Księga Barucha Oto księga, którą napisał w Babilonie Baruch, syn Neriasza, syna Machsejasza, syna Sedecjasza, syna Asadiasza, syna Chilkiasza. Było to w piątym roku, siódmego dnia piątego miesiąca, od czasu, kiedy to Chaldejczycy zdobyli i podpalili Jerozolimę. Słowa zapisane w tej księdze odczytał Baruch przed królem judzkim Jechoniaszem, synem Jojakima, i wobec całego ludu, który specjalnie został zwołany, aby słuchać słowa Bożego. Słuchali go więc urzędnicy królewscy oraz książęta, starsi, a także cały lud – od najmniejszych aż do największych – wszyscy mieszkańcy Babilonu osiedleni nad rzeką Sud. Poczęto wtedy płakać, pościć i żalić się przed Panem. Potem zebrano pieniądze – każdy dawał tyle, ile tylko mógł – posłano je do Jerozolimy, na ręce kapłana Jojakima, syna Chilkiasza, syna Szaloma, oraz na ręce innych kapłanów, dla całego ludu, który się jeszcze znajdował w Jerozolimie. Baruch sam otrzymał dziesiątego dnia miesiąca Siwan różne święte naczynia, które zostały kiedyś zabrane ze Świątyni. Miały one być teraz odesłane z powrotem mieszkańcom Judy. Były tam wszystkie te srebrne naczynia, które król judzki Sedecjasz, syn Jozjasza, kazał wykonać wtedy, kiedy król babiloński Nabuchodonozor pojmał w Jerozolimie Jechoniasza i uprowadził go do Babilonu razem z urzędnikami, rzemieślnikami, nadzorcami i pozostałymi mieszkańcami kraju. Ci, co złożyli swoje ofiary, prosili, żeby powiedzieć: Posyłamy wam pieniądze na całopalenie, na ofiary przebłagalne i na kadzidła oraz na ofiary z pokarmów. Złóżcie wszystko na ołtarzu naszego Pana i Boga i pomódlcie się o pomyślność dla króla babilońskiego, Nabuchodonozora, oraz za jego syna Baltazara. Proście Boga, aby liczba ich dni była tak wielka, jak dni niebios nad ziemią. Nas zaś niech wspiera Pan swoją siłą i niech dodaje blasku oczom naszym, byśmy mogli żyć pod opieką króla babilońskiego, Nabuchodonozora, i jego syna, Baltazara; byśmy im przez długie lata służyli, ciesząc się zawsze ich łaskawością. Módlcie się także za nas do Pana i Boga naszego, bo zgrzeszyliśmy przeciwko Panu i Bogu naszemu, a zapalczywość Jego gniewu nie odwróciła się od nas do dnia dzisiejszego. Odczytajcie również słowa zawarte w księdze, którą wam posyłamy, abyście potem sami w każde święto i w dniach waszych zgromadzeń mogli się modlić w Świątyni Pańskiej. Modlić się zaś będziecie tak: Panu i Bogu naszemu sprawiedliwośćoddajmy, wstyd zaś niech pokryje oblicza nam wszystkim, mieszkańcom Judy i Jerozolimy, naszym królom i urzędnikom, naszym kapłanom i prorokom oraz ojcom naszym. Zgrzeszyliśmy bowiem przeciwko Panu naszemu; bo nie byliśmy Mu posłuszni. Nie słuchaliśmy głosu naszego Pana i Boga i nie wypełnialiśmy nakazów, które Pan nam dawał. Od dnia, w którym Pan wyprowadził naszych ojców z Egiptu, aż do dnia dzisiejszego byliśmy nieposłuszni Panu i Bogu naszemu. Wkrótce przestaliśmy w ogóle słuchać głosu Jego. Spadły za to na nas nieszczęścia i przekleństwo, którym zagroził nam Pan przez sługę swego, Mojżesza, kiedy nas wyprowadzał z ziemi egipskiej, żeby nam dać w posiadanie krainę mlekiem i miodem płynącą, jak to jest do dnia dzisiejszego. Nie słuchaliśmy głosu ani naszego Pana i Boga, ani wszystkich nawoływań proroków, którzy byli posyłani do nas. Każdy z nas szedł za upodobaniami swego przewrotnego serca. Służyliśmy obcym bogom i czyniliśmy to, co nie podobało się naszemu Bogu. Dlatego wypełniły się słowa, które Pan wypowiedział o nas samych, o naszych sędziach, rządzących kiedyś Izraelem, o naszych królach