mówi Pan: Te słowa pełne grozy odnoszą się do przywódcy Jerozolimy i do całego ludu izraelskiego, który mieszka w Jerozolimie. I powiedz im też: Jestem znakiem ostrzeżenia dla was. Stanie się wam to wszystko, co ja uczyniłem. Będziecie skazani na wygnanie i uprowadzą was do niewoli. Przywódca wasz w ciemnościach brać będzie swoje tobołki na ramiona i wyjdzie z domów. Wybije sobie otwór w murze, by się wydostać na zewnątrz. Twarz będzie miał zasłoniętą, żeby już więcej na ten kraj nie patrzeć. Ale Ja zarzucę na niego moje sieci, żeby go nie pochwycić, i uprowadzę go do Babilonu, który jest w Chaldei. On zaś niczego tam nie zobaczy, gdyż wkrótce będzie musiał umrzeć. A wszystkich tych, którzy będą przy nim, żeby mu służyć pomocą, wszystkie jego wojska rozproszą na wszystkie strony świata i będę ich ścigał mieczem. I wtedy przekonają się, że Ja jestem Panem. A kiedy już rozproszę ich pomiędzy różnymi narodami i uprowadzę do różnych krajów, sprawię, że niektórzy spośród nich zdołają uratować się od miecza i przeżyć klęskę głodu oraz zarazy po to, aby kiedyś opowiedzieć o wszystkich swych obrzydliwościach popełnionych wśród narodów, u których przebywali. Wtedy przekonają się, że Ja jestem Panem. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, z drżeniem będziesz pożywał swój chleb, z bojaźnią i w smutku będziesz pił wodę! A ludziom, mieszkającym w tym kraju, powiesz tak: Oto, co mówi Pan Bóg mieszkańcom Jerozolimy rozproszonym po całej ziemi izraelskiej: Z drżeniem będą spożywać swój chleb, z niepokojem pić będą wodę, a cały ich kraj zostanie spustoszony i złupiony z powodu nieprawości wszystkich jego mieszkańców. Miasta dotąd zaludnione będą opuszczone, opustoszeje kraj cały. I wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, cóż to za przysłowie, które powtarzacie sobie w ziemi izraelskiej, mówiąc: “Czas upływa, a widzenia nie wypełniają się wcale"? Dlatego powiesz im, że tak oto mówi Pan Bóg: Skończę z tym porzekadłem, nie będzie go już nikt powtarzał w Izraelu. Powiedz im jeszcze tak: Bliski już jest czas i bliskie to wszystko, co zostało przepowiedziane w widzeniach. Nie będzie już w Izraelu żadnych widzeń zmyślonych ani fałszywych wyroczni. Bo wszystko, co Ja, Pan, mówię, mówię po to, żeby się stało. Nie trzeba będzie czekać na to zbyt długo. To, co mówię za dni twoich, ty oporny ludu, wszystko to dokładnie wypełnię. Taki jest wyrok Pana Boga. Potem Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, oto, co mówi Dom Izraela. Widzenie, które nam przedstawił, dotyczy dni późniejszych i odnosi się do bardzo odległych czasów. Otóż powiedz im tak: Pan Bóg zapewnia was, że wszystko, o czym mówi, nie jest zbyt odległe. Stanie się wszystko to, co przepowiadam. Taki jest wyrok Pana i Boga. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy. Sam będąc prorokiem wystąpisz przeciwko innym prorokom izraelskim i tym, co swoje własne proroctwa głoszą, powiesz tak: Słuchajcie słowa Pańskiego! Tak mówi Pan Bóg: Biada niemądrym prorokom, którzy idą tylko za własnym rozumem, nie widząc niczego od Pana. Twoi prorocy, o Izraelu, są jak lisy po ruinach krążące. Nie rzuciliście się ku wyłomom w murze, nie wznieśliście dla Domu Izraela żadnych murów obronnych, żeby mógł, gdy nadejdzie dzień Pański, skutecznie się bronić. Macie swoje urojone widzenia i głosicie fałszywe proroctwa mówiąc, że to słowo Pańskie, chociaż Pan wcale was nie posłał. Mimo to oczekujecie na wypełnienie się słów waszych. Czy to może nieprawda, że macie urojone widzenia, że głosiliście fałszywe proroctwa mówiąc, iż były to słowa Pańskie, choć Ja w ogóle do was nie przemawiałem? Dlatego tak oto mówi Pan Bóg: Ponieważ głosiliście ludowi mowy nic nie znaczące, ponieważ powoływaliście się na wasze urojone widzenia, Ja muszę wystąpić przeciwko wam – wyrocznia Pana Boga. Wyciągam moją rękę na proroków mających urojone widzenia głoszących fałszywe proroctwa. Nie należą oni do społeczności mego ludu i nie może ich być na liście Domu Izraela. Nie wejdą też do ziemi izraelskiej. Wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem i Bogiem. Sprowadzacie bowiem mój lud na manowce i mówicie o ocaleniu, gdy nie ma nadziei na żadne ocalenie; a kiedy mój lud zbudował już mur obronny, to wyście go pokrywali tynkiem. Powiedz przeto tym, co się zajmują owym tynkowaniem: Spadną te tynki. Przyjdzie burza, grad spadnie z nieba jak kamienie, nadejdzie wichura i cały mur się rozsypie. Czy nie zapyta was ktoś wtedy, gdzie są wasze tynki? Dlatego tak oto mówi Pan Bóg: W rozgniewaniu moim sprowadzę na nich wichurę, w zapalczywości mojej ześlę na nich ulewę, w mej złości ześlę na nich grad, który zniszczy wszystko. Zburzę doszczętnie mur przez was otynkowany, zwalę wszystko na ziemię tak, że widać będzie fundamenty. A kiedy wszystko będzie się walić, wy również zginiecie pod gruzami. Wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem. I wyładuję cały mój gniew na tym murze i na tych, którzy go tynkowali. I powiem wam wtedy: Nie ma już muru, nie ma również tych, którzy ten mur tynkowali. Nie ma proroków izraelskich, którzy wygłaszają proroctwa o Jerozolimie i, kierując się swoimi widzeniami, przepowiadają miastu ocalenie, choć nie ma żadnej nadziei na ocalenie. Taki jest wyrok Pana i Boga. A teraz, synu człowieczy, zwróć swoje oblicze w stronę córek twojego ludu, popatrz na te, które tylko wedle własnej mądrości wygłaszają proroctwa. Będąc sam prorokiem wystąp przeciwko nim i powiedz im tak: Oto, co mówi Bóg i Pan nasz. Biada niewiastom zakładającym wstążki na wszystkie ręce i sporządzającym czapki czarodziejskie wszystkich rozmiarów dla ludzi, aby tym łatwiej chwytać ich w swoje sidła. Zastawiacie pułapki na dusze ludu mego, a własne dusze chcecie przy życiu zachować? Mnie samego bezcześcicie wobec mojego ludu za parę garści jęczmienia i dla marnego kęsa chleba. Zgładziliście ludzi, którzy nie powinni byli umrzeć, a pozostawiliście przy życiu takich, którzy nie powinni byli ocaleć. I tak oszukujecie mój lud, który chętnie daje posłuch waszym kłamstwom. I dlatego tak oto mówi Pan Bóg: Potępiam wszystkie owe wstążki, którymi usidlacie ludzi jak ptaki. Pozrywam je z waszych rąk i wypuszczę na wolność ludzi schwytanych przez was jak ptaki. Pozrywam z was czarodziejskie czapki, któreście sobie poczynili i uwolnię mój lud spod waszej władzy. Nie będzie już dłużej pozostawał we władaniu waszym. I wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem. Waszymi kłamstwami napełniliście zgryzotą serce sprawiedliwego, chociaż Ja nie chciałem wprowadzać do niego żadnej zgryzoty. Zamiast ratować bezbożnika przed zagładą, wyście go jeszcze zachęcali, żeby nie zmieniał swego złego postępowania. Dlatego nie będziecie już mieć żadnych urojonych widzeń i nie będziecie wygłaszać fałszywych proroctw. Uwolnię mój lud spod waszej władzy. I wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem. Kilku spośród starszych Izraela przyszło i usiadło przede mną. Wtedy Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, ci mężowie wprowadzili do swoich serc bogów i postawili przed własnymi oczyma to, co stało się dla nich okazją do upadku. Czy mam więc zgodzić się na to, żeby teraz oni właśnie pytali Mnie o radę? Dlatego ty zwróć się do nich i powiedz im tak: Jeżeli ktoś z Domu Izraela wprowadza do swojego serca obcych bogów i stawia ich przed sobą, co stanie się dla niego przyczyną upadku, a potem idzie prosić go o radę, to wtedy Ja, Pan, temu, co przychodzi do Mnie z licznymi bogami cudzymi w sercu, Ja sam taką mu dam odpowiedź: Uderzę w cały Dom Izraela, ponieważ wszyscy z powodu swoich bożków odwrócili się ode Mnie! Dlatego powiedz Domowi Izraela: Oto, co mówi Pan Bóg: Nawróćcie się! Porzućcie wasze bożki, odwróćcie oczy od wszystkich tych obrzydliwych idoli! Jeżeli ktoś z Domu Izraela albo spośród cudzoziemców żyjących w Izraelu odwróci się ode Mnie i do serca swojego wprowadzi obcych bogów, i będzie ich miał ciągle przed oczyma, co stanie się dla niego przyczyną upadku, a potem przyjdzie do proroka i będzie szukał rady u Mnie, wtedy Ja, Pan, sam mu odpowiem. Skieruję mój wzrok przeciwko takiemu człowiekowi, uczynię go przysłowiowym znakiem ostrzeżenia i usunę go spośród mojego ludu. Wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem. Gdyby prorok dał się jednak zwieść i począł coś mówić od siebie, wtedy Ja, Pan, sprawię zawód temu prorokowi: Wyciągnę przeciwko niemu moją prawicę i zgładzę go na oczach całego ludu. Obaj będą musieli odpowiedzieć za swoje czyny, gdyż przestępstwo tego, który pytał Mnie o radę, jest takie samo jak wina proroka. I wtedy Dom Izraela nie będzie się ociągał z pójściem w moje ślady i nie będzie się już więcej brukał swoimi grzechami. I znów oni będą moim ludem, a Ja będę ich Bogiem. Taki jest wyrok Pana Boga. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, gdy jakiś kraj zgrzeszy przeciwko Mnie i nie zechce Mi być posłuszny, Ja wyciągnę na ten kraj moją prawicę, pozbawię go zapasów chleba i spadnie nań klęska głodu, tak że wyginą ludzie i zwierzęta. Gdyby wśród ludzi byli tam trzej mężowie: Noe, Daniel i Hiob, to ci trzej ocaleliby dzięki swej sprawiedliwości. Taki jest wyrok Pana i Boga. Albo gdybym zesłał na jakiś kraj stada dzikich zwierząt, które by tak zniszczyły ten kraj, iż stałby się pustkowiem i nikt z powodu owych zwierząt nie mógłby poruszać się po kraju, i gdyby w tym kraju żyli wspomniani trzej mężowie, to zaprawdę – taki jest wyrok Pana – nie mogliby ocalić ani synów własnych, ani córek. Ocaleliby tylko oni sami, cały zaś kraj zamieniłby się w pustynię. Albo gdybym dobył miecza na ten kraj i ogłosił wszystkim, że przez cały kraj ma przejść miecz, od którego wyginą ludzie i zwierzęta, i gdyby w owym kraju znajdowali się wspomniani trzej mężowie, to zaprawdę – taki jest bowiem wyrok Pana – nie mogliby ocalić ani synów własnych, ani córek. Ocaleliby tylko oni sami. Albo gdybym na cały kraj zesłał zarazę i wylał na niego mój gniew mordując krwawo ludzi i zwierzęta, i gdyby się okazało, że w tym kraju żyją Noe, Daniel i Hiob, to zaprawdę – taki jest wyrok Pana – nie mogliby ocalić ani synów własnych, ani córek. Ocaleliby tylko oni sami ze względu na ich sprawiedliwość. Zaprawdę, tak oto mówi Pan i Bóg: Choćbym zesłał na Jerozolimę cztery najgorsze plagi, to jest miecz, głód, dzikie zwierzęta i zarazę, aby wyniszczyć wszystkich ludzi i zwierzęta, to nieliczni spośród przebywających w mieście unikną śmierci i ocaleją, i zdołają uratować swoich synów i córki. A wy, jeśli zobaczycie ich całe postępowanie i pojedyncze czyny, doznacie pociechy po wszystkich nieszczęściach, jakie spadły na Jerozolimę, po tym wszystkim, co Ja sam na to miasto sprowadziłem. Oni podnosić was będą na duchu ukazując wam swoje postępowanie i pojedyncze czyny. Wtedy też przekonacie się, że nie bez powodu sprowadziłem to wszystko na to miasto. Taki jest wyrok Pana Boga. Pan skierował do mnie takie słowa: Synu człowieczy, czy krzew winorośli przewyższa wszystkie inne krzewy, rosnące w lesie pomiędzy drzewami? Czy można wziąć zeń drewno na wykonanie czegoś? Czy można go użyć jako kołka do zawieszania naczyń wszelkich? Ależ nie, wrzuca się go na pastwę płomieniom. Ogień wkrótce strawia jego oba końce, już także został nadpalony środek. Czy z tego, co zostało, da się coś jeszcze zrobić? Gdy jeszcze był cały, nic zeń zrobić się nie dało. A cóż dopiero, gdy spłonie i będzie spalony? Niczego już zeń zrobić się nie uda. Dlatego tak oto wyrokuje nasz Pan Bóg: Jak krzew winny rosnący gdzieś pośród drzew w lesie jest wrzucany w ogień po to, by tam spłonął, tak uczynię z wszystkimi, co w Jeruzalem mieszkają. A kiedy już przeciw nim me oblicze zwrócę, to nawet gdyby z ognia uszli, on ich jeszcze strawi. A wy się przekonacie, że Ja jestem Panem, gdy oblicze moje przeciwko nim zwrócę. Kraj cały w pustynię zamienię, dlatego że wierności Mnie nie dochowali. Taki jest wyrok Pana i Boga. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, ukaż Jerozolimie wszystkie jej obrzydliwości. Powiedz, że tak oto mówi do Jerozolimy Pan Bóg: Z pochodzenia i z urodzenia jesteś Kanaanitką. Ojciec twój był Amorytą, a twoja matka – Chetytką. A przy twoim urodzeniu, kiedy już na świat przyszłaś, nie odcięto ci pępowiny. Nie obmyto cię wodą, nie natarto solą i nie owinięto w pieluszki. Nie wyświadczono ci żadnej z tych przysług, nikt się nad tobą nie ulitował, nie oszczędzono ci niczego, lecz w sam dzień twoich urodzin pozostawiono cię na pustym polu, bo wszyscy czuli do ciebie odrazę. Aż oto Ja przechodziłem i zobaczyłem cię, jak nurzałaś się we krwi. I powiedziałem do ciebie, gdy tak leżałaś krwią zbroczona: Żyj! Sprawię, że będziesz rosła jak kwiat na łące. Wzrastałaś więc, stałaś się wielka i wspaniale zakwitłaś. Ukazały się twoje piękne piersi, urosły ci gęste włosy. Potem przechodząc znów cię zobaczyłem. I widziałem, że nadszedł już twój czas, czas twojej miłości. Rozpostarłem więc mój płaszcz i okryłem nim twoją nagość. Dałem ci słowo i zawarłem z tobą Przymierze – wedle wyroku Pana Boga – i stałaś się moją własnością. Potem wykąpałem cię, obmyłem z krwi i namaściłem olejkiem. Przybrałem cię następnie w piękne szaty, włożyłem ci sandały z miękkiej skóry i okryłem cię bisiorem oraz jedwabiem. Włożyłem na ciebie cenne klejnoty: bransolety na ręce i piękny łańcuch na szyję. Nos twój przyozdobiłem obrączką, na uszach zawiesiłem kolczyki, a na głowę włożyłem wspaniałą koronę. Mogłaś się upiększać złotem i srebrem, mogłaś się ubierać w szaty z bisioru, jedwabiu i haftów. Potrawy spożywałaś z mąki najczystszej, z miodu i oliwy. I tak promieniowałaś coraz bardziej pięknem, aż stałaś się królową. Sława twojej urody docierała do wszystkich narodów, bo klejnoty, którymi cię przybrałem, uczyniły cię piękną nad wyraz. Oto, co mówi Pan Bóg. Ale ty zdałaś się wtedy całkowicie na swoje piękno, sławę zaś swoją wykorzystałaś na to, żeby się stać nierządnicą. Poczęłaś się narzucać każdemu, kto koło ciebie przechodził, i każdy robił z tobą, co tylko chciał. Zabrałaś swoje piękne szaty i zrobiłaś sobie z nich namiot na wyżynach, aby tam nierząd uprawiać. Wzięłaś też otrzymane ode Mnie klejnoty złote i srebrne i kazałaś z nich porobić ludzkie podobizny, a potem dopuszczałaś się z nimi nierządu. Przystrajałaś je swoimi barwnymi szatami, stawiałaś przed nimi moje wonności i kadzidła. Pożywienie, które Ja ci dawałem – a przyrządzałaś je sobie z najczystszej mąki, oliwy i miodu – im składałaś jako ofiarę o miłej woni. Tak było – wyrocznia Pana Boga. Synów, córki własne składałaś im w ofierze i dawałaś ich ciała na spożycie. Czyż nie wystarczało ci to, że pławiłaś się we własnych żądzach? Czy musiałaś zabijać moich synów i spalać ich w ogniu jako ofiarę dla nich? Dopuszczając się wszystkich tych obrzydliwości i uprawiając nierząd, zapomniałaś o dniach twojej młodości, gdy leżałaś naga i cała krwią zbroczona. A po tych wszystkich niegodziwościach – ach, biada tobie, biada! – wyrocznia Pana Boga – na każdym wolnym placu budowałaś sobie szałasy i szykowałaś miejsca na wyżynach. Na skrzyżowaniu każdej drogi budowałaś sobie wzniesienia i kalałaś obrzydliwie swoją piękność, narzucając się każdemu, kto tylko tamtędy przechodził. I tak mnożyłaś twe rozpustne czyny. Oddawałaś się twoim sąsiadom Egipcjanom, mężom o potężnych ciałach, i uprawiałaś z nimi bezwstydny nierząd, wywołując moje wielkie zagniewanie. Dlatego wyciągnąłem moją prawicę przeciw tobie, przestałem dawać ci jeść do syta, wydałem cię na pastwę córom filistyńskim, twoim żądnym zemsty nieprzyjaciółkom, bo nawet one wstydziły się za twoje nierządne czyny. Potem, jakbyś jeszcze nie miała dosyć, poczęłaś się zadawać z Asyryjczykami. Uprawiałaś z nimi wszelki nierząd, ale nigdy nie było ci dosyć. Mnożyłaś coraz bardziej swoje niecne czyny, goniąc także za chaldejskimi kupcami, ale i z nimi nie znalazłaś zaspokojenia twoich chuci. Jakże nędzne musiało być twoje serce – wyrocznia Pana Boga – skoro dopuszczałaś się tego wszystkiego, ty bezwstydna nierządnico! Na każdym skrzyżowaniu ulicy budowałaś sobie szałasy i szykowałaś wzniesienia na każdym wolnym placu. Nie byłaś zwykłą nierządnicą, bo wstydziłaś się brać pieniądze za swój nierząd. Byłaś raczej jak cudzołożnica, która zamiast swemu, oddaje się cudzemu mężowi. Każda nierządnica żąda zapłaty, ty zaś wszystkich twoich kochanków jeszcze obsypywałaś podarkami i zjednywałaś ich sobie, byle tylko zechcieli uprawiać z tobą nierząd. Dopuszczając się rozpusty postępowałaś całkiem inaczej niż inne kobiety: Nikt nie gonił za tobą. To ty płaciłaś, a sama nie żądałaś żadnej zapłaty. Tak, postępowałaś zupełnie inaczej niż inne. Dlatego posłuchaj, ty nierządnico, co mówi do ciebie Pan! Oto słowa Pana i Boga: Ponieważ tak bezwstydnie odsłaniałaś swoje ciało przed wszystkimi twoimi kochankami, dopuszczając się z nimi niecnych czynów i grzesząc ze wszystkimi twoimi obrzydliwymi bożkami, ponieważ oddawałaś im krew swoich własnych dzieci, dlatego Ja zbiorę wszystkich twoich kochanków, tych wszystkich, którym się tak podobałaś i którzy podobali się tobie, a także tych, którymi gardziłaś. A kiedy zgromadzę ich tu już ze wszystkich stron, ukażę im cały twój bezwstyd, żeby na własne oczy zobaczyli twoją nagość. Wyrok na ciebie ogłaszam zgodnie z tym, co mówi prawo o cudzołożnicach i morderczyniach. Wydam cię na pastwę krwawego gniewu, zapalczywości i świętej zazdrości. Wydam cię w ich ręce, żeby mogli zburzyć twoje szałasy i zniszczyć wszystkie wzniesienia, żeby zdarli z ciebie twoje piękne szaty i wszystkie klejnoty, żeby cię pozostawili nagą, bez żadnego odzienia. Potem sami już zgromadzą przeciwko tobie cały lud, ukamienują cię i poćwiartują własnymi mieczami. Ogniem zniszczą wszystkie twoje domy i na oczach wielu niewiast wykonają na tobie wyrok. I tak położę kres twemu nierządowi. Nie będziesz już więcej nigdy dawać zapłaty za nierząd z tobą uprawiany. A kiedy już wyładuję mój gniew na tobie, ustanie moja zapalczywość i przestanę cię nękać. Będę już spokojny, przestanę się gniewać. Ponieważ zapomniałaś o dniach swojej młodości a swoim postępowaniem doprowadziłaś mnie do gniewu, na ciebie spadnie wina za twe czyny. Taki jest wyrok Boga i Pana. A zresztą czy prócz tych wszystkich obrzydliwości nie dopuszczałaś się jeszcze innych haniebnych czynów? Kto chce się wypowiedzieć o tobie w przypowieści, ten mówi: Jaka matka, taka i córka! Jesteś córką twojej matki, która zdradziła zarówno swojego męża, jak i własnych synów. Jesteś siostrą twoich sióstr, które zdradziły swoich mężów i własnych synów. Wasza matka była Chetytką, a ojciec – Amorytą. Twoją starszą siostrą jest Samaria. Jej córki mieszkają po twojej lewej stronie. Twoją zaś młodszą siostrą jest Sodoma; jej córki mieszkają po twojej prawej stronie. Ty nie tylko, że poszłaś w ich ślady, nie tylko dopuszczałaś się takich samych haniebnych czynów, lecz w bardzo krótkim czasie stałaś się we wszystkim jeszcze gorszą niż one. Zaprawdę, na życie moje – wyrokuje Bóg i Pan nasz – twoja siostra Sodoma razem ze swymi córkami nie dopuszczały się aż takich występków, jakich ty się dopuszczałaś wraz z córkami twoimi. Wina twojej siostry Sodomy polegała głównie na tym, że była ona, razem ze swymi córkami, bardzo wyniosła, że wszystkie dogadzały sobie zanadto w jedzeniu i żyły w całkowitej beztrosce, nie myśląc wcale o tym, żeby wspomagać potrzebujących i biednych. Ponadto pychą się uniosły i na moich oczach zaczęły się dopuszczać obrzydliwych czynów. Dlatego je odrzuciłem, jak to sama widziałaś. Samaria nie popełniła nawet połowy twoich grzechów. Ty sama dopuściłaś się większych obrzydliwości niż one razem. W porównaniu z tym wszystkim, co ty czyniłaś, twoje siostry mogą uchodzić za sprawiedliwe. Dlatego dźwigaj teraz twoje pohańbienie, ty, któraś swoimi grzechami usprawiedliwiała twoje siostry czyniąc rzeczy o wiele bardziej obrzydliwe niż ich uczynki. Tak więc one uchodzą za sprawiedliwsze od ciebie. Wstydź się więc i nieś przez życie twoje pohańbienie także i dlatego, że byłaś usprawiedliwieniem dla sióstr twoich. Ale Ja odmienię los twój, a także los Sodomy i jej córek oraz los Samarii i jej córek. Odmienię twój los razem z ich losem, bo ty musisz tak znosić twoje pohańbienie z powodu wszystkich twoich czynów, abyś była dla nich podniesieniem na duchu. Twoje siostry znów będą żyły tak jak kiedyś. Sodoma oraz jej córki staną się znów tym, czym były kiedyś. Także twoje córki będą znów żyły tak, jak żyły kiedyś. Czy nie obciążyłaś także twojej siostry Sodomy, gdyś się uniosła pychą, zanim jeszcze wszystkie twoje obrzydliwości stały się jawne? Teraz przeto wszystkie twoje sąsiadki dokoła, to znaczy Edomitki i córy filistyńskie, lżą cię i tobą gardzą. Tak więc musisz znosić skutki twojego postępowania i wszystkich twoich obrzydliwych czynów – wyrocznia Pana. Oto, co mówi Pan Bóg: Uczyniłem ci to, coś ty kiedyś uczyniła. Nie dotrzymałaś słowa, złamałaś Przymierze. Ale Ja będę pamiętał o moim Przymierzu, które zawarłem z tobą za dni twojej młodości, a teraz chcę ustanowić z tobą Przymierze wieczne. A ty przypomnij sobie swoje dawne czyny i wstydem się okryj, gdy zabiorę ci twoje starsze i młodsze siostry i dam ci je za córki, chociaż wcale nie byłem do tego zobowiązany żadnym przymierzem. I odnowię Przymierze z tobą, żebyś się mogła przekonać, że Ja jestem Panem. Wtedy też, wspomniawszy na Mnie, powinnaś się okryć wstydem. Nie powinnaś też już mieć odwagi otworzyć ust twoich, skoro raz przebaczę ci wszystko, czegoś się dopuszczała. Taki jest wyrok Pana Boga. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, przedstaw Domowi Izraela zagadkę, opowiedz mu przypowieść. Powiedz im, że tak oto mówi Bóg i Pan: Orzeł ogromny z potężnymi skrzydłami, utkanymi z piór bardzo długich, o gęstym pstrym upierzeniu, nadleciał nad Liban i uniósł ze sobą wierzchołek cedru. Potem odłamał zeń gałązkę i zaniósł do kraju kupców, i złożył w mieście handlarzy. Wziął też jedną odrośl z tej ziemi i zasadził na urodzajnym polu. Zasadził ją tam, gdzie dużo wody, zasadził ją nad brzegiem rzeki. Rosła i stała się pięknym winnym krzewem, choć zbyt wysokim on nie był. Swoje pędy ku orłom wznosił, korzeniami zaś daleko w głąb sięgał. I tak oto stał się winnym krzewem, rozrosły się jego gałęzie, rozwinęły liście. Lecz potem nadleciał jeszcze większy orzeł, o skrzydłach potężnych i o gęstych piórach. Ku niemu się zwrócił krzew winny z korzeniami i swoje gałęzie też ku niemu skierował, ażeby od niego zaczerpnąć wilgoci więcej niż z ziemi, na której wyrastał. A był przecież zasadzony na bardzo żyznej ziemi, na ziemi, którą płynęła woda w obfitości. Mógł więc wypuszczać gałęzie i owoce rodzić, i wyrosnąć do rozmiarów wspaniałego krzewu. Powiedz mu, że tak oto Pan do niego mówi: Czy aby to wszystko się uda? Czy orzeł nie wyrwie go z korzeniami i nie zniszczy owoców jego? I czy odrośla już zielone nie uschną? Nie trzeba wcale ani mocnej ręki, ani tak wielu już dorosłych ludzi, by cały ten krzew winny z korzeniami wyrwać. Zasadzono go dobrze, lecz czy rósł będzie spokojnie? Czy nie uschnie, gdy tylko powieje wiatr ze wschodu? Uschnie tam, gdzie wypuścił swe pędy. A potem Pan przemówił do mnie w te słowa: Powiedz temu zbuntowanemu ludowi: Czy wy nie rozumiecie, co to wszystko znaczy? Powiedz im więc: Popatrzcie, oto król z Babilonu wkroczył do Jerozolimy. Pojmał jej króla i wszystkich książąt i uprowadził ze sobą do Babilonu. Potem zwrócił się do męża z królewskiego rodu i zawarł z nim przymierze, zmuszając go do złożenia przysięgi wierności, a co znaczniejszych mieszkańców kraju zatrzymał w więzieniu. W ten sposób całe królestwo bardzo się pomniejszyło, nie mogło być żadnych prób buntu, przymierze musiało być przestrzegane i wszyscy musieli być całkowicie ulegli. Lecz on się zbuntował przeciw królowi babilońskiemu i wysłał swoich ludzi do kraju egipskiego prosząc, aby mu przysłano konie i licznych wojowników. Ale czy tak się stanie? Czy zdoła wyjść cało z tej sprawy ten, który ją podjął? Na życie moje – wyrocznia Boga i Pana – w samym pałacu tego władcy, który jego ustanowił królem, w siedzibie tego króla, wobec którego nie dotrzymał przysięgi i złamał zawarte z nim przymierze, w Babilonie zginie on już niedługo. Faraon bowiem nie przybędzie z silną armią i licznymi oddziałami wojska, aby go wesprzeć w walce, do której staną, zrobiwszy przedtem wały obronne i wieże. W walce tej zginie ich bardzo wielu. Nie dotrzymał on bowiem przysięgi i złamał przymierze, gdy przyłożył swoją rękę do tej sprawy. Nie wyjdzie z niej cało. Dlatego, mówi Pan Bóg, jego czynię winnym niedotrzymania przysięgi i złamania przymierza. Zarzucam na niego sieć, zastawiam na niego mój niewód. Uprowadzam go do Babilonu i tam wydam na niego wyrok dlatego, że nie dochował Mi wierności. Najdzielniejsi spośród jego wojowników polegną od miecza. Ci, którzy ocaleją, zostaną rozproszeni na wszystkie strony. I wtedy sobie przypomnicie, że to wszystko Ja, Pan, już powiedziałem. Tak też mówi Pan Bóg: To Ja sam wezmę wierzchołek cedru, to Ja go tu zasadzę. Odłamię z niego od samej góry gałązkę i zasadzę ją wysoko na górskim szczycie. Zasadzę ją wysoko na Izraela wzgórzach. Tam wypuści gałęzie, owoce wyda i stanie się wspaniałym cedrem. Mieszkać na nim będzie ptactwo wszelakie, wszystko, co ma skrzydła, gnieździć się będzie w cieniu jego gałęzi. A wtedy przekonają się wszystkie drzewa polne, że Ja jestem Panem. To Ja drzewa wysokie czynię małymi, a małe wielkimi. To Ja sprawiam, że drzewo zielone usycha, a suche znów się zazieleni. Ja, Pan, to powiedziałem i Ja to wszystko wypełnię. Pan przemówił do mnie w te słowa: Dlaczegóż to do ziemi izraelskiej odnosicie przysłowie: Ojcowie jedli kwaśne jagody, a synom cierpną zęby? Na życie moje – wyrocznia Pana Boga – nikt z was, żyjących w Izraelu, nie może już nigdy powtarzać tego przysłowia. Do Mnie należy każde życie ludzkie, tak życie ojca, jak i życie jego syna należą do Mnie. Kto zgrzeszył, ten musi umrzeć. Jeżeli ktoś jest sprawiedliwy, ten postępuje zgodnie z nakazami prawa i sprawiedliwości. Nie urządza żadnych uczt ofiarnych na wyżynach i nie oddaje czci bożkom Izraela. Nigdy nie zhańbi żony bliźniego swego, nie zbliży się do żadnej kobiety w czasie jej krwawienia. Nikogo nie uciska, zwraca zastaw dłużnikowi, nie dopuszcza się żadnej grabieży, chlebem własnym dzieli się z głodnymi a nagich przyodziewa. Lichwy nie uprawia, nie żąda odsetek, ręce swoje trzyma z dala od wszelkiej niesprawiedliwości a poróżnionych godzi sądem bezstronnym. Żyje według mojego prawa, przestrzega wszystkich moich nakazów wiernie je zachowując. Jest on sprawiedliwy i dlatego żyć będzie. – Taki jest wyrok Pana i Boga. Jeżeliby jednak zrodził syna, który okazałby się gwałtownikiem i dopuszczałby się rozlewu krwi albo popełniał podobne grzechy – choć jego ojciec żadnego z nich nie popełnił – otóż gdyby taki ojciec zrodził syna, który by urządzał na wyżynach uczty ofiarne, który by hańbił żony bliźnich, uciskał potrzebujących i ubogich, który by innych ograbiał, a wierzycielom nie zwracał zastawu, który by podnosił oczy ku bożkom i dopuszczał się czynów obrzydliwych, który by uprawiał lichwę i domagał się odsetek – to czyż może on pozostać przy życiu? Nie powinien pozostać przy życiu. Dopuszczał się rzeczy obrzydliwych i dlatego musi umrzeć. Sam jest winien swojej śmierci. Gdyby zaś ów syn miał z kolei syna, który by własnymi oczyma patrzył na wszystkie grzechy popełniane przez swego ojca, ale by tych grzechów nie popełniał, nie urządzałby też uczt ofiarnych na wyżynach, nie spoglądałby w stronę bożków Domu Izraela, nie hańbiłby żony swojego bliźniego, nikogo by nie uciskał, nie domagałby się żadnego zastawu i nie dopuszczałby się żadnych grabieży, dzieliłby się własnym chlebem z głodnymi, nagich by przyodziewał, trzymałby ręce z dala od wszelkiej niesprawiedliwości, nie żądałby odsetek ani nie uprawiałby lichwy, a zachowałby wszystkie moje nakazy i prawa, to syn ów nie będzie musiał umierać z powodu grzechów swojego ojca. Z pewnością pozostanie przy życiu. Ale jego ojciec musi umrzeć z powodu swoich występków. Uciskał bowiem innych i ograbiał ich, a w swojej rodzinie czynił to, czego się nie godziło czynić. Lecz może ktoś z was zapyta, dlaczego syn nie odpowiada za winy swego ojca? Otóż dlatego, że syn sam żył zgodnie z prawem i sprawiedliwością, że wszystkie moje nakazy zachowywał dokładnie je wypełniając. Taki z pewnością pozostanie przy życiu. Tylko ten, kto grzeszy, musi umrzeć. Syn nie musi odpowiadać za winy ojca ani ojciec za winy syna. Sprawiedliwość działa na korzyść tylko sprawiedliwego, a grzeszne czyny obciążają tylko ich sprawcę. Jednakże kiedy bezbożnik poniecha swoich złych czynów, których się dotąd dopuszczał, i zacznie przestrzegać wszystkich moich praw i żyć według moich nakazów, wtedy pozostanie z pewnością przy życiu, nie będzie musiał umrzeć. Nie będzie już musiał odpowiadać już żaden ze złych czynów, których się dopuszczał. Dzięki swej sprawiedliwości pozostanie przy życiu. Bo czyż Ja znajduję upodobanie w tym, żeby bezbożny zginął – wyrocznia Boga i Pana – a nie w tym, żeby bezbożny zszedł ze swojej złej drogi i pozostał przy życiu? Gdyby zaś sprawiedliwy zaniechał uczciwego życia i zaczął się dopuszczać nieprawości, popełniając czyny niegodziwe, którymi naśladuje bezbożnika, to czy taki ma pozostać przy życiu? Otóż nie będzie mu policzony żaden jego dobry uczynek. Z powodu swojej niewierności i grzechów, których się dopuszczał, będzie musiał umrzeć. Lecz może ktoś z was powie: Pan postępuje niesprawiedliwie. Posłuchajcie tedy, wy wszyscy z Domu Izraela. Czy to moje postępowanie jest niesprawiedliwe? Niesprawiedliwe jest postępowanie wasze! Jeśli sprawiedliwy przestanie żyć uczciwie i zacznie się dopuszczać nieprawości, to musi umrzeć. Będzie musiał umrzeć z powodu nieprawości, których się dopuszczał. Ale kiedy bezbożnik zejdzie z drogi nieprawości, którą kiedyś kroczył, i zacznie postępować zgodnie z prawem i sprawiedliwością, to pozostanie przy życiu. Gdy przyjrzy się wszystkim swoim uczynkom, których się dopuszczał, i odejdzie od nich, z pewnością pozostanie przy życiu. Taki nie umrze. Ale ci z Domu Izraela mówią: Postępowanie Pana nie jest sprawiedliwe. Czy to rzeczywiście moje postępowanie jest niesprawiedliwe, o wy, synowie Domu Izraela? Nie, to wasze postępowanie jest niesprawiedliwe! Dlatego będę was sądził, każdego według waszych uczynków, synowie Izraela! Taki jest wyrok Boga i Pana. Nawróćcie się, porzućcie wszystkie wasze złe uczynki, żeby już nigdy nie były dla was okazją do dalszych upadków. Odrzućcie od siebie wszystkie nieprawości, których dopuszczaliście się kiedyś. Niech się pojawi w was nowe serce i nowy duch. Czemuż koniecznie chcecie zginąć, wy z Domu Izraela? Ja przecież nie znajduję żadnego upodobania w śmierci tego, który ma umrzeć. Taki jest wyrok Boga i Pana. Nawróćcie się więc, abyście mogli pozostać przy życiu. Zaśpiewaj pieśń żałobną nad grobami władców Izraela i powiedz: Jakąż to lwicą pośród lwów innych była twoja matka? Leżała wśród lwiątek i piersią swe małe karmiła. Jedno ze swych lwiątek tak wychowała, że wyrosło na lwa potężnego, który wkrótce sam zaczął polować i nawet ludzi pożerał. I wysłano przeciw niemu narody, i dostał się w ich pułapkę. A oni na hak go wzięli i do Egiptu zawiedli. Ona zaś widząc, że się zawiodła i że nie została jej już żadna nadzieja, inne spośród swoich małych wzięła i wychowała je na lwa potężnego. Początkowo biegało pośród lwiego stada, aż stał się z czasem lwem w pełni dojrzałym, który sam umiał polować i nawet ludzi pożerał. Napadał na ich domostwa i niszczył im osiedla. Ziemię całą i to, co na niej żyło, strachem przejmował jego ryk. Wyruszały więc na niego narody ze wszystkich okolicznych krain i sieci nań zarzucano, i w potrzask go pochwycono. Potem wzięto go na hak i w klatce go zamknięto, i oddano w ręce króla Babilonu. I zamknięto go w bardzo surowym więzieniu, by nie słyszeć głosu jego na izraelskich wzgórzach. Matka twoja – to krzew winny, co rośnie w ogrodzie jak winorośl zasadzona nad brzegami wody. Pełno na niej owoców i pędów, bo ciągle ma pod dostatkiem wody. I wyrosły jej potężne gałęzie, zdatne na berła dla władców. A była tak wysoka, że aż chmur sięgała. Widać ją był z daleka – tak była duża, okryta bardzo gęstym listowiem. Lecz w przystępie gniewu została wyrwana i rzucona bez opieki na ziemię. A tam już uschła od wschodniego wiatru i zerwano z niej wszystkie owoce. Uschły jej potężne gałęzie, a potem doszczętnie strawił je ogień. Teraz jest zasadzona na pustyni, na ziemi wyschłej i wody spragnionej. Lecz ogień się przedostał z gałęzi do łodyg i objął niebawem także cały jej owoc. Nie pozostała na niej żadna cała gałąź i nie będzie już z czego zrobić berła dla króla. I tak oto lamentacją pieśń moja się stała, pieniem żałobnym po zmarłych. W piątym miesiącu roku siódmego, dziesiątego dnia miesiąca, przyszło kilku starszych Izraela, aby prosić Pana o radę. Kiedy usiedli przede mną, Pan tak przemówił do mnie: Synu człowieczy, zwróć się do starszych Izraela i powiedz im tak: Oto, co mówi Bóg i Pan: Przyszliście, żeby Mnie pytać o radę? Na życie moje, nie chcę, żebyście Mnie pytali o radę! Taki jest wyrok Boga i Pana. Synu człowieczy, czy nie chcesz ich osądzić, czy nie powinieneś wydać na nich wyroku? Niech się dowiedzą najprzód o zbrodniach ich ojców. Powiesz im tedy: Tak mówi Bóg i Pan: W dniu, kiedy wybierałem Izraela, podniosłem moją prawicę i złożyłem przysięgę potomstwu Jakuba. Potem objawiłem się w Egipcie. I znów, podniósłszy prawicę, oznajmiłem pod przysięgą, że Ja jestem Panem i Bogiem waszym. W dniu owym podniosłem prawicę, żeby poprzysiąc, że przywiodę ich z ziemi egipskiej do krainy, którą dla nich obrałem, która opływa mlekiem i miodem i jest klejnotem pośród innych krain. I powiedziałem im: Wszyscy wyrzućcie precz owe bóstwa, które ciągle macie przed oczyma. Nie kalajcie się tymi obrzydliwościami Egiptu. Ja jestem Panem waszym i Bogiem. Ale oni odwrócili się ode Mnie i nie chcieli Mnie słuchać. Nikt nie usunął od siebie żadnego z tych bożków, które ciągle mieli przed oczyma. Nie wyrzekli się też bożków egipskich. Wtedy tak im powiedziałem: Wyleję na was cały mój gniew i całą moją zapalczywość, tu, na oczach Egipcjan. Potem jednak postąpiłem inaczej, przez wzgląd na moje Imię, aby nie było znieważane na oczach ludów, wśród których oni żyli i którym Ja się objawiłem, kiedy ich wyprowadzałem z Egiptu. Wyprowadziwszy ich tedy z Egiptu, zawiodłem ich na pustynię, gdzie przekazałem im moje Prawo. Ogłosiłem im wszystkie moje nakazy, żeby ludzie przestrzegając ich mogli żyć. Poleciłem im również zachowywać dzień szabatu na znak Przymierza, jakie z nimi zawarłem. Po tym wszystkim mieli rozpoznać, że Ja jestem Panem, Świętym Izraela. Ale synowie Izraela zbuntowali się przeciwko Mnie na pustyni. Nie postępowali według mojego Prawa i odrzucili wszystkie te moje nakazy, które człowiek miał wypełniać, aby mógł żyć. Nie przestrzegali też wcale moich dni szabatowych. Powiedziałem tedy: Już tu, na pustyni, pofolguję mojemu zagniewaniu i wygładzę ich wszystkich. Potem jednak, przez wzgląd na moje Imię, postąpiłem inaczej. Nie mogłem dopuścić, bym był znieważany przed ludami, na oczach których wyprowadziłem ich kiedyś z Egiptu. Ale na pustyni podniosłem prawicę, by poprzysiąc, że nie wprowadzę ich do kraju, który dla nich wybrałem, do ziemi opływającej mlekiem i miodem, będącej klejnotem pośród innych krain. Odrzucili bowiem wszystkie moje wskazania, nie żyli według mojego Prawa i nie przestrzegali mojego szabatu, bo sercem byli ciągle przy obcych bożkach. Ale ulitowałem się nad nimi i nie wszystkich wygubiłem na pustyni. A do synów ich powiedziałem na pustyni: Nie żyjcie tak, jak wasi ojcowie, nie postępujcie według ich wskazań i niech was nie kalają ich bogowie! Ja jestem Panem i Bogiem waszym. Żyjcie według mojego prawa, zachowujcie moje przykazania i wypełniajcie je! Obchodźcie uroczyście moje dni szabatowe, bo mają one być znakiem Przymierza, jakie zawarłem z wami. Wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem i Bogiem waszym. Lecz synowie sprzeciwili się Mi. Nie postępowali według mojego Prawa i nie słuchali ani nie zachowali moich przykazań, które człowiek musi zachowywać, żeby żyć. Moich dni szabatowych wcale nie przestrzegali. Wtedy powiedziałem, że jeszcze na pustyni pofolguję mojemu zagniewaniu na nich i mojej zapalczywości. Cofnąłem jednak już wyciągniętą prawicę, przez wzgląd na moje Imię. Nie mogłem dopuścić, bym był znieważany wobec ludów, na oczach których wyprowadziłem ich z Egiptu. Lecz znowu na pustyni podniosłem prawicę poprzysięgając im, że zostaną rozproszeni między różnymi narodami i uprowadzeni do różnych krajów, ponieważ nie zachowywali moich przykazań, odrzucili moje Prawo, nie przestrzegali mojego dnia szabatowego i ciągle spoglądali w stronę bożków, których czcili ich ojcowie. Dlatego ogłosiłem im prawa trudne do zachowania oraz nakazy uniemożliwiające im życie. Sprawiłem, że pokalali się własnymi ofiarami. Wiadomo bowiem, że wszystkich swoich pierworodnych przeprowadzali przez ogień. Chciałem ich przerazić, aby mogli poznać, że Ja jestem Panem. Dlatego zwróć się, synu człowieczy, do synów Izraela i powiedz im tak: Oto, co mówi Bóg i Pan wasz: Wasi ojcowie tym Mnie też znieważyli, że nie dotrzymali Mi wierności. Gdy bowiem wprowadziłem ich już do kraju – kiedyś podniosłem prawicę, żeby im ten kraj poprzysiąc – to gdy tylko zobaczyli jakieś wzniesienie albo drzewo okryte gęstym listowiem, natychmiast przystępowali do składania swoich ofiar: znosili tam swoje gorszące dary, wylewali mające Mnie ukoić wonności i ofiary płynne. Wtedy powiedziałem do nich: Czymże w końcu jest ta wyżyna, na której się zbieracie? Dlatego miejsca takie nazywają się aż do dziś Bama, to znaczy wyżyna kultu. Zwróć się tedy do synów Izraela i powiedz im, że tak oto mówi Bóg i Pan nasz: Czyńcie to samo, co czynili wasi ojcowie: kalajcie samych siebie, oglądając się ciągle w waszej niewierności za obcymi bogami. Gdy składacie wasze ofiary, gdy synom waszym każecie przechodzić przez ogień, gdy kalacie się aż po dzień dzisiejszy, przestając ciągle z waszymi bożkami, to czy Ja mam zezwolić, Domu Izraela, żebyście u Mnie szukali rady? Na życie moje – taki jest wyrok Pana Boga – nie pozwolę, żebyście u Mnie szukali rady! Nigdy nie dojdzie do tego, o czym marzycie mówiąc sobie: Chcielibyśmy być jak inne narody, jak różne obce plemiona, które oddają cześć drzewu i kamieniom. Na życie moje – wyrocznia Pana i Boga – silnym ramieniem i wyciągniętą prawicą jako wasz Władca zacznę wami rządzić, dając przy tym upust mojemu na was zagniewaniu! Mocną prawicą i wysoko wyciągniętym ramieniem sprowadzę was spośród innych narodów, między którymi jesteście rozproszeni. Zgromadzę was razem i pofolguję mojemu na was zagniewaniu. I zawiodę was na pustynię narodów i tam twarzą w twarz każdego będę sądził. Jak waszych ojców sądziłem kiedyś na pustyni egipskiej, tak teraz was zacznę sądzić. Taki jest wyrok Boga i Pana. Będę was strzegł, pod moją laską pasterską każę wam przejść przed sobą i wszystkich was policzę. Oddzielę od was opornych oraz tych, którzy się przeciwko Mnie buntują. Wyprowdzę ich co prawda z kraju, w którym żyli jako cudzoziemcy, ale nie wejdą oni do ziemi izraelskiej. Wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem. Wy, synowie Izraela – tak mówi Bóg i Pan nasz – idźcie sobie służyć waszym bogom. Przyjdzie kiedyś czas, że i wy zaczniecie Mnie słuchać i przestaniecie wreszcie znieważać moje święte Imię waszymi ofiarami i waszymi bożkami. Albowiem na mojej świętej Górze, na wysokiej górze Izraela – taki jest wyrok Boga i Pan naszego – tam, w moim kraju, cały Dom Izraela będzie Mi służył. Tam wszystkich będę przyjmował z całą życzliwością. I zażądam od was wtedy danin, pierwocin i waszych świętych darów. Wśród kojących zapachów wonności okażę wam znów moją łaskawość. Gdy będę was wyprowadzał spośród narodów i zgromadzę znowu, po powrocie z różnych krain po których jesteście rozproszeni, to na oczach innych narodów okażę się w was Świętym. Wtedy będziecie musieli się przekonać, że Ja jestem Panem, który was wprowadza do ziemi izraelskiej. Kiedyś bowiem podniosłem prawicę, aby poprzysiąc waszym ojcom tę krainę. Tam będziecie sobie przypominać wasze postępowanie i wszystkie te wasze czyny, którymi tak się kalaliście! I poczujecie odrazę do samych siebie z powodu tego wszystkiego, czegoście się dopuszczali. I wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem, że uczyniłem wam to wszystko przez wzgląd na moje Imię, a nie dlatego, że tak przewrotnie postępowaliście wy, z Domu Izraela. Taki jest wyrok Boga Pana. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, zwróć swoją twarz w kierunku południowym i przemów przeciwko krainie południowej, wystąp jako prorok przeciwko lasom południa. Tak powiedz do owych lasów, co są na południu: Posłuchajcie słowa Pańskiego! Oto, co mówi Bóg i Pan: Ogień na was rzucę i zniszczę każde zielone i każde suche drzewo. Nic nie zdoła się ostać przed trawiącymi płomieniami tego ognia. Zginą z nich wszystkie istoty żywe, od południa aż do północy. Wtedy przekona się wszystko, co żyje że to Ja, Pan, wznieciłem ten ogień, który nie będzie ugaszony. I tak wówczas odpowiedziałem: O Panie i Boże mój, już słyszę, jak narzekają na mnie, że przemawiam do nich tylko w przypowieściach. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, zwróć swoje oblicze w stronę Jerozolimy i zacznij prorokować przeciwko jej Przybytkowi. Wystąp jako prorok przeciwko ziemi izraelskiej i powiedz im, że tak oto mówi Bóg i Pan: Wyruszam teraz na ciebie. Dobywam miecza mego z pochwy i wyniszczę nim wszystkich twoich – zarówno sprawiedliwych, jak i bezbożnych. Ponieważ postanowiłem wytracić wszystkich twoich – zarówno sprawiedliwych, jak i bezbożnych – dlatego dobędę z pochwy mojego miecza przeciwko wszelkiej istocie żywej, od południa aż na północ. Wtedy zobaczy wszystko, co żyje, że Ja, Pan, dobyłem już mego miecza z pochwy. A ty, synu człowieczy, staraj się jęczeć z bólu, tak jakbyś miał już połamane biodra. I okazuj im całe twoje rozgoryczenie. A gdy oni cię zapytają, dlaczego tak jęczysz, ty im odpowiedz: Bo nadeszły wieści, z powodu których zamierają wszystkie serca, mdleją i opadają wszystkie ręce, dech wszystkim zapiera i każdemu jakby woda spływała po kolanach. Popatrzcie, już nadchodzi to wszystko i dziać się zaczyna. Taki jest wyrok Boga i Pana. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, wystąp jako prorok i powiedz, że tak oto mówi Bóg i Pan nasz: Miecz, miecz naostrzony i dobrze wyczyszczony do zabijania, do zabijania jest wyostrzony dobrze i wyczyszczony tak, że jak błyskawica świeci. Czy może cieszyć się mamy? Każdym innym drzewem berło mego syna gardzi. Oddaje się miecz do czyszczenia i wkłada się go w rękę. I oto miecz ostry, wyczyszczony, już w ręku tego, co zabija. Krzycz głośno i lamentuj, ty, człowieczy synu, bo już wyruszono przeciw mojemu ludowi, przeciw wszystkim Izraela książętom. Zginęli od miecza oni wszyscy i cały mój naród, dlatego uderzaj się mocno po biodrach! Tak więc nadszedł już czas próby. A co się stanie, gdy zabraknie berła, które wszystkim gardzi? Taki jest wyrok Boga i Pana naszego. Jako prorok wystąp więc, synu człowieczy, i zacznij klaskać głośno w dłonie! Podwoiła się liczba ofiar, a nawet potroiła. Miecz jest do zabijania, do zabijania właśnie, miecz potężny, który ich przebija. Musi umrzeć serce, upaść musi wielu. Miecz do zabijania posłałem do każdej bramy, tak wykonany, że z daleka błyszczy i naostrzony, aby mordował. Pokaż więc, że jesteś ostry, uderzaj i z prawa, i z lewa, ruszaj naprzód za ostrzem twoim! Ja także zacznę klaskać w dłonie, i tak się mój gniew uśmierzy. Ja, Pan, sam tak powiedziałem. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, spróbuj sobie nakreślić dwie drogi, którymi będzie nadchodził miecz króla babilońskiego. Obydwie drogi powinny wychodzić z tego samego kraju. Na początku obydwu dróg ustaw znaki, wskazujące kierunek do miasta! Dokładnie wyznacz drogę, którą ma pójść miecz: albo przez Rabba Ammonitów, albo przez Judę do samych umocnień Jerozolimy. Król babiloński już bowiem stanął tam, gdzie się dwie drogi rozchodzą, u ich początku, i pyta wyroczni, którą winien pójść drogą. Już potrząsa strzałami, pyta o radę posążki bogów i przypatruje się wątrobie. W prawej ręce trzyma już prorocką wyrocznię, która brzmi: Jerozolima. Wkrótce zacznie ustawiać machiny, rozpocznie śpiewać wojenne pieśni, wznosić bojowe okrzyki, ustawić tarany w kierunku bram; zacznie sypać wały i budować oblężnicze wieże. Ale dla mieszkańców Jerozolimy wyrocznia ta nie ma żadnego znaczenia. Oni trzymają się świętej przysięgi. Lecz król babiloński przypomina im ich występki i że wszyscy wpadną w jego ręce. Dlatego tak oto mówi Bóg i Pan: Samiście przypomnieli wasze winy, jawne są dziś wszystkie wasze występki, wyszły na światło dzienne wszystkie wasze grzechy i niecne czyny. Ponieważ wszystko to przeciwko wam świadczy, wszyscy będziecie poddani przemocy. A ty, podły, zbrodniczy przywódco Izraela! Nadszedł twój dzień, przyszedł czas ostatecznych obrachunków z tobą! Dlatego mówi Bóg i Pan: Zedrzyjcie z niego turban, zdejmijcie mu z głowy koronę! Nic nie może pozostać takie, jakie było dotychczas. Co było dotąd małe, zostanie wywyższone, a co było wysokie, zostanie poniżone. A z miasta zostaną tylko ruiny, ruiny, ruiny. Nie stanie się to jednak dopóty, dopóki nie przyjdzie ten, który będzie miał ode Mnie władzę nad wami. A ty, synu człowieczy, wystąp jako prorok i powiedz, że tak oto mówi Pan Bóg o Ammonitach oraz ich bluźnierstwach. Powiesz im: Oto miecz, miecz wyostrzony do zabijania, wyczyszczony starannie w celu dokonania zagłady, świeci się jak błyskawica. Gdy oni mamią cię jeszcze urojonymi widzeniami i opowiadają ci fałszywe wyrocznie, na szyjach skazanych na śmierć złoczyńców już miecz spoczywa. Nadszedł już twój dzień, przyszedł już czas ostatecznych obrachunków z tobą. Lecz ty schowaj swój miecz do pochwy, pragnę cię bowiem sądzić tam, gdzie zostałeś stworzony, w kraju, w którym się urodziłeś. Cały mój gniew wyleję na ciebie, ogarną cię płomienie mojego gniewu. Poślę do ciebie ludzi okrutnych, doświadczonych w wykonywaniu swoich zbrodni. Ogień strawi cię bez reszty, przez sam środek kraju będzie płynąć krew twoja i nie pozostanie po tobie żadna pamięć, ponieważ Ja, Pan, wszystko to przepowiedziałem. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, chcesz wydawać wyrok? Czy chcesz sądzić to miasto tak obciążone krwawymi zbrodniami? Chcesz ujawnić wszystkie jego obrzydliwe występki? Musisz tedy powiedzieć, że tak oto mówi Pan Bóg: Jesteś Jerozolimo miastem, w którego środku przelało się już tyle krwi, że nadszedł czas sądu nad tobą. Czynisz sobie posągi bożków i kalasz się nimi. Przez krew, którą przelałaś, stałaś się winną kary, bożki, zaś, które sobie czyniłaś, pokalały cię bardzo. Dokładałaś starań, ażeby przyspieszyć nadejście dnia twojego sądu. I tak doszłaś do kresu lat twoich. Dlatego ja sprawię, że staniesz się znakiem pohańbienia pośród narodów i pośmiewiskiem dla wszystkich krajów. Drwią z ciebie ci, co są blisko, i ci, co są daleko. Zbrukane jest twoje imię, wielki jest twój upadek. Każdy spośród książąt Izraela czyni wszystko, by w mieście tym krew przelewać. Nie szanuje się u ciebie ani ojca, ani matki, ograbia się u ciebie cudzoziemca, uciska się sierotę i wdowę. Znieważasz to, co jest dla Mnie święte, bezcześcisz moje święte dni szabatowe. Udzielasz schronienia oszczercom, którzy marzą o przelewie krwi, są u ciebie wzgórza, na których odbywają się uczty ofiarne. Mnożą się u ciebie haniebne czyny. Bezcześci się żonę rodzonego ojca, gwałci się kobietę za dni jej krwawienia. Jeden dopuszcza się rzeczy bezwstydnych z żoną swego bliźniego, drugi uprawia rozpustę z własną synową, jeszcze inny grzeszy ze swoją siostrą, córką własnego ojca. U ciebie za otrzymane podarki puszcza się w niepamięć zbrodnię przelania krwi. Przyjmujesz odsetki i uprawiasz lichwę uciskając swoich bliźnich. A o Mnie zapomniałaś zupełnie. Tak mówi Bóg i Pan. Klasnę w dłonie na wieść o twoich nieuczciwych zyskach oraz z powodu morderstw, do jakich u ciebie dochodzi. Czy twoje serce będzie nadal biło, czy nie omdleją ci ręce za dni, w których wyruszę przeciw tobie? Ja, Pan, wszystko to powiedziałem i dotrzymam słowa. Rozproszę twoich mieszkańców wśród innych narodów i uprowadzę ich do wszystkich krajów, i tak położę kres wszystkim bezeceństwom, które dokonują się u ciebie. Na skutek twoich występków będziesz musiała zniknąć sprzed oczu narodów. Wtedy też przekonasz się, że Ja jestem Panem. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, oto cały Dom Izraela stał się dla Mnie jakby wypalonym żużlem. W moim piecu do wytapiania metali wszyscy oni powinni być srebrem i miedzią, cyną, żelazem lub ołowiem, a tymczasem są zwykłym żużlem. I dlatego tak mówi Pan Bóg Ponieważ wszyscy staliście się zwykłym żużlem, zgromadzę was w samym środku Jerozolimy. Jak srebro, miedź, żelazo, ołów i cynę gromadzi się w piecu do wytapiania metali, a potem rozpala się piec, żeby wszystkie roztopić, tak i Ja w moim gniewie i zapalczywości zgromadzę was w jednym piecu, a później roztopię. Zbiorę was wszystkich razem i rozpalę ogień mojego gniewu pod wami. Wtedy roztopicie się wszyscy. Jak srebro topi się wewnątrz pieca, tak i wy roztopicie się w środku. I wtedy przekonacie się, jak to Ja, Pan, rozgniewałem się na was. Pan przemówił do mnie w te słowa: Tak powiedz do tego kraju: Jesteś krainą, która nie została obmyta deszczem ani nie zroszona za dni gniewu. Na ziemi tej mieszkają książęta, którzy jak lwy ryczące czyhają na zdobycz: pożerają ludzi, zabierają ich skarby i kosztowności, a wiele niewiast w kraju czynią wdowami. Ich kapłani łamią moje Prawo i bezczeszczą to wszystko, co jest dla Mnie święte, nie czyniąc żadnej różnicy między tym, co święte i co nie święte. Nie mówią już ludziom o tym, co jest nieczyste, a co czyste, oczy zamykają na nieposzanowanie moich świętych dni szabatu. I tak jestem przez nich samych znieważany. Ich urzędnicy są niczym wilki goniące ciągle za jakąś zdobyczą. Dopuszczają się przelewu krwi, zabijają ludzi, a wszystko po to, aby coś zdobyć. Tymczasem ich prorocy pokrywają to wszystko jakby tynkiem przed nimi. Mają jakieś urojone widzenia i ogłaszają fałszywe proroctwa oznajmiając, że tak mówi Pan Bóg, chociaż Pan nic im nie powiedział. Mieszkańcy tej krainy zajmują się łupieżą i gwałtem. Ograbiają słabych i ubogich i wbrew wszelkiemu prawu uciskają cudzoziemców. Kiedyś szukałem pośród nich męża, który by potrafił zbudować mur, albo zechciał stanąć w jakimś wyłomie przeciw Mnie, żeby kraju bronić, żebym nie musiał go zniszczyć – ale nie znalazłem nikogo. Dlatego wyleję na nich całe moje zagniewanie. Zniszczę ich doszczętnie w płomieniach mego gniewu i sprawię, że na nich samych spadną wszystkie te występki. Taki jest wyrok Boga i Pana naszego. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy! Były kiedyś dwie kobiety, córki tej samej matki. Uprawiały nierząd w Egipcie, oddawały się rozpuście od wczesnej młodości. Tam znieważano ich piersi, ich dziewicze łona. Starsza z nich nazywała się Ohola, jej zaś młodsza siostra miała na imię Oholiba. Z czasem zostały one moimi żonami i zrodziły mi synów i córki. Ohola – to inaczej Samaria, a Oholiba – to Jerozolima. Lecz Ohola okazała się niewierną i zaczęła się uganiać za swoimi kochankami, wojowniczymi Asyryjczykami, za możnymi tego świata i urzędnikami przyodzianymi w purpurę. Byli to pełni pożądliwości młodzi ludzie, jeźdźcy bardzo rośli, dosiadający rumaków. Ku nim kierowała ona swoje nieczyste pożądania. A oni należeli do ludzi najmężniejszych wśród Asyryjczyków. I tak kalała się z wszystkimi, których tylko zapragnęła, cudzołożąc ze wszystkimi ich bożkami. Uprawiała też rozpustę z Egipcjanami. Jeszcze gdy była całkiem młoda, sypiali z nią, bezcześcili jej piersi i jej łono swoim nierządem. Dlatego wydałem ją w ręce tych kochanków i pod władzę owych Asyryjczyków, których tak pożądała. Ci zaś odkryli całą jej nagość, zabrali jej wszystkich synów i córki, a potem ją samą zgładzili mieczem. I tak stała się przykładem odstraszającym dla wszystkich kobiet: wykonano na niej wyrok. Patrzyła na to wszystko jej siostra Oholiba i posunęła się w swoich pożądaniach jeszcze dalej niż tamta, a swoim bezwstydem przewyższyła znacznie własną siostrę. Ona również uganiała się za Asyryjczykami, za możnymi tego świata i za urzędnikami, za odzianymi w bogate stroje wojownikami, za jeźdźcami rosłymi, dosiadającymi rumaków. Wszyscy oni byli młodymi ludźmi, budzącymi pożądliwość. Widziałem, jak się kalała. I obie czyniły to samo. Lecz Oholiba w swoim bezwstydzie poszła jeszcze dalej: zobaczyła kiedyś malowane czerwoną farbą na ścianie podobizny mężczyzn chaldejskich, z przepaskami na biodrach i w obficie opadających ku ziemi zawojach na głowach. Wszyscy wyglądali jak bohaterscy wojownicy, jak Babilończycy, których ojczyzną jest Chaldeja. Gdy więc zobaczyła te malowidła, zapłonęła tak wielką żądzą, że zaraz posłała po nich swoich ludzi, do Chaldei. I natychmiast przybyli synowie Babilonu na miejsce jej rozpusty. I kalali ją wszyscy swymi nierządnymi czynami. A gdy już ją zbezcześcili, ona sama odwróciła się od nich. Ponieważ zbyt często dopuszczała się bezwstydnych czynów, ukazując całą swoją nagość, Ja też odwróciłem się od niej, tak jak już wcześniej odwróciłem się od jej siostry. Ale ona stała się jeszcze bardziej bezwstydna, gdy przypomniała sobie dni swojej młodości, kiedy to uprawiała nierząd w Egipcie. I znowu zapłonęła żądzą do swoich kochanków, którzy wielkością swych członków i siłą pożądliwości byli podobni do osłów i ogierów. Zatęskniłaś za rozpustą z lat twojej młodości, kiedy to Egipcjanie bezcześcili twoje piersi i twoje dziewicze łono. I dlatego, Oholibo – tak mówi Bóg i Pan – skieruję przeciwko tobie wszystkich twoich kochanków, od których się odwróciłaś, i naślę ich ze wszystkich stron na ciebie. Zjawią się więc tu wkrótce synowie Babilonu i Chaldejczycy, ci z Pekod, z Szoa i Koa; ponadto wszyscy Asyryjczycy, budzący tak wielkie pożądanie, możnowładcy i rzemieślnicy, bohaterowie wojenni, i wojownicy na rumakach. Przybędą ich całe tłumy, z końmi i rydwanami, armia złożona z bardzo wielu narodów. Uzbrojeni będą w tarcze, szyszaki, przyłbice, otoczą cię ze wszystkich stron. Wtedy Ja im wyłożę całą sprawę, żeby mogli cię osądzić według swojego prawa. I pofolguję memu zagniewaniu na ciebie, żeby oni z całą zapalczywością przystąpili do wymierzenia ci kary: odetną ci nos i uszy, a potem wydam cię całą na pastwę miecza. Zabiorą ci też twoich synów i córki, a reszta, jeśli ci jeszcze pozostanie, będzie ogniem spalona. Zedrą z ciebie twoją szatę i pozbawią cię wszystkich klejnotów. I tak położę wreszcie kres twojemu bezwstydnemu postępowaniu i rozpuście, którą zaczęłaś uprawiać już w Egipcie. Nie będziesz już wodzić oczyma za twoimi kochankami ani nawet myśleć o Egipcie. Zamierzam bowiem – tak mówi Bóg i Pan – wydać cię w ręce tych, których obecnie tak nienawidzisz i od których już dawno się odwróciłaś. Oni będą się odnosić do ciebie z całą nienawiścią i ograbią cię z tego, co tak mozolnie gromadziłaś. Na koniec pozostawią cię nagą, odartą ze wszystkiego i tak ukażą wszystkim twoją hańbę, i całą twoją nieokiełznaną pożądliwość. Uczynią ci to wszystko dlatego, że uprawiałaś nierząd z różnymi narodami i kalałaś się, cudzołożąc z ich bożkami. Weszłaś na drogi, którymi chodziła twoja siostra, dlatego jej kielich wkładam w twoje ręce. Oto, co mówi Bóg i Pan: Musisz wychylić kielich twojej siostry, kielich głęboki, obszerny i wiele zawierający. I staniesz się pośmiewiskiem i drwiną dla wszystkich. Będziesz pełna oszołomienia i bólu, a kielich pełen oburzenia i grozy. Oto, co musi wypić twa siostra, Samaria. Ty musisz go też wypić do dna, do ostatniej kropli, a kielich rozbijesz na kawałki i poranisz nimi swoje piersi. Wszystko to bowiem już zapowiedziałem – taki jest wyrok Boga i Pana. I dlatego tak oto mówi Bóg i Pan: Ponieważ o Mnie zapomniałaś i odrzuciłaś Mnie poza siebie, ty też musisz ponieść karę za swoją rozpustę i za wszystkie swe czyny nierządne. Pan powiedział do mnie: Synu człowieczy, jeśli chcesz zasiąść do sądu nad Oholą i Oholibą, to ukaż im najprzód wszystkie ich niecne czyny. A więc to, że nie dotrzymały przysięgi małżeńskiej i że ich ręce lepkie są od krwi. Zdrady małżeńskiej dopuszczały się z ich bóstwami, a synów, a synów których Mi zrodziły, kazały przeprowadzać przez ogień i oddawać ich bożkom na spożycie. Jeszcze większe zło Mi czyniły: Tego samego dnia zbezcześciły mój przybytek i nie świętowały mojego dnia szabatowego. Kiedy bowiem swoich własnych synów składały bożkom w ofierze, wtedy też, tego samego dnia, przyszły do mojego przybytku i zbezcześciły go. Tak znieważały mój dom. Posłałaś też daleko swoich ludzi, aby ci sprowadzili mężczyzn. Dla nich, gdy już przyszli, brałaś kąpiel, malowałaś sobie oczy i zakładałaś na siebie wszystkie klejnoty. Zasiadałaś w kosztownie wyposażonym szałasie, a na zewnątrz wystawiałaś stół, na który kładłaś moje kadzidła i olejki. Dokoła owych rozbawionych mężczyzn rozlegały się okrzyki. Głośno bawili się mężczyźni, całe rzesze różnych pijaków, których posprowadzano z pustyni. Obydwu siostrom wkładano na ramiona bransolety, a na głowy – piękne korony. A Ja myślałem sobie wtedy: Oto, jak łamią małżeńskie przysięgi. Oddają się rozpuście jak zwykłe nierządnice. Mężczyźni przychodzili do nich tak jak do najgorszych rozpustnic. Tak właśnie przychodzono do Oholi i Oholiby, dwu bezwstydnych kobiet. Ale znajdą się mężowie sprawiedliwi, którzy według swojego prawa będą je sądzić, tak jak sądzi się wiarołomne małżonki i morderczynie. Bo sprzeniewierzyły się przysiędze małżeńskiej, a ręce ich lepkie są od krwi. Zaprawdę, tak mówi Bóg i Pan: Każę zwołać przeciwko nim całe zgromadzenie, które podda je różnym udrękom i pozbawi wszystkiego. Zgromadzeni ukamienują je potem i mieczami poćwiartują ich ciała. Pozabija się też ich synów i córki, a domy ich zostaną spalone. I tak położę w całym kraju kres waszemu bezwstydnemu postępowaniu! Będzie to przestroga dla wszystkich kobiet, żeby nie postępowały tak bezwstydnie jak wy. Zostaniecie ukarane za wasze niecne czyny. Będziecie musiały odpokutować za grzechy, których dopuszczałyście się z waszymi bożkami. Wtedy też przekonacie się, że Ja jestem Bogiem i Panem. Dnia dziesiątego, w dziesiątym miesiącu roku dziewiątego Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, zapisz sobie dokładnie dzisiejszą datę, dzisiejszy dzień. Tego bowiem dnia król babiloński uderzył na Jerozolimę. Przedstaw temu opornemu ludowi przypowieść oznajmiając, że tak oto przemawia Bóg i Pan: Postaw na ogniu kocioł, postaw go tam i nalej pełno wody! Włóż do środka mięsa, włóż najlepsze kawałki z uda i łopatki. Dorzuć do tego kości co przedniejsze! Wybierz potem najprzedniejszą z owiec, a pod kotłem poukładaj dokoła drzewo. I niech się gotują kawałki mięsa i kości razem z nimi. Dlatego tak oto Pan mówi: Biada miastu krwią zbroczonemu, biada zardzewiałemu kotłowi, z którego rdza nie chce odstać. Dobywaj zeń kawałek po kawałku, nic nie przebierając! Krew bowiem przelana przez miasto jest jeszcze w samym jego środku. Została rozlana po całkiem nagiej skale, nic z niej nie popłynęło na ziemię i nigdzie jej nie pokrywa ziemia. Gniewem przeto zapłonąłem i dokonałem zemsty, i też po nagich skałach ich krew porozlewałem, tak iż nigdzie nie była przykryta ziemią. Dlatego tak oto mówi Bóg i Pan: Biada miastu krwią zbroczonemu! Ja także wielki stos rozpalę. Drzewa zgromadzę wiele i ogień pod spód podłożę, mięso ugotuję i przyprawię korzeniem, a kości każę spalić. Potem postawię pusty kocioł na rozżarzonych węglach, żeby się rozpalił do czerwoności i żeby się rozpuściły w nim wszelkie nieczystości, i żeby rdza odstała. Ale daremny jest cały ten trud: rdza mocno przywarła i nawet w ogniu nie odstaje. Z powodu twojego bezwstydu i zbrukania – chciałem cię oczyścić, ale ty nie chciałaś dopuścić do tego oczyszczenia – nie będziesz czyste aż do dnia, w którym pofolguję mojemu zagniewaniu na ciebie. Ja, Pan, wszystko to przepowiedziałem. Takie jest moje słowo i Ja je wypełnię. Nie będę patrzył na to wszystko bezczynnie. Nie będę się nad nikim litował, nie zdobędę się na współczucie. Będę cię osądzał według twojego postępowania i według twoich czynów. Taki jest wyrok Boga i Pana. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, radości pozbawiam twoje oczy, ale nie powinieneś z tego powodu narzekać ani płakać. Nie powinieneś łez wylewać. Wolno ci tylko łkać po cichu. Nie urządzaj żadnych uroczystości żałobnych. Załóż sobie na głowę zawój i wzuj na nogi sandały, nie zasłaniaj sobie brody i nie spożywaj potraw żałobnych! Rano przemawiałem do ludu, a wieczorem zmarła moja żona. Czyniłem rano to, co mi nakazano. A lud powiedział do mnie: Czy mógłbyś nam wyjaśnić, co oznacza to wszystko, co robisz? Wtedy im odpowiedziałem: Pan przemówił do mnie w te słowa: Zwróć się do Domu Izraela i powiedz im, że tak oto mówi Pan: Zbezczeszczę mój święty przybytek, to miejsce schronienia, z którego jesteście tak dumni, radość waszych oczu i to, ku czemu wzdycha wasza dusza. Pozostawieni przez was wasi synowie i córki wszyscy zginą od miecza. Wtedy wy uczynicie dokładnie to samo, co Ja czynię: nie będziecie ani zakrywać sobie brody, ani spożywać żałobnych potraw. Zatrzymacie na głowach zawoje, a sandały na stopach. Nie będziecie narzekać ani płakać, lecz jedynie schnąć i wzdychać między sobą nawzajem z powodu waszych upadków. A Ezechiel stanie się dla was znakiem ostrzeżenia. Będziecie czynić dokładnie to samo, co on czynił. A kiedy zaś to wszystko już dziać się zacznie, wtedy przekonacie się, że Ja jestem Bogiem i Panem. Ty zaś, synu człowieczy, kiedy Ja już pozbawię ich miejsca schronienia, zniszczę ich wspaniałość, dumę i radość ich oczu oraz to, ku czemu wzdycha ich dusza, a także wszystkich ich synów i córki, wtedy przybędzie do ciebie pewien uciekinier, żeby ci donieść o tym wszystkim. W dniu owym, na oczach owego uciekiniera, zostaną otwarte twoje usta. Znów będziesz mógł mówić, przestaniesz być niemy. W ten sposób staniesz się znakiem ostrzeżenia dla nich, a oni przekonają się wtedy, że Ja jestem Panem. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, zwróć twarz w stronę Ammonitów i przemów do nich jako prorok. Powiedz im tak: Posłuchajcie, co mówi Bóg i Pan. Oto Słowo Boga i Pana: Ponieważ wypowiadaliście się przeciwko mojemu przybytkowi, ponieważ krzyczeliście: Ha! Ha!, kiedy on był bezczeszczony, ponieważ szydziliście także z całej ziemi izraelskiej, gdy była pustoszona, i z synów Judy, kiedy szli do niewoli – dlatego Ja teraz oddaję was w ręce ludów Wschodu. Rozbiją oni u was swoje namioty i pobudują własne osiedla. Będą spożywać wasze owoce i pić wasze mleko. Z Rabba uczynię pastwisko dla wielbłądów, a z miast ammonickich – legowiska dla owiec i kóz. Wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem. Bo tak oto mówi Bóg i Pan: Ponieważ klaskałeś w ręce, tupałeś nogami i cieszyłeś się w duchu z powodu nieszczęść, jakie spadły na ziemię izraelską, dlatego wyciągam przeciw tobie prawicę i pozwalam, żeby cię złupiły obce narody; usuwam cię spośród innych ludów i zatroszczę się o to, żeby cię już nie było w liczbie innych krain. I zniszczę cię zupełnie. Wtedy poznasz, że Ja jestem Panem. Tak mówi Bóg i Pan: Ponieważ Moab i Seir cieszą się powtarzając, że Dom Judy jest jak wszystkie inne narody, to Ja odsłonię zbocza Moabu, tak że wkrótce nie będzie w nim żadnego miasta od jednego krańca do drugiego. Zniknie Bet–Hajeszimot, Ball–Meon oraz Kiriataim. Oddam go razem z Ammonitami w ręce ludów Wschodu. I tak zniknie wśród narodów wszelka pamięć o Ammonitach. Na Moabie zaś Ja sam wyrok swój wykonam. Wtedy się przekonają, że Ja jestem Panem. Oto, co mówi Bóg i Pan: Ponieważ Edom szukał zemsty na synach Judy i ściągnął na siebie całą winę i pomstę; dlatego – mówi Bóg i Pan nasz – podniosę rękę przeciwko Edomowi, wyniszczę wszystkich ludzi i zwierzęta i cały kraj zamienię w pustynię. Od Temanu aż do Dedanu wszystko zginie od miecza. Pomsty na Edomie dokonam rękami mojego ludu izraelskiego. Będą oni działać według mojego zagniewania i mojej zapalczywości. Wtedy pozna Edom moją pomstwę. Taki jest wyrok Boga naszego i Pana. Oto, co mówi Bóg nasz i Pan: Ponieważ Filistyni pełni wrogości dyszeli pragnieniem zemsty i całkowitej zagłady synów Judy, znienawidzonych od dawna, dlatego tak oto mówi Bóg i Pan: Podnoszę rękę na Filistynów, wyniszczę całkowicie Keretytów i wszystkie pozostałe ludy nadmorskie. Dokonam na nich krwawej pomsty, karząc ich bardzo surowo. Wtedy poznają, że Jam jest Pan, gdy będę urzeczywistniał pomstę moją. Pierwszego dnia dwunastego miesiąca w roku jedenastym Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, ponieważ Tyr o Jerozolimie mówi: Ha! Zburzona została brama narodów; wszystko znów mnie przypada, ja zacznę w tłuszcz obrastać, bo miasto opustoszało już całkiem – dlatego mówi wam Bóg i Pan: Wyruszam więc teraz na ciebie, Tyrze! I sprawię, że ruszą na ciebie liczne ludy i zaleją cię niczym morskie fale. To oni zrównają z ziemią mury Tyru i wszystkie jego wieże wywrócą. I precz usuną z niego nawet pył ziemi, i cały Tyr uczynią nagą skałą. I stanie się w środku morza miejscem do suszenia sieci. Ja bowiem tak powiedziałem, wyrocznia Boga i Pana. I padnie łupem narodów. Jego zaś córki żyjące na lądzie wszystkie od miecza poginą. I wtedy poznają wszyscy, że Ja tylko jestem Panem. Bo tak oto mówi Bóg i Pan: Nabuchodonozora, króla Babilonu i króla królów sprowadzę z północy przeciwko Tyrowi i rumaki jego, rydwany i jeźdźców, i wojsko wielkie, i mrowie ludzi. Twoje córki żyjące na lądzie władca ów mieczem wytraci. I usypie wokół ciebie oblężnicze wały, i zbuduje potężne zapory, i tarcze przeciw tobie wystawi. I taran ustawi na miejscu, by ugodzić nim w sam środek murów, i żelaznymi hakami wieże twoje rozkruszy. Obłokiem kurzu okryją cię konie, których ma on tak wiele. Od kopyt zaś końskich i od kół rydwanów drżeć będą twoje mury, gdy wkraczał będzie w twe bramy, jak do miasta, które właśnie zdobył. Kopytami konie stratują twe ulice, lud twój on mieczem wyniszczy i wszystkie twe stele wyniosłe powali na ziemię. I splądrują ci wszystko, co posiadasz, i zabiorą ci wszystkie twe towary. W gruzach legną wszystkie twoje mury i rozsypią się wspaniałe budowle. Kamienie zaś i belki, i gruz – wszystko będzie wrzucone do morza. I sprawię, że umilkną odgłosy twych pieśni, i nikt już nie usłyszy dźwięku cytr twoich. Uczynię cię jakby skałą obnażoną i będziesz miejscem suszenia sieci. Nigdy już odbudowany nie będziesz. Bo Ja, Pan, ci to powiedziałem – taki jest wyrok Boga i Pana. Tak mówi Bóg i Pan do Tyru: Czyż nie zadrżą liczne wyspy na odgłos twojego upadku, gdy ranni śmiertelnie zaczną jęczeć, a krew popłynie przez twój środek? Wtedy zstąpią ze swoich tronów wszyscy książęta, zdejmą z siebie swoje płaszcze oraz bogato haftowane szaty. Ogarnie ich wszystkich przerażenie, usiądą na ziemi, drżeć będą ze strachu, wielce zatroskani o ciebie. Lament podniosą nad tobą i tak będą do ciebie mówić: Ach, jak zburzona jesteś ty mieszkanko morza, sławne ongiś miasto, coś było potęgą morską, ty i wszyscy twoi mieszkańcy, przed którymi kiedyś drżeli sąsiedzi! Ale oto drżą teraz wyspy od dnia twego upadku. Wyspy zanikają pod wodą, gdy twój kres nadchodzi. Bo tak oto mówi Bóg i Pan: Czynię z ciebie miasto opustoszałe i będziesz od tego czasu jak miasta, w których nikt nie mieszka. Sprowadzę na ciebie potop, którego potężne fale zakryją cię całkowicie. Strącę cię w przepaść do tych, którzy już zostali złożeni do grobu i znajdziesz się w wśród narodu praczasów. Wyznaczę ci miejsce zamieszkania w głębokościach ziemi, na wiecznej pustyni razem z tymi, którzy zostali strąceni do grobu. Nikt już w twoich murach nie będzie mieszkał, nikt nie będzie o tobie mówił w krainie żyjących. Uczynię cię obrazem grozy. Nie będzie cię już na twoim dawnym miejscu, a kto by cię próbował odszukać, nie odnajdzie cię na wieki. Taki jest wyrok Boga i Pana. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, zacznij lamentować nad Tyrem. Powiedz Tyrowi tak: Ty, co mieszkasz przy wejściu do morza, ty, co handel prowadzisz z różnymi narodami i masz w swym zasięgu liczne wyspy! Oto słowo Boga i Pana: Tyrze, przechwalasz się, żeś łodzią szczególnie piękną. Obszary twe sięgają aż do serca morza, a ci, co cię budowali, pięknym cię uczynili. Z cyprysów, co rosną w górach Seniru, zbudowali wszystkie twoje ściany, potem wzięli cedr libański, by na tobie wielki maszt postawić. Z zębów Baszanu wykonano wiosła, pokład ozdobiono słoniową kością i drzewem cedrowym, które było z wysp Kittim. Żagle były utkane z egipskiego bisioru i właśnie po żaglu odróżniano cię od innych. Nakrycie wykonano ci z purpury fioletowo czerwonej, sprowadzonej z wybrzeży Elisza. Wioślarze pochodzili z Sydonu i Arwadu, mężów doświadczonych miałeś, Tyrze, u siebie. Oni to, byli twymi żeglarzami. Starsi z Gebal wraz z rzemieślnikami przybyli do ciebie, by statki uszkodzone naprawiać. Wszystkie okręty morskie oraz ich żeglarze przybywali do ciebie, by z tobą handlować. Ludzie z Persji i z Lud, i z Put także jako wojownicy w twych oddziałach służyli. Swoje tarcze i hełmy u ciebie wieszali, to oni ci nadawali wspaniałego piękna. Synowie Arwadu i twoje oddziały stanęli na twoich murach, strażnicy zaś zajęli miejsca na wieżach. Ich tarcze wisiały dokoła na twoich murach. To oni czynili cię tak bardzo pięknym. Ponieważ posiadałeś mnóstwo różnych towarów, Tarszisz czynił u ciebie zakupy, dając ci za twoje towary srebro, żelazo, cynę i ołów. Handlowali z tobą również Jawan, Tubal i Meszek. Za twoje towary otrzymywałeś od nich ludzi niewolników oraz przedmioty z brązu. Z Bet–Togarma przysyłano ci za twe towary konie pociągowe, konie do wyścigów oraz muły. Handlowali z tobą także mieszkańcy Dedanu, byli też zatrudnieni w handlu z tobą mieszkańcy wielu wysp: dostarczali ci kość słoniową i drzewo hebanowe. Liczne twoje wyroby kupowali również Edomici, za co otrzymywaliście od nich kamienie szlachetne, purpurę, barwne tkaniny, bisior, korale i rubiny. Także Juda oraz Izrael kupowali twoje towary, płacąc ci za nie pszenicą, oliwą, woskiem, miodem, olejem i balsamem. Liczne twoje wyroby i różne towary kupował Damaszek. Dostarczano ci za nie wino z Chelbon oraz wełnę z Sachar. Dan i Jawan, poczynając od Uzzal, dawały ci za twoje towary wyroby z żelaza, cynamon i trzcinę. Dedan dostarczał ci okryć pod końskie siodła. Arabowie i książęta Kedaru byli zatrudnionymi u ciebie kupcami. Handlowali też z tobą owocami, baranami i kozłami. Handel z tobą prowadzili także kupcy z Szeby i Rama. Za twoje towary otrzymałeś od nich najlepsze balsamy, różne rodzaje kamieni szlachetnych i złoto. Handlowały z tobą również Charon, Kanne, Aszszur i Kilmad. Handlowali z tobą bogatymi szatami i płaszczami z purpury fioletowej, różnokolorowymi tkaninami i barwnymi dywanami oraz mocno skręconymi powrozami. Tym wszystkim handlowali z tobą. Okręty z Tarszisz tobie służyły, jak karawany wielbłądów wożąc twe towary. I tak oto stałeś się bogaty i sławny w samym środku mórz pozostając. Wywiedli cię wioślarze na bezkresne morza, lecz wschodni wiatr cię pokonał, gdyś się znalazł na morzu pełnym. Wszystkie twe bogactwa, towary i cały ładunek załoga cała i żeglarze wszyscy, ci, co statki naprawiają i dostawcy towarów, wszyscy wojownicy i lud cały na pokładzie, wszystko to pójdzie na dno, gdy spotka cię zagłada na samym środku morza. Od krzyku twych żeglarzy aż zadrżą morskie brzegi. Wtedy wioślarze wszyscy zejdą ze swych okrętów, na lądzie pozostaną żeglarze i sternicy wszyscy. I zaczną wołać głośno o pomoc dla ciebie, i zawodzić rozpaczliwie będą. Proch ziemi rzucać sobie będą na głowy i nurzać się będą w popiele. I głowy sobie dla ciebie ogolą, i odzieją się w pokutne wory, i w przygnębieniu gorzko nad tobą zapłaczą. Żałobą okryci będą lamentować nad tobą, będą ubolewać i pytać: Czy jest ktoś jak Tyr dumny w samym środku morza? Gdy rozładowywałeś twe towary, zaspokajałeś głód tylu ludów, a obfitością swych bogactw i towarów czyniłeś zamożnymi władców tego świata. A teraz tyś strzaskany falami, na dnie leży cały twój ładunek, zatonęli też wszyscy, którzy byli z tobą. Wszyscy mieszkańcy wysp najodleglejszych zdumieli się z powodu ciebie. Przerazili się też bardzo ich królowie, widać to było na ich twarzach. Kupcy z różnych krajów gwizdali nad tobą, postrachem bowiem stałeś się dla wszystkich ty, raz na zawsze zgładzony. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, zwróć się do władcy Tyru i powiedz mu, że tak mówi Pan: Ponieważ się tak uniosłeś pychą, zacząłeś o sobie mówić, żeś jest bogiem, siedzącym na Bożym tronie, co wznosi się w środku morza – a przecież jesteś człowiekiem, nie Bogiem, i nie masz umysłu takiego jak Pan Bóg. Otóż jesteś mądrzejszy niż Daniel, nie ukryje się przed tobą żadna tajemnica. Dzięki swej mądrości, przebiegłości także, zgromadziłeś sobie bogactwa wielkie. Obfitość u ciebie i złota, i srebra, pełne ich są twoje skarbce. Dzięki swym umiejętnościom kupieckim pomnożyłeś jeszcze te ogromne bogactwa i z powodu tych bogactw stałeś się wyniosły. Dlatego tak oto mówi Pan Bóg: Ponieważ swój rozum chciałeś równać z Bożym, postanowiłem cudzoziemców sprowadzić na ciebie, ludy najokrutniejsze ze wszystkich dokoła. Przeciw twej pięknej mądrości dobędą swych mieczy i zbezczeszczą okrutnie całą twą wspaniałość. Zepchną cię do dołu i zginiesz nagłą śmiercią, pośrodku wód bezkresnych. Czy w obliczu twoich morderców powiesz, żeś jest bogiem? Nie Bogiem jesteś, lecz zwykłym człowiekiem w rękach tych, którzy cię zabiją. Nieobrzezani zgubę ci zgotują, to cudzoziemcy pozbawią cię życia. Ja to powiedziałem, tak wyrokuje Pan Bóg. Pan do mnie w te słowa przemówił: Synu człowieczy, wnieś skargę na władcę Tyru. Powiesz mu, że tak oto mówi Pan Bóg: Wzorem byłeś doskonałości, odznaczałeś się mądrością we wszystkim i zasłynąłeś wprost cudownym pięknem. Żyłeś sobie w Edenie, w ogrodzie Pana Boga. Na twym płaszczu widniało tysiąc drogich kamieni. Rubin, topaz i diament, chryzolit, onyks i jaspis, szafir, karbunkuł i szmaragd. Ze złota były dzwoneczki i trąbki, wszystko wykonane już w dzień twego stworzenia. Umieściłem cię z opiekuńczym cherubem na górze świętej Pana Boga, i chadzałeś bezpiecznie wśród żarzących się węgli. Życia uczciwego byłeś też przykładem, poczynając od dni pierwszych twojego stworzenia aż do dnia, w którym znalazło się w tobie zła wiele. Prowadząc swoja kupiecką działalność dopuszczałeś się przemocy i rozlicznych grzechów. I dlatego strąciłem cię z góry Pana Boga, a cherub opiekuńczy zgotował ci zagładę pośrodku węgli, które się żarzyły. Serce wciąż miałeś przepełnione pychą z powodu twego niezwykłego piękna. Zmarnowałeś również całą twoją mądrość z powodu blasku, który cię otaczał. I na ziemię cię powaliłem, widowiskiem cię uczyniąc dla królów. A pośród mnóstwa twoich występków, nieuczciwością twojego kupiectwa zbezcześciłeś wszystkie sanktuaria twoje. Z ciebie ogień dobyłem, ażeby cię strawił na oczach wszystkich patrzących na ciebie i przemienił cię w proch zwykły, co leży na ziemi. Na widok twój zdumiały się znające cię ludy. Postrachem stałeś się dla wszystkich i na zawsze istnieć przestałeś. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, zwróć twarz w stronę Sydonu i wygłoś przeciwko niemu proroctwo: Powiedz mu, że tak mówi Pan Bóg: Jestem przeciw tobie, Sydonie, pośrodku ciebie chcę być uwielbiony. Wszyscy się dowiedzą, że Ja jestem Panem, bo wyroki na Sydonie wykonałem i objawiłem w nim swoją świętość. Ześlę na niego zarazę i krew popłynie jego ulicami, środek miasta zalegną zabici padający pod razami miecza, który zewsząd będzie się na nich podnosił. Wtedy też poznają wszyscy, że Ja jestem Panem. Dla Domu Izraela nie będzie już więcej ani cierni raniących, ani żądła zadającego ból ze strony tych wszystkich, którzy go otaczają i okazują mu wzgardę. I dowiedzą się wtedy wszyscy, że Ja jestem Panem i Bogiem. Oto, co mówi Pan Bóg: Kiedy już zgromadzę cały Dom Izraela spośród narodów, między którymi był rozproszony, objawię przez to moją świętość wszystkim narodom. Znów zamieszka Izrael na ziemi, którą dałem kiedyś memu słudze, Jakubowi. I mieszkać tam będą bezpiecznie, domy zaczną sobie budować i uprawiać winnice; będą żyć w pokoju. Kiedy już ześlę karę na wszystkie narody, które wokół nich żyją i nimi gardzą; wtedy poznają, że Ja jestem ich Panem i Bogiem. Roku dziesiątego, dwunastego dnia, dziesiątego miesiąca Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, zwróć się do faraona, władcy egipskiego i wygłoś proroctwo przeciwko całemu Egiptowi. Powiedz mu, że tak oto mówi Pan Bóg: Jestem przeciwko tobie, faraonie, Egiptu władco, krokodylu, rozciągnięty pośród twoich Nilów, któryś powiedział: Moje Nile należą do mnie, to ja je uczyniłem. Kółko założę w twe szczęki i sprawię, że ryby twoich Nilów przylepiać się będą do twoich łusek, i wydobędę ciebie spośród twoich Nilów razem z rybami twoich Nilów, przywartymi do twych łusek. I wyrzucę cię na pustynię z wszystkimi rybami twoich Nilów. Znajdziesz się sam w szczerym polu, i nikt cię stamtąd nie zabierze ani nie pochowa. Zwierzynie polnej i ptakom powietrznym na pastwę cię pozostawię. Dowiedzą się wtedy mieszkańcy Egiptu, że Ja jestem Panem. Bo byłeś oparciem zaledwie jak trzcina dla Izraela Domu. Gdy się ciebie chwytali, łamałeś się w ich rękach kalecząc im całe ręce. Gdy chcieli się wesprzeć na tobie, ty cały się łamałeś sprawiając, że chwiali się w swoich biodrach. Dlatego tak oto mówi Pan Bóg: Podniosę na ciebie miecz i wygubię wszystkich twych ludzi i zwierzęta. Ziemia egipska stanie się pustkowiem i wtedy poznają wszyscy, że Ja jestem Panem. Ponieważ kiedyś się przechwalałeś, że Nie jest twój i że tyś go uczynił, to Ja oznajmiam ci teraz, że jestem przeciwko tobie i przeciwko twoim Nilom. Uczynię z Egiptu pustynię i bezludzie, poczynając od Migdol aż do Sjene i granic Etiopii. Nie stanie tam już nigdy żadna ludzka stopa, żadne zwierzę nie przejdzie tamtędy. Pozostanie ten kraj taki niezamieszkany przez lat czterdzieści. Ziemię egipską spustoszę wśród innych wyludnionych krajów, ich miasta staną się wymarłe jak inne miasta bez ludzi na okres lat czterdziestu. I roproszę Egipcjan pomiędzy narodami i roześlę ich do różnych krain. Tak bowiem mówi Pan Bóg: Po upływie lat czterdziestu zgromadzę mieszkańców Egiptu spośród wszystkich narodów, między którymi byli rozproszeni. Zbiorę wszystkich wygnańców egipskich i osiedlę ich w ziemi Patros – w krainie ich pochodzenia. Będą tam już stanowili królestwo, ale bardzo niewielkie. Okaże się Egipt najsłabszym ze wszystkich królestw i nie będzie już panował nad innymi narodami. Pomniejszę go właśnie po to, żeby już nie górował nad żadnym narodem. Izrael nigdy nie będzie już w nim pokładał nadziei, przypominając sobie ciągle swoje występki, których się dopuszczał, gdy był zwrócony ku Egiptowi. Wtedy też się dowiedzą, że Ja jestem Panem i Bogiem. W roku dwudziestym siódmym, pierwszego miesiąca, w pierwszym dniu tego miesiąca Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, Nabuchodonozor, król babiloński, wyruszył z całym swoim wojskiem na wielką wyprawę przeciwko Tyrowi. Wszyscy tam wyłysieli, obnażyły się wszystkim ramiona, lecz przecież ani on sam, ani jego wojsko nie odniosło żadnych korzyści z tej tak trudnej wyprawy przeciw Tyrowi. Dlatego tak oto przemówił Pan Bóg: Całą krainę egipską wydaję w ręce Nabuchodonozora, króla babilońskiego. Do niego będą należeć wszystkie bogactwa tego kraju, on weźmie go w posiadanie i złupi, a wszystko, co zdobędzie, zabierze ze sobą jako zapłatę dla swojego wojska. Jako zapłatę za jego zmaganie się z Tyrem daję mu w posiadanie całą ziemię egipską. Dla Mnie się bowiem trudzili – wyrocznia Pana i Boga. Wtedy też sprawię, że Dom Izraela stanie się potęgą, a tobie pozwolę wśród nich otworzyć usta. I wówczas dowiedzą się, że Ja jestem Panem. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, wystąp jako prorok i powiedz, że tak oto mówi Pan i Bóg: Wołajcie głośno: Ach, co to za dzień! Albowiem dzień jest blisko, blisko jest dzień Pański. Będzie to dzień zasnuty obłokami, czas kary dla narodów pogańskich. Miecz przyjdzie na Egipt, całą Etiopię ogarnie trwoga, gdy ciała poległych pokryją Egipt, który będzie pozbawiony bogactw wszelkich, a jego fundamenty zostaną wywrócone. Kuszyci, Putyci, Ludyci, cała Arabia oraz mieszkańcy Kub i wszyscy synowie mojego Przymierza Izraelici polegną razem z nimi od miecza. Tak mówi Pan. Polegną ci wszyscy, co byli podporą dla Egiptu. Rozsypie się, przestanie się pysznić swoją potęgą. Poczynając od Migdol aż po Sjene wszyscy zginą od miecza. Taka jest wyrocznia Pana i Boga. Wśród różnych krajów spustoszonych oni też będą spustoszeni. Miasta ich staną się jak inne miasta, całkiem wyludnione. Wtedy przekonają się, że Ja jestem Panem, który zesłał ogień na Egipt i starł wszystkich, którzy go wspierali. W dniach owych ludzie wysłani przeze Mnie wyruszą na okrętach, aby zakłócić spokój Etiopii. Przerażenie ogarnie wszystkich mieszkańców Etiopii, gdy na Egipt nadejdzie dzień Pański. Oto już nadchodzi! A oto, co mówi Pan Bóg: Rękami Nabuchodonozora, króla babilońskiego, położę kres przepychowi Egiptu. Razem ze swoim ludem, najbardziej dzikim ze wszystkich narodów barbarzyńskich, zostanie posłany Nabuchodonozor, aby złupić kraj cały: dobędą miecza przeciw Egiptowi i cały kraj napełnią trupami. Sprawię też, że wyschną Nile, a po całym kraju zaczną krążyć rabusie. Zniszczę cały kraj i wszystko, co w nim jest. Dokonam zaś tego rękami cudzoziemców. Ja Pan wszystko to powiedziałem. A oto co mówi Pan Bóg: Zburzę wszystkie posągi bożków, powywracam idole w Nof. Nie będzie już żadnych książąt w ziemi egipskiej, którą ogarnie trwoga. Zniszczę Patros, ogień rzucę na Soan, nad No sądu dokonam. Gniew mój wyleję na Sin, warownię egipską, rozstąpi się ziemia pod No i całe tłumy wytracę w No. Ogień ześlę na cały Egipt – Sjene ogarnie trwoga, powódź nawiedzi No i dokoła rozleją się wody. Wszyscy młodzi ludzie w On i w Pi–Beset polegną od miecza, a te miasta znajdą się pod władzą wroga. W Tachpanches dzień się w noc zamieni, gdy Ja złamię tam jarzmo egipskie i położę kres jego dumnej potędze. Wszystko spowiją mroki, a córki ich zostaną uprowadzone do niewoli. Tak oto pokarzę cały Egipt. I wszyscy się dowiedzą, że Ja jestem Panem. W roku jedenastym, pierwszego miesiąca, dnia siódmego tego miesiąca Pan tak przemówił do mnie: Synu człowieczy, skruszyłem już ramię faraona, władcy egipskiego. Nikt nawet nie pomyślał, aby opatrzyć jego rany; nikt ich nie obwiązał i nie próbował leczyć, żeby mógł znowu za miecz chwycić. Dlatego tak oto mówi Pan Bóg: Staję przeciw faraonowi, władcy Egiptu. Skruszę jego ramiona, zarówno to jeszcze zdrowe, jak i to już naruszone, i sprawię, że miecz wypadnie mu z ręki. I rozproszę Egipcjan wśród różnych narodów, porozrzucam ich po różnych krajach. Umocnię zaś ramię króla babilońskiego i mój miecz włożę w jego rękę. Skruszę ramiona faraonowi, tak że przed swym wrogiem będzie jęczał, jakby już konał. Kiedy umocnię ramiona króla babilońskiego, opadną omdlałe ramiona faraona. I wtedy poznają wszyscy, że Ja jestem Panem, który włożył swój miecz w ręce króla babilońskiego i wysłał go przeciw Egiptowi. I rozproszę Egipcjan wśród różnych narodów, porozrzucam ich po różnych krajach. Wtedy dowiedzą się że Ja jestem Panem. Roku jedenastego, trzeciego miesiąca, pierwszego dnia tego miesiąca, Pan przemówił do mnie w te słowa: Przemów tak do faraona, władcy egipskiego, i do całej reszty jego poddanych: Do czegóż mam przyrównać twoją wielkość? Otóż do cedru libańskiego o rozłożystych konarach i dających cień gałęziach, wyrosłego tak wysoko, że wierzchołkiem dosięga obłoków. Wody, sprawiają, że tak rośnie, głębiny go wypychają ku górze, a rzeki z nich wypływające ze wszystkich go stron otaczają i strumykami dochodzą do drzew rosnących na polach. Dlatego wyrósł tak wysoko i stał się wyższy niż wszystkie drzewa rosnące na polu. Gałęzi na nim było coraz więcej, coraz dalej sięgały jego ramiona, ponieważ dochodziło do niego dużo wody. W gałęziach jego gnieździło się wszelkie ptactwo niebieskie, pod gałęziami zaś miały swe legowiska wszystkie dzikie zwierzęta, a w jego cieniu mógł odpocząć każdy człowiek. Piękny był w swym ogromie, w swych rozłożystych konarach, gdyż korzeniami swoimi sięgał wód obfitych. Nie dorównywały mu cedry z ogrodu Bożego, cyprysy wcale nie przypominały konarów jego, w gałęziach nie były do niego podobne platyny, żadne drzewo rajskie nie było jak on piękne. Uroku dodałem mu sam szczególnego dzięki bogactwu jego gałęzi. Z zazdrością nań patrzyły wszystkie drzewa w Edenie, ogrodzie Boga. Dlatego tak oto mówi Pan Bóg: Ponieważ tak wysoko wyrósł i aż do obłoków sięga swym wierzchołkiem, ponieważ wskutek swej wielkości stał się bardzo dumny, wydałem go w ręce władcy narodów, ażeby z nim postąpił według jego niegodziwości. Wydałem go na zagładę. Cudzoziemcy najbardziej barbarzyńscy spośród wszystkich pogan uderzyli na niego i powalili go na ziemię. Jego gałęzie leżą teraz na wzgórzach i we wszystkich dolinach; połamane konary jego zalegają różne zagłębienia ziemi. Mieszkańcy kraju odeszli już dawno spod jego cienia i opuścili go. Siada teraz na jego szczątkach wszelkie ptactwo powietrzne, wśród jego gałęzi mają swe legowiska dzikie bestie. Tak więc niechaj żadne z drzew rosnących nad wodami nie wynosi się w swojej dumie ponad inne, niech swym wierzchołkiem nie sięga aż ku obłokom! Niech już żadne drzewo, mające wody pod dostatkiem, nie wynosi się ponad inne! Wszyscy bowiem są na śmierć skazani, wszyscy muszą kiedyś odejść w zaświaty, by znaleźć się w miejscu przeznaczonym dla tych, co już zeszli do otchłani. Oto, co mówi Pan Bóg: W dniu, w którym on zstąpił do Otchłani, Ja, na znak żałoby, zamknąłem za nim głębiny, zatrzymałem rzeki i nie dopuściłem już do niego wód obfitych. Z jego powodu żałobą okryłem cały Liban, z jego też powodu pousychały wszystkie drzewa polne. Na wieść o jego upadku zadrżały wszystkie narody widząc, jak strącałem go do Szeolu, do tych, co zstąpili w zaświaty. Tam zaś, w owych pozaziemskich regionach, pociechy doznały wszystkie drzewa Edenu, piękne, wspaniałe drzewa Libanu, wszystkie miały pod dostatkiem wody. W tym samym czasie zstąpili do Szeolu, pomiędzy wszystkich pomordowanych mieczem, także ci, co żyli w jego cieniu, pozostając wśród innych narodów. Które z drzew Edenu dorównywało ci chwałą i wielkością? A jednak ty razem z drzewami Edenu zostaniesz strącony w regiony podziemne. Będziesz leżał między nieobrzezanymi, z wszystkimi poległymi od miecza. Oto, co spotka faraona i jego bardzo licznych poddanych. Taki jest wyrok Pan Boga. W roku dwunastym, dwunastego miesiąca, pierwszego dnia miesiąca Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy! Zanuć pieśń żałobną nad faraonem, władcą egipskim, i powiedz mu tak: Leżysz pokonany, młody lwie wśród narodów. Byłeś jak krokodyl żyjący w wodzie, oddychałeś głośno swoimi nozdrzami. Łapami mąciłeś wokół siebie wodę i w ruch wprawiałeś jej fale. Oto, co mówi Pan Bóg: Zastawię moją sieć na ciebie pośrodku wielkiego zgromadzenia narodów i wyciągnę cię w mojej sieci na brzeg. I pozostawię cię na ziemi rzuconego gdzieś samotnie na polu. Siadać będą na tobie wszystkie ptaki powietrzne i nasyci się tobą każde zwierzę polne. Porozrzucam twoje ciało po górach, twoją padliną wypełnię doliny. Tym, co z ciebie wypłynie, nawodnię całą ziemię, z gór zaś spływać będzie krew twoja i napełnią się nią wszystkie wąwozy. Kiedy tak cię już zgaszę, zaciągnę niebiosa i wszystkie gwiazdy zaciemnię. Słońce zakryją obłoki i księżyc przestanie świecić. Wszystkie ciała niebieskie zaćmią się z twojego powodu, mroki zawisną nad całym twoim krajem. Taki jest wyrok Pana i Boga. Niepokojem napełnię serca wielu ludów, gdy was jako wygnańców uprowadzę pomiędzy narody, których nie znasz. Z twojej przyczyny lęk ogarnie liczne narody, ich władcy będą z twojego powodu przerażeni, gdy miecz mój zabłyśnie przed ich oczyma. Każdy drżał będzie o swe własne życie w dzień twojej zagłady. Bo tak oto mówi Pan Bóg: Ścigał cię będzie miecz króla Babilonu. Sprawię, że od mieczy wojowników zginie bardzo wielu twoich poddanych, gdyż ci właśnie wojownicy są najokrutniejsi spośród wszystkich ludów. Oni to zniweczą pychę Egiptu i wymordują jego mieszkańców. Sprawię również, że wyginą wszystkie jego stada pasące się nad brzegami wód głębokich i nie zamąci ich już ludzka stopa ani kopyta żadnego zwierzęcia. Wówczas dopiero uspokoję ich wody i sprawię, że ich rzeki płynąć będą jak oliwa. Taki jest wyrok Pana i Boga. A kiedy już z całej ziemi egipskiej uczynię jedną pustynię, gdy kraj zostanie pozbawiony wszystkiego, co w nim było, kiedy wygładzę już wszystkie istoty żyjące, wtedy przekonają się, że Ja jestem Panem. Oto lament, który podniosą córki różnych narodów. Będą lamentować nad Egiptem i wszystkimi mieszkańcami jego. Lamentować będą bardzo głośno – bo taki jest wyrok Pana Boga. W roku dwunastym, pierwszego miesiąca, dnia piętnastego tegoż miesiąca Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, podnieś lament nad mnóstwem mieszkańców Egiptu. Sprowadź ich oraz córki różnych narodów potężnych w regiony pozaziemskie, do tych, którzy już odeszli w zaświaty. Kogóż bowiem przewyższasz pięknością swoją? Zstąp do otchłani i spocznij wśród nieobrzezanych . I zstąpią pomiędzy tych, którzy poginęli od miecza; zniknie cała jego potęga. Wtedy ci najmocniejsi zaczną do niego wołać z samego środka Szeolu: Schodź tu i spocznij między nieobrzezanymi , którzy polegli od miecza. Leży tam już Aszszur, a wokół jego grobu wszyscy jego wojownicy polegli, zabici mieczem. Ich groby są na samym dnie wykopu. Cała jego armia spoczywa wokół jego grobu, wojownicy polegli od miecza, ci, co kiedyś siali taki postrach wśród żyjących. Leży tam również Elam, a wokół jego grobu wszystkie jego oddziały, pobici, polegli od miecza. Jako nieobrzezani zstąpili do regionów pozaziemskich ci, co siali kiedyś postrach wśród żyjących. I tak znoszą swoje pohańbienie razem z tymi wszystkimi, co znaleźli się w dole. Przygotowano mu miejsce razem z wszystkimi jego oddziałami, które otaczają grób jego. Wszyscy byli nieobrzezani, wszyscy polegli od miecza, wszyscy siali kiedyś postrach wśród żyjących. I tak znoszą swoje pohańbienie razem z tymi, co znaleźli się w dole. I umieszczono ich między poległymi. Oto Meszek, Tubal i wszyscy jego wojownicy wokół jego grobu. Wszyscy nieobrzezani, wszyscy polegli od miecza dlatego, że siali postrach między żyjącymi. Leżą oni nie wśród wojowników, którzy kiedyś, wcześniej, polegli, a do Szeolu zstąpili z całym swoim uzbrojeniem: którym miecze ich podłożono pod głowy, a tarczami okryto ich kości; budzili oni postrach nawet wśród dzielnych wojowników w krainie żyjących. Ale ty spoczniesz wśród nieobrzezanych, między tymi, co polegli od miecza. Jest tam Edom, ze swymi królami i wszystkimi książętami, którzy mimo swego męstwa też zostali złożeni pomiędzy tymi, co polegli od miecza. Leżą teraz wśród nieobrzezanych, razem z tymi, co znajdują się w dole. Są tam również wszyscy książęta północy, wszyscy Sydończycy. Znaleźli się tam razem z tymi, którzy mimo postrachu, jaki szerzyli swoją siłą, jednak zginęli od miecza. I tak znoszą swoje pohańbienie razem z tymi wszystkimi, co znaleźli się w dole. Wszystkich ich zobaczy faraon i poczuje się podniesiony na duchu, widząc takie mnóstwo poległych od miecza. Będzie wśród nich faraon i całe jego wojsko. Taka jest wyrocznia Pana Boga. Szerzyli bowiem postrach wśród żyjących i dlatego znajdują się teraz wśród nieobrzezanych, między tymi, którzy polegli od miecza. Z nimi także faraon i całe jego wojsko – wyrocznia Pana Boga. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, zwróć się do synów swego narodu i powiedz im tak: Kiedy podniosę miecz na jakiś kraj, to niech jego mieszkańcy wybiorą spośród siebie jakiegoś męża i niech go uczynią strażnikiem. Gdy on zobaczy, że miecz zbliża się do kraju, niech zadmie w róg i zaalarmuje cały lud. Kto usłyszy ten głos rogu, ale nie będzie mu posłuszny, a tymczasem nadejdzie miecz i go zgładzi, to krew tego męża spadnie na jego własną głowę. Usłyszał bowiem głos rogu, ale nie był mu posłuszny, na niego więc spadnie krew jego. Tan zaś, kto posłucha ostrzeżenia rogu, ocali swoje życie. Jeżeli zaś strażnik widząc zbliżający się miecz nie ostrzeże ludu głosem rogu, i w ten sposób nikt nie zostanie ostrzeżony, wtedy nadejdzie miecz i zbierze swoje ofiary. Zginą one za własne przewinienia; ale strażnik też będzie odpowiadał za ich krew. Otóż ciebie również, synu człowieczy, czynię dziś strażnikiem nad całym Domem Izraela. Gdy tylko usłyszysz jakieś słowo z ust moich, powiadomisz ich o tym zaraz w moim imieniu. Jeżeli powiem bezbożnemu: Bezbożniku, musisz umrzeć, a ty nie upomnisz bezbożnika, żeby zeszedł ze swojej złej drogi, to bezbożnik ów umrze z powodu swojej niegodziwości, co prawda, ale ty też będziesz musiał odpowiedzieć za krew jego. Jeżeli jednak wezwiesz bezbożnika do zejścia ze złej drogi i będziesz go napominał do nawrócenia, on się jednak nie nawróci, to umrze z powodu swojej niegodziwości, a ty ocalisz swoje życie. Synu człowieczy, tak powiedz mieszkańcom Domu Izraela: Powtarzacie sobie często słowa: Ciążą na nas nasze grzechy i występki. To wskutek nich musimy zginąć. Czy wolno nam jeszcze liczyć na ocalenie? Powiedz im tak: Na życie moje! – wyrocznia Pana Boga, nie znajduję żadnego upodobania w śmierci bezbożnika, lecz pragnę, żeby bezbożnik nawrócił się i żył. Zejdźcie, zejdźcie już ze swojej złej drogi! Dlaczego macie umierać, o wy wszyscy z Domu Izraela? Synu człowieczy, synom twojego ludu powiedz tak: Sprawiedliwość prawego nie uratuje go, gdy przyjdą nań dni niegodziwości, podobnie jak przewrotność bezbożnego niekoniecznie musi być przyczyną jego zguby, gdy już wyrzeknie się swojej bezbożności. Ale i sprawiedliwy nie zdoła się uratować dzięki swej sprawiedliwości, gdy niegodziwie postąpi. Jeśli powiem sprawiedliwemu: Będziesz miał życie, a on zadufany w swojej sprawiedliwości dopuści się grzechu, nikt już nie będzie pamiętał o jego dawnej sprawiedliwości i będzie on musiał umrzeć z powodu całego zła, którego się dopuścił. Ale jeśli powiem bezbożnemu: Musisz umrzeć, tymczasem on przestanie grzeszyć i zacznie żyć wedle praw i sprawiedliwości, odda zatrzymany zastaw, zwróci to, co ukradł, będzie przestrzegał praw, które zapewniają życie, i zaniecha wszelkiego zła, to taki będzie żył, nie zginie. Będą puszczone w niepamięć wszystkie jego grzechy. Ponieważ przestrzegał prawa i sprawiedliwości, żyć będzie. Synowie twojego ludu mówią: Pan postępuje niesprawiedliwie. To właśnie wy postępujecie niesprawiedliwie! Kiedy sprawiedliwy odejdzie od swojej sprawiedliwości i zacznie dopuszczać się zła, będzie musiał umrzeć. Kiedy zaś bezbożny odwróci się od swoich grzechów i zacznie przestrzegać prawa i sprawiedliwości, tym samym uratuje swoje życie. A wy mówicie: To, co czyni Pan, nie jest sprawiedliwe! Otóż Ja będę was sądził, synowie Domu Izraela, wedle uczynków waszych. W roku dwunastym, piątego dnia dziesiątego miesiąca naszego pobytu na wygnaniu przybył do mnie pewien zbieg z Jerozolimy i doniósł, że miasto zostało zdobyte. Otóż prawica Pańska była nade mną wieczorem, na dzień przed przybyciem zbiega. To Pan otworzył moje usta, zanim jeszcze zbieg przybył do mnie rano. Otworzyły się moje usta i przestałem już być niemową. Pan Przemówił do mnie wówczas w te słowa: Synu człowieczy, ludzie mieszkający w tych ruinach na ziemi izraelskiej mówią: Abraham był sam, gdy został posłany, aby wziąć w posiadanie cały ten kraj. Teraz nas jest wielu i to nam w dziedzictwo został dany ten kraj. Otóż powiedz im, że tak mówi Pan Bóg: Krew spożywacie, oczy wznosicie ku waszym idolom, dopuszczacie się rozlewu krwi i wy chcielibyście otrzymać ten kraj w posiadanie? Liczycie na wasze miecze, dopuszczacie się różnych obrzydliwości, każdy hańbi żonę bliźniego swego i wy chcecie wziąć ten kraj w posiadanie? Powiesz im, że tak oto mówi Pan Bóg: Na życie moje, zapewniam was pod przysięgą, że ci wszyscy, którzy się teraz jeszcze gnieżdżą w ruinach, padną od miecza, a tych, co błąkają się po polach, wydam na pastwę dzikich zwierząt: ci zaś, którzy skryli się w warowniach i w jaskiniach skalnych, zginą od zarazy. Cały kraj zamienię w bezludną pustynię i tak zakończy się jego duma z powodu dawnej potęgi. Opustoszeją też wszystkie wzgórza w Izraelu, nikt już nie będzie tamtędy przechodził. Wtedy dowiedzą się, że Ja jestem Panem, gdy obrócę cały kraj w bezludną pustynię z powodu ich obrzydliwych występków, których się dopuszczali. O tobie, synu człowieczy, twoi współrodacy rozprawiają koło murów i w bramach domów. Mówią oni, jedni do drugich: Przyjdźcie, posłuchajcie, co mówi Pan. Potem przyjdą do ciebie wielkim tłumem, usiądą przed tobą. Będą, co prawda, słuchać twoich słów, ale nie będą ich wprowadzać w życie. Usta ich pełne są kłamstwa, a sercem są ciągle przy nieuczciwych zyskach. Jesteś więc dla nich jak ten, co pięknym głosem śpiewa o miłości i towarzyszy mu muzyka. Słuchają, co prawda, twoich słów, ale nikt nie wprowadza ich w życie. Gdy to wszystko się stanie – a już stawać się zaczyna – dowiedzą się, że był wśród nich prawdziwy prorok. Pan przemówił do mnie w te słowa : Synu człowieczy, wstąp jako prorok i prorokuj przeciwko pasterzom Izraela. Powiesz im tak: Pasterze, oto, co mówi Pan Bóg: Biada pasterzom izraelskim, bo pasą siebie samych. A czyż pasterze nie powinni paść swojej trzody? Żywiliście się mlekiem, przyodziewaliście się w szaty z wełny, składaliście w ofierze najtłustsze jagnięta, a mimo to nie pilnowaliście trzody. Nie czyniliście nic, by wzmocnić owce słabe, nie troszczyliście się o zdrowie owiec chorych, zranionym wcale nie opatrywaliście ran. Nie szukaliście tych, które się zagubiły, nie sprowadzaliście do siebie zbłąkanych, lecz obchodziliście się z nimi bezdusznie i okrutnie. Rozproszone z braku pasterza, wszystkie padły łupem dzikich zwierząt. Wszystkie się rozproszyły. Błąka się stado wszędzie, po wzgórzach i po wyniosłych szczytach, owce moje spotkać można w każdym zakątku kraju. Nikt się nimi nie zajmuje, nikt ich nie szuka. Otóż posłuchajcie, wy, pasterze, co mówi Pan. Na życie moje wyrocznia Pana Boga, zapewniam was pod przysięgą: ponieważ moją trzodą nikt się nie zajmuje, ponieważ stała się pastwą dzikich zwierząt, bo nie było pasterza, ponieważ moi pasterze nie opiekują się już moją trzodą, bo pasą siebie samych, a nie moje owce, otóż posłuchajcie mnie, wy pasterze, posłuchajcie, co mówi Pan: Pan Bóg mówi tak: Odłączę pasterzy od stada, zabiorę im moje stada i nie pozwolę dłużej zajmować się nimi. W ten sposób pasterze samych siebie też już nie będą mogli paść. Z ust im wyrwę moje owce, nie będą już one służyć im za żer. Tak bowiem mówi Pan Bóg: Sam zatroszczę się o moją trzodę, sam będę jej pilnował. Jak pasterz pilnuje swojej trzody przebywając wśród owiec rozproszonych, tak i Ja będę pilnował owiec moich. Sprowadzę je ze wszystkich miejsc rozproszenia, na których znalazły się za dni mglistych i ciemnych. Sprawię też, że opuszczą narody, u których przebywały, i wrócą na własną ziemię. I będą się pasły na wzgórzach izraelskich i w dolinach, i we wszystkich zamieszkanych częściach całego kraju. Będą się paść na dobrych pastwiskach, na wysokich wzgórzach izraelskich będą mieć wiele pożywienia. Odpoczną sobie tam, na pastwiskach tłustych paść się będą, na wzgórzach izraelskich. Sam będę pasł moje owce i Ja sam zapewnię im bezpieczny odpoczynek. Taki jest wyrok Pana i Boga. Sam będę szukał każdej zaginionej, Sam sprowadzę do siebie każdą zbłąkaną, Ja opatrzę rany pokaleczonym i zatroszczę się o zdrowie chorych. Będę też czuwał nad tymi, które są tłuste i zdrowe. Będę pasł wszystkie sprawiedliwe. Do was zaś, moje owce, tak mówi Pan Bóg: To Ja będę rozsądzał niechęć jednych owiec do drugich oraz baranów do kozłów. Czyż nie wystarcza wam, że pasiecie się na dobrych pastwiskach, a resztę trawy depczecie waszymi nogami? Czy nie dosyć wam, że możecie pić czystą wodę, a potem jeszcze mącicie wszystko swoimi nogami? Potem moje owce muszą się żywić tym, co wyście zdeptały, oraz pić wodę, którą wyście zmąciły! Otóż Pan mówi tak: Ja sam rozstrzygnę spór pomiędzy owcami tłustymi a chudymi. Ponieważ swoimi biodrami, ramionami i rogami odpychaliście wszystkie owce słabe, aż w końcu znalazły się na zewnątrz. Sam pośpieszę moim owcom na ratunek, żeby już nie stawały się łupem. Ja sam będę rozsądzał spory pomiędzy owcami. Wzbudzę im pasterza, aby szedł na ich czele, pasterza, który będzie je pasł. Będzie nim mój sługa, Dawid. On będzie je pasł jako ich prawdziwy pasterz. Ja zaś, Pan, będę ich Bogiem, a mój sługa, Dawid, będzie pośród nich władcą. Ja, Pan, to powiedziałem. I zawrę z nimi przymierze pokoju, i sprawię, że znikną z kraju dzikie zwierzęta. Owce będą mogły wtedy żyć bezpiecznie nawet na pustyni i spać między drzewami. Rozmieszczę je wokół mego wzgórza i sprawię, że deszcz będzie padał w wyznaczonym czasie, a będzie to deszcz mojego błogosławieństwa. Drzewa polne będą rodziły owoce, a ziemia zacznie wydawać plony. Nic nie będzie im zagrażać na ich ziemi. I wtedy poznają, że Ja jestem Panem, który skruszył ich jarzmo i uwolnił z rąk tych, którzy ich uciskali. Nie będą już łupem ludów pogańskich, a dzikie zwierzęta przestaną na nich napadać. Będą żyli bezpiecznie, nikt już nie będzie ich niepokoił. Sprawię też, że staną się sławne ich uprawne pola, by nikt już w kraju nie umierał z głodu i by przestali być pośmiewiskiem dla narodów. Wtedy poznają, że Ja, ich Bóg, jestem z nimi, a oni, synowie Domu Izraela, są moim ludem. Taki jest wyrok Pana i Boga. Wy, owce moje, jesteście trzodą, którą będę pasł. Ja jestem Bogiem waszym. Taki jest wyrok Pana i Boga. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, zwróć swoją twarz w stronę góry Seir i wygłoś przeciw niej proroctwo. Powiesz jej, że tak mówi Pan Bóg: Jestem przeciwko tobie, góro Seir, wyciągam przeciw tobie rękę. Zamienię cię w bezludną pustynię. Miasta twoje rozsypią się w gruzy. Staniesz się pustkowiem i przekonasz się, że Ja jestem Panem. Ponieważ pełna jesteś odwiecznej nienawiści i oddawałaś pod miecz synów Izraela za dni ich ucisku i w czasie ich ostatecznej zagłady, oświadczam wam Edomici, na życie moje – taka jest wyrocznia Pana Boga – we krwi was zanurzę, krew będzie was ścigać. Bądźcie więc pewni, że ponieważ grzeszyliście przelewając krew, krew będzie was ścigać. I zamienię górę Seir w bezludne pustkowie i wygładzę wszystko, cokolwiek porusza się na niej. Trupami pokryję ich wzgórza. Padać będą od miecza na szczytach górskich, w dolinach i wszystkich zagłębieniach. A ty staniesz się pustynią na zawsze, nikt nie będzie mieszkał w twoich miastach. I wtedy poznacie, że Ja jestem Panem. Ponieważ powiedziałaś do dwu narodów i do dwu krain, że do ciebie należą i że udajesz się, by wziąć je w posiadanie, podczas gdy tam właśnie przebywał Pan, poprzysięgam ci na moje życie! – taki jest wyrok Pana Boga – że postąpię wobec ciebie z całą surowością i z taką zapalczywością, z jaką ty występowałaś nienawiścią przeciwko nim. I objawię ci, kim jestem, kiedy będę cię za nich karał. Wtedy też dowiesz się, że Ja, Pan, dobrze słyszałem wszystkie te obelgi, jakie rzucałaś na góry izraelskie, mówiąc: Wszystkie są spustoszone, wszystkie nam zostały wydane na zagładę. Przeciwko Mnie też wypowiadaliście słowa obelżywe, mnożyliście wasze bluźnierstwa przeciwko Mnie; słyszałem je wszystkie. Tak mówi Pan Bóg: Ku radości całego kraju zamienię cię w pustynię. Jak ty cieszyłaś się, gdy pustoszało dziedzictwo Domu Izraela, tak teraz Ja uczynię z tobą zamieniając cię w pustkowie. Staniesz się bowiem pustynią, góro Seir, i ty, Edomie cały. I wtedy poznają, że Ja jestem Panem. Synu człowieczy, wygłoś proroctwo o górach izraelskich. Powiedz im tak: Wzgórza Izraela, posłuchajcie, co mówi Pan. Oto słowa Pana i Boga: ponieważ wróg powiedział o was: Ach, te wzgórza odwieczne już są naszym dziedzictwem, dlatego prorokuj tak mówiąc: Oto są słowa Pana i Boga. Ponieważ zostałyście spustoszone i zagarnięte przez waszych sąsiadów, by stać się własnością reszty narodów, ponieważ ubliżały wam i bluźniły inne ludy, to posłuchajcie teraz, góry Izraela, co mówi Pan i Bóg. Pan zaś tak mówi do pagórków i wzniesień, do wąwozów i dolin, do ruin już opuszczonych i do zniszczonych miast, wydanych na pastwę wrogów i zamienionych w pośmiewisko dla okolicznych narodów. Otóż Pan Bóg mówi: Poprzysięgam wam w mojej świętej zapalczywości, zwracając się do reszty narodów i do wszystkich Edomitów, którzy żywią w sercu radość, a pogardę okazują na zewnątrz i przywłaszczają sobie na własność mój kraj, jako łup siłą wzięty. Dlatego tak prorokuj o całej ziemi izraelskiej, zwracając się do pagórków i wzniesień, do wąwozów i dolin: Oto, co mówi Pan Bóg: Przemawiam z wielką zapalczywością i gniewem dlatego, że musicie znosić taki ucisk, obelgi innych narodów. Słowo Pańskie zaś jest takie: podnosząc prawicę poprzysięgam, że narody okoliczne będą musiały cierpieć za zniewagi wam wyrządzane. A wy, wzgórza izraelskie, wypuścicie potężne konary i zaczniecie rodzić owoce dla mojego ludu izraelskiego, który wróci niebawem na swoją ziemię. Przychodzę do was, i ku wam się zwracam: Będzie się was uprawiać i obsiewać ziarnem. Rozmnożę na was ludzi, powiększę cały Dom Izraela. Miasta znów się zaludnią, a to, co było w ruinach, zostanie odbudowane. Rozmnożę na was i ludzi, i zwierzęta, które będą odtąd i liczne i płodne. Sprawię też, że będziecie zamieszkane jak kiedyś, i będę wam czynił dobra jeszcze więcej niż dawniej, i wtedy przekonacie się, że Ja jestem Panem. Po was stąpać będą znów mężowie, którzy są moim ludem izraelskim. Ty ziemio izraelska będziesz ich własnością oraz ich dziedzictwem i nigdy już nie będziesz im odbierać ich dzieci. I tak jeszcze mówi Pan Bóg: Ponieważ powiedziano o tobie, że pożerasz ludzi, i swój własny naród pozbawiasz dzieci, to od tej pory już nie będziesz go pozbawiać dzieci. Taki jest wyrok Pana i Boga. Sprawię, że nie będziesz już słuchać obelg innych narodów ani bluźnierstw innych ludów; nie będziesz także pozbawiać twego własnego narodu jego synów. Taki jest wyrok Pana Boga. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, ludzie z Domu Izraela Mieszkali w tym kraju i zbezcześcili go swoim grzesznym postępowaniem i swoimi uczynkami. Jak niegodziwość kobiety nieczystej, takie też było ich postępowanie wobec Mnie. Wylałem więc na nich całą zapalczywość moją z powodu krwi, którą oni przelali na tej ziemi, oraz z powodu bożków, którymi tę ziemię zbezcześcili. Rozproszyłem ich między narodami, rozesłałem ich po obcych krainach. Sądziłem ich według postępowania i wedle uczynków. Ale i wśród narodów, do których przybyli, też bezcześcili moje święte Imię, gdyż mówiono o nich: To jest lud Boży, który musiał wyjść ze swojej krainy. Ale Ja się zatroszczyłem o moje święte Imię, znieważone przez synów Izraela między narodami, wśród których się znaleźli. Powiedz tedy tym wszystkim z Domu Izraela, że tak oto mówi Pan Bóg: Postąpiłem tak nie ze względu na was, synowie Domu Izraela, lecz ze względu na moje święte Imię, znieważane przez was pośród narodów, do których przybyliście. Uwielbię moje święte Imię, znieważane pośród narodów, i to znieważane właśnie przez was pośród nich. Wtedy narody dowiedzą się, że Ja jestem Panem – wyrocznia Pana Boga – Tym, którego świętość względem was zajaśnieje na ich oczach. Wtedy też zbiorę was spośród narodów i sprowadzę ze wszystkich obcych krain na waszą własną ziemię. Rozleję pośród was wodę żywą i zostaniecie oczyszczeni. Oczyszczę was z wszelkich brudów i uwolnię was od waszych bożków. I dam wam serce nowe i tchnę w was nowego ducha. Zabiorę wam wasze serca kamienne i włożę w was serca z żywego ciała. Przekażę wam mojego Ducha i sprawię, że zaczniecie postępować według moich praw i zachowywać moje przykazania, wprowadzając je w życie. Mieszkać będziecie znowu w kraju, który dałem kiedyś waszym ojcom. Staniecie się wtedy moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem. Uwolnię was od waszego zbrukania i sprawię, że będziecie mieli obfitość zboża, a Ja będę jego zasoby pomnażał. I nigdy już nie będę na was zsyłał klęski głodu. Pomnożę także owoce drzew i zbiory zboża, abyście już nigdy nie doznawali poniżenia głodując między narodami. Wtedy przypomnicie sobie wasze złe postępowanie i wszystkie wasze uczynki, które nie były dobre. I do samych siebie nabierzecie odrazy z powodu waszych występków i wszystkich obrzydliwości. To nie ze względu na was tak postąpiłem – wyrocznia Pana Boga – wiedzcie o tym dobrze! Wstydźcie się i czerwieńcie z powodu waszego postępowania, wy wszyscy z Domu Izraela. I tak jeszcze mówi Pan Bóg: Kiedy was oczyszczę ze wszystkich waszych grzechów, sprawię, że znów zaludnią się wasze miasta i to, co było zrujnowane, zostanie odbudowane. Ziemia opuszczona znów będzie uprawiana, mimo że dla oczu wszystkich przechodzących była jednym pustkowiem. I zaczną mówić: Oto ziemia opustoszała do niedawna, stała się niczym ogród Eden, a miasta, niegdyś leżące w gruzach, splądrowane całkowicie i zniszczone, wyglądają znów jak warownie zamieszkane przez ludzi. A narody okoliczne, które ocaleją, przekonają się, że Ja jestem Panem. To Ja odbudowałem, co było zniszczone, to Ja uczyniłem uprawnym polem to, co było ugorem. Ja, Pan, to powiedziałem i wszystko wykonam. Oto co mówi Pan Bóg: Dam się prócz tego uprosić przez tych z Domu Izraela, żeby rozmnożyć ich jak wielką trzodę ludzką. I będą jak liczne stada zwierząt przeznaczonych na ofiarę, jak trzoda niezliczona zebrana w Jerozolimie podczas ich zgromadzeń. I tak miasta wasze jeszcze niedawno leżące w gruzach zapełnią się znowu tłumem ludzi. I dowiedzą się wszyscy, że Ja jestem Panem. Pan wyciągnął nade mną rękę i przeniósł mnie w duchu i postawił w samym środku pewnej doliny, na której było pełno kości. I kazał mi przebiec między kośćmi we wszystkie strony. Kości zaś na ziemi w owej dolinie leżało bardzo dużo, a wszystkie były już całkowicie wysuszone. I powiedział do mnie: Synu człowieczy, czy te kości jeszcze ożyją? A ja odpowiedziałem : Ty wiesz, Panie. Wtedy On kazał, żebym prorokował o tych kościach mówiąc: O wy, kości wysuszone, posłuchajcie, co mówi Pan: Otóż Pan Bóg tak mówi do tych kości: Tchnę w was ducha i ożyjecie na nowo. Pokryję was ścięgnami, znów porośniecie ciałem, obciągnę was skórą. Tchnę w was ducha, tak że ożyjecie i przekonacie się, że Ja jestem Panem. Prorokowałem więc tak, jak mi nakazał. A kiedy jeszcze prorokowałem, dał się słyszeć szum. Potem zaszeleściły kości i zaczęły się zbliżać jedne do drugich. I widziałem, że wszystkie były pokryte ścięgnami, obrosłe ciałem i obciągnięte skórą. Ale ducha jeszcze w nich nie było. I powiedział Pan do mnie: Synu człowieczy, zacznij prorokować do ducha, prorokuj, i powiedz duchowi, że takie oto są słowa Pana Boga: Przybądź z czterech stron świata, o duchu, i wstąp w tych umarłych, aby mogli ożyć. Prorokowałem więc tak, jak mi rozkazał. I oto wstąpił w nie duch, a one zaczęły oddychać i stanęły na nogach. Była ich wielka, niezliczona rzesza. Wtedy tak mi powiedział: Synu człowieczy, te kości – to cały Dom Izraela. Oto mówią oni: Kości nasze wyschły całkowicie, nie mamy już żadnej nadziei. Dlatego prorokuj im mówiąc, że takie są słowa Pana i Boga: Otworzę wasze groby i wyprowadzę was z tych grobów, mój ludu! I przywiodę was do kraju Izraela. I poznacie, że Ja jestem Panem, gdy będę otwierał wasze groby i zacznę was wyprowadzać z waszych grobów, mój ludu. Tchnę w was mojego ducha i ożyjecie, i osadzę was na waszej ziemi. I wtedy poznacie, że Ja, Pan, wam to już powiedziałem i wszystko wypełnię. Taki jest wyrok Pana. Pan Przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, weź kawałek drewna i napisz na nim słowa: Juda oraz Izraelici, którzy są z nim. Potem weź drugi kawałek drewna i napisz na nim: Józef, drewno Efraima i cały Dom Izraela, który jest z nim. Przyłóż potem jeden kawałek drewna do drugiego, tak żeby tworzyły jedną całość. Weź je do ręki jako jeden kawałek. A kiedy synowie twojego ludu zapytają, co chcesz im przez to powiedzieć, to odpowiesz im, że Pan Bóg mówi tak: Wezmę drewno Józefa, który jest w rękach Efraima, oraz będące z nim pokolenia izraelskie i połączę z nimi drewno Judy, tak że utworzą jeden kawałek drewna w moim ręku. Trzymając w rękach kawałki drewna, na których pisałeś, pokaż im je i powiedz, że tak oto mówi Pan Bóg: Sprowadzę synów Izraela spośród wszystkich narodów, między którymi zostali rozproszeni. Zgromadzę ich ze wszystkich stron i osiedlę na ich ziemi. I uczynię z nich jeden naród zamieszkujący moją ziemię, wzgórza izraelskie. Będą też mieli wszyscy tylko jednego króla. Nie będą już dzieleni na dwa królestwa. Nie Będą się już brukać swymi bożkami ani żadnymi obrzydliwościami, ani rozmaitymi grzechami. Uwolnię ich od wszystkich niegodziwości, których się dopuszczali, oczyszczę ich i będą znów moim ludem, a Ja będę ich Bogiem. Królem ich zostanie mój sługa, Dawid. On jeden będzie pasterzem dla nich wszystkich, oni zaś będą słuchać moich przykazań i praw, wprowadzając je w życie. Mieszkać będą w kraju, który Ja dałem słudze mojemu, Jakubowi, który był zamieszkany przez waszych ojców. Będą tam mieszkać oni sami, a także ich synowie i wnuki po wszystkie czasy. Dawid zaś pozostanie ich władcą na zawsze. I zawrę z nimi przymierze pokoju, a będzie to wieczne przymierze. Osadzę ich mocno i rozmnożę, i zbuduję pośród nich mój przybytek, który trwał będzie na wieki. Nad nimi wzniosę sobie mój przybytek. I będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem. Wtedy dowiedzą się narody, że Ja jestem Panem, który uświęca Izraela, gdy mój przybytek pozostaje pośród nich na zawsze. Pan przemówił do mnie w te słowa: Synu człowieczy, zwróć się w stronę Goga i całej krainy Magog, przeciwko owemu władcy wielkiemu krainy Meszek i Tubal. Wygłoś przeciwko nim proroctwo, oznajmiając im, że takie jest słowo Pana Boga: Jestem przeciwko tobie, Gogu, wielki władco krainy Meszek i Tubal. Zawrócę cię z twojej drogi, kółka założę w twoje szczęki i zmuszę cię do wyjścia razem z całym twoim wojskiem, z konnicą i rydwanami, z całym tak doskonałym uzbrojeniem, z armią ogromną wojowników z tarczami mniejszymi i większymi, doświadczonych w posługiwaniu się mieczami. Persowie, mieszkańcy Etiopii i krainy Put są razem z nimi, uzbrojeni w tarcze i hełmy. Gomer i całe jego wojsko, Bet–Togarma na północy ze wszystkimi wojownikami oraz liczne inne narody są także z tobą. Bądź gotów, zbierz wszystko ty sam oraz twoje wojsko i wszyscy, którzy są z tobą. Czekajcie na moje rozkazy. Po wielu dniach otrzymasz owe rozkazy. Później, gdy minie kilka lat, udasz się do kraju, którego mieszkańcy zdołali uniknąć miecza. Teraz, zgromadzeni znów spośród mnóstwa różnych narodów, zamieszkali na wzgórzach izraelskich, opustoszałych przez czas długi. Od chwili oddzielenia się od innych narodów wszyscy żyją w spokoju. Udasz się tam i będziesz się posuwał naprzód jak burza. I będziesz jak obłok zwisający nad całym krajem, ty sam, twoi wszyscy wojownicy oraz liczne narody, które są z tobą. Oto, co mówi Pan Bóg: Za dni owych zrodzą się w twoim sercu myśli, pod wpływem których podejmujesz złe zamiary i powiesz tak: Wyruszę na wyprawę wojenną przeciwko narodowi, który jest bezbronny, zaatakuję ludzi żyjących spokojnie w bezpiecznych miejscach, w miastach bez murów obronnych, bez jakichkolwiek zamków czy rygli. Ograbię ich i łupy zabiorę, podniosę rękę na znowu zamieszkane ruiny i na lud cały, zgromadzony znów spośród narodów pogańskich a zajmujący się teraz hodowlą i kupiectwem, pozostający w samym środku ziemi. Mieszkańcy Szeba i Dedanu oraz kupcy z Tarszisz i wszyscy ich młodzi wojownicy powiedzą ci: Czy po to przychodzisz, żeby nas ograbić? Czy po to zgromadziliście wasze wojska, żeby zdobyć łupy? Czy po to przychodzicie, żeby zagarnąć nasze złoto i srebro, żeby uprowadzić nasze trzody i wszystko, co posiadamy, jako łup ogromny? Dlatego prorokuj, synu człowieczy, i tak mów do Goga: Oto, co mówi Pan Bóg: Czy to prawda, że zamierzasz uderzyć na mój lud izraelski wtedy, kiedy on będzie żył spokojnie? Że zamierzasz wyjść z miejsca twego zamieszkania na północy, ty oraz liczne narody, które są z tobą, wszyscy na koniach, razem ogromna rzesza ludzi, niezliczone wojska? Że masz zamiar zaatakować mój lud izraelski? Że będziecie jak obłok zwisający nad całą ziemią? Stanie się to wszystko przy końcu dni owych, kiedy cię poprowadzę na mój lud, żeby poznały Mnie narody, gdy na ich oczach przez ciebie, Gogu, objawię moją świętość. Oto, co mówi Pan Bóg: To o tobie mówiłem kiedyś przez usta sług moich, proroków izraelskich, którzy prorokowali w owych czasach przepowiadając twoją wyprawę przeciwko nim. Lecz właśnie w tym czasie, kiedy Gog wyruszy przeciwko Izraelowi – wyrocznia Pana Boga – zapłonę gniewem. W moim gniewie, w mej świętej zazdrości i w ogniu mojej zapalczywości, oświadczam wam: w dniu owym, poprzysięgam wam, dojdzie do wielkiego zamieszania w kraju izraelskim. Drżeć wtedy będą przede Mną ryby w morzach i ptaki powietrzne, dzikie zwierzęta i płazy pełzające po ziemi, oraz wszyscy ludzie żyjący na świecie. Góry się zapadną, zwalą się wysokie skały, rozsypią się wszystkie mury. Napełnię go wszelkim rodzajem bojaźni. Taki jest wyrok Pana i Boga. Mieszkańcy tego kraju zwrócą swoje miecze jedni przeciw drugim. I ukarzę ich zarazą i przelewem krwi, deszczami ulewnymi, gradem, ogniem i siarką, która spadnie na niego, na jego wojska oraz liczne ludy, które są z nim. Objawię im wtedy moją wielkość i świętość i ukażę się oczom licznych narodów. I przekonają się, że Ja jestem Panem. Prorokuj więc, synu człowieczy, przeciwko Gogowi, oznajmiając mu, że tak mówi Pan Bóg: Jestem przeciwko tobie, Gogu, wielki władco kraju Meszek i Tubal. Zawrócę cię z twojej drogi, sam cię poprowadzę od krańców północnych i skieruję cię przeciwko wzgórzom izraelskim. Połamię łuk, który trzymasz w lewej ręce, i sprawię, że strzały wypadną z twojej ręki prawej. I padniesz u stóp gór izraelskich, ty sam, a także twoje wojsko oraz wszystkie ludy, które są z tobą. Ciała wasze staną się żerem dla ptactwa i wszelkiej dzikiej zwierzyny. Polegniesz w szczerym polu. Ja to ci przepowiadam. Taka jest wyrocznia Pana i Boga. Ogień ześlę na Magog i na tych wszystkich, co żyli bezpiecznie na wyspach. Wtedy przekonają się, że Ja jestem Panem. Objawię też moje święte Imię pośrodku ludu izraelskiego i nie pozwolę dłużej bezcześcić mojego świętego Imienia. I dowiedzą się narody, że Ja jestem Panem, Świętym Izraela. Już to wszystko nadchodzi i dziać się poczyna. Taki jest wyrok Pana Boga. Oto dzień, którego nadejście zapowiedziałem. Wtedy wyjdą mieszkańcy miast izraelskich, aby spalić, wydając na pastwę ognia, wszelką broń, tarcze małe i duże, łuki i strzały, maczugi i dzidy. Będą tym palić przez lat siedem. Nie będzie się wtedy przynosić drzewa z pola, nie będzie się wyrąbywać lasów, gdyż będzie się palić właśnie ową bronią. Będą ograbiać tych, którzy kiedyś ich ograbiali, łup brać będą od tych, którzy kiedyś im wszystko zabierali. Taki jest wyrok Pana i Boga. Za dni owych wyznaczę Gogowi na jego grób miejsce godne w Izraelu, to jest dolinę Abarim, po stronie wschodniej morza. Odgrodzą to miejsce od przechodzących i tam pochowają Goga oraz licznych jego towarzyszy. Miejsce to będzie się nazywać Doliną Hamon–Goga. W ciągu siedmiu miesięcy synowie Izraela pogrzebią ich wszystkich dokonując w ten sposób oczyszczenia kraju. Wszyscy mieszkańcy kraju będą ich grzebać, przez co okryją się sławą w dniu, w którym objawię moją chwałę. Taki jest wyrok Pana i Boga. Wybiorą spośród siebie ludzi, którzy będą przemierzać nieustannie cały kraj i grzebać leżące jeszcze ciała. W ten sposób dokona się oczyszczenie ziemi. Będą tak wędrować przez siedem miesięcy! Gdy przeszukując kraj zobaczą gdzieś ludzkie kości, postawią obok nich znak, aż przyjdą grabarze i złożą kości w Dolinie Hamon–Goga. Miejscowość tam znajdująca się będzie nosić nazwę Hamona. I tak dokona się oczyszczenie całego kraju. A ty, synu człowieczy – mówi Pan i Bóg – tak przemów do wszelkiego ptactwa i dzikiej zwierzyny: Zbierzcie się razem i pośpieszcie tu, zgromadźcie się ze wszystkich stron wokół mojej wielkiej ofiary, którą składam na wzgórzach izraelskich. Będziecie jeść ciała i pić krew! Jeść będziecie ciała wojowników, pić będziecie krew władców ziemi, wszystkich owych baranów, jagniąt, kozłów i tłustych cielców Baszanu. Tłuszcz będziecie spożywać do sytości, krew będziecie pić aż do oszołomienia, uczestnicząc w ofierze, którą wam przygotowałem. Przy stole moim najecie się do syta mięsa z koni i jeźdźców, ciał bohaterów i wszystkich wojowników. Taki jest wyrok Pana i Boga. I tak ukaże moją chwałę narodom i wszystkie narody będą świadkami sądu, który nad nimi uczynię i ujrzą moją prawicę, którą będę ich karał. Wtedy dowie się Dom Izraela, że Ja jestem ich Panem i Bogiem od dnia tamtego po wszystkie czasy. Dowiedzą się także narody, że wskutek niewierności względem Mnie musiał Izrael pójść na wygnanie. Ponieważ buntował się przeciwko Mnie, ukryłem przed nim moje oblicze, a ich wydałem w ręce ich wrogów, i wszyscy poginęli od miecza. Postąpiłem z nimi tak, jak na to zasługiwały ich występki i grzechy. Ukryłem przed nimi moje oblicze. I dlatego tak oto mówi Pan i Bóg: Sprowadzę teraz wygnańców Jakuba i ulituję się nad całym Domem Izraela, i zatroszczę się o moje święte Imię. I zapomną o całym swoim bezwstydzie i o wszystkich niewiernościach, których dopuścili się względem Mnie, gdy zamieszkają bezpiecznie w swoim kraju nie nękani przez nikogo, gdy ich znów sprowadzę spośród różnych narodów i zgromadzę ze wszystkich wrogich krajów i objawię w nich moją świętość przed oczyma rozlicznych ludów. Wtedy poznają, że Ja jestem ich Panem i Bogiem, który ich wyprowadził z niewoli od różnych narodów, i znów ich zgromadzę w ich kraju, nikogo nie zostawiając na wygnaniu. I nie będę już ukrywał przed nimi mojego oblicza, bo rozleję mojego ducha nad całym Domem Izraela. Taki jest wyrok Pana Boga. Roku dwudziestego piątego naszej niewoli, na początku roku, w dziesiątym dniu miesiąca, w czternaście lat po zburzeniu miasta, tego samego dnia ręka Pańska ukazała się nade mną i przeniosła mnie w widzeniach boskich do krainy izraelskiej, na górę bardzo wysoką, na której było zbudowane – jak mi się zdaje – w części południowej pewne miasto. Gdy Pan mnie tam zaprowadził, zobaczyłem człowieka, którego twarz była jakby ze spiżu. Trzymał on w ręku sznur lniany oraz trzcinę mierniczą. Stał przy wejściu do miasta. Człowiek ten powiedział do mnie: Synu człowieczy, rozglądaj się dokładnie, słuchaj bardzo pilnie i dokładaj wszelkich sił, aby zauważyć wszystko, co ci zechcę pokazać. Po to bowiem zostałeś tu przyprowadzony, abyś to wszystko zobaczył. Opowiesz potem Domowi Izraela o tym wszystkim, co tu zobaczysz. Świątynia była otoczona ze wszystkich stron murem. Mąż który tam był, trzymał w ręku trzcinę do mierzenia, długą na sześć łokci, licząc według zwykłych pojedynczych łokci i po jednej piędzi. Gdy począł mierzyć, okazało się, że mur był gruby na jedną trzcinę, a wysoki też na jedną trzcinę. Podszedł do bramy od strony wschodniej, wszedł na schody i zmierzył próg bramy. Był on głęboki na długość jednej trzciny. Wnęka była długa na jedną trzcinę i na jedną trzcinę szeroka, filar zaś między wnękami był szeroki na pięć łokci, a próg bramy, po stronie przedsionka bramy, od wewnątrz był wysoki na jedną trzcinę. Potem zmierzył przedsionek bramy od strony wewnętrznej: wynosił jedną trzcinę. Następnie zmierzył przedsionek bramy od strony zewnętrznej: wynosił osiem łokci; filary były szerokie na dwa łokcie, a przedsionek był w środku. Wnęk przy wejściu wschodnim było po trzy z każdej strony, wszystkie takiej samej wielkości. Z każdej strony znajdowały się również filary o takich samych rozmiarach. Zmierzył także szerokość samego wejścia do bramy: dziesięć łokci, oraz długość głębokość bramy: wynosiła trzynaście łokci. Przed wnękami znajdowały się jakby szafy, miały po jednym łokciu z jednej i z drugiej strony. Wnęki zaś miały po sześć łokci z każdej strony. Zmierzył następnie samo wejście, od końca jednej wnęki do końca drugiej: szerokość ta wyniosła dwadzieścia pięć łokci od jednego otworu do drugiego. Przedsionek miał dwadzieścia łokci. Przedsionek otaczał bramę ze wszystkich stron. Od strony zewnętrznej bramy do przedniej ściany przedsionka było pięćdziesiąt łokci. Okna okratowane znajdowały się nad wnękami i nad filarami, wewnątrz bramy dokoła, a także w przedsionku – ze wszystkich stron od wewnątrz. Na filarach były ozdoby w kształcie palm. Potem poprowadził mnie w stronę dziedzińca zewnętrznego, gdzie było wiele pokoi jakby posadzka z płyt na całym dziedzińcu: Pokoi było trzydzieści, wszystkie na tej posadzce. Posadzka z płyt ciągnęła się od obydwu stron bram na całej ich długości. Był to dolny chodnik z płyt. Zmierzył szerokość dziedzińca, od bramy dolnej aż do przedniej strony wewnętrznej bramy z zewnątrz. Było sto łokci na wschód i na północ. Zmierzył Także długość i szerokość bramy Północnej, prowadzącej na dziedziniec zewnętrzny. Były tam wnęki, po trzy z każdej strony. Filary i przedsionki miały wymiary takie, jak te przy pierwszym wejściu, to znaczy były na pięćdziesiąt łokci długie i dwadzieścia pięć szerokie. Okna, przedsionek oraz wyryte palmy były takie, jak przy bramie Wschodniej. Wchodziło się do tej bramy po siedmiu stopniach, w przedsionek prowadzący na dziedziniec wewnętrzny. Na wprost bramy Północnej była też brama prowadząca na dziedziniec wewnętrzny, podobnie jak brama Wschodnia. Zmierzył odległość od jednej bramy do drugiej: wynosiła sto łokci. I przywiódł mnie w kierunku południa, gdzie była brama Południowa. Zmierzył tam wszystkie wnęki, filary i przedsionek. Wszystko było takich samych wymiarów jak przy innych bramach. Okna były i w przedsionku i wokół bramy; brama była na pięćdziesiąt łokci długa i dwadzieścia pięć łokci szeroka. Schody tej bramy liczyły siedem stopni; przedsionek był skierowany do wewnątrz, a jego filary po obydwu stronach – zdobione w kształcie palm. Dziedziniec wewnętrzny miał bramę od strony południowej. Zmierzył odległość od jednej bramy do drugiej w kierunku południowym; wynosiła sto łokci. Potem wprowadził mnie przez bramę Południową na dziedziniec wewnętrzny. Zmierzył bramę wewnętrzną. Miała ona takie same wymiary jak pozostałe bramy. Takie same wymiary jak przy pozostałych bramach miały również wnęki, filary i przedsionek. Podobnie jak przedsionek, brama miała również dokoła okna. Wymiary: pięćdziesiąt łokci długości i dwadzieścia pięć łokci szerokości. Przedsionki rozmieszczone dokoła miały wymiary: dwadzieścia pięć łokci długości i pięć łokci szerokości. Przedsionek bramy prowadził na dziedziniec zewnętrzny. Na jego filarach były palmy, schody miały osiem stopni. Potem przywiódł mnie do bramy Wschodniej. Zmierzył bramę, miała takie same wymiary jak pozostałe bramy. Takie same rozmiary miały również jej wnęki, filary oraz cały przedsionek. W bramie jak i w przedsionku były okna, wokoło. Wymiary bramy: pięćdziesiąt łokci długości i dwadzieścia pięć łokci szerokości. Przedsionek tej bramy prowadził na dziedziniec zewnętrzny. Obydwa filary były zdobione w kształcie palm, a schody liczyły osiem stopni. Przywiódł mnie do bramy Północnej. Zmierzył bramę; miała takie same wymiary jak pozostałe bramy. Były w niej także wnęki, filary oraz przedsionek i okna dokoła. Wymiary bramy: pięćdziesiąt łokci długości i dwadzieścia pięć łokci szerokości. Jej przedsionek prowadził na dziedziniec zewnętrzny, filary były także zdobione z obu stron palmami, schody miały osiem stopni. Było tam również pomieszczenie, do którego wejście znajdowało się już w przedsionku, przy bramach. Tam obmywano żertwy ofiarne. W przedsionku bramy znajdowały się wzdłuż obu ścian, po dwa stoły do zabijania zwierząt na całopalenia, na ofiary zadośćuczynienia i przebłagania. Na zewnątrz przy wejściu do bramy Północnej były dwa stoły i również dwa stoły po drugiej stronie przedsionka bramy; cztery stoły z jednej strony bramy i z drugiej również cztery, razem osiem stołów, na których składano ofiary. Były też cztery stoły do składania całopaleń, wykonane z kamienia ciosanego, długie na półtora łokcia, szerokie też na półtora łokcia i wysokie na jeden łokieć. Na nich leżały narzędzia używane do składania całopaleń i innych ofiar. Obrzeże szerokości dłoni było umocowane dokoła całego stołu. Na tych stołach składano mięso ofiarne. Potem zaprowadził mnie na dziedziniec wewnętrzny, gdzie znajdowały się dwa pomieszczenia: jedno od strony bramy Północnej, wejściem zwrócone ku południowi, drugie zaś od strony bramy Południowej, z wejściem prowadzącym na północ. I powiedział do mnie: To pomieszczenie z wejściem od południa jest przeznaczone dla kapłanów pełniących służbę przy Świątyni. Natomiast pomieszczenie z wejściem od północy jest przeznaczone dla kapłanów pełniących służbę przy ołtarzu. To synowie Sadoka, tylko oni spośród potomków Lewiego mają prawo zbliżyć się do Pana, aby Mu służyć. Zmierzył dziedziniec. Był to kwadrat sto łokci długości i sto łokci szerokości, a ołtarz całopalenia stał przed Świątynią. Potem wprowadził mnie do przedsionka Świątyni i pomierzył jego filary: pięć łokci ten z jednej i pięć łokci ten z drugiej strony. Szerokość wejścia do przedsionka wynosiła czternaście łokci, a szerokość obydwu ścian bocznych, tuż przy wejściu – po trzy łokcie. Przedsionek był długi na dwadzieścia łokci, szeroki dwanaście łokci. Wchodziło się do niego po dziesięciu stopniach. Obok filarów stały kolumny, po jednej z każdej strony. Potem wprowadził mnie do środka samej Świątyni, gdzie pomierzył filary: po sześć łokci z jednej i z drugiej strony. Wejście było szerokie na dziesięć łokci, zaś boczne ściany wejścia miały każda po pięć łokci. Potem zmierzył miejsca Święte: długość wynosiła czterdzieści łokci, a szerokość – dwadzieścia łokci. Następnie przesunął się nieco do przodu i pomierzył filary wejściowe – miały po dwa łokcie, oraz wejście: sześć łokci, zaś długość – dwa. Potem zmierzył długość całego pomieszczenia: dwadzieścia łokci, i jego szerokość: również dwadzieścia łokci. Szerokość wejścia wynosiła siedem łokci. I powiedział do mnie: To jest Święte Świętych. Następnie zmierzył mur Świątyni. Liczył sześć łokci; szerokość przybudowy wynosiła cztery łokcie wokół całej Świątyni. W przybudowie znajdowały się małe cele, jedna obok drugiej. Było ich po trzydzieści na każdym z trzech poziomów pięter. W murze Świątyni były występy na belki stropowe dla poszczególnych cel. Występy owe służyły za podkłady i dlatego w ścianach samej Świątyni nie musiało już być żadnych otworów. Szerokość cel zwiększała się z każdym poziomem. Otaczały one pierścieniem całą Świątynię jakby piętrami. Dlatego wskutek owej przebudowy rozszerzało się wszystko ku górze, aż do pewnej wysokości. Świątynia bowiem była obudowana ze wszystkich stron. Widziałem też, że wokół Świątyni było jakby podbudowanie, które służyło za podstawę dla cel bocznych. Podbudowanie to było szerokie na całą trzcinę, czyli liczyło sześć łokci. Grubość muru zewnętrznego cel bocznych wynosiła pięć łokci. Pomiędzy celami a murem Świątyni i pomieszczeniami dla kapłanów była przestrzeń wolna, szeroka na dwadzieścia łokci, ciągnąca się wokół całej Świątyni. Wejścia do cel znajdowały się od strony tej wolnej przestrzeni, przy czym jedno wejście było od strony północnej, drugie zaś od strony południowej. Szerokość pasa wolnej przestrzeni miała pięć łokci wszędzie dokoła Świątyni. Po stronie wschodniej, przed placem odgrodzonym znajdował się duży budynek. Jego długość wynosiła dziewięćdziesiąt, a szerokość – siedemdziesiąt łokci, zaś jego mur był gruby na pięć łokci. Zmierzył następnie całą świątynię. Jej długość wynosiła sto łokci, plac zaś odgrodzony wraz ze znajdującą się na nim budowlą i murami był długi również na sto łokci. Szerokość Świątyni od przodu razem z placem odgrodzonym od strony wschodniej wynosiła sto łokci. Zmierzył następnie długość całej budowli wzdłuż odgrodzonego placu, od części tylnej Świątyni: było też sto łokci. Wnętrze Świętego Świętych, przedsionki dziedzińca, progi, okna zakratowane, portyki w trzech pomieszczeniach naprzeciw progu – wszystko szlachetnego gatunku wyłożone drzewem od ziemi aż do okien, w których były kraty. Od wejścia aż do samego środka Świątyni oraz na zewnątrz, wszystko było pokryte płaskorzeźbami, przedstawiającymi cheruby i palmy. Pomiędzy każdą parą cherubów była palma, a każdy cherub miał dwie twarze: twarz ludzka była zwrócona ku jednej palmie, zaś głowa o wyglądzie lwa zwracała się ku drugiej palmie. I tak było dokoła, w całej Świątyni. Od ziemi aż ponad wejście wszędzie były rzeźby cherubów i palm na ścianach całego pomieszczenia. Filary wejścia do miejsca Świętego miały kształt czworokątny. Przed samym przybytkiem widać było jakby ołtarz z drzewa: jego wysokość trzy łokcie, długi na dwa łokcie i na dwa łokcie szeroki. Rogi ołtarza, jego podstawa i obydwa boki były wykonane z drzewa. Powiedział mi: Jest to stół, który stoi przed Panem. Dwoje drzwi prowadziło zarówno do Świętego Świętych, jak i do całego przybytku. Jedne i drugie drzwi składały się z dwu ruchomych skrzydeł. Drzwi do Świętego Świętych były pokryte rzeźbami cherubów i palm, takimi jak te wykonane na ścianach. Fronton całego pomieszczenia pokrywał na zewnątrz daszek z drzewa. Na bocznych ścianach przedsionka z jednej i z drugiej strony były zakratowane okna i palmy. Nad celami przy Świątyni także były daszki. Potem wyprowadził mnie na dziedziniec zewnętrzny, położony po stronie północnej, i wprowadził do sali znajdującej się naprzeciw dziedzińca, i naprzeciw budowli od strony północnej. Od strony Północnej bramy wielkiej budowli, sala ta miała długość stu łokci, jej szerokość zaś wynosiła pięćdziesiąt łokci. Naprzeciw bram dziedzińca wewnętrznego i na wprost kamiennej posadzki z płyt dziedzińca zewnętrznego były galerie na trzech poziomach. Wzdłuż wszystkich pomieszczeń prowadziło przejście, szerokie po stronie wewnętrznej na dziesięć łokci, a długie na sto łokci. Drzwi znajdowały się po stronie północnej. Sale położone na samej górze były węższe niż te z poziomu średniego i najniższego, bo część miejsca zajmowały galerie. Sale były rozmieszczone w trzech poziomach, ale nie miały kolumn takich jak te na dziedzińcu. I dlatego właśnie były węższe niż te z poziomu dolnego i średniego. Mur biegnący na zewnątrz wzdłuż sal, w kierunku dziedzińca zewnętrznego położonego naprzeciw sal, miał pięćdziesiąt łokci długości. Długość bowiem sal dziedzińca zewnętrznego wynosiła też razem pięćdziesiąt łokci, zaś tamtych przed samą Świątynią – sto łokci. Poniżej tych sal, od strony wschodniej, było wejście prowadzące od dziedzińca zewnętrznego. Na całej szerokości muru dziedzińca od strony południowej, przed miejscem odgrodzonym i przed samym budynkiem, były sale. Wzdłuż nich, z przodu, znajdował się jakby chodnik galeria, jak przed salami od strony północnej – tej samej długości i tej samej szerokości. Takie same też były wszystkie wyjścia, taki sam ich układ, takie same wszystkie drzwi. Również i wejścia były podobne do wejść, które miały sale od strony południowej: jedno wejście na końcu każdego chodnika, na wprost położonego po stronie wschodniej miejsca odgrodzonego, gdzie było wejście na chodniki. I powiedział mi: Sale od strony północnej i południowej przed miejscem odgrodzonym – to pomieszczenie święte. Kapłani, którzy mają prawo zbliżać się do Pana, tam właśnie mogą spożywać coś z darów ofiarnych. Tam też mają oni gromadzić najświętsze dary składane jako ofiary z pokarmów, jako ofiary zadośćuczynienia oraz jako ofiary przebłagania. Jest to bowiem miejsce święte. Kiedy kapłani tu wejdą wracając ze służby, nie będą stąd wychodzić od razu w stronę dziedzińca zewnętrznego, lecz złożą tu swoje szaty liturgiczne, bo są to święte szaty; dopiero po przebraniu się w inne odzienie udadzą się na miejsca przeznaczone dla ludu. Zmierzywszy całą Świątynię wewnątrz, wyprowadził mnie na zewnątrz, przywiódł ku bramie Wschodniej i zmierzył cały dziedziniec dokoła. Zmierzył najprzód swoją trzciną mierniczą cały bok wschodni: było pięćset łokci według trzciny mierniczej. Potem zmierzył bok północny: liczył również pięćset łokci według trzciny mierniczej. Następnie zmierzył bok południowy: liczył także pięćset łokci według trzciny mierniczej. Na koniec zmierzył bok zachodni: liczył również pięćset łokci według trzciny mierniczej. Zmierzył też ze wszystkich czterech stron mur. Jego długość wyniosła pięćset łokci i szerokość też pięćset łokci. Mur oddzielał to wszystko, co było święte od nieświętego. Potem poprowadził mnie ku bramie, która była zwrócona w kierunku wschodnim. I oto zobaczyłem, jak Chwała Boga Izraela zbliżała się od wschodu. Towarzyszył jej wielki szum, jakby szum wód ogromnych, a całą ziemię opromieniała Jego Chwała. To, co zobaczyłem, Przypomniało mi wszystko, co widziałem, gdy przybył, żeby zniszczyć miasto, co dane mi było oglądać nad rzeką Kebar. I upadłem na twarz. Chwała Pańska wkroczyła do Świątyni przez bramę Wschodnią. Duch Pański uniósł mnie i postawił na dziedzińcu wewnętrznym, a Chwała Pańska wypełniła całą Świątynię. I usłyszałem głos kogoś mówiącego do mnie ze Świątyni, a ów mąż stał tuż przy mnie. Usłyszałem zaś takie słowa: Synu człowieczy, oto miejsce mojego tronu. Tu chcę postawić moje stopy i zamieszkać na zawsze pośród synów Izraela. Cały Dom Izraela, oni sami oraz ich władcy nie będą już bezcześcić mojego świętego Imienia nierządem i zwłokami swoich królów, po ich śmierci, nie będą już kładli swych progów obok moich progów, ani ich słupów obok moich słupów, tak że oddzielał ich ode Mnie tylko mur wspólny. Bezcześcili moje święte Imię różnymi obrzydliwościami, których się dopuszczali, i dlatego pochłonąłem ich w moim gniewie. Ale teraz oddalą już oda Mnie swoje wiarołomstwa i trupy swoich władców, a Ja zamieszkam pośród nich na zawsze. Ty zaś, synu człowieczy, przedstaw Domowi Izraela opis tej Świątyni, żeby nabrali wreszcie odrazy do obrzydliwości, których się dopuszczali. Niech wiedzą, jakie są rozmiary Świątyni i niech się zaczną wstydzić swoich win. Wyrysuj im Świątynię, cały jej rozkład, wszystkie wyjścia i wejścia, jej kształt i wszystkie urządzenia, obowiązujące w niej przepisy i prawa. Opisz im to wszystko na ich oczach, żeby do nich stosowali swoje postępowanie. Oto moje wskazania co do otoczenia Świątyni: Cały szczyt góry i najbliższe zbocza – to ma być miejsce święte. Takie jest prawo Świątyni. A oto wymiary ołtarza w łokciach, doliczając jedną piędź do każdego łokcia: podstawa ołtarza była wysoka na jeden łokieć. Obramowanie otaczające ołtarz dokoła wynosiło jedną piędź. Wysokość zaś ołtarza: od podstawy, spoczywającej na ziemi, do dolnej krawędzi podstawy – dwa łokcie, szerokość zaś – jeden łokieć; od małego cokołu do dużego cokołu – cztery łokcie na jeden łokieć szerokości. Palenisko miało cztery łokcie wysokości, a spod paleniska wystawały w górę cztery rogi. Palenisko było kwadratowe: dwanaście łokci długości i dwanaście łokci szerokości. Kwadratowy był również cokół ołtarz: czternaście łokci długi i czternaście łokci szeroki. Obramowanie, widoczne ze wszystkich stron, było wysokie na pół łokcia. Stopnie schodów prowadziły na wschód. I powiedział do mnie: Oto, co mówi Pan Bóg: W sprawie ołtarza, który gdy będzie już gotowy do składania na nim całopaleń i skrapiania krwią, zarządzam tak: kapłanom lewickim z rodu Sadoka mającym prawo do tego, by zbliżać się do Mnie i Mnie służyć – wyrocznia Pana Boga – dasz jednego cielca, aby go złożyli na ofiarę za grzechy. Sam weźmiesz z tego cielca trochę krwi i pomażesz nią cztery rogi ołtarza oraz cztery rogi cokołu, a także całe obramowanie dokoła. W ten sposób oczyścisz i dokonasz na nim zadośćuczynienia. Potem weźmiesz cielca na ofiarę za grzechy i każesz go spalić na przeznaczonym na to miejscu w obrębie Świątyni, lecz poza przybytkiem. Dnia następnego złożysz kozła bez skazy jako ofiarę za grzechy i również w ten sposób oczyścisz ołtarz, podobnie jak się to dokona przy ofiarowaniu cielca. Kiedy już zakończysz obrzęd oczyszczenia, złożysz w ofierze młodego cielca bez skazy oraz, spośród mniejszych zwierząt barana, również bez skazy. Przyprowadzisz je przed Pana. Przez siedem dni będziesz codziennie składał na ofiarę za grzechy jednego kozła oraz jednego cielca – bez skazy. I będziesz tak czynił przez siedem dni. Tak ma się dokonywać obrzęd zadośćuczynienia nad ołtarzem. W ten sposób stanie się on wolny od grzechów i będzie poświęcony. Gdy już minie ten czas, dnia ósmego i w dni następne kapłani zaczną składać na tym ołtarzu wasze ofiary całopalne i ofiary biesiadne. A Ja będę wam okazywał moją łaskawość. Taki jest wyrok Pana Boga. Potem zawrócił mnie do zewnętrznej bramy przybytku, zwróconej na wschód. Była ona zamknięta. I powiedział mi Pan: Ta brama ma być zamknięta. Nie należy jej nigdy już otwierać i nie wolno tędy przechodzić, ponieważ tą bramą wszedł kiedyś Pan, Bóg Izraela. Jedynie przełożony ludu może w niej zasiąść, aby spożyć chleb przed obliczem Pana. Jednakże wejść tu może i wyjść stąd tylko przez przedsionek przy bramie. Potem przez bramę Północną wyprowadził mnie przed Świątynię. Spojrzałem i zobaczyłem, jak Chwała Pańska wypełniała całą Świątynię. I upadłem na twarz. Pan powiedział do mnie: Synu człowieczy, uważaj, przypatruj się dokładnie, i słuchaj obydwu uszami tego, co zamierzam ci powiedzieć. Usłyszysz wskazania dotyczące Świątyni Pańskiej i dowiesz się o prawach, jakie w niej obowiązują. Dobrze sobie zapamiętaj, kto jest dopuszczony do Świątyni i kto jest wykluczony z przybytku. A tym z Domu Izraela, którzy się buntują, powiesz, że tak oto mówi Pan Bóg: Przebrała się już miara waszych obrzydliwości, Domu Izraela! Cudzoziemcom nie obrzezanym zarówno na ciele, jak i na sercu pozwoliliście wejść i usadowić się w moim przybytku i bezcześcić moją Świątynię, i to wtedy, kiedyście składali ofiary z mojego chleba, z tłuszczu i krwi; Złamaliście moje Przymierze, dopuszczając się waszych obrzydliwości. Zamiast pełnić osobiście waszą służbę w moim przybytku innych ludzi wyznaczyliście, by za was pełnili waszą służbę w moim przybytku. Dlatego mówi Pan i Bóg: Żaden cudzoziemiec o nie obrzezanym sercu i ciele nie może wejść do mojego przybytku; nikt z cudzoziemców, którzy mieszkają wśród Izraelitów. Lewici, którzy odeszli ode Mnie wtedy, kiedy cały Izrael oddalił się ode Mnie, żeby służyć bożkom, ci lewici muszą ponieść ciężar własnej winy. Będą w moim przybytku stróżami, czuwającymi przy bramach Świątyni i pełniącymi swoją świętą służbę. To oni również będą zabijać zwierzęta przeznaczone na całopalenia i na ofiary za lud; oni mają stawać przed ludem, aby mu służyć. Ponieważ kiedyś pełnili wolę tego ludu służąc różnym bożkom, ponieważ stali się dla całego Domu Izraela przyczyną zguby, dlatego podnoszę teraz na nich rękę. Taki jest wyrok Pana i Boga. Sami muszą ponieść ciężar swoich występków. Nie będą mogli już nigdy zbliżyć się do Mnie, by pełnić przede Mną kapłańską służbę; nie wolno im będzie już nigdy dotykać rzeczy świętych ani najświętszych. Dźwigać będą ciężar pohańbienia się obrzydliwościami, które czynili. Ja ich teraz wyznaczam do pełnienia służby świątynnej, Ja wskażę im ich obowiązki i wszystko, co mają czynić. Kapłani zaś lewiccy, potomkowie Sadoka, ci, którzy pełnili wiernie swoją służbę w przybytku nawet wtedy, gdy Izraelici oddalili się ode Mnie, ci będą mogli zbliżyć się do Mnie, aby Mi służyć; będą mogli stawać przede Mną, aby składać Mi ofiary z tłuszczu i krwi. Taki jest wyrok Pana Boga. Oni będą wchodzili do mojego przybytku, będą mieli prawo przybliżać się do mojego stołu, żeby Mi posługiwać, będą pełnić służbę przy Mnie. Kiedy przekroczą bramę dziedzińca wewnętrznego, przyodzieją się w szatę lnianą. Nie wolno im nosić ubrania wełnianego podczas pełnienia służby na dziedzińcu wewnętrznym oraz w miejscu Świętym. Na głowie będą mieli zawój z płótna lnianego, a na biodrach także lniane spodnie, ale nie będą się przepasywać, żeby się nie pocić. Gdy będą wychodzić do dziedzińca zewnętrznego do ludu, zdejmą święte szaty, w których pełnili służbę i złożą je w pomieszczeniach przybytku, a przywdzieją inne, by nie uświęcać ludu swoimi liturgicznymi szatami. Włosów na głowie nie powinni golić aż do skóry, ale nie powinni też pozwalać rosnąć im swobodnie, lecz mają je strzyc starannie. Żadnemu kapłanowi nie wolno pić wina w dniu, w którym wstępuje na dziedziniec wewnętrzny. Za żonę nie może wziąć żadnej wdowy ani niewiasty porzuconej, lecz tylko dziewicę z rodu izraelskiego. Wdowę zaś może wziąć za żonę tylko pod warunkiem, że jej mąż był kapłanem. Obowiązkiem ich jest uczyć mój lud odróżniania rzeczy świętych od nieświętych i czystych od nieczystych. W sporach jakie się zdarzają między ludźmi oni mają być sędziami, wydając wyroki zawsze zgodne z moim prawem. Powinni przestrzegać wszystkich moich świąt, zachowywać moje przepisy i przykazania i świętować dni mojego szabatu. Nie będą się zbliżać do żadnego trupa, żeby nie popaść w nieczystość. Wolno im narazić się na taką nieczystość tylko wtedy, gdy umrze ojciec, matka, córka, syn albo brat lub siostra niezamężna. Gdy po zaciągnięciu takiej nieczystości zostanie oczyszczony, odczeka jeszcze siedem dni. A kiedy już wejdzie po tej przerwie na dziedziniec wewnętrzny, by pełnić swoją służbę w przybytku, to najprzód złoży ofiarę przebłagania. Taki jest wyrok Pana Boga. Nie przysługuje im prawo do dziedzictwa, bo to Ja jestem całym ich dziedzictwem. Nie będziecie im przyznawali żadnego działu w Izraelu, gdyż Ja jestem ich dziedzictwem. Żywić się będą ofiarami z pokarmów, ofiarami przebłagania i zadośćuczynienia. Do nich należeć będzie również wszystko, co tylko zostanie obłożone w Izraelu klątwą. Kapłanom składać także będziecie najlepszą cząstkę waszych pierwszych zbiorów oraz wszystkiego, co będziecie przeznaczali na ofiary. Również to, co najlepsze z waszych pokarmów, będziecie przekazywali kapłanom, aby błogosławieństwo Boże spoczywało zawsze na waszym domu. Nie wolno kapłanom spożywać żadnej padliny ani mięsa z rozszarpanych ptaków czy zwierząt. Gdy będziecie dokonywać przez losowanie podziału całego kraju na poszczególne części, oddzielicie jego część jako świętą daninę dla Pana. Część ta ma mieć dwadzieścia pięć tysięcy łokci długości i dwadzieścia tysięcy łokci szerokości. Cały ten obszar będzie uważany za święty. Należy tam wyznaczyć dla potrzeb przybytku kwadrat o długości pięciuset łokci i o takiej samej szerokości. Dokoła ma być wolna przestrzeń, szeroka na pięćdziesiąt łokci. Z tej części odmierzyć należy obszar o długości dwudziestu pięciu tysięcy łokci i szerokości dziesięciu tysięcy łokci. Na tym miejscu będzie się znajdować Święte Świętych. Ten święty dział całego kraju będzie należał do kapłanów, którzy pełniąc służbę w przybytku, mają prawo zbliżać się do Pana, aby Mu służyć. Tam będą mogli budować dla siebie domy; tam też jest miejsce przeznaczone pod przybytek. Obszar o rozmiarach dwudziestu pięciu tysięcy łokci długości i dziesięciu tysięcy łokci szerokości ma być przeznaczony dla lewitów, stróżów świątynnych; niech to będzie ich własność razem z miastami, które tam są, aby mieli gdzie zamieszkać. Na własność miasta przeznaczycie obszar o rozmiarach: pięć tysięcy łokci szerokości i dwadzieścia pięć tysięcy łokci długości. Obszar ten, położony tuż koło części przeznaczonej pod przybytek, będzie własnością całego Domu Izraela. Do władców narodu będzie należeć obszar po obydwu stronach świętej daniny oraz działu należącego do miasta, wzdłuż działu przeznaczonego pod przybytek i wzdłuż obszaru należącego do miasta, po stronie zachodniej – ku zachodowi i po stronie wschodniej – ku wschodowi, o długości takiej samej jak każda z sąsiadujących części, od granicy zachodniej aż do wschodniej całego kraju. Tyle przeznacza się w Izraelu dla jego władców, którzy przestaną nareszcie uciskać mój lud, zostawiając cały kraj Domowi Izraela i poszczególnym jego rodom. Oto, co mówi Pan Bóg: Dosyć już tego, przywódcy Izraela! Zaprzestańcie wreszcie waszych gwałtów i grabieży, zacznijcie żyć według prawa i sprawiedliwości, nie uciskajcie już mojego ludu! Taki jest wyrok Pana. Nie oszukujcie na wadze, posługujcie się prawdziwym efa i niefałszowanym bat. Efa i bat mają być sobie równe. Bat ma obejmować dziesiątą część miary zwanej chomer i efa też ma być równa jednej dziesiątej chomera. Sykl powinien mieć dwadzieścia ger, dziesięć syklów – to jedna piąta miny, a pięć syklów – to jedna dziesiąta miny. Jedna cała mina liczy pięćdziesiąt syklów. A oto daniny, które powinniście składać: szóstą część efy z chomera pszenicy i szóstą część efy z chomera jęczmienia. Oliwy będziecie dostarczać: dziesiątą część bata z każdego kora – dziesięć batów stanowi jeden kor. Z każdej trzody liczącej dwieście sztuk, stanowiących dziedzictwo Izraela, będziecie oddawać jedną owcę na ofiarę z pokarmów, na całopalenie i na ofiary biesiadne. Będzie to wasz udział w obrzędzie przebłagania. Taki jest wyrok Pana Boga. Wszyscy mieszkańcy kraju powinni uiszczać tę daninę na ręce władców Izraela, którzy, ze swej strony, są zobowiązani składać całopalenia, ofiary z pokarmów oraz ofiary płynne we wszystkie święta pielgrzymkowe, w dni nowiu księżyca i w szabaty oraz z okazji wszystkich zgromadzeń Domu Izraela. Oni mają się zatroszczyć o wszystko co potrzebne do ofiar przebłagalnych, ofiar z pokarmów oraz ofiar biesiadnych, aby się dokonało oczyszczenie Domu Izraela. Oto, co mówi Pan: W pierwszym miesiącu, pierwszego dnia miesiąca, weźmiesz młodego cielca, wolnego od jakiejkolwiek skazy, i dokonasz oczyszczenia przybytku. Kapłan weźmie trochę z krwi ofiary przebłagalnej i pokropi nią odrzwia Świątyni, cztery rogi podstawy ołtarza oraz odrzwia bramy dziedzińca wewnętrznego. Tak też uczynicie siódmego dnia miesiąca za tych wszystkich, którzy dopuścili się jakiegoś wykroczenia przez nieostrożność lub niewiedzę. Tak będziecie dokonywali oczyszczenia Świątyni. W pierwszym zaś miesiącu, czternastego dnia tego miesiąca, będziecie obchodzić Święto Paschy. Przez siedem dni będziecie wtedy spożywać chleb niekwaszony maca. W samo święto władca kraju złoży, za siebie samego i za cały lud, jednego młodego cielca na ofiarę przebłagania. W ciągu siedmiu dni świątecznych złoży jako całopalenia dla Pana siedem młodych cielców, i siedem baranów, bez skazy, codziennie jednego; ponadto każdego dnia złoży też kozła na ofiarę przebłagalną. Jako ofiarę z pokarmów złoży po jednej efie na każdego cielca i barana, i hin oliwy na każdą efę. W siódmym zaś miesiącu, piętnastego dnia tego miesiąca, w Święto, przez siedem dni będzie czynił to samo, składając ofiary przebłagalne, całopalenia oraz ofiary z pokarmów i oliwy. Oto, co mówi Pan Bóg: Brama dziedzińca wewnętrznego, zwrócona ku wschodowi ma być zamknięta przez sześć dni tygodnia. Można ją otwierać tylko w szabaty oraz w dni nowiu księżycowego. Władca kraju powinien wtedy wejść od zewnątrz przez przedsionek bramy i podejść aż do progu bramy. Wówczas kapłani złożą w jego imieniu całopalenie i jego ofiarę pojednania, a on powinien modlić się w progu bramy. Potem niech wyjdzie, ale bramy za nim nie należy zamykać aż do wieczora. Mieszkańcy kraju też powinni się modlić do Pana u wejścia tej bramy we wszystkie szabaty oraz w święta nowiu. Całopalenie, składane Panu przez władcę ludu, w dzień szabatu powinno się składać z sześciu jagniąt wolnych od wszelkiej skazy oraz jednego barana, również bez skazy. Złoży też ofiarę z pokarmów, dokładając po jednej efie do barana, do jagniąt – dowolnej ilości – i jeszcze hin oliwy na każdą efę. W Dzień Nowiu złożyć należy w ofierze młodego cielca, wolnego od wszelkich braków, sześć jagniąt oraz barana, również bez skazy. Z pokarmów ofiaruje na młodego cielca jedną efę i jedną efę na każdego barana, a na jagnięta – ofiarę dowolną. Ponadto jeden hin oliwy na każdą efę. Władca kraju będzie wchodził przez przedsionek bramy i tamtędy również będzie wychodził. Kiedy zaś mieszkańcy kraju zjawią się przed Panem na obchody świąteczne, to ci, co weszli przez bramę Północną, żeby złożyć pokłon, wychodzić będą bramą Południową, ci zaś, którzy wejdą do środka bramą Południową, wychodzić będą bramą Północną. Nikt nie powinien wychodzić na zewnątrz tą samą bramą, którą wszedł do środka, lecz bramą przeciwległą. Władca powinien być pośród ludu. Także razem z ludem ma wchodzić i wychodzić. W dni świąteczne i podczas różnych uroczystości niech złoży ofiarę z pokarmów: jedną efę na każdego barana, a na jagnięta – wedle swego uznania. Ponadto jeden hin na efę. Gdy władca kraju złoży dla Pana dobrowolną ofiarę całopalenia albo nie nakazaną ofiarę biesiadną, to niech otworzą mu bramę od strony wschodniej. Niech złoży swoje ofiary całopalną i biesiadną. Potem wyjdzie, a po jego wyjściu należy zamknąć bramę, którą wyszedł. Na ofiarę całopalenia dla Pana powinno się składać każdego dnia jednego baranka wolnego od jakiejkolwiek skazy. Każdego dnia rano niech będzie ofiarowany taki baranek. Każdego dnia należy też składać ofiarę z pokarmów: jedną szóstą efy mąki oraz jedną trzecią hinu oliwy, którą należy zwilżyć mąkę jako ofiarę z pokarmów dla Pana. Po wszystkie czasy powinno się składać każdego rana jedno jagnię w ofierze, ofiarę z pokarmów oraz z oliwy. Tak oto mówi Pan Bóg: Jeżeli władca chce podarować jednemu z własnych synów coś z tego, co posiada, to dar ów będzie należał do synów; będzie to ich własność dziedziczna. Lecz jeśli z tego, co posiada, podaruje coś jednemu ze swoich sług, to rzecz otrzymana będzie własnością niewolnika tak długo, jak długo nie uzyska on wolności. Gdy odzyska wolność, rzecz otrzymana wróci znów do ofiarodawcy. Prawo dziedziczenia przysługuje tylko synom. Władcy nie wolno brać niczego z rzeczy należących do ludu, żeby nikogo nie krzywdzić. W dziedzictwie przekaże swoim synom tylko to, co do niego należy. Nikt spośród mojego ludu nie może być pozbawiony tego, co posiada. Przeprowadził mnie następnie przez wejście, które było z boku bramy i wprowadził do pomieszczeń przybytku przeznaczonych dla kapłanów. Znajdowały się one po stronie północnej, w głębi zaś, bardziej ku zachodowi, było wolne miejsce. I powiedział do mnie: Oto miejsce, gdzie kapłani będą gotować żertwy na ofiary zadośćuczynienia i przebłagania. Tu też będą przygotowywać ofiary z pokarmów, żeby nie musieli wychodzić na dziedziniec zewnętrzny, uświęcając przez to lud. I wyprowadził mnie na dziedziniec zewnętrzny i kazał mi przejść koło czterech rogów dziedzińca. I zobaczyłem, że w każdym rogu był mały podwórzec. Małe podwórce znajdujące się w czterech rogach dziedzińca miały takie wymiary: długość – czterdzieści łokci, a szerokość – trzydzieści łokci. Wszystkie podwórce miały takie same wymiary. Wszystkie cztery były otoczone murem, a wokół przy murach znajdowały się paleniska. Wtedy mi powiedział: Są to paleniska, na których stróże świątyni przygotowują ofiary składane za lud. Potem zaprowadził mnie ku wejściu do Świątyni. I oto zobaczyłem, że spod progu Świątyni w kierunku wschodu – fronton Świątyni był zwrócony ku wschodowi – wypływała woda. Woda płynęła spod prawej strony Świątyni na południe od ołtarza. Wyprowadził mnie przez bramę Północną na zewnątrz i poprowadził mnie do bramy zewnętrznej, zwróconej ku wschodowi. Woda wypływała z prawej strony. Mąż ów, idąc w kierunku wschodnim, trzciną trzymaną w ręku odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę, która sięgała mi do kostek. Odmierzył jeszcze tysiąc łokci i znów kazał mi przejść przez wodę, która sięgała tym razem aż do kolan. Potem znów odmierzył tysiąc łokci, znów kazał mi przejść przez wodę, która sięgała już moich bioder. Gdy odmierzył jeszcze tysiąc łokci, znalazłem się przed strumieniem tak głębokim, że nie mogłem już przejść na drugą stronę. Wody było tyle, że czuło się prawdziwą głębię i rzekę wielką nie do przebycia. Powiedział mi wtedy: Synu człowieczy, widziałeś to wszystko? I przeprowadził mnie z powrotem wzdłuż rzeki. Wracając zauważyłem po obydwu stronach rzeki mnóstwo drzew. Powiedział mi wtedy: Rzeka ta płynie na wschód, schodzi ku stepom i kieruje się w stronę morza sprawiając, że woda morska nadaje się do użycia. Którędykolwiek przepływa ta rzeka, wszystkie znajdujące się tam istoty ożywiają się na nowo. Będzie bardzo dużo ryb, bo gdziekolwiek dopłyną wody tej rzeki, wszystko się ożywi. Nad rzekę przybędą rybacy i rozciągną swoje sieci od Engadd i aż do En–Eglaim. Będzie tam dużo ryb takich jak ryby z Wielkiego Morza. Lecz przybrzeżne rozlewiska tej rzeki i bagna nie zostaną osuszone i nadal będzie tam pełno soli. Nad rzeką, po obydwu jej stronach, będą rosły najrozmaitsze rodzaje drzew owocowych, których liście nigdy nie więdną, a owoców nigdy na nich nie zbraknie. Co miesiąc będą owocować, a to dlatego że będą rosły nad wodą płynącą z przybytku. Owoce tych drzew będą służyły za pokarm, a liście za lekarstwo. Pan Bóg powiedział tak: Oto granice kraju, który podzielicie pomiędzy dwanaście pokoleń izraelskich, dając Józefowi dwie części. Wszyscy będziecie mieli po równej części, bo takie przyrzeczenie dałem ojcom waszym. Cały ten kraj jest wam przekazany w dziedzictwo. A oto granice kraju: Na północy od Wielkiego Morza drogą do Chetlon aż do Bramy Chamat – czyli Sedada, Berota, Sibraim, leżącego pomiędzy granicami Damaszku a granicami Chamat, potem do Chasor–Enon na granicy Chauranu. Granica prowadzi więc od morza aż do Chasor–Enon. Okolice Damaszku od strony północnej i obszar Chamat pozostają na północy. Od strony wschodniej granica biegnie między Chauranem a Damaszkiem, między Gileadem a krainą izraelską, potem wzdłuż Jordanu aż do Morza Wschodniego i w stronę Tamar. Tak przebiega granica wschodnia. A oto granica południowa w stronę Negebu: od Tamar aż do wód Meriba, od Kadesz rzeką w kierunku Wielkiego Morza. Tak biegnie granica od strony południowej. Na zachodzie granicę stanowi Wielkie Morze aż do Bramy Chamat. Taka jest granica zachodnia. Podzielicie ten kraj między siebie, pomiędzy wszystkie pokolenia Izraela. Podzielicie go jako dziedzictwo przeznaczone dla was i dla cudzoziemców, którzy będą żyli wśród was, wydając na świat dzieci, uważane z czasem za synów Izraela. Oni też razem z wami będą ciągnęli losy o swoją cząstkę dziedziczną pośród pokoleń izraelskich. Cudzoziemcom będziecie dawali cząstkę z działu tego pokolenia, na którego ziemi żyć będą. Taka jest wyrocznia Pana Boga. A oto działy poszczególnych pokoleń: od krańców północnych idąc w kierunku Chetlon aż do Bramy Chamat, dalej przez Chasor–Enon, granicą Damaszku na północy, wzdłuż Chamat – cały ten obszar od wschodu do zachodu będzie należał do Dana. Zaraz obok Dana, od granicy wschodniej aż do zachodniej, otrzyma swoją część Aser. Obok działu Asera, od granicy wschodniej do zachodniej, będzie miał swoją część Neftali. Obok Neftalego, od granicy wschodniej do zachodniej, będzie dział Manassesa. Obok Manassesa, od granicy wschodniej do zachodniej będzie dział Efraima. Obok Efraima od granicy wschodniej do zachodniej będzie dział Rubena. Obok Rubena, od granicy wschodniej do zachodniej będzie dział Judy obok Judy, od granicy wschodniej do zachodniej zostawicie obszar szeroki na dwadzieścia pięć tysięcy łokci i długi jak pozostałe części od wschodu do zachodu. Na tym miejscu, w środku, będzie się znajdował przybytek. Dział przeznaczony dla Pana będzie wynosił dwadzieścia pięć tysięcy łokci długości i dziesięć łokci szerokości. Część ta będzie należeć do kapłanów. Oto jej granice: na północy – dwadzieścia pięć tysięcy łokci długości, na zachodzie – dziesięć tysięcy łokci szerokości, na wschodzie – dziesięć tysięcy łokci szerokości, a na południu dwadzieścia pięć tysięcy łokci długości. Przybytek Pański będzie się znajdował w samym środku. Do poświęconych kapłanów z pokolenia Sadoka, do tych, którzy pełnili służbę i nie odeszli ode Mnie nawet wtedy, gdy Izraelici pobłądzili, tak jak zbłądzili lewici, otóż do kapłanów owych należeć będzie część wyłączona z działu najświętszego, tuż obok części przyznanej lewitom. Działy przeznaczone dla lewitów, podobnie jak część przydzielona kapłanom, będą miały dwadzieścia pięć tysięcy łokci długości i dziesięć tysięcy łokci szerokości – w sumie dwadzieścia pięć tysięcy łokci długości i dziesięć tysięcy łokci szerokości. Nie wolno im niczego ani sprzedawać ani zamieniać, ani odstąpić komukolwiek z dziedzictwa swego kraju, bo jest to własność Pana. Resztę obszaru o wymiarach pięciu tysięcy łokci szerokości i dwudziestu pięciu tysięcy łokci długości należy przeznaczyć pod zwykłą budowę miasta, na osiedla ludzkie i na pastwiska, Miasto będzie się znajdować w środku tego obszaru. Oto rozmiary terenu przeznaczonego pod budowę miasta: od strony północnej – cztery tysiące pięćset łokci, od południa – cztery tysiące pięćset łokci, od wschodu – cztery tysiące pięćset łokci, i od strony zachodniej też cztery tysiące pięćset łokci. Pastwisko będzie miało wymiary: od strony północnej – dwieście pięćdziesiąt łokci, dwieście pięćdziesiąt łokci od wschodu – dwieście pięćdziesiąt łokci od południa, i od zachodu również dwieście pięćdziesiąt łokci. Pozostaje ponadto część wzdłuż całego działu świętego, długa na dziesięć tysięcy łokci ciągnąca się w stronę wschodnią i na dziesięć tysięcy łokci długa w kierunku zachodnim wzdłuż działu świętego. To, co urośnie na tym obszarze, będzie służyć za pożywienie dla robotników pracujących w mieście, a pochodzących ze wszystkich pokoleń izraelskich. Cała część dla nich przeznaczona będzie miała dwadzieścia pięć tysięcy łokci długości i dwadzieścia pięć tysięcy łokci szerokości. Ten kwadratowy obszar, łącznie z własnością miasta, będziecie uważali za dział święty. To, co pozostanie, przeznaczycie dla władcy kraju. Ma to być część położona po obu stronach działu uznanego za święty oraz obok własności miasta. Będzie się ona ciągnąć wzdłuż dwudziestu pięciu tysięcy łokci ku granicy wschodniej i ku zachodowi, aż do granicy zachodniej, również na długości dwudziestu pięciu tysięcy łokci. Tak więc te obie części równoległe do działów poszczególnych pokoleń należy przydzielić władcy kraju. Części przeznaczone dla lewitów oraz własność miasta są położone w środku tego, co przyznano władcy ludu, jego zaś część znajduje się między działem pokolenia Judy i Beniamina. A oto kolejne działy dziedziczne pozostałych pokoleń, od granicy wschodniej aż do zachodniej. Najprzód dział własność Beniamina. Obok działu Beniamina, od granicy wschodniej aż do zachodniej – Symeon. Obok działu Symeona, od granicy wschodniej aż do zachodniej – Issachar. Obok działu Issachara od granicy wschodniej aż do zachodniej – Zabulon. Obok działu Zabulona, od granicy wschodniej aż do zachodniej – Gad. Obok działu Gada od strony południowej granica idzie dalej w kierunku południowym i prowadzi od Tamar aż do wód Meriba koło Kadesz, a potem rzeką aż do Wielkiego Morza. Oto kraina, którą podzielicie jako wasze dziedzictwo między poszczególne pokolenia izraelskie. Takie są też jej poszczególne działy, zgodnie z wyrokiem Pana i Boga. Oto bramy miasta: Długość północnej strony miasta – cztery tysiące pięćset łokci. Bramy miasta otrzymają swoje nazwy od poszczególnych pokoleń izraelskich. Od strony północnej będą trzy bramy: brama Rubena, brama Judy i brama Lewiego. Od strony wschodniej, liczącej cztery tysiące pięćset łokci długości, są także trzy bramy: Brama Józefa, brama Beniamina i brama Dana. Od strony południowej, długiej również na cztery tysiące pięćset łokci, także trzy bramy: brama Symeona, brama Issachara i brama Zabulona. Od strony zachodniej, długiej na cztery tysiące pięćset łokci, również trzy bramy: brama Gada, brama Asera i brama Neftalego. W sumie długość obwód wynosi osiemnaście tysięcy łokci. Samo miasto zaś będzie się odtąd nazywać: “Pan jest tam".