i urzędnikach oraz o wszystkich mieszkańcach Izraela i Judy. Nigdy dotychczas i nigdzie pod słońcem nie stało się coś takiego jak to, co Pan sprowadza teraz na Jerozolimę; dokładnie według tego, co zostało napisane w Prawie Mojżeszowym: że oto jeden żywi się ciałem własnego syna, a drugi je ciało swojej rodzonej córki. Powydawał ich Pan w ręce różnych władców dokoła i uczynił ich pośmiewiskiem i znakiem przekleństwa dla wszystkich okolicznych ludów, wśród których zostali rozproszeni. I tak z panujących stali się poddanymi, cierpiącymi ucisk. Ciężkośmy bowiem grzeszyli przeciwko Panu, naszemu Bogu, nie słuchając Jego głosu. Sprawiedliwy jest Pan i Bóg nasz, wstyd zaś po dzień dzisiejszy okrywa oblicze nam samym oraz ojcom naszym. Spadły na nas wszystkie te nieszczęścia, którymi Pan nam groził. Wcale nie staraliśmy się przebłagać Pana i nie odwracaliśmy się od upodobań naszych serc przewrotnych. Ale Pan czuwał i zesłał na nas wszystkie te nieszczęścia; bo sprawiedliwy jest Pan w tym wszystkim, co nam nakazuje. Myśmy jednak głosu Jego nie słuchali i nie wypełnialiśmy przykazań, które nam dawał. Panie i Boże Izraela, to Ty – silną prawicą, wśród znaków i cudów oraz potęgą niezwykłą swego wyciągniętego ramienia – wyprowadziłeś swój lud z Egiptu i zyskałeś sobie przez to imię, którym cieszysz się do dzisiaj! Panie i Boże nasz, zgrzeszyliśmy, postępowaliśmy bezbożnie i niesprawiedliwie względem wszystkich Twoich postanowień. Racz wreszcie odwrócić od nas Twoje zagniewanie, bo już tak niewiele nas ocalało między narodami, pośród których zostaliśmy rozproszeni. Panie, wysłuchaj nasze prośby i błagania! Przez wzgląd na Twoją świętą wolę – wybaw nas! Spraw, żebyśmy znaleźli łaskę u tych, którzy nas uprowadzili z naszej własnej ojczyzny. Niech pozna cały świat, że Ty jesteś naszym Panem i Bogiem, a Twoje imię jest wzywane nad Izraelem i nad wszystkimi jego pokoleniami. Panie, spojrzyj na nas z wysokości Twojego świętego zamieszkania i nawiedź nas! Nakłoń ku nam swego ucha i wysłuchaj nas! Otwórz, o Panie swe oczy i popatrz na nas! To nie z zaświatów umarli, których ciała już są pozbawione ożywczego tchnienia, cześć Ci oddają i wysławiają sprawiedliwość Twoją, o Panie! Są to ludzie żyjący w wielkim ucisku, przygnębieni i bezsilni, na oczy już ledwie patrzący, ludzie nękani głodem. Lecz oni cześć Ci składają i wysławiają Twoją sprawiedliwość, o Panie! Bo nie liczymy na zasługi nasze lub naszych ojców albo królów, gdy Ciebie, Panie nasz i Boże, tak o miłosierdzie błagamy. Wymierzyłeś w nas ostrze swego gniewu, tak jak zapowiedziałeś przez służących Tobie i proroków. Tak bowiem powiedział Pan: ugnijcie wasze karki i bądźcie poddani królowi babilońskiemu, bo tylko wtedy będziecie mogli pozostać w kraju, który Ja dałem ojcom waszym. Lecz jeśli nie posłuchacie polecenia Pańskiego i nie poddacie się królowi babilońskiemu, to sprawię, że zarówno w miastach Judy, jak i na ulicach Jerozolimy zamilkną wszystkie okrzyki radosne oraz przyjacielskie nawoływania, głosy oblubieńców i oblubienic, a cały kraj zamieni się w bezludną pustynię. Ale myśmy nie usłuchali poleceń Twoich i nie chcieliśmy się poddać królowi babilońskiemu. Wówczas Ty wypełniłeś wszystkie te słowa, którymi nas przestrzegałeś przez sługi swoje, proroków, mówiąc, że będą wywleczone z grobów kości naszych królów oraz kości ojców naszych. I rzeczywiście zostały wyrzucone i leżą w upale dnia i w zimnie nocy. Poginęli oni kiedyś wśród najokrutniejszych udręczeń z głodu, od miecza i od zarazy. Z powodu zaś przewrotności Domu Izraela i Domu Judy z Domem, w którym było kiedyś wzywane Twoje Imię, uczyniłeś to właśnie, czym jest dzisiaj. Ale Ty, Panie nasz i Boże, postąpiłeś z nami według wielkiej dobroci Twojej i według wielkiego miłosierdzia Twego, tak jak to przepowiedziałeś przez Twojego sługę, Mojżesza, wtedy kiedy mu poleciłeś przekazać Twoje pouczenie dla narodu Izraelskiego, mówiąc: Jeżeli nie posłuchacie mojego głosu, to ta wielka, niezliczona rzesza ludzi stanie się malutką garstką pośród innych narodów, między którymi żyć będziecie w rozproszeniu. Ja wiem, że oni nie posłuchają Mnie, bo są narodem o twardym karku. Dopiero w krainie swojego wygnania wezmą to sobie do serca. Wtedy poznają, że Ja jestem Panem i Bogiem ich. Wtedy dam im też serce wszystko rozumiejące i uszy zdolne do słuchania. Na ziemi swojego wygnania będą Mnie wysławiać i czcić moje Imię. Odwrócą się od swojej zatwardziałości i od swoich złych czynów. I wtedy też przypomną sobie to wszystko, co przydarzyło się ich ojcom, kiedy zgrzeszyli przeciwko Panu. A Ja sprowadzę ich wówczas znów do krainy, którą przyobiecałem pod przysięgą ojcom ich: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. I znów wezmą tę krainę w swoje posiadanie. I rozmnożę ich bardzo i nigdy już potem nie pomniejszy się ich liczba. I zawrę z nimi wiecznotrwałe Przymierze: Ja będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem. I nigdy już nie dopuszczę, żeby mój lud izraelski musiał uchodzić z kraju, który im dałem. Panie, Wszechmogący, Boże Izraela! Woła do Ciebie dusza pełna zalęknienia i ucisku. Wysłuchaj nas, o Panie, i zmiłuj się nad nami, bo zgrzeszyliśmy przeciwko Tobie. Twoje panowanie trwa na wieki, a nam grozi wieczna zagłada. Panie, Wszechmocny Boże Izraela! Wysłuchaj błagania skazanego na śmierć Izraela, synów tych, którzy zgrzeszyli przeciwko Tobie i nie chcieli słuchać głosu Pana ich i Boga. I tak spadły na nas te nieszczęścia. Racz nie pamiętać już o złych czynach ojców naszych, a wspomnij raczej na Twoje silne ramię i na Imię Twoje! Ty jesteś przecież Panem i Bogiem naszym, a my wysławiać Cię będziemy, o Panie! Dlatego bowiem napełniasz nasze serca bojaźnią przed Tobą, abyśmy wzywali Twojego Imienia. Na wygnaniu naszym też chcemy Cię wysławiać. Odwróciliśmy już nasze serca od wszelkiego zła ojców naszych, którzy grzeszyli przeciwko Tobie. Popatrz, po dzień dzisiejszy żyjemy w krainach naszego wygnania, którym Ty nas pokarałeś na pogardę, przekleństwo i pośmiewisko według wszystkich złych uczynków ojców naszych, którzy odeszli daleko od Pana i Boga naszego. Wypełniaj, Izraelu, przykazania życia i zabiegaj o to, żeby mądrość posiadać. A czemuż to, Izraelu, czemuż żyjesz w krainie twoich wrogów? Czemu upływają ci lata na obcej ziemi? Czemu musiałeś stać się nieczystym i do trupa podobnym, i jak ci, co odchodzą w zaświaty? Bo odszedłeś od źródła mądrości. Gdybyś chodził drogami Bożymi, mieszkałbyś w pokoju po wsze czasy. Teraz więc dowiaduj się, gdzie można znaleźć mądrość, siłę i rozsądek. Wtedy dowiesz się też, gdzie będziesz mógł żyć długo i szczęśliwie, gdzie będziesz mógł znaleźć światło dla twoich oczu i spokój. Ale kto znalazł miejsce, gdzie przebywa mądrość? Kto zdołał się już dostać do jej przybytków? Gdzież są owi zwierzchnicy całych narodów i panujący również nad zwierzętami całej ziemi? Ci, co igrają z ptactwem powietrznym, gromadzą srebro i złoto, w którym ludzie pokładają taką ufność, a żądza ich posiadania nie ma żadnych granic? Gdzie są ci, którzy wykonują ze srebra przedmioty tak mozolnie, że praca nad nimi nie ma końca? Znikli już, odeszli w zaświaty, a na ich miejsce przyszli inni. Inni dostrzegli światło i zamieszkali na ziemi, ale też nie rozpoznali drogi mądrości, nie zrozumieli jej szlaków, nie odkryli jej śladów. Ich synowie zaś ze swojej drogi zeszli bardzo daleko. Nikt nie słyszał o niej w Kanaanie, nikt też nie widział jej w Temanie. Synowie Hagar szukający mądrości i po całej ziemi, kupcy z Madianu i Temanu, różni opowiadacze bajek i poszukujący wiedzy – oni też nie rozpoznali drogi mądrości i nie odkryli jej ścieżek. O Izraelu, jakże ogromna jest świątynia Pana, jak daleko sięgają granice królestwa Jego! Nieskończenie daleko i niezmiernie wysoko. Tam przyszli na świat olbrzymi, sławni owi mężowie pradawni, ogromni wzrostem i niezwykle waleczni. A jednak nie ich Bóg wybrał i nie im ukazał drogę mądrości. Zginęli, bo byli pozbawieni rozsądku; spotkała ich zagłada, bo mądrości im nie stało. Któż wstąpił na wyżyny niebieskie, znalazł tam mądrość i przyniósł ją z obłoków na ziemię? Kto, powędrowawszy za morza, odnalazł ją tam i za cenę najszczerszego złota przywiózł do siebie? Nikt nie zna jej drogi, nikt nie potrafi odkryć jej ścieżek. Lecz zna je Wszystkowiedzący. On odkrył je w swojej mądrości. To On na zawsze osadził mocno ziemię i napełnił ją zwierzętami. To On wysyła promienie światła, które pomknęło daleko. Gdy wzywa je z powrotem do siebie, ono drżąc do Niego wraca. Radośnie świecą gwiazdy trwając na swoich miejscach. Kiedy je woła, odpowiadają natychmiast: Tu jesteśmy! I świecą radośnie na cześć swego Stwórcy. Taki jest nasz Bóg i oprócz Niego nie ma żadnego, który by Mu dorównał. To On znalazł drogę mądrości i ukazał ją słudze swojemu, Jakubowi, oraz Izraelowi, umiłowanemu swemu. Potem sama ukazała się ona na ziemi i pozostała między ludźmi. Mądrość ta – to księga przykazań Bożych, to także Prawo trwające na wieki. Wszyscy, którzy je zachowują, mają życie, ci zaś, którzy go nie zachowują, giną. Nawróć się więc, Jakubie, i trzymaj się tego Prawa! Idź drogą twego życia w jego blasku! Chwały swojej nie odstępuj żadnemu obcemu ludowi! Szczęśliwi jesteśmy, o ludu Izraela, bo wiemy, co podoba się Bogu. Ludu mój, nie trać nadziei, bo ty przecież nosisz imię Izraela. Zostaliście, co prawda, zaprzedani w niewolę innym narodom, ale przecież nie po to, żeby zginąć. Zostaliście wydani w ręce wrogów dlatego, że rozgniewaliście Boga waszego. Bo rzeczywiście doprowadziliście do gniewu waszego Stwórcę, składając wasze ofiary demonom, a nie Bogu. Zapomnieliście o Tym, który was żywił, o wiekuistym Bogu. Smutek sprowadziliście na Jerozolimę, która was wychowała. Ona była świadkiem, jak spadał na was gniew Boży. Wtedy też powiedziała: Posłuchajcie, wy wszyscy, co sąsiadujecie z Syjonem: Bóg zesłał na mnie wielkie cierpienie. Oto musiałam patrzeć, jak moi synowie i córki byli stąd uprowadzani, zgodnie z tym, co im Przedwieczny zapowiedział. Z radością wychowywałam ich kiedyś, a potem musiałam patrzeć, wśród łez i narzekania, jak ich uprowadzano. Niech nikt się nie cieszy, że zostałam wdową i że mnie opuścili wszyscy. Z powodu grzechów moich dzieci spotkało mnie to osamotnienie. Odeszły bowiem daleko od Prawa Bożego. Nie chciały uznać Jego postanowień i nie poszły drogą przykazań Bożych. Nie trzymały się ścieżek Jego sprawiedliwych pouczeń, choć je do tego zachęcał. Przyjdźcie, wy wszyscy, co sąsiadujecie z Syjonem! Pomyślcie o niewoli, jaką Przedwieczny zgotował moim synom i córkom. Dopuścił, by naród z daleka spadł na nich, naród mówiący obcym językiem, nie mający względu dla starców ani litości dla dzieci. Uprowadził daleko z kraju umiłowanych wdowy i opuszczoną pozbawił córek. Ja sama, jak mogę wam dopomóc? Tylko Ten, który sprowadził na was wszystkie owe nieszczęścia, tylko On może was wybawić z rąk waszych wrogów. Tak więc idźcie, moje dzieci, idźcie, a ja sama tu muszę pozostać. Zdjęłam z siebie szaty z dni radosnych i przyodziałam się w wór pokutny z czasów mojego ucisku. Wołać będę do Wiekuistego przez wszystkie dni mojego życia. Nie upadajcie na duchu, moje dzieci, wołajcie głośno do Boga! On tylko wyrwie was spod przemocy i z rąk wrogów. Zawierzyłam Wiekuistemu sprawę waszego wybawienia. I już doznałam od Świętego radości z powodu miłosierdzia, które i do was dojdzie wkrótce od Wiekuistego, Wybawcy waszego. Ze smutkiem i we łzach patrzyłam, jak was uprowadzano, ale odda mi was Bóg z powrotem, ku radości i weselu mojemu na zawsze. I jak obecnie wszyscy sąsiadujący z Syjonem patrzą na wasze uwięzienie, tak wkrótce już będą oglądać wybawienie, przychodzące od Boga waszego. Przyjdzie ono do was we wspaniałości wielkiej i w chwale Wiekuistego. Dzieci moje, znoście cierpliwie zagniewanie Boże! Teraz jeszcze wróg cię prześladuje, ale już niedługo będziesz oglądał jego koniec i własną stopę postawisz na jego karku. Moje tak wypielęgnowane dzieci musiały chodzić przykrymi drogami, uprowadzone jak stado zagarnięte przez wrogów. Nie traćcie nadziei, moje dzieci, lecz wołajcie głośno do Boga! Ten bowiem, który zesłał na was to wszystko, On znowu na was wejrzy. Jak kiedyś błądząc myśleliście o odejściu od Boga, tak teraz z gorliwością dziesięć razy większą poszukiwać Boga będziecie, aby do Niego powrócić. Ten, który sprowadził na was wszystkie te nieszczęścia, ześle na was nigdy nieprzemijającą radość przez to, że was uratuje. Jerozolimo, ty też nie trać ducha! Ten, który ci nadał imię, ześle ci też pocieszenie. Nieszczęście zaś spotka każdego, kto ci źle czynił, albo radował się z upadku twojego. Nieszczęście niech spadnie na miasta, w których dzieci twoje jako niewolnicy zostają, biada temu miastu, które już jako niewolników przyjęło waszych synów! Jak cieszyło się ono kiedyś z powodu twojego upadku i radowało się z twego zniszczenia, tak teraz będzie się musiało smucić patrząc na swoje własne spustoszenie. Przestaną się cieszyć wielkimi rzeszami ludzi, a ich przechwalanie zamieni się w lament. Odwieczny bowiem ześle na nich ogień, który będzie płonął przez dni wiele, a demony osiedlą się wśród nich na czas dłuższy. Jerozolimo, popatrz na wschód! Zobacz radość, jaka dla ciebie nadchodzi od Boga! Popatrz na twoich synów, których uprowadzono ongiś na twoich oczach! Oto teraz wracają do siebie. Ciągną od wschodu do zachodu słońca, zebrani razem słowem Świętego. Wszyscy radują się wspaniałością Pana. Zdejm z siebie, Jerozolimo, szaty twego smutku i przygnębienia i przyodziej się we wspaniałe odzienie chwały, dane ci na zawsze przez Boga. Włóż na siebie płaszcz sprawiedliwości Bożej. Na skronie włóż koronę chwały Przedwiecznego! Bo oto Bóg chce twój blask na całym okręgu ziemi ukazać wszystkiemu, co jest pod niebem. Bóg dał ci na zawsze imię: Pokój w sprawiedliwości i Chwała w bojaźni Bożej. Powstań, Jerozolimo, i wejdź na górę! Spojrzyj na wschód i popatrz na twoje dzieci. Od zachodu aż do wschodu słońca zgromadziło ich słowo Świętego. I cieszą się, że Bóg o nich nie zapomniał. Odeszli od Ciebie daleko, pieszo, pędzeni przez wrogów. A Bóg sprowadził ich znowu do ciebie, niosąc ich jakby na królewskim tronie. Bóg bowiem rozkazał: Niech się zachwieją wszystkie góry wysokie i odwieczne szczyty! Niziny niech się zamienią w równą krainę, tak aby Izrael spokojnie mógł kroczyć w Bożej chwale. Na Boże polecenie lasy i wszelkie drzewa pachnące niech dostarczają Izraelowi cienia. I prowadził Bóg Izraela z wielką radością i w blasku swojej chwały, od Niego zaś szły miłosierdzie i sprawiedliwość. Odpis listu, wysłanego przez Jeremiasza do tych, którzy jako niewolnicy mieli być uprowadzeni przez króla babilońskiego do Babilonu. Przekazywał im w tym liście przeznaczone dla nich polecenia Boże. Z powodu wszystkich grzechów, których dopuściliście się wobec Boga, jako niewolnicy zostaniecie uprowadzeni przez Nabuchodonozora, króla babilońskiego, do Babilonu. Znalazłszy się już w Babilonie, będziecie musieli pozostać tam przez wiele lat, aż do siódmego pokolenia. Potem sprowadzę was w spokoju z powrotem do waszego kraju. W Babilonie będziecie oglądali wiele podobieństw bogów ze srebra, złota i z drewna. Ludzie będą nosić te podobizny na własnych ramionach, budząc tym lęk dokoła wśród pogan. Pamiętajcie, żebyście nie usiłowali upodobnić się do obcych i nie zaczęli obawiać się tych bogów, patrząc jak wielu idzie za nimi i cześć im oddaje. Raczej powtarzajcie sobie w duchu: Tylko Tobie należy się cześć, o Panie! Anioł mój bowiem jest zawsze z wami i on będzie czuwał nad waszym życiem. Rzemieślnik wykonał tym bóstwom gładkie języki, pokrył je złotem i srebrem, ale wszystko to jest zwykłym oszustwem: bogowie ci wcale nie mogą mówić. Jak młodej dziewczynie, która lubi się stroić, tak również tym bóstwom wkłada się korony złote na głowy. Zdarza się jednak niekiedy, że kapłani zdejmują z owych bóstw złoto i srebro i zatrzymują je dla siebie. Z niego też opłacają nierządnice przetrzymywane we własnych izbach. Bóstwa wykonane ze srebra, złota lub drzewa ubierają, jak ludzi, w różne szaty. Ale nie są w stanie uchronić ich przed brudem i robakami. Przykrywa się je purpurowymi zasłonami, ale mimo to z ich twarzy trzeba ścierać kurz, który unosi się w świątyni i osiada na nich grubą warstwą. I chociaż taki bóg trzyma w ręku berło, jak ktoś władający jakimś krajem, nie może on jednak pozbawić życia tego, kto mu odmawia posłuszeństwa. W swej prawicy trzyma on, co prawda, miecz albo siekierę, ale nigdy nie jest w stanie uniknąć wojny lub schronić się przed rozbójnikami. W ten sposób sami pokazują, że nie ma żadnych bogów. Nie potrzebujecie się więc ich obawiać! Jak rozbite naczynie gliniane do niczego się już nie nadaje, tak też jest i z wystawionymi w świątyni posągami bogów: pełno w ich oczach kurzu, który wnoszą na stopach przychodzący do świątyni. Jak dwory królewskie dokoła są pozamykane przed tym, który obraził króla, i jest on raczej skazany na zagładę, tak też kapłani świątynie swoich bóstw zabezpieczają przed złodziejami za pomocą specjalnych drzwi, zamków i rygli. Kapłani zapalają światła – i to nawet więcej, niż ich potrzebują dla siebie – ale ich bożki żadnego z tych świateł nie widzą. Dzieje się z nimi tak, jak z belką w świątyni: jest cała zniszczona od wewnątrz; wcale nie widzą robaków, które wychodzą z ziemi i pożerają je razem z ich ubiorem, a one nie są tego świadome. Twarze ich są aż czarne od dymu, który się w świątyni unosi. Na ich postaciach, na głowach siadają nietoperze, jaskółki oraz inne ptaki, a także wskakują na nie koty. Widzicie więc z tego wszystkiego, że to żadni bogowie. Wcale się więc ich nie bójcie! Są pokrywani złotem po to, żeby wyglądali ładniej. Ale jeśli się nie zetrze z nich kurzu, nie świecą się wcale. Bogowie owi nie czuli też, kiedy ich odlano. Płacono za nich każdą cenę, choć nie było w nich tchnienia żadnego życia. Ponieważ nie mogli się posługiwać własnymi nogami, trzeba było nosić ich na ramionach, pokazując przez to ludziom, że są nic nie warci. Wstydzą się nawet ci, co ich obsługują, muszą ich bowiem podtrzymywać, bo inaczej przewracają się na ziemię. Jeżeli zaś któregoś z tych bogów już postawią, to i tak nie może się sam poruszać; kiedy zaś któryś będzie pochylony, sam nie wyprostuje się. Dlatego kładzie się przed nimi dary jak przed zmarłymi. Tym zaś, co składa się im na ofiary, kapłani handlują, ciągnąc z tego zyski. Nie lepiej postępują ich niewiasty: robią dla siebie zapasy z mięsa ofiarnego, nic zaś nie dają ani ubogim, ani chorym. Ofiar dotykają zarówno kobiety nieczyste, jak i matki dopiero po połogu. Widzicie więc sami, że to żadni bogowie. Wcale się więc ich nie bójcie! I jak tu można ich w ogóle nazywać bogami? Tym bożkom ze srebra, złota i drzewa ofiary składają zwykłe kobiety. W ich świątyniach kapłani się rozsiadają, mają porozdzierane szaty, brody i włosy ostrzyżone a głowy wcale nie nakryte. Krzyczą i zawodzą przed swymi bogami, jak się to czyni na stypach pogrzebowych. Kapłani ściągają z bogów ich ubiory i stroją w nie własne żony i dzieci. Gdy ktoś tym bogom uczyni coś złego czy dobrego, nie są w stanie za to zapłacić. Nikomu nie mogą też przynieść bogactwa lub jakichkolwiek pieniędzy. A jeśli ktoś złoży im jakieś śluby, ale ich nie wypełnia, to i tak nie uczynią mu nic złego. Żadnego człowieka nie mogą uratować od śmierci ani wyrwać słabego spod władzy mocnego. Ślepemu nie potrafią przywrócić wzroku, a uwięzionemu – wolności. Nie mogą się ulitować nad wdowami, nie są w stanie przyjść z pomocą sierocie. Do zwykłych kamieni górskich podobni są owi bogowie z drewna, pozłacani i posrebrzani. Hańbą się okrywa, kto takim cześć składa. Jakże więc można w to wszystko wierzyć albo utrzymywać, że są to rzeczywiście bogowie? Sami Chaldejczycy znieważają tych bogów. Gdy bowiem mają wśród siebie jakiegoś niemego, który nie może mówić, to przyprowadzają go do Bela prosząc, żeby niememu przywrócił mowę, tak jakby Bel mógł ich w ogóle posłyszeć. Oni nie są w stanie zastanowić się i porzucić swoich bogów. Niczego nie rozumieją. Kobiety siedzą przy drogach, opasane sznurami, i palą otręby jakby kadzidło. Gdy któraś z nich zostanie wzięta spośród reszty przez jakiegoś przechodnia i odda mu się na osobności, to wróciwszy naśmiewa się ze swojej sąsiadki, że tamta nie okazała się godna podobnego szczęścia i jej sznur nie został jeszcze zerwany. Wszystko, co dzieje się wokół tych bogów, jest kłamstwem. Jakże ktoś może w to wszystko wierzyć, albo utrzymywać, że to rzeczywiście są bogowie? Bogów owych robią różni rzemieślnicy i złotnicy. Nie są oni więc niczym innym, jak tylko tym, czym mieli być według zamierzeń ich twórców, którzy sami nie żyją zresztą zbyt długo. Jakże więc można uważać za bóstwo to, co oni zrobili? Otóż nie! Żadną miarą! Tylko kłamstwo i wstyd zostawiają swemu potomstwu. Gdy bóstwom owym zagraża wojna lub inne nieszczęście, kapłani zastanawiają się wspólnie, gdzie można by się skryć z tymi bogami? Jak więc można nie zauważyć, że to żadni bogowie, skoro nie są w stanie ani uratować się przed wojną, ani ujść cało przed nieszczęściem? Są to zwykłe drewniane przedmioty, pokryte złotem lub srebrem. Widać z tego wyraźnie, że to wszystko jest oszustwem. Z czasem przekonają się wszystkie narody i królowie wszyscy, że to nie żadne bóstwa, a tylko wytwory rąk ludzkich, w których nie ma żadnych boskich mocy. Tak więc nikt już chyba nie będzie twierdził, że są to rzeczywiście bogowie. Bogowie owi nie mogą ustanawiać w żadnym kraju króla ani zesłać ludziom deszczu. Nie są w stanie rozsądzać spraw ludzkich ani wziąć w obronę tego, który doznał krzywdy. Są bowiem zupełnie bezradni, niczym wrony w powietrzu między niebem a ziemią. Kiedy pożar ogarnie świątynię bóstw drewnianych, pokrytych złotem i srebrem, wtedy kapłani sami ratują się ucieczką, a bóstwa płoną w ogniu jak drewniane belki. Nie są one w stanie przeciwstawić się jakiemukolwiek królowi lub wrogowi. Jakże więc ktokolwiek może przypuszczać albo wręcz wierzyć, że są to rzeczywiście bogowie? Ci bogowie z drewna, pokryci srebrem i złotem nie mogą się schronić przed żadnymi rabusiami lub złodziejami. Ci ostatni są mocniejsi, ściągają z bogów srebro i złoto razem z ich szatami, które były na nich nałożone. Zabierają wszystko i odchodzą, a bogowie pozostają bezradni, nic nie mogą zrobić. Zamiast więc być takim fałszywym bóstwem o wiele lepiej jest być królem, który może okazać swoją siłę, albo jakimś pożytecznym sprzętem domowym, którym jego właściciel dowolnie się posługuje. Lepiej niż owym oszukańczym bóstwem być drzwiami w domu, które chronią tego, co się w domu znajduje, lepiej być kolumną drewnianą w pałacu królewskim niż takim oszukańczym bóstwem. Słońce, księżyc i gwiazdy ustanowione po to, żeby dzięki swemu światłu były pożyteczne, chętnie poddają się swemu przeznaczeniu. Podobnie i błyskawica, kiedy ukaże się na niebie, przedstawia piękny obraz. Tak też jest i z wiatrem, który wieje na cały kraj. Kiedy Bóg rozkaże obłokom, żeby nadciągnęły nad całą ziemię, natychmiast wypełniają to polecenie. Albo gdy wreszcie ogień jest zsyłany z wysokości, aby pochłaniać góry i lasy, to dzieje się wszystko dokładnie według otrzymanego polecenia. Temu wszystkiemu bogowie owi nie dorównują ani pięknem, ani siłą. Dlatego ani wierzyć, ani utrzymywać nie można, że są to rzeczywiście bogowie. Nie są oni w stanie ani kary ludziom wymierzać, ani im dobrze czynić. Skoro więc już teraz wiecie, że nie są bogami, wcale się ich nie obawiajcie! Królom owi bogowie ani złorzeczyć, ani błogosławić też nie mogą. Narodom nie pokazują żadnych śladów na niebie. Nie mogą promieniować z nieba jak słońce lub księżyc. Zamiast takimi bóstwami lepiej być zwierzętami, które mogą uciec i schronić się w jakimś bezpiecznym miejscu. Nie ma więc żadnych dowodów, że są to rzeczywiście bóstwa. Dlatego wcale się ich nie bójcie! Ci z drewna wykonani, a złotem i srebrem pokryci bogowie są jak straszydła na ogórkowych grządkach, w rzeczywistości nie odstraszające nikogo. Albo jak krzak cierniowy w ogrodzie, na którym siadają najrozmaitsze ptaki, albo wreszcie jak trupy, wyrzucone w ciemności; tak bowiem wyrzuca się tych z drewna wykonanych, a złotem i srebrem pokrytych bogów. Po purpurze i bisiorze szat, które na nich butwieją, możecie się przekonać, że nie są to żadne bóstwa. Same one wkrótce będą stoczone przez robactwo i staną się pośmiewiskiem dla całego kraju. Tak więc lepiej jest być człowiekiem uczciwym, nie posiadającym żadnych posążków bogów, bo wtedy uniknie się pohańbienia